Czy Polska musi za pożyczone wspierać finansowo Ukrainę, tak jak USA Izrael?


Komu w Polsce służy lekkoduszne traktowanie anypolskiego banderyzmu na Ukrainie? W czyim imieniu uchodzące za polskie kolejne rządy faszerują finansowo elity ukraińskie? Czy powinniśmy, przy polskim tak wielkim zadłużeniu, na wzór wspomagania Izraela przez USA, zapożyczać się na darowizny dla Ukrainy? Czy „dobra” zmiana „Dobrej Zmiany” zauważy te absurdy? Nie tylko finansowe, ale także migracyjne. Czy powstrzyma wypływ Polaków z kraju za lepszą pracą, czy zda się na napływ tańszych Ukraińców? ???

Przeglądając FB trafiłem na interesujące przemyślenie, które rozważa inną kwestię, ale w istocie zbliżoną bo wiążącą aktualne poczynania nadwiślańskich władz z równie wielką niefrasobliwością władz II RP w stosunku do Ukraińców.

Pani Agnieszka Marciniuk za motto swojej strony na FB przyjęła jakże wymowny i dzisiaj aktualny cytat z niezrównanego Stefana Kisielewskiego, popularnego przed laty „Kisiela”:

„Najgorsza z niewoli to jest ta, której już nikt nie dostrzega … „

Załączona przez panią Marciniuk na FB kopia strony KURIERA BYDGOSKIEGO z 25 listopada 1935 roku odnosi się do relacji polsko-ukraińskich. Jest to fragment artykułu  relacji z rozprawy przeciwko ukraińskim mordercom polskiego generała brygady ministra Bronisława Pierackiego.

„Podczas zjazdu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w Berlinie, zapadła decyzja o zorganizowaniu zamachu na polskiego ministra ds. wyznań religijnych Janusza Jędrzejewicza lub właśnie Pierackiego. Morderstwo miało być odpowiedzią na aresztowania, których dokonały polskie władze po nieudanym napadzie nacjonalistów ukraińskich na pocztę w Gródku Jagiellońskim. Decyzja o zamachu na Pierackiego zapadła, gdy podjął on próbę porozumienia z umiarkowanymi grupami Ukraińców – zdaniem radykałów zagrażało to ich dalszej konfrontacyjnej polityce.” – to za wikipedia.pl.

Dalej czytamy:

„Jego [zabójstwa min. Pierackiego – dop. wg.pco] następstwem było utworzenie obozu w Berezie Kartuskiej.

Proces współpracowników zamachowca (których polskiej policji udało się schwytać w różnych okolicznościach) odbył się w dniach 18 listopada 1935 – 13 stycznia 1936 w Warszawie. Wszyscy oni byli członkami tzw. Krajowego Prowidu, czyli Krajowej Ekspozytury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Łącznie oskarżono i skazano 12 osób.”

Pani Agnieszka Marciniuk napisała na FB:

13 stycznia 1936 roku – Stepan Bandera został skazany na śmierć wyrokiem sądu okręgowego w Warszawie.
Bandera, będący moralnie odpowiedzialny za ludobójstwo dokonane na Polakach podczas II wojny światowej przez OUN-UPA, przed 1939 rokiem zajmował się działalnością terrorystyczną. Kara śmierci została zamieniona na dożywotnie więzienie, zaś Bandera wyszedł na wolność już we wrześniu 1939 roku.

81 lat temu, 13 stycznia, ogłoszono wyrok w sprawie zabójstwa ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego.
Zamachu dokonała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, 15 czerwca 1934 w Warszawie w klubie na Foksalu.
W krótkim czasie schwytano jednego z organizatorów zamachu. Mykoła Łabedia uciekł do Niemiec, lecz władze niemieckie wydały go Polakom.

W tym samym roku czeski wywiad przekazał stronie polskiej tzw. archiwum Senyka, zawierającego wiele cennych dokumentów OUN. Posiadając je, polskie służby aresztowały ponad 800 członków terrorystycznej organizacji. Udało się wtedy schwytać Stepana Banderę i Romana Szuchewycza.

Czy gdyby wyroki wykonano, to nie doszłoby do ludobójstwa na Kresach dokonanego przez OUN-UPA?
Może skala mordów byłaby mniejsza?
Może nie byłoby przywódców, którzy rozkręciliby spiralę nienawiści?
Możliwe, że los Polaków i Ukraińców potoczyłby się inaczej…

Źródło:  Agnieszka Marciniuk na FB, 13 stycznia 2018.

Ilustracja tytułowa: Spotkanie Poroszenki z Tuskiem. Fot. za Do Rzeczy.

Opr. wg/PCO

 

, 2018.01.13.

 

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci