78 rocznica zbrodniczych deportacji


W wyniku realizacji paktów Ribbentrop – Mołotow z 23 sierpnia 1939 r. oraz paktu podpisanego w Moskwie z dnia 28 września 1939 r., terytorium państwa polskiego zostało podzielone między Niemcy i Związek Sowiecki. Nastąpił IV rozbiór Polski. Tajny protokół z 28 września stwierdzał: „Obie strony nie będą tolerowały na swoich terytoriach jakiejkolwiek agitacji polskiej, która by dotyczyła terytoriów drugiej strony. Będą one tłumić na swoich terytoriach wszelkie zaczątki takiej agitacji oraz informować się wzajemnie o zastosowaniu w tym celu odpowiednich środków”.

Opracowany przez SS „Generalny plan Wschód” przewidywał eksterminację narodu polskiego i skolonizowanie ziem polskich przez Niemców.
W tym celu przeprowadzono wysiedlenie Polaków najpierw z terenów włączonych do Niemiec, i zorganizowano obozy koncentracyjne. Stały się one obozami masowej zagłady.

Na naszych ziemiach wschodnich już od 17 września 1939 r., czyli od chwili wkroczenia Armii Czerwonej, rozpoczęły się aresztowania Polaków. Objęły one wojskowych, policjantów, urzędników, nauczycieli, działaczy politycznych. Wkrótce więzienia i inne wyznaczone miejsca zostały całkowicie zapełnione. Rozpoczęły się wywózki na Sybir.

W latach 1940-1941 Sowieci przeprowadzili cztery wielkie operacje deportacyjne z okupowanych ziem polskich. Pierwsza deportacja nastąpił z 9 na 10 lutego 1940 r. (właśnie minęła 78 rocznica zbrodniczych deportacji), druga w nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r., trzecia wielka operacja deportacyjna z ziem polskich został przeprowadzona w czerwcu 1940 r. i objęła uciekinierów z obszarów Polski zajętych w 1939 r. przez Niemców. Kolejna masowa wywózka nastąpiła późną wiosną 1941 r., kiedy to w obliczu narastającego napięcia w stosunkach między ZSRR a Niemcami i rysującej się groźby wojny, przystąpiono do swego rodzaju oczyszczenia terenów, które zostały przyłączone Do ZSRR. Operacja przebiegała w trzech turach: 22 maja, 14 czerwca i w nocy z 19 na 20 czerwca 1941 r. Trzeba jeszcze dodać, że w latach 1939–1941 zsyłani byli polscy obywatele bez względu na narodowość. Zdecydowaną większość – około 80% – stanowili Polacy, ale byli także Ukraińcy, Żydzi, Białorusini i Litwini mający polskie obywatelstwo.

W. Pobóg- Malinowski szacuje liczbę ofiar wywózek od 1 mln 50 tys. do 1 mln 200 tys. Takie same dane przedstawia K. Kersten, dodając jednocześnie, że ścisłe dane są niemożliwe do ustalenia. Również dokładna liczba obywateli polskich, którzy przebywali w sowieckich obozach pracy, jest niemożliwa do ustalenia.

W chwili agresji sowieckiej na Polskę na naszych ziemiach wschodnich znajdowało się ponad 300 tys. żołnierzy i oficerów WP, a tylko 38 tys. przedostało się w latach 1939 – 40 do Francji. Trzej oficerowie WP, którzy w styczniu 1940 r. dotarli (uciekając z obozu sowieckiego w Szeptówce przed transportem jeńców do Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa) do Francji, złożyli informację „o ciężkich tam warunkach i wielkich obawach o los tych kilkunastu tysięcy naszych towarzyszy broni”.

Poniżej zamieszczam list, który został napisany w jednym z obozów pracy na Uralu. Autor był nauczycielem szkoły im. Królowej Jadwigi w Samborze. List w jakiś sposób dotarł po latach do rodziny mojej śp. żony, i został prawdopodobnie podany przez osobę, która wyszła ze ZSRR z Armią gen. Andersa. Autor w liście pisze, że został wywieziony z Sambora 8 grudnia 1940 r. na Ural do obozu rozdzielczego, w którym podzielono ludzi na grupy i porozsyłano do różnych obozów. Transport więc musiał być duży. Nie ma go w podanych wyżej wywózkach Polaków na Sybir. Takich wywózek musiało być więcej.

List z Uralu

„Przedstawiam krótką, i możliwie w danych warunkach, obiektywną relację z mego dalszego życia. Otóż po aresztowaniu 13 października 1939 r. zaprowadzono mnie na dworzec kolejowy, gdzie odbyło się przesłuchanie. Dowiedziałem się, że przyczyną mego aresztowania jest należenie do zarządu OZN. Następnie zaprowadzono mnie do więzienia, wprowadzono do izby dla jednego więźnia i zatrzaśnięto drzwi za mną. Trudno przedstawić stan duszy w tej chwili. 16 października 1939 r. zaprowadzono mnie na dworzec, i wsadzono do drezyny kolejowej. Za chwilę ruszamy, przede mną druga drezyna. Mijamy Drochobycz, Stryj, i nareszcie zatrzymujemy się w Stanisławowie. Z przedniej drezyny wysiadł Zborucki i dwóch młodych ludzi. Zaprowadzono nas czterech do więzienia, i wszyscy znaleźliśmy się w jednej izbie, w której zastaliśmy kilku kolejnych więźniów (urzędnicy, kolejarze). Zaczęło się nowe życie… Zmieniały się warunki życia, odchodzili jedni, przychodzili drudzy, pojawiali się ludzie nowi z dziwnym sposobem bytowania, z dziwacznymi poglądami. Stali się oni początkowo przedmiotem obserwacji, następnie źródłem udręki i zniechęcenia. Poznało się wielu ludzi, wśród nich znaczną liczbę ludzi szlachetnych, dość też było kanalii, osobników, którzy tylko wstyd wywoływali.

Dnia 22 stycznia 1940 r. wywołano z izby mnie i Zboruckiego, wszyscy sądzili, że wychodzimy na wolność. Tymczasem umieszczono nas w innej izbie w dość licznym towarzystwie, które też 3 lutego wywieziono pociągiem do Lwowa i osadzono w Brygidkach. Warunki były ciężkie. 8 maja wywieziona nas (mnie i Zboruckiego) do Przemyśla. W pierwszych miejscach było nam względnie dobrze, tutaj natomiast stłoczono nas w jednej izbie razem z mętami, które nas terroryzowały. Brak wiadomości o bliskich gnębiły nas. Nadto bardzo nie pomyślne, a dla nas całkiem niezrozumiałe, wypadki wojenne spowodowały depresję, z której wyrwało nas wywiezienie w dniu 8 lipca do Sambora. Cieszyłem się, że nareszcie dowiem się czegoś o bliskich mi osobach.

31 lipca 1940 r. zakończono z nami śledztwo i oświadczono, że należenie do zarządu OZN jest jedynym naszym przestępstwem. Od pewnego nauczyciela, który dostał się do naszej izby, dowiedziałem się o losie mojej rodziny. Niestety, w informacji brakło wielu szczegółów o losach wielu osób, organizacji szkolnictwa. Życie nasze (razem ze Zboruckim) potoczyło się raźniej, docierały do nas wiadomości polityczno- wojenne i inne, wcale dobre. Możemy zaopatrywać się w sklepiku, przychodziły też przesyłki pieniężne od nieznanych dobrodziejów. Tłoczno, różnorodnie, ale swojsko, szycie i gra w karty. Ale obserwowane przez nas transporty ludzi wywoływały niepokój. Nareszcie 7 grudnia 1940 r. wywołano nas z izby, i zaprowadzono do kancelarii więziennej, gdzie odczytano nam decyzję, wyrok zaoczny. Zostaliśmy skazani na przymusową pracę w obozach, ja na 8 lat, Zborucki na 5 lat.

8 grudnia 1940 r. wyjechaliśmy z Sambora, aby po krótkim pobycie we Lwowie i Charkowie (gdzie nas o kradziono) znaleźliśmy się na Uralu w obozie, a raczej w obozie rozdzielczym. Tu podzielono nas na grupy i porozsyłano do różnych obozów, rozdzielono mnie ze Zboruckim. Dostałem się do obozu inwalidów. Mieszkamy w barakach, każdy ma swoje miejsce do spania, mamy możność swobodnego poruszania się po obozie, możność odwiedzania się w barakach. Jesteśmy podzieleni na brygady, i takie grupy wychodzą na robotę. Nasza brygada pracowało mało, ponieważ jest zimno, i brak odpowiedniego odzienia zmuszają komisję sanitarną do zwolnienia od pracy. Ja zostałem zwolniony osobno, ponieważ odnowiła się rana na udzie. Byłem raz w ogrodzie inspektowym, gdzie wynosiłem ziemię z cieplarni. Przez kilka dni kilku naszych ludzi skorzystało ze słomy. Są też roboty w lesie przy wyrębie, na fermie i wewnątrz obozu.

Otrzymujemy 600 g. chleba i zupę na śniadanie przed 8 godz., i na obiad – wieczerzę po 18 godz. Praca bowiem trwa od 8 godz. do 18 godz. Zupy są smaczne, ale albo zbyt wodniste, albo w małej ilości. Dlatego też braki w ilości pożywienia uzupełniamy spożywaniem większej ilości chleba, który zakupujemy u siebie po różnych cenach. Czasem w sklepiku można dostać ryby. Obserwuję, jak ludzie wysilają się, aby zdobyć pożywienie. Pieniądze zdobywają w ten sposób, że sprzedają rzeczy i części ubrania, obuwie, bieliznę itp. Co 10 dni mamy kąpiel wraz z dezynfekcją rzeczy.
Niektórzy znaleźli pracę w biurach, zakładach mechanicznych. Ci, którzy pracują i osiągają pewne normy otrzymują większe racje chleba i obfitsze i lepsze pożywienie (wyższy stół). Są tu ludzie z różnych stron Polski i Rosji. W dalszej części list jest zniszczony. Na końcu pozdrowienia i podpis – Józef.”

 

Stanisław Bulza

 

Stanisław Bulza na FB…

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2018.02.12.

Autor: Stanisław Bulza