Taniec ducha w Górze Kalwarii


Przeczytałem wczoraj niektóre komentarze na temat książki o czerwcu polskim i niektórych z autorów tych komentarzy od razu usunąłem z bloga. Dziś wyjaśnię dlaczego. Nie po to, by się tłumaczyć, ale po to, by ostrzec następnych. Wszyscy w zasadzie konsumenci informacji dzisiaj przyzwyczajeni są do tego, że autorzy ich kokietują i starają się za wszelką cenę zwrócić na siebie ich uwagę, bo za tym idzie klikalność, popularność, a niekiedy pieniądze. W sferze polityki i propagandy, takie zachowania są oczywiście widoczne, ale prowadzą one na manowce, z których nie ma powrotu. No chyba, że ktoś ma znajomego z dobrym ciągnikiem i ten znajomy go z tych bagnisk wyciągnie. Sposoby kokietowania Polaków i zwabiania ich do miejsc, z których nie ma wyjścia znał już Josef Goebbels. Kiedy jego czas minął były one udoskonalane i przechodziły różne koleje, by w końcu zastygnąć w tej o to liście tematów i problemów: kiełbasa, żydzi, odnowa Kościoła, w duchu dowolnym, rezerwa federalna, własność. Tę ostatnią umieściłem na końcu, bo mało kto z kokietujących publiczność emitentów treści dochodzi do tych rejestrów. Zwykle kończy się na żydach, a jak ktoś jest wyjątkowo subtelny to zagaja o reformach w Kościele. Rezerwą federalną zajmują się niszowe grupy pasjonatów. Treści, które kierowane są do Polaków, poprzez niełatwą naszą przeszłość, z góry już naznaczone są piętnem prowokacji. A im bardziej autentyczne i prawdziwe się wydają tym większe prawdopodobieństwo, że są tym właśnie – prowokacją. W najlepszym zaś razie próbą zasłonięcia intencji nieszczerych. Ja tylko przypomnę w tym miejscu o transparencie trzymanym prze gromadę starszych pań w Szczecinie, na powitanie Andrzeja Dudy. Było na nim napisane – błogosławione niech będzie łono, które cię wydało i piersi, które ssałeś. To jest ten właśnie sposób wyrażania myśli, który, choć wielokrotnie skompromitowany, ciągle jest używany jako prowokacja, bo ciągle wielu ludzi się na to łapie. Jak wiecie ja nie składam tu żadnych deklaracji religijnych, nie należę do żadnych stowarzyszeń przykościelnych, nie domagam się od Kościoła niczego właściwie, ponadto co i tak jest jego misją. Z wielkim więc zdziwieniem witam zawsze wszelkie deklaracje osób publicznych lub za takowe pragnących uchodzić, dotyczące obrzędów, misji, rytuałów i liturgii. To mnie zdumiewa, albowiem mam 99,9 procent pewności, że deklaracje te skierowane są do publiczności o wyostrzonej wrażliwości religijnej i mają na niej zrobić stosowne wrażenie. Mogę się oczywiście mylić, ale takie są moje odczucia. I stąd na przykład kiedy przeczytałem na stronie PFN, w charakterystyce jej wiceprezesa, że:

Jest jednym z pomysłodawców odnowienia tradycji Misterium Męki Pańskiej w Górze Kalwarii. Przez trzy lata pełnił funkcję wicesuperiora Bractwa Misterium Męki Pańskiej w Górze Kalwarii. 

Pomyślałem – być może kogoś to oburzy, ale niech tam – że szykuje się współczesna, katolicka, odmiana tańca ducha w Górze Kalwarii i aż strach pomyśleć, kto w tym misterium miałby odegrać pierwszy rolę Zbawiciela. Ta tendencja – ku organizowaniu przez świeckich obrzędów religijnych o charakterze lekko drastycznym, ale w gruncie rzeczy wodewilowym – jest dobrze rozpoznana jak mniemam i efekt jaki wywołują takie deklaracje także jest dobrze opisany. Stąd częste dosyć zastosowanie tych narzędzi w autopromocji. Podobnie jest z żydami, ale dotyczy to z kolei tych osób, które, jak mawiają niektórzy – idą na czołówkę. To jest rzecz jasna niepoważne, bo o żadnej czołówce nigdy mowy nie ma. I teraz – skoro mamy takie piękne porównanie – do tańca ducha, indiańskiego obrzędu łączącego tradycję chrześcijańską z dawnymi wierzeniami, obrzędu, którego efektem była drastyczna redukcja populacji Indian Lakota, na wzgórzu Wounded knee, a następnie podział Wielkiego Rezerwatu Siuksów nad Missouri, pozostaje jeszcze ustalić, kto wobec rozmaitych, autentycznych jak nie wiem co wrażeń religijnych, serwowanych z różnych stron ludziom w Polsce, jest negocjatorem warunków naszego przejścia do rezerwatu? W mojej ocenie jest to Jonny Daniels. Sierżant Daniels przyjechał tu do nas dokładnie tak samo jak dawno temu Tom Jeffrods zjawił się w Górach Smoczych, by negocjować z Cochisem, wodzem Apaczów warunki przejścia do rezerwatu. Tom Jeffords był zwiadowcą armii USA i dobrze znał Indian, o ile pamiętam ożenił się nawet z Indianką. No, jasne, Jonny Daniels nie ożeni się nigdy z Polką, ale do wigwamu Cochise’a został wpuszczony i złożył mnóstwo deklaracji dotyczących swojego ciepłego i przyjaznego nastawienia dla Apaczów. A będzie jeszcze lepiej. I teraz kolejna ważna sprawa, jeśli ktoś sądzi, że fragmentaryzacja tych narracji zmienia w jakikolwiek cel ich zastosowania ten jest w błędzie. One mogą być lekko komplikowane, upraszczane na powrót, można je dzielić pomiędzy nowych ludzi i z powrotem łączyć, można nasycać je dodatkowymi elementami, by wywołały większe wrażenie, a opisanie ich wszystkich po kolei ma sprawiać wrażenie różnorodności opinii. Opinii, z których wszystkie jak jedna utrzymane są w tak lubianych przez Polaków rejestrach. No, ale nie zmienia to faktu, że celem tego wszystkiego jest wynegocjowanie jak najkorzystniejszych warunków naszego przejścia do rezerwatu. Historia Indian uczy, że nie ma z tej sytuacji dobrego wyjścia. Rezerwat oznacza degradację i zagładę za tydzień, a walka oznacza degradację i zagładę natychmiast. Jest jeszcze jedno wyjście – można słuchać opisanych tu gawęd i domagać się, by było ich więcej, więcej i jeszcze więcej. Jak ta pani, która swego czasu, po projekcji filmu „Smoleńsk” w Klubie Ronina, powiedziała, że ten film na zawsze zapisze się w historii, jako wybitne dzieło dokumentujące polskie męczeństwo. O to dokładnie chodzi, o danie ludziom możliwości wygłaszania takich idiotyzmów. To daje im bowiem największą przyjemność i czyni całkowicie bezbronnymi i bezwolnymi. My zaś tutaj szukamy czwartego wyjścia. To się nie obejdzie bez dość drastycznego uszczegółowienia narracji, tak głębokiego, by ani wiceprezes PFN, ani Jonny Daniels nic z tego nie mogli zrozumieć. Jeśli więc słucham, że nowa wydana przez nas książka jest niezrozumiała, bo zawiera zbyt dużo cytatów łacińskich, nie mogę zareagować inaczej, jak tylko usunięciem wygłaszającego takie opinie. Nie mogę inaczej, bo on się przyzwyczaił do tego, że ma w ofercie komplementy Toma Jeffordsa serwowane na zmianę z propozycją reformy obrzędów religijnych, plus do tego film Smoleńsk. I za nic z tego nie zrezygnuje, bo to wymaga odeń zajęcia jakiegoś stanowiska. On zaś nie jest do tego przyzwyczajony i oczekuje rozwiązań łatwych, takich jak taniec ducha propagowany wśród Indian Lakota pod koniec XIX wieku. A nie dość, że łatwych to jeszcze umożliwiających grupową ekscytację. Książki, które wydajemy nie gwarantują takich przeżyć i stoją od nich w odległości nie dającej się łatwo pokonać. Na szczęście. Książka o czerwcu polskim jest książką trudną, książką do studiowania, a nie do lekkiego czytania. Stąd też jej niski nakład i stosunkowo wysoka cena. Kolejna książka z serii Biblioteka Gospodarczej Historii Polski też taka będzie. Już trwają nad nią pracę. Jeśli ktoś liczy więc na to, że ja tu zaproponuję coś z ciekawych obrzędów religijnych, albo zaatakuję sierżanta Danielsa i dam tym samym powód do wkroczenia wojska w Góry Smocze, ten się srodze zawiedzie. Wydawało mi się, że to jest od dawna jasne. I teraz kolejna ważna rzecz – po co w ogóle Cochise negocjuje z Tomem? Podejrzewam, że za wszelką cenę chce przetrwać. Jeśli nie w rzeczywistości to w pamięci swojego ludu. No, ale byli tacy, co nie negocjowali, a także przetrwali w pamięci, na przykład Geronimo….

I z tą wesołą refleksją Was zostawiam.

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Budowa jachtów po 35, Berecci, Irlandzki majdan i Kroniki klasztoru w Zasławiu po 10. Sanctum regnum po 30 zł. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”.

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź , 6 lutego 2018.

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI , 6 lutego 2018.

 

  • Ilustracja tytułowa: Prezydent RP Bronislaw Komorowski w czasie modlitwy. Fot. M. Borawski, Nasz Dziennik  / Wybór zdjęcia wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2018.02.07.

Autor: Gabriel Maciejewski