Wielka Lechia. Sławiańszczyzna Zachodnia. (Część III.)


Przeczytaj:   Część I.     Część II.

 

 

Nazwy słowiańskie w prowincjach nadreńskich

 

Rzeka Rurha i poniżej rzeka Lippe. Foto: pl.wikipedia.org

Edward Bogusławski w książce „Ślady po Wenedach, czyli Windach (Słowianach) w dzisiejszych Niemczech, zwłaszcza zachodnich”, 1907, o nazwach słowiańskich w prowincjach nadreńskich pisał: „Hubert Marjan w pracy swej p. t. Rheinische Ortsnamen (Aachen 1884 г.), na str. 13—38 przytoczył bardzo wiele nazwisk geograficznych z prowincji nadreńskiej, które podał za słowiańskie i bardzo dobrze objaśnił z pomocą mowy, mitologii i etnografii Słowian. Do nich między wielu innymi, należą nazwy Trigorium i Brodenbach między Mozelą i Renem, Strimmig, Veitskopf, Kunskopfe, Lumerfeld i Lommersdorf po obu stronach Mozeli, Saffenburg w dolinie rzeki Aar. Pierwsza z tych nazw, Trigorium, była słowiańską nazwą pagu (gau), który dziś zowie się Trechirgau, a w średnich wiekach zwanym był już Trechere, Trechgere i t. p. Hubert Marjan tłumaczy (s. 14), że pierwotnie pagten zwał się po słowiańsku, ponieważ trigorium znaczy „tri gory” (Gau der drei Berge). Nazwa osady Brodenbach, pochodzi (s. 17) od wyrazu ,,Brod” Furt, który to wyraz powtarza się w mnóstwie nazwisk słowańskich 63). Strimmig, osada, zwana w średnich wiekach Stremicha i Stromburg ma nazwę, zdaniem Marjana( s. 20), utworzoną z tego słowiańskiego wyrazu, który w starosłowiańskiej mowie brzmiał „strumu” (стръмъ) i znaczył declivis, abschussig, w serbskiej mowie brzmi ,,strm” (abschussig), a w polskiej „stromy” w tym samem znaczeniu 63). Saffenburg, miejscowość w średnich wiekach zwana Safenberg i Safinberg, ma nazwę (s. 30), pierwotnie brzmiącą Żabin (Safin), a uformowaną od słowiańskiego wyrazu „żaba”, słowiańska, skądinąd znana nazwa Żabnica, po niemiecku zowie się Saifnitz, a Sabnica (zamiast Żabnica) w Styrji, dziś nazywa się Safen. Lumerfeld i Lommersdorf nazwy miejscowości górniczych, Marjan wyprowadza (s. 35) od słowiańskich wyrazów „Lom” Steinbruch, „lomiti”, frangere 64). Veitskopf jest już nazwą mitologiczną, uformowaną, jak objaśnia Marjan (s. 25), od imienia bóstwa słowiańskiego Wita. Wskazuje ona na starożytny w tych okolicach kult bóstwa, którego cześć w czasach przedhistorycznych bardzo rozpowszechnioną była. Z kultem tym jest w związku nazwa szczytów gór Kunsköpfe, inaczej jeszcze zwanych Konksköpfe, a znajdujących się w pobliżu Veitskopfu. Wyżej przywiedzione z pracy Marjana nazwy, jak i inne jeszcze, znajdujące się w tej samej prowincji nadreńskiej (Traust, Simmern Und Simmerbach, Windesheim, Kleinich, Crastel, Die Bunte Kuh, Berg Soch, Sehl, Cochem i inne jeszcze, których tu już nie wymieniam), uważa Hubert Marjan za niewątpliwy dowód, że między Renem i Mozelą i za Mozelą mieszkała ludność słowiańska. Utwierdza go w tem przekonaniu i ta okoliczność, że w tych stronach osady zakładane były na sposób słowiański, zwany po niemiecku Rundbau. Lommersdorf, wyżej już opisana miejscowość górnicza, z nazwą słowiańską (od lom, lomiti), jest słowiańską osadą i ze względu na okrągłą formę swoją) , przyczem Marjan dodaje, iż wie od przyjaciela swojego, pastora Stephany w Blankenrath, że wszystkie wsie na Hunsriick (między Mozelą, Renem i Nawczyli Nahe) miały dawniej taką formę”).

Karl Müllenhoff, którego „Deutsche Alterthumskunde” jest kwintesencją tego wszystkiego, co nauka niemiecka o tym przedmiocie dotąd powiedziała, twierdzi – a wierzyć mu można pod tym względem, bo był znakomitym germanistą – że między Renem, a Wizerą stare nazwy miejscowe są przeważnie nie niemieckie, stąd wynika, że ludność niemiecka tu później przybyła. Pierwotna ludność miała być według niego celtycka, ale nazwy, które przytacza jako celtyckie są czysto słowiańskie jak up. Lippe -Lipa. Wipper=Wieprz, Nida. Nawet Ren skoro jest Renitz i.t.p., bo powtarzają się wszędzie na ziemi słowiańskiej. Ale nie tylko to; źródła niemieckie znają jeszcze Słowian nad Renem Fulda i w Szwajcarii: rzeka Ruhr, wpadająca pod Dusburgiem do Renu, nazywa się w końcu XIII wieku „Rura Slavica” a podróżnik Qazwini znalazł Słowian pod Soest i Paderborn (Kętrzyński Wojciech, „O Słowianach mieszkających niegdyś między Renem a Łabą, Salą i granica czeską”, Światowid 2,159-165, 1900).

Powiat Lippe (niem. Kreis Lippe), powiat w Niemczech, w kraju związkowym Nadrenia Północna Westfalia, w rejencji Detmold. Stolicą powiatu Lippe jest miasto Detmold. Dawna nazwa miejscowości Lipno. Na południe od Lippe leży wspomniany wyżej Paderborn. O tej samej nazwie jest rzeka Lippe, prawy dopływ Renu dolnego. Długość 237 km. Płynie równolegle do rzeki Ruhr (Rura).

 

 

Neubrandenburg

 

Neubrandenburg (pol. hist. Nowy Branibórz, Branibór Nowy) – miasto powiatowe w Niemczech w południowo-wschodniej części Meklemburgii-Pomorza Przedniego na Pojezierzu Meklemburskim siedziba powiatu Mecklenburgische Seenplatte. Jest położone na północnym skraju jeziora Tollensesee w pobliżu miejsca, gdzie wypływa zeń rzekaTollense. Miasto obejmuje także wzgórze Datzeberg, na którym wybudowano osiedle bloków mieszkalnych.

Gród słowiański w tym miejscu był wzmiankowany po raz pierwszy w 939 roku pod nazwą Brennaburg i w 948 roku jako Brendanburg. Fundacja miasta miała miejsce 4 stycznia 1248, kiedy margrabia brandenburski Jan I postanowił wybudować miasto strzegące północnych rubieży jego ziem. Od 1292 r. jest częścią Meklemburgii.

 

 

Burg Stargard

 

8 km na południe od miasta powiatowego Neubrandenburg znajduje się Burg Stargard (do 1929 Stargard, pol. Starogród) miasto w Niemczech, w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie w powiecie Mecklenburgische Seenplatte, siedziba związku gmin Stargarder Land (Amt Stargarder Land).

Plan Burg Stargard. Za: ” (Jahrbücher des Vereins für Mecklenburgische Geschichte und Altertumskunde, Tablica IX 1886).

Miasto leży pomiędzy siedmioma wzniesieniami a na jednym z nich (Burgberg) stoi średniowieczny zamek, który dał nazwę miastu.

Nazwa miasta, notowana w najstarszych źródłach jako „Stargart” (1170) i „Staregart” (1244), ma pochodzenie słowiańskie. Powstała z połączenia dwóch połabskich słów, „stary” i „gard” (gród). W 1929 roku dla odróżnienia jej od innych miejscowości o tej nazwie dodano do niej człon „Burg”.

 

 

Archeologia

 

Edward Bogusławski w książce „Ślady po Wenedach, czyli Windach (Słowianach) w dzisiejszych Niemczech, zwłaszcza zachodnich”, 1907, o archeologii pisał: „Archeologia rzuca także światło na przedhistoryczne siedziby Windów w Niemczech, którym przypisuje prawie wyłącznie groby ciałopalne, grodziska i ornament falisty na ceramice. Ze wszystkich słowiańskich archeologów, nie wyjmując nawet czeskich zasłużył się najwięcej w tym względzie Erazm Majewski, szeregiem prac, w których wskazywał, bądź to na groby ciałopalne w Niemczech, zasianych topograficznemi nazwami pochodzenia słowiańskiego, a sięgającymi aż do Renu (Starożytni Słowianie na ziemiach dzisiejszej Germanii, Warszawa 1899), bądź to na zabytki archeologiczne we Frankonii (między niemi 16 grodzisk, uznanych i przez Niemców za słowiańskie), należące do wszystkich epok, począwszy od neolitycznej, w związku z masą osad, zamieszkałych przez Słowian jeszcze w czasach historycznych („Ślady Wendów we Frankonii”. Światowit II. 1900), bądź to na cmentarze zwane wendyjskiemi między Elbą i Odrą, które, jak i grodziska, tam się znajdujące, sięgają czasów brązu („Rzut oka na dzieje przedhistoryczne ziemi Obodrytów Północnych i Lutyków zachodnich dziś meklemburskiej”. Światowit IV. 1902), bądź to na wspaniałą „mogiłę królewską pod Seddinem” (Wisła XVII. 1903) w północno-zachodniej Brandenburgii, w West-Prignitz, gdzie mieszkało słowiańskie plemię Neletyców (Nieletycze), w sąsiedztwie z Bużanami i Doszanami (Eudosii Tacyta), z obrządkiem ciałopalnym i brązami pochodzenia południowo-iliryjskiego, bądź to na linię falistą („linia falista pozioma jako motyw zdobniczy w ceramice przedhistorycznej”. Światowit V. 1904), występującą jako ornament na ceramice, nie tylko na przestrzeni od Elby i Bałtyku do środkowego Dunaju i Bałkanów, a na wschód do Dniepru i górnego porzecza Wołgi, od czasów Neolitu aż do wieku brązu i żelaza, lecz także w prowincjach nadreńskich”.

A tak mówią Niemcy: „Aby udowodnić, że Słowianie kiedykolwiek osiedlili się tutaj, należy znaleźć konkretne znaleziska słowiańskie” (Jahrbücher des Vereins für Mecklenburgische Geschichte und Altertumskunde, Band 51, 1886).

 

 

Königsgrab Seddin

 

W 1899 r. pracownicy w Hinzebergu niedaleko Seddina odkryli jeden z najbogatszych grobowców późnej epoki brązu w północnej Europie. Według legendy, jest to grobowiec króla o imieniu Hinz. Znalezione artefakty trafiły do Muzeum Märkische Provinzialmuseum w Berlinie. Od roku 2000 na Königsgrab prowadzono nowe intensywne badania archeologiczne. Monumentalny grób został zbudowany pod koniec IX wieku p.n.e. O średnicy 64 metrów i wysokości około 10 metrów wzgórze grobu wyróżnia się spośród wszystkich innych zachowanych grobów w północnych Niemczech. Komora grobowa z licznymi cennymi akcesoriami jest również wyjątkowa w swojej wielkości i konstrukcji, a prawdopodobnie wzorowana na modelach południowoeuropejskich. To wszystko wskazuje na niezwykle wysoki status społeczny mężczyzny.

Koenigsgrab-seddin-grabhuegel-suedost. Foto: stadtmuseum.de

Legenda głosi, że w Prignitz król nazywał się Hinz, który był popularny, i był sprawiedliwy.Kiedy umarł, jego ludzie postanowili zachować przynajmniej wspomnienie tego wiernego władcy i wznieśli prawdziwie królewski grobowiec.W trzech różnych urnach zostali pogrzebani: król jego żona i wierny sługa. Potem usypano potężne wzgórze wokół grobu, aby nikt nie mógł zakłócić pokoju władcy.W grobowcu znaleziono trzy urny, cztery inne naczynia ceramiczne, miecz z brązu i różne małe znaleziska.

Przedmioty z grobowca. Foto: stadtmuseum.de

Grób z obrządkiem ciałopalnym i brązami jest pochodzenia południowo-iliryjskiego. W nowożytnej nauce Wenetów uważano za Ilirów na podstawie słynnego „Illirion Eneto” Herodota (I, 196). Skoro więc Wenetowie byli Ilirami — sądzono — to musiały nimi być również wszystkie plemiona wschodnioalpejskie. Dzisiaj określenie Herodota interpretuje się inaczej — „iliryjscy Enetowie” mieszkali w Macedonii i sąsiadowali z Triballami oraz Dardanami. Już samo określenie „iliryjscy Enetowie” świadczy, że Herodot przeciwstawiał ich Wenetom nadadriatyckim, gdyż gdzie indziej pisze wyraźnie (V, 9): „Enetoi oi en to Adrin” („w pobliże Enetów nad Adriatykiem” — tłum. Seweryn Hammer). Grobowiec więc należał do władcy Wenetów, czyli Słowian.

 

 

„Robili sita”

 

Zapomniana inskrypcja staropolska z germańskiego cmentarzyska Heganów w Meklemburgii. We wrześniu roku 1841 w okolicach miasteczka Hagenów na terenie Meklemburgii zostały odkryte dwa groby szkieletowe datowane na okres wczesnorzymski (II w. po Chr.) z okazałym wyposażeniem, w skład którego wchodziły między innymi: 2 zapinki – brązowa […] i żelazna wykładana srebrem; ostroga krzesełkowata, imacz do tarczy, żelazne groty, dwa srebrne okucia rogów do picia i naczynia brązowe służące do przyrządzania wina (rondelek, cedzidło i sito). Te ostatnie uznawano dotychczas zgodnie za prowincjonalnorzymskie. Znalezisko to z niewiadomych powodów nigdy nie zostało w pełni opublikowane. Niemniej jednak w roku 1935 niemiecki archeolog W. Asmus, nie zdający sobie z pewnością w pełni sprawy z wagi i możliwości interpretacyjnych omawianego znaleziska, nieopatrznie przytoczył pełny inwentarz pochówków wraz z wyborem ilustracji, co stało sie między innymi powodem naszego wnikliwego zainteresowania się całym zespołem i jego historyczną wymową. Wśród wielu znalezionych tam przedmiotów na szczególną uwagę zasługują dwa naczynia brązowe – czerpak i cedzidło/sito, stanowiące część zastawy służącej do przygotowywania i picia wina, z których jedno zaopatrzone jest w stempel identyfikowany – jak się to powszechnie, niestety, uważa – z imieniem wytwórcy, o dwuznacznej treści ROBILI.SITA. Zastanawiające jest, iż inskrypcja ta była wielokrotnie pomijana w nowszych pracach dotyczących okresy rzymskiego. Co charakterystyczne, zabrakło jej również w epokowej pracy niegdyś związanego z polskim Szczecinem niemieckiego archeologa H. J. Eggersa. Przypadkowość tego faktu nasuwa daleko idące podejrzenia. Dla badaczy studiujących zasięg odwiecznej prakolebki Słowian, wśród których znajdują się autorzy tego artykułu, interpretacja treści tej inskrypcji nie ulega żadnej wątpliwości. Zapisana w archaicznej staropolszczyźnie (właściwie czytaj: [my] robili.sita) świadczy, iż zasięg rzemiosła prasłowiańskiego obejmował znacznie większy obszar, niż usiłują to zasugerować niektórzy archeolodzy. Wbrew bowiem przekonaniom Kazimierza Godłowskiego i Michała Parczewskiego, stempel ten jest nieodpartym argumentem na rzecz niepodważalności tezy o aktywności naszych praojców daleko na zachód od Bugu już po II w. po Chr. To przez wiele dziesiątków lat ukrywane znalezisko świadczy, że misja archeologa w bibliotece ma częstokroć większe znaczenie niż jego aktywność w terenie.

© Magdalena Mączyńska / Aleksander Bursche / Andrzej Kokowski

Opracowanie LupussLuporum. Artykuł pochodzi z serwisu Maleficium/Wolfschanze Front.

 

Zdobycie Łużyc przez cesarza Konrada II

 

W latach 623–658 Łużyce wchodziły w skład państwa Samona. Od VII do VIII wieku na terenie Łużyc istniały państwa plemienne zarządzane przez rodzimych władców, jeden z nich Miliduch, król plemion serbo-łużyckich, w 806 roku stoczył bitwę z wojskami Franków. W IX wieku wchodziły w skład Państwa Wielkomorawskiego. Stan ten utrzymywał się do 907 roku.

W roku 963 zostały podbite przez Gerona, margrabiego saskiej Marchii Wschodniej. W roku 1002 Bolesław I Chrobry przyłączył Łużyce do Polski, co zostało uznane w pokoju w Budziszynie w 1018.

Z Franków salijskich wywodziła się niemiecka dynastia Hohonstaufów. Nazwa dynastii wywodziła się od rodowego zamku Waiblingen w Wirtembergii, koło Stuttgartu. Konrad II z dynastii salijskiej został cesarzem rzymskim narodu niemieckiego w 1024 po wymarciu dynastii saskiej. W 1032 r. pozyskał Burgundię. Tego samego roku zmusił króla polskiego Mieszka II do złożenia hołdu, po zdobyciu Łużyc w 1031 r. Łużyce ponownie znalazły się w obrębie wpływów niemieckich (układ pokojowy z Budziszyna, 1031 r.) jako część Marchii Miśnieńskiej. Od XII wieku intensywne osadnictwo niemieckie – przede wszystkim w górach, w miastach i niezasiedlonych obszarach – spowodowało, że Słowianie stali od XIII w. mniejszością w tym regionie.

 

 

Ostsiedlung – niemieckie osadnictwo na Wschodzie

 

Jako datę narodzin państwa niemieckiego przyjmuje się podział monarchii Karola Wielkiego w traktacie w Verdun w 843 r. na trzy części, z których wschodnia zwana początkowo państwem wschodnio-frankońskim obejmowała obszar zamieszkały przez Sasów, Franków, Bawarów i Alemanów (szwabów). W traktacie w Mersen w 870 r. została do niej przyłączona część Lotaryngii. Cesarz Otto Wielki w 959 r. podzielił ją na Lotaryngię Dolną, nazwaną później Brabantem i Lotaryngię Górną, która zachowała wyłącznie miano Lotaryngii. Władcy Lotaryngii z domu hrabiów Alzacji od 1084 byli książętami Rzeszy. Po wygaśnięciu tej linii cesarz Zygmunt Luksemburski nadał Lotaryngię potomkom Izabelii Anjou (Andegaweńskiej). Przez połączenie z księstwem Bar weszła Lotaryngia w stosunek lenny wobec Francji.

Spadkobiercą cesarstwa Karola Wielkiego było cesarstwo rzymskie narodu niemieckiego, stworzone przez Ottona Wielkiego (936-973) z domu saskiego. Włączył on Frankonię zachodnią (nadreńską) do Niemiec. Natomiast dawną nazwę zachowała wschodnia część Frankonii. Monarchowie niemieccy koronowali się zwykle w Rzymie, choć państwa rzymskiego już dawno nie było. Niemcy i Włochy nazywano „Świętym cesarstwem rzymskim narodu niemieckiego”. Było to wyraźne odwołanie do Alaryka, króla wizygockiego, który w 410 r. złupił Rzym oraz odwołanie się do Teodoryka, króla Ostrogotów i Italii.

Granica wschodnia ulegała zmianom w miarę rozwoju ekspansji Niemiec w głąb Słowiańszczyzny. W X w. rozpoczęło się przemieszczanie ludności niemieckojęzycznej na obszary dotąd zamieszkane przez ludy bałtyckie, oraz na tereny Słowian, którzy zamieszkiwali obszar na wchód od rzek Łaby i Soławy. Dawniej rzeki te stanowiły germańsko-słowiańską granicę językową i kulturową. W następstwie germańskiej kolonizacji tych ziem granica ta została przesunięta nad Odrę. Niemcy zaczęli osiedlać się także na ziemiach wcześniej zamieszkanych przez Słoweńców, w Styrii i Karyntii. Dokumenty historyczne wspominają o pierwszych osadnikach niemieckich w Wielkopolsce w 1210 r., na Śląsku – w latach 1215-1217, na Śląsku Opolskim – w 1225 r. Osiedla niemieckie z lat 1234–1244 powstają nad górnym Dunajcem i Popradem. Na zachodnich krańcach Rusi Czerwonej powstają dwa silne skupiska ludności pochodzenia niemieckiego w okolicach Łańcuta i Sanoka. Do wieku XVI zachowały charakter niemiecki Kościan w Poznańskiem, niektóre miejscowości podkarpackie i wielkie miasta, jak Poznań, Kraków i Lwów. Wsie osadzone wyłącznie kolonistami niemieckimi przybierały zwykle nazwy niemieckie.

Kolonizacja przybierała dwie odmienne formy, osadnictwa wiejskiego oraz lokacji miast. Proces kolonizacji wspomagała inicjatywa polskich książąt, których ziemie miały o wiele za mało ludności i nierzadko bywały dewastowane w wyniku wojennych grabieży i najazdów tatarskich. W miastach stopniowo powstawała odrębna warstwa mieszczan niemieckich. W nowych wsiach koloniści cieszyli się znaczną autonomią. Nic też dziwnego, że stopniowo budziła się w Polakach niechęć do niemieckich osadników, mówiących obcym językiem, przesiąkniętych inną kulturą. Wyrazem rosnącej niechęci do przybyszów z Zachodu stało się pismo arcybiskupa Jakuba Świnki skierowane do kardynałów rzymskich, w którym między innymi pisał: „Wiele zła wskutek napływu Niemców rozpleniło się w kraju, ponieważ uciskają polską ludność, pogardzają nią, dręczą napadami, pośród głuchych nocy porywają z jej własnych osiedli”. Kościół w Polsce, który obawiał się utraty niezależności prowincji polskiej w wypadku zniemczenia zachodnich ziem, stał się głównym obrońcom polskości, przeciwnikiem żywiołu niemieckiego. Jak pisał historyk Bieniak, to „trzej kolejni metropolici, Jakub Świnka (1283-1314), Borzysław (1314-1317) i Janisław (1317-1341), położyli olbrzymie zasługi dla sprawy odrodzenia królestwa polskiego, a także dla obrony przed jawną i ukrytą agresją ze strony niemieckiego rycerstwa, patrycjatu i zakonów”. Za rządów arcybiskupa Jakuba Świnki zwołane przez niego synody prowincjonalne wystąpiły ostro w obronie języka polskiego zarówno w szkołach, jak i w kościołach.

Helmold (ok. 1125-1177) historyk saski, proboszcz z Bozowa w Wagrii (obecnie Bosau), autor kroniki o nazwie „Chronica Slavorum”, przełożył Jan Popłoński, tak opisywał Wagrów:

„Kraj Wągrów był niegdyś zamieszkały przez najdzielniejszych mężów, znajdując się bowiem na przodzie całej Słowiańszczyzny, miał za sąsiedztwo duńskie lub saskie ludy i wszystkie wojenne napady lub sam najprzód czynił, lub od innych je wytrzymywać musiał. Wojna więc rozbudziła życie u Wągrów, natchnęła koniecznością ustanowienia władzy i tacy bywali u nich niekiedy królowie, że panowali nad całym krajem Obodrytów, Chyżanów i nawet tych Słowian, którzy jeszcze bardziej odległymi byli”.

Natomiast niemiecką kolonizację tych ziem opisał następująco:

Od około 1140 Adolf II Holsztyński zaczął wcielać w życie planowe zasiedlania ziem Wagrów przez osadników niemieckich i holenderskich: „zaczął odbudowywać zamek Sigeberg i murem go opasał. Że zaś ziemia była spustoszona, więc rozesłał gońców do wszystkich krajów, do Flandryi, Hollandyi, Utrechtu, Westfalii i Fryzyi, wzywając wszystkich, którym ziemi do uprawy brakowało, żeby przybywali ze swemi rodzinami, i on biecał im dać ziemię wyborną, rozległą urodzajną, obfitującą w ryby i mięso i dogodne pastwiska. Holzatom zaś i Sturmarom powiedział:

czyście to nie wy podbili ziemię Słowian i nie kupili jej krwią braci i ojców waszych? Bądźcie więc pierwsi, przesiedlajcie się do tej ziemi pożądanej, zamieszkajcie ją, używajcie jej rozkoszy, wam bowiem należy się to, co w niej jest najlepszego, bo wy ją wyrwaliście z rąk nieprzyjaciół”.

Na ten głos powstały niezliczone tłumy z różnych narodów, i zabrawszy swe rodziny i dobytek, przybyły do kraju Wagrów do hrabiego Adolfa, by objąć w posiadanie ziemie, które im przyobiecał. Pierwsi zajęli siedziby Holzaci w miejscach najbezpieczniejszych na zachód od Sigeberga, około rzeki Trabeny; prócz tego pola Swentynefeld i całą ziemię rozciągającą się od

rzeki Swale do Agrylnesou i jeziora Plunskiego. Ziemię Dargllllską zamieszkali Westfalowie, Utylską Hollendry, Susle (dziś Silssd) Fryzowie. Ziemia Pluńska była jeszcze niezamieszkałą. Aldenburg zaś i Lutylenburg (Liltgenburg) i inne ziemie do morza przytykające oddał Sławianom na zamieszkanie i dannikami ich swymi uczynił”.

Granice ziemi Wagrów były następujące: na zachód oddzielają ją dwie rzeki: Swentyna, wychodząca z jeziora Pluńskigo i wpadająca do zatoki Kielskiej, i rzeka Trawna, która płynie ku południowi, a od Oldeslohe zwraca się na wschód, i opłynąwszy Lubekę, zdąża ku północy i koło Trawemunde do morza wpada. Te dwie rzeki oddzielały ziemię Wagrów od Sasów i Obotrytów.

Głównym grodem Wagrów był Oldenburg (Starogard Wagryjski). Helmold przedstawia interpretację nazwy grodu: „Oldenburg, tj. Starigard w języku słowiańskim, czyli stary zamek znajduje się w Wagrierlande (kraju Wagrów) nad zachodnią częścią Morza Bałtyckiego i jest skrajnym punktem Slawiens”. Gród był stale zamieszkały aż do XII wieku . Wagrowie żyli w związku plemiennym z Obodrzycami. Miał bardzo dogodne połączenia lądowe i wodne z siecią szlaków handlowych już od wczesnego średniowiecza.

 

 

Lenzen/Łączyn

 

Lenzen (Elbe) (pol. hist. Łączyn) – miasto w Niemczech w kraju związkowym Brandenburgia w powiecie Prignitz, siedziba urzędu Lenzen-Elbtalaue.

We wczesnym średniowieczu gród Łączyn założyli Słowianie połabscy z plemienia Glinan. Krucjatę połabską 1147 r. poprzedziła bitwa Słowian z Sasami pod Łączynem w 929 r. W walce tej Sławianie ponieśli klęskę, a w 1066 r. a w czasie powstań obodrzyckich w grodzie zamordowany został książę Gotszalk.

 

 

Krucjata połabska

 

Krucjata połabska, zwana też wendyjską, była zbrojną wyprawą wojenną zorganizowaną w XII w. z upoważnienia papieża Eugeniusza III, przez feudałów niemieckich, skierowane oficjalnie przeciwko pogańskim plemionom Słowian Połabskich z podwójnie obranym celem: siłą nawrócić Słowian na chrześcijaństwo, sprzyjające ich germanizacji, dzięki swej organizacji, związanej ściśle z Niemcami. Germanizacja ta przesuwa znacznie granice Słowian na wschód. Do krucjaty tej przyłączyli się także niektórzy polscy książęta, ale ich udział i motywy nie zostały do końca wyjaśnione. Wyprawy te dawały rycerstwu niemieckiemu możliwość uniknięcia uczestnictwa w zorganizowanej w 1147 r. II wyprawie krzyżowej przy jednoczesnym zachowaniu ideałów rycerskich.

Obraz Wojciecha Gersona „Opłakane apostolstwo” przedstawiający podbój Słowian połabskich. Foto: pl.wikipedia.org/wiki

Ofiarą tej krucjaty padło także katolickie Księstwo Kopanickie, podlegające biskupstwu w Gnieźnie, będące lennem Bolesława Kędzierzawego (1122-1173), książę mazowiecki od 1138 r., śląski w latach 1146-1163, i sandomierski od 1166. Książę krakowski i książę senior (zwierzchni Polski w latach 1146-1173. Krucjata połabska z roku 1147 była bezpośrednią reakcją na nawoływania do uczestnictwa w II wyprawie krzyżowej. Była ona prowadzona przez księcia Saksonii Henryka Lwa oraz margrabiego Marchii Północnej Albrechta Niedźwiedzia. Szczególne zasługi w obronie swoich włości przed atakami krzyżowców miał obrzycki książę Niklot, dzięki któremu pierwotne zamiary przejęcia kontroli nad słowiańskimi ziemiami w 1147 roku zakończyły się fiaskiem. Szczególne niepowodzenie poniosła próba zdobycia, chrześcijańskiego skądinąd, Szczecina obleganego przez wojska krzyżowców.

 

Fałszywa teoria „świętej wojny”

 

Krucjata połabska z 1147 r. odbyła się po pierwszej wyprawie krzyżowej do Palestyny, która miała miejsce w 1096 r. z podwójnie obranym celem, a mianowicie zdobycia Jerozolimy i Ziemi Świętej oraz uwolnienia wschodnich chrześcijan spod islamskiej władzy. Źródła pierwszej krucjaty krzyżowej i motywy jej inspiratorów wciąż jeszcze pozostają kwestią sporną. W końcu XI wieku Europa przezwyciężyła serię poważnych kryzysów, które mogły zagrozić ustalonemu na jej obszarze porządkowi, i rozpoczęła ekspansje na zewnątrz. Pierwszym celem były zajęte przez Arabów obszary w Hiszpanii i na Sycylii. Zachęceni papieską obietnicą odpustu, rycerze z Normandii i Francji przyczynili się do wyzwolenia Hiszpanii z pod panowania muzułmanów i w 1085 r. zajęli Toledo. W tym samym czasie Antiochia zdobyta została przez Turków, którzy już wcześniej, bo w 1071 r. zajęli Jerozolimę. Również w 1071 r. decydująca bitwa pod Manzikert, w której Bizancjum poniosło porażkę, skłoniła papieża Grzegorza VII, by wezwać Europę zachodnią do niesienia pomocy cesarstwu bizantyjskiemu. Zwycięzcami pod Manzikert nie byli Arabowie, lecz seldżuccy Turcy. Było to plemię koczownicze, które przeszło na islam i szybko stało się główną siłą na Bliskim Wschodzie. Podczas gdy Arabowie byli stosunkowo tolerancyjni, to Turcy nękali europejskich pielgrzymów, którzy w coraz większej liczbie przybywali do Ziemi Świętej, czczonej przez chrześcijan jako miejsce życia i śmierci Jezusa Chrystusa.

Matylda Toskańska(na prawo), z opatem Hugo z Cluny i cesarzem Henrykiem IV., z Cod. Vat. lat. 4922 (1115). Foto: pl.wikipedia.org/wiki

W Europie w XI wieku najbardziej wpływową postacią była margrabina Toskanii Matylda (1046-1115), ciotka Gotfryda de Bouillon, pierwszego króla Jerozolimy. Władała jednym z najprzedniejszych europejskich księstw i budziła respekt we wszystkich zakątkach zachodniego chrześcijaństwa. Popierała papieży w walce z cesarstwem. Utrzymywała pokaźne wojsko, które podczas sporu o inwestyturę (tj. prawo obsadzania stanowisk kościelnych przez króla), poparło papieża Grzegorza VII, i wystąpiło zbrojnie przeciwko cesarzowi Henrykowi IV. Na jej zamku w Canossie, w północnych Włoszech w pobliżu Reggio nell’Emilia, cesarz Henryk IV odbył pokutę przed papieżem Grzegorzem VII.

Księżna Matylda na swój dwór sprowadzała uczonych, takich jak uczony Anzelm z Lukki, spowiednik i duchowy doradca Matyldy, i Bonizo, biskup Sutri, którzy mieli wzmocnić teologiczne podwaliny reformy papiestwa, ale przede wszystkim skonsolidować doktrynę chrześcijańskiej wojny. Anzelm przetrząsał annały prawa kościelnego w poszukiwaniu precedensów legitymizacji przemocy, a biskup Bonizo w swych pracach udowadniał, że Bóg wielokrotnie popierał świętą wojnę. Jeden z ich współpracowników, Jan z Mantui, zdołał nawet zinterpretować jeden z fragmentów „Nowego Testamentu”. Zauważył on, że choć w Ogrodzie Oliwnym Chrystus nakazał świętemu Piotrowi schować miecz do pochwy, nie powiedział mu, żeby go na zawsze odrzucił. Na tej podstawie Jan doszedł do wniosku, że Jezus w istocie chciał, by jego najważniejszy Apostoł zachował broń, aby jej mógł użyć w przyszłości. Alegoryczne rozumowanie Jana doprowadziło go do wniosku, że chociaż Bóg nie pragnie, by sam papież dzierżył „miecz”, to jednak oczekuje, że w obronie chrześcijaństwa posłuży się uzbrojonymi wiernymi (Thomas Asbridge, „Pierwsza krucjata”, przeł. Ewelina Jagła, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2006).

Intelektualiści działający na jej dworze odegrali istotną rolę w narodzinach idei wypraw krzyżowych. Uczeni ci, mimo że zapoznali się z wielowiekowym dorobkiem myśli chrześcijańskiej, ukształtowali jednak fałszywą teorię świętej wojny, do której później odwołał się papież Urban II. Razem z uczonymi Matyldy papież Grzegorz VII położył podstawy umożliwiające stworzenie papieskiej armii. W 1074 r. Grzegorz VII chciał zgromadzić rycerzy z Francji i Niemiec, by posłać ich na pomoc greckim chrześcijanom w Bizancjum. Na czele tej krucjaty miał stanąć sam papież. Wyrażał on nadzieję, że być może dotrze aż do Jerozolimy. Celem miało być zjednoczenie Kościoła wschodniego i zachodniego pod przewodnictwem Rzymu. Choć całe przedsięwzięcie upadło ze względu na spór o inwesturę, to za pontyfikatu Urbana II idea świętej wojny była już sformułowana.

W rok po śmierci Grzegorza VII został kanonicznie wybrany papieżem Dezydery z Monte Cassino, ale formalnie objął swój urząd jako Wiktor III dopiero po dziesięciu miesiącach. Zmarł sześć miesięcy później. Nowym papieżem został w 1088 r. biskup Ostii, Odon de Lagery, który przyjął imię Urban II. W tym czasie schizma cesarza Henryka IV rozwijała się zarówno w Niemczech, jak i wokół Rzymu, gdzie sprawował władzę antypapież Klemensa III, który w 1084 r. został osadzony przez Henryka IV. Urban II odzyskał Rzym w 1089 r., ale niebawem musiał z niego uciekać, gdy cesarz Henryk IV w latach 1090-1092 najechał Italię, by ponownie wprowadzić na tron papieski Klemensa III, który z kolei wycofał się, kiedy Henryk w 1092 r. udał się na północ. Na wielkim synodzie w Pacenzie, odbytym w marcu 1095 roku, święcenia kapłanów udzielone przez antypapieża ogłoszono za nieważne, podobnie jak święcenia udzielane przez ekskomunikowanych. Na tym synodzie prawdopodobnie powstał też plan wyprawy krzyżowej.

Być może, że to prośba o pomoc, z jaką do papieża zwrócił się cesarz bizantyjski Aleksy I, skłoniła papieża do ogłoszenia krucjaty. Była to prawdopodobnie bezpośrednia okazja, chociaż nie faktyczna przyczyna, do ogłoszenia w Clermont wyprawy krzyżowej. Przez kilka wieków Bizancjum stanowiło przedmurze chrześcijaństwa w walce z islamem. Porażka pod Manzikert w 1071 r. doprowadziła do utraty większości terytorium Azji Mniejszej (dzisiejszej Turcji), które zawsze było podstawowym źródłem bogactwa i potęgi cesarstwa wschodniego. W obliczu śmiertelnego zagrożenia cesarz bizantyjski Aleksy I zwrócił się z prośbą do papieża o militarną pomoc. Jednak udzielenie przez Zachód pomocy Bizantyjczykom zeszła szybko na plan drugi, natomiast na czoło wysunęła się sprawa odbicia Ziemi Świętej z rąk muzułmanów. Posłużono się więc prośbą cesarza Aleksego do uzyskania całkiem innych celów. 30 listopada (wtorek) 1095 r. papież Urban II podczas synodu w mieście Clermont w Owernii, w południowej Francji, wezwał katolicką Europę, by chwyciwszy za broń, pomściła krzywdy i odbiła Ziemię Świętą z rąk muzułmańskich panów, a udział w tej wyprawie obmyje jej uczestników z grzechu. Oto rycerze dowiedzieli się, że będą mogli walczyć w imię Boga, biorąc udział w świętej wojnie. Apel papieża znalazł oddźwięk we wszystkich warstwach społecznych.

Choć wszyscy byli przekonani, że krucjata jest zgodna z nauczaniem Chrystusa, to Pismo Święte głosi całkiem coś innego i wręcz przeciwnego. Idea świętej wojny była nie do pogodzenia z katolickimi zasadami moralnymi. W ewangeliach ukazano wiele sytuacji, w których Jezus odrzucił przemoc i zabraniał użycia siły. W Kazaniu na Górze zalecał pokojową postawę w obliczu agresji i nadstawianie drugiego policzka w odpowiedzi na cios. Swym uczniom nakazywał kochać nieprzyjaciół. Celem pierwszej krucjaty było odzyskanie Grobu Świętego i Ziemi Świętej, a jej hasłem było zawołanie „Bóg tak chce”. Czy to chrześcijanie utracili Jerozolimę, żeby mieli ją odzyskiwać. Nie, to nie chrześcijanie utracili Ziemię Świętą. Ona została utracona przez Żydów. Czy głoszone hasło „Bóg tak chce” nie było wymyślone tylko po to, aby usprawiedliwić akty przemocy, grabieży, mordów, sadyzmu i innych okropności jakie rozegrały się podczas tej krucjaty. Czy rzeczywiście Bóg tak chciał? Bo przecież gdyby hasło „Bóg tak chce” pochodziło rzeczywiście od Boga, to Jerozolima, która została odzyskana przez krzyżowców, została by na całe wieki przy chrześcijaństwie, a nie tylko na kilkadziesiąt lat.

Kilka wieków później w obu wojnach światowych na klamrach u pasów żołnierzy niemieckich był podobny do hasła krzyżowców napis „Gott mit uns”, czyli „Bóg z nami”. Bo przecież „Bóg tak chce” oznacza również „Bóg z nami”, z tą jednak różnicą, że okropności popełnione przez Niemców podczas drugiej wojny światowej przewyższały okropności popełnione przez krzyżowców podczas I i IV krucjaty, której uczestnicy po drodze urządzali pogromy na Żydach, mordowali chrześcijan, rabowali i wprowadzali niepokój wszędzie tam, gdzie się pojawili.

 

Pogromy na Żydach i masakra w Jerozolimie

 

Ktoś usiłując wykorzystać naiwność chrześcijan rozgłaszał po całej Europie zachodniej, że tylko dzieci jako bezgrzeszne istoty mogą odzyskać Jerozolimę. Tak w 1212 r. doszła do skutku krucjata dziecięca, która została poprowadzona przez chłopca-wizjonera-pasterza Stefana z Cloyes do Marsylii. Brało w niej udział około 30 tys. dzieci w wieku 10-16 lat. Statki wiozące te dzieci nie popłynęły do Jerozolimy, lecz do Afryki północnej. Dzieci, które nie wymarły w drodze, zostały przez armatorów sprzedane w niewolę. Kilka statków wypełnionych dziećmi podczas burzy utonęło. Dzieci z Niemiec ginęły masowo w drodze przez przełęcze szwajcarskich gór. Część, która dotarła do Brindisi, została sprzedana muzułmanom.

Zdobycie Konstantynopola, mal. Jacopo Palma il Giovane. Foto: pl.wikipedia.org

W latach 1096-1272, pomijając dziecięcą krucjatę, było zorganizowanych 9 wypraw krzyżowych. Pierwsza wyprawa krzyżowa (Ludowa krucjata) zwróciła się zaraz po wyruszeniu przeciwko europejskim Żydom. Pogromy rozpoczęły się już w grudniu 1095 r. od antyżydowskich rozruchów w Rouen. Z początkiem 1096 r. zaniepokojeni Żydzi francuscy napominali Żydów niemieckich, by strzegli się krzyżowców. Już kilka miesięcy później, między majem a lipcem 1096 roku, Żydzi w Nadrenii padli ofiarą okrutnych prześladowań, a fala antysemickich nastrojów przetoczyła się przez Niemcy. Zamieszki zapoczątkowane w Spirze, wybuchały następnie miedzy innymi w Trewirze, Metzu, Ratyzbonie i Kolonii, a do najbardziej haniebnych ataków doszło w Wormacji i Moguncji. Jeden z przywódców właściwej wyprawy krzyżowej Gotfryd de Bouillon podobno wyłudził od Żydów z Moguncji i Kolonii 500 sztuk srebra w zamian za obietnicę, że ich obroni. Obietnicy nie dotrzymał (Thomas Asbridge, „Pierwsza krucjata. Nowe spojrzenie”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2006). Krzyżowcy, gdy dotarli do granicy Węgier na Dunaju, zostali zatrzymani przez wojska węgierskie, gdyż ich reputacja jako brutalnych grabieżców, dotarła tu już przed nimi. Król Koloman rozgromił ich, i poszli w rozsypkę. Krzyżowcy dotarli do Konstantynopola 1 sierpnia 1096 r. Z relacji córki cesarza Aleksego I, Anny Komneny, wynika, że przybycie krzyżowców wywołało na dworze cesarskim duże zamieszanie:

„Przejęci zapałem i żarliwością zapełnili wszystkie gościńce, razem z tymi wojownikami przybyło też mnóstwo niezbrojnych…noszących palmy i krzyże na plecach. Były z nimi także kobiety i dzieci, które opuściły swoje kraje. Jak dopływy rzeki zmierzali do nas ze wszystkich stron” (Malcolm Billings, „Wyprawy krzyżowe”, Grupa Wydawnicza Bertelsmann Media, Fakty, Warszawa 2002).

Po wkroczeniu do Jerozolimy krzyżowcy urządzili krwawą masakrę jej mieszkańców. Dopuścili się oni w tym mieście takich potworności, że przyćmiły one wszelkie okrucieństwa popełnione wcześniej. Kronikarz Rajmund z Aguilers w uniesieniu pisał: „Po upadku Jerozolimy i jej baszt można było ujrzeć wspaniałe dzieła. Niektórzy poganie byli litościwie ścinani, inni, przeszyci strzałami, spadali z wież, a jeszcze inni, przez czas długi poddawani torturom, ginęli w płomieniach. Po domach i na ulicach leżały stosy głów, rąk i stóp, a ludzie i rycerze biegali tam i z powrotem, stąpając po trupach”. Wkrótce myśli krzyżowców zwróciły się ku łupom. Ten sam kronikarz pisał: „Po wielkiej masakrze wchodzili do domów mieszkańców miasta i brali wszystko, co w nich znaleźli. Zachowywali przy tym porządek, tak więc tego, kto wszedł do domu pierwszy, czy był bogaty, czy biedny, od nikogo nie spotykała krzywda. Mógł posiąść i zachować dom albo i pałac i wszystko, co w nim znalazł, na własność. Ponieważ wszyscy zgodzili się przestrzegać tej zasady, wzbogaciło się wielu biedaków” (Thomas Asbridge, „Pierwsza krucjata”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2006). Większość historyków szacuje liczbę jerozolimskich ofiar na 70 tys. Arabski historyk Ibn al-Asir twierdzi, że wymordowana została wówczas również duża część tamtejszych Żydów.

W końcu więc Merowingowie odzyskali swoje miasto i tytuł należny królom z linii Dawida, (Steven Sora, „Zaginiony skarb Templariuszy”). Ostatecznie Jerozolima i otaczające ją ziemie zostały zdobyte dla żydowskiej linii Merowingów przy pomocy Kościoła Katolickiego i rycerzy chrześcijańskiej Europy, o czym w ogóle nie mieli oni pojęcia, że walczyli i ginęli dla żydowskiej sprawy. Papież Urban II i margrabina Matylda byli z Merowingów, ciotka Gotfryda de Bouillon, pierwszego króla Jerozolimy, który również był z Merowingów.

Wejście krzyżowców do Konstantynopola, mal. Eugène Delacroix.
Foto: pl.wikipedia.org

Upadek królestwa Jerozolimy rozpoczął się zdobyciem Edessy w 1144 przez muzułmanów, która była najbardziej oddalonym i odsłoniętym państwem krzyżowców. Krzyżowcy zostali następnie pokonani w 1187 r. w Nazarecie i pod Hatinem, gdzie padł i dostał się do niewoli kwiat rycerstwa zakonnego. W 1187 r. została stracona Jerozolima, a krzyżowcy zostali wyparci do jedynej twierdzy, Tyru.

Dramatyczny przebieg miała IV wyprawa krzyżowa/wyprawa wojenna, wszczęta w roku 1202. Jej celem było wsparcie zbrojne państw łacińskich na Bliskim Wschodzie, jednak zakończyła się zdobyciem i złupieniem Konstantynopola w 1204 r., a następnie utworzeniem Cesarstwa Łacińskiego, które przetrwało do roku 1261. Chrześcijanie mordowali chrześcijan.

 

Wyprawa krzyżowa na Prusaków

 

Średniowieczny Ostsiedlung rozpoczął się, kiedy Niemcy zaczęli osiedlać się na wschód od rzeki Łaby i Soławy, regiony głównie zamieszkane przez Słowian połabskich, a nabrał tempa pod wpływem zakonu krzyżackiego, który swą ekspansję prowadził głównie na południowych i wschodnich wybrzeżach Bałtyku. Krzyżacy przybyli do Polski na zaproszenie księcia Konrada Mazowieckiego w 1226 r. Ziemie jego graniczyły z ziemią Prusów, dość licznego i bitnego plemienia, należącego do szczepu litewskiego. Byli zatwardziałymi poganami i niechętnie przyjmowali wiarę chrześcijańską. Po roku 1200 wzmogła się jednak praca misjonarska na ziemiach pruskich. Papież ustanowił osobną diecezję pruską, której pierwszym biskupem został Niemiec Krystyn, zakonnik z klasztoru Cystersów w Oliwie pod Gdańskiem. Zaniepokojeni gorliwością misjonarzy Prusacy zaczęli się mścić najpierw na swoich świeżo nawróconych rodakach i ludności mieszanej prusko-polskiej w sąsiedniej ziemi Chełmińskiej, a później zaczęli napadać na samo Mazowsze. W 1222 r. papież polecił urządzić na nich wyprawę krzyżową. Wzięli w niej udział najważniejsi książęta polscy: Leszek Biały, Henryk Brodaty, Konrad. Wyprawa jednak się nie powiodła i sprowadziła nowy napad Prusaków na Mazowsze. Wówczas książę Konrad, zapewne za radą biskupa Krystyna, utworzył polski zakon krzyżowy Rycerzy Jezusa Chrystusa, czyli Braci Dobrzańskich, który zaraz w pierwszej bitwie z Prusakami zastał niemal doszczętnie wybity.

W 1234 r. za sprawą papieża Grzegorza IX i duchowieństwa polskiego podjęto wielką wyprawę krzyżową na Prusaków. Wzięli w niej udział czterej książęta polscy, krzyżacy i margrabia brandenburski. W bitwie nad rzeką Sirguną odniesiono wielkie zwycięstwo nad Prusakami. Zdobyto całą ziemię Chełmińską oraz pas ziemi pruskiej nad Wisłą aż daleko na północ. Papież Grzegorz IX zadowolony ze zwycięstwa wydał w 1234 r. bullę, w której oświadczył, że ziemie będące w rękach krzyżackich, przechodzą na własność Stolicy Apostolskiej, która odstępuje je w wieczne i wolne posiadanie zakonowi krzyżackiemu. W drugiej wydanej bulli, wystosowanej do Konrada Mazowieckiego, papież wyraził swą radość z powodu wspaniałomyślnego zapisu księcia. W bulli tej napisał również o swoim postanowieniu co do Prus, i poprosił księcia o dalszą opiekę i przyjaźń dla zakonu krzyżackiego. Konrad dopiero z tej bulli dowiedział się o swojej hojności i o utracie Prus. Przyszło do zatargu między Konradem a krzyżakami. Wezwany na świadka i rozjemcę biskup kujawski rozstrzygnął spór na korzyść krzyżaków. Oddali oni tylko zamek Dobrzyń z przyległościami.

Kolejny bunt pruski wywołał wojnę, którą zakon krzyżacki i jego sojusznicy prowadzili dwadzieścia lat. Była to bezlitosna wojna, w której wymordowano wielu Prusaków, a na ich miejsce sprowadzono Niemców z zachodu. Po wojnie pruskiej zakon posuwał się dalej. Na Litwie, gdzie działania wojenne, toczące się ze zmiennym szczęściem i niosące wiele ofiar po obu stronach, trwały w latach 1283-1383, czyli cały wiek. Historyk Kościoła ks. Marian Banaszak o buntach pruskich mówi, że „bunty Prusaków w latach 1264-1270 przeciw krzyżackiemu podbojowi i terrorowi wykorzystywali krzyżacy, by usprawiedliwić przed Europą swoje metody eksterminacji ludności pogańskiej, kolonizacji i germanizacji ziem pruskich”. W imię fałszywie pojętej wiary katolickiej krzyżacy wymordowali w 1283 r. plemię Jaćwingów, a ci którzy ocaleli schronili się na Litwie.

 

Sobór w Konstancji

 

Na tym soborze odbytym w Konstancji (w Szwajcarii) w latach 1414-1418 rektor Akademii Krakowskiej, Paweł Włodkowic, w sporze z krzyżakami bronił stanowiska Polski. Dowodził, że nawracanie pogan mieczem i podbój ich kraju jest wojną niesprawiedliwą i naruszeniem prawa naturalnego. Rozwinął tezy Stanisława ze Skarbimierza o prawie posagu do suwerennego bytu państwowego i niegodziwości nawracania ich przemocą. Na sobór przybyła też delegacja Żmudzianów, którzy zaświadczali o gwałtach dokonywanych przez krzyżaków oraz o dobrowolnym przyjmowaniu chrześcijaństwa, odkąd władzę nad Żmudzią objął król polski, Władysław Jagiełło. Polska delegacja angażowała się w obronę tezy o wyższości zdania soboru powszechnego nad zdaniem papieża. Rzecznik krzyżaków, dominikanin Jan Falkenberg, w swoim szokującym wystąpieniu wzywał do potępienia Polaków, „bezwstydnych psów”, oddających cześć poganinowi Jagielle. Polska delegacja na soborze oskarżyła Falkensberga o herezję. Komisja złożona z kardynałów uznała poglądy dominikanina za skandaliczne i skazała go na więzienie, dopóki nie odwoła swych poglądów, co mnich uczynił dopiero w 1424 r. Niestety, na tym soborze sporu polsko-krzyżackiego nie rozwiązano. Cesarz Zygmunt Luksemburski postanowił odgrywać główną rolę w rozwiązywaniu sporu polsko-krzyżackiego. Stosunki Polski z papieżem Marcinem V były nie najlepsze. Natomiast stosunki króla Władysława Jagiełły z Zygmuntem Luksemburskim były niezwykle ścisłe. Pewne fakty świadczą nawet o tym, że łączyły ich jakieś tajne umowy. Mimo, że Zygmunt wcześniej był w konflikcie z książętami Rzeszy, szybko się z nimi dogadał, i ku zdumieniu polskiej delegacji przybyłej do Wrocławia, 6 stycznia wydał wyrok, który potwierdził traktat toruński całkowicie na korzyść krzyżaków. Polska delegacja na czele z arcybiskupem gnieźnieńskim Mikołajem Trąbą poniosła klęskę, gdyż zaufała cesarzowi Zygmuntowi Luksemburskiemu.

 

 

Państwo Pruskie

 

Niemcy wykorzystywali Rzym i katolicyzm głównie do walki ze Słowianami. Katolicyzm niemiecki nie był szczery. Nawracali ogniem i mieczem. Walczyli z papiestwem. Według „Constitutio romana” cesarza Lotara w IX w. konsekracja nowo obranego papieża mogła nastąpić dopiero po złożeniu przez niego przysięgi na wierność cesarza. Gdy Grzegorz IV chciał się od tego obowiązku uchylić, zebrani w Wormacji biskupi frankońscy i niemieccy zagrozili mu ekskomuniką. W tym też duchu Thietmar (zmarły w 1018 r.) w swojej kronice pisał: „Albowiem tylko nasi królowie i cesarze, jako docześni zastępcy Najwyższego Władcy, mają prawo mianowania oraz przysługujące im z mocy prawa zwierzchnictwo nad wszystkim swoimi pasterzami…”. Choć papież udzielał sakry biskupom, to cesarz uzupełniał ceremonię, nadając biskupstwo. Świeżo mianowani przez papieża biskupi przyjmowali na klęczkach od cesarza nadanie i ślubowali mu wierność, jako wasale.

Ruiny zamku w Canossie. Foto: malygosc.pl

Cesarz Henryk III. złożył z urzędu papieża Grzegorza VI, i wyznaczył na papieża biskupa Bambergu, panującego pod imieniem Klemensa II. Zmarł on jednak po niespełna rok swego pontyfikatu. Jego następca, Poppo, biskup Brixen, panował krócej niż miesiąc. Jako trzeciego papieża Henryk III wybrał Brunona z Toul, który przyjął imię Leona IX.

Już za jego następcy Henryka IV rozgorzał na nowo spór z Rzymem, który rozpoczął się o inwesturę. Spór ten w 1077 r. naraził cesarza na dotkliwe upokorzenie w Canossie, a było to tak. Henryk IV (1050-1106) wywołał przeciw sobie powstanie książąt saskich, których w 1075 r. pokonał. Zganiony przez papieża Grzegorza VII. z powodu udzielenia inwestury, zwołał w 1076 r. synod biskupów niemieckich do Wormacji, który orzekł usunięcie papieża. Grzegorz obłożył go klątwą, a książęta wypowiedzieli mu posłuszeństwo. Henryk został zmuszony do odbycia pokuty w Canossie. Uzyskał zwolnienie od klątwy. Walczył następnie z antykrólem Rudolfem Szwabskim. Został ponownie wyklęty. W 1084 r. opanował Rzym i osadził antypapieża Klemensa III. W 1090 r. ponownie wyprawił się do Włoch. W 1105 r. został wzięty do niewoli przez syna swego Henryka, który go zmusił do abdykacji. W walce z Kościołem i książętami Henryk IV opierał się na coraz bardziej rosnącemu w siłę mieszczaństwie, które dzięki temu uzyskało wpływ polityczny. W XIII w. nastąpiło załamanie cesarstwa. Od 1438 r. Habsburgowie zajęli na stałe tron niemiecki. Od czasów „sankcji pragmatycznej” Habsburgowie stali się dziedzicami domu Lotaryńskiego. Maria Teresa i jej potomstwo pozostali Habsburgami mimo tego, że jej mąż był Lotaryńczykiem.

Kiedy cele zostały przez Niemców osiągnięte pojawił się Luter, i nastąpił odwrót od katolicyzmu. Luter szybko zyskał protektora w osobie elektora Saksonii Fryderyka III. W 1525 r. dla Polski skończyły się kłopoty z zakonem krzyżackim w Prusach, ale nie skończyły się one z Niemcami, gdyż rozpoczęły się one na nowo z Brandenburgami. Po sekularyzacji posiadłości zakonu krzyżackiego w 1525 r. z dawnych Prus Wschodnich powstały Prusy Książęce. Tym sposobem dokonała się zamiana posiadłości krzyżackich w Prusach na księstwo świeckie. Wielki mistrz zakonu krzyżackiego Albrecht Hohenzollern był zwolennikiem reformacji i Lutra, dlatego postanowił porzucić katolicyzm i zrzucić suknię zakonną i ogłosił się świeckim księciem Prus. Mimo oporu ze strony licznych rycerzy zakonnych i katolickich potęg w Rzeszy, Albrecht utrzymał się na swoim nowym stanowisku. Protestował również papież, gdyż uważał Prusy za posiadłość Stolicy Apostolskiej, a postępek Albrechta był ze stanowiska kościelnego bezprawny.

Zakon krzyżacki po 1525 r. istniał nadal, choć już zakonnicy nie mogli mieszkać w Prusach, gdyż na to nie pozwalał Albrecht. Część krzyżaków pozostała wierna ślubom zakonnym i wywędrowała do swoich posiadłości w Niemczech, gdzie wybrali sobie nowego wielkiego mistrza i rządzili się dalej według dawnej reguły. Tak więc nie było to zniesienie zakonu, lecz tylko pozbycie się krzyżaków z Prus.

Za panowania króla Zygmunta Augusta, kiedy Polska była zajęta sprawą inflancką, Albrecht na sejmie piotrkowskim w 1563 r. złożył przyrzeczenie, że gdyby wygasła linia młodsza Hohenzollernów, czyli pruska, księstwo Pruskie przejdzie w posiadanie starszej, brandenburskiej. Dlatego też, po śmierci Albrechta, syn jego Albrecht Fryderyk kiedy został księciem lennym Prus złożył także hołd królowi polskiemu. Albrecht panował w Prusach 50 lat, i kiedy ciężko zachorował (dostał zupełnego obłąkania) opiekę nad nim powierzyła Polska margrabiemu brandenburskiemu. Po śmierci Albrechta Fryderyka margrabia, stosownie do dawnej umowy, w 1618 r. objął Prusy w posiadanie lenne. Tym sposobem Brandenburgia i Prusy połączyły się pod jedną władzą i odtąd każdy margrabia brandenburski był zarazem księciem Prus. Dziwne było położenie panującego w dwóch krajach, gdyż jako margrabia brandenburski, należał on do państwa niemieckiego i podlegał zwierzchnictwu cesarza rzymsko-niemieckiego, a jako książę pruski był lennikiem Polski, której w razie potrzeby musiałby pomagać. Ponieważ jednak margrabiowie brandenburscy byli Niemcami, to polscy kreatorzy polityki powinni przypuszczać, że będą oni w każdej sprawie bardziej dbali o interesy Niemiec, niż o Polskę. Po raz wtóry dobroduszni, ale naiwni Polacy dali się oszukać. Nie myśleli w ogóle o tym, że pod swym bokiem mają chciwego i sprytnego sąsiada. Takim właśnie był Fryderyk Wilhelm za czasów Jana Kazimierza. Kiedy wybuchła wojna między Szwecją a Polską, i Szwedzi wkroczyli na ziemie polskie, Fryderyk Wilhelm postanowił skorzystać z kłopotów Polski. Najpierw zajął Prusy Królewskie, a potem prowadził konszachty z królem szwedzkim. Pod groźbą, że połączy się ze Szwedami, król Jan Kazimierz musiał z nim zawrzeć w 1657 r. niekorzystny dla Polski traktat. Fryderyk Wilhelm zobowiązał się pomagać Polsce przeciwko Szwedom, ale w zamian został uwolniony od podległości Polsce jako książę pruski.

Nowożytne państwo pruskie powstało z trzech odrębnych jednostek terytorialnych; marchii brandenburskiej, Prus Wschodnich i posiadłości nadreńskich. Właściwym jego twórcą był Wielki Elektor Fryderyk Wilhelm I (1640-1688), który uzyskał w traktacie westfalskim w 1648 r. Pomorze Wschodnie, Magdeburg, Halberstadt, Minden i Kamin, a z wojny polsko-szwedzkiej w traktacie welawsko-bydgoskim w 1657 r. wyniósł uznanie suwerenności Prus Wschodnich. Margrabiowie brandenburscy nosili też tytuł księcia i elektora (wyborca), bo tylko rody z tym tytułem mogły wybierać cesarza. Jego syn Fryderyk I (1688-1713), za zgodą cesarza, koronował się w 1701 r. w dawnej stolicy krzyżaków, w Królewcu, na króla pruskiego. Nowy król nazwał swoje państwo królestwem. Król polski August II nie sprzeciwił się tej koronacji ani nazwie „królestwo Pruskie”, gdyż sam był Niemcem, księciem saskim, który w ogóle nie dbał o interes Polski. Pokątnie umawiał się z innymi państwami, żeby zniszczyć państwo polskie. Za panowania Fryderyka I upadło znaczenie państwa pruskiego w polityce zagranicznej. Zrujnował też finanse przez przepych i opiekowanie się nauką i sztuką. Założył uniwersytet w Halle w 1694 r. Fryderyk Wilhelm I, panował w latach 1713-1740, zdobył w wojnie północnej zachodnie Pomorze ze Szczecinem. Jego następca Fryderyk II Hohenzollern (ur. 1712-1786), panował w latach 1740-86, w 1740 wydarł Habsburgom Śląsk i zainicjował pierwszy rozbiór Polski. Zagarnął Prusy zachodnie bez Torunia i Gdańska. Fryderyk Wilhelm II (1786-97) w drugim i trzecim rozbiorze Polski zagarnął wraz z Warszawą pozostałe ziemie. Decyzja o likwidacji państwa pruskiego zapadła dopiero w 1945 r., po zakończeniu II wojny światowej.

Księżna Matylda (zmarła w 1115 r.) papieżowi testamentem przekazała tereny Toskanii. W Bazylice św. Piotra w Watykanie ma swój pomnik. Monumentalny grobowiec hrabiny, wykonany przez Gian Lorenzo Berniniego i jego warsztat w latach 1633-37, składa się z sarkofagu i posągu Matyldy. Zamek Canossa zbudowany na stromej skale w prowincji włoskiej Reggio nell’Emilia pod Ciano, był zamkiem Matyldy, stał się słynny z powodu pokuty cesarza Henryka IV, wobec papieża Grzegorza VII, który przebywał tam u margrabiny Matyldy. W 1255 r. zamek, miejsce poniżenia cesarza niemieckiego, został zburzony.

Papież Jan Paweł II, w modlitwie w Dniu Przebaczenia, 12 marca 2000 r. powiedział: „Wielokrotnie jednak chrześcijanie sprzeniewierzyli się Ewangelii i ulegając logice przemocy, pogwałcili prawa ludów i narodów, okazując pogardę dla ich kultur i tradycji religijnych”.

 

Stanisław Bulza

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.11.25.

Autor: Stanisław Bulza