Gwałt na Polsce (Część II.) – O marcu 1968 inaczej.


Przeczytaj  Część I.


Humanizm marksistowski

 

Piotr Sztompka, polski socjolog, w swojej pracy „Socjologia. Analiza społeczeństwa” ukazuje trzy wielkie wizje dziejów ludzkości. Według autora, trzecia wizja zarysowana została przez Karola Marksa (1818-1883). W podrozdziale „Marksizm po Marksie” autor pisze, że marksowska teoria dziejów stała się przedmiotem licznych interpretacji i kontynuacji. Najogólniej biorąc, jej recepcja poszła w dwóch kierunkach. Pierwszy nazwać można ortodoksyjnym lub dogmatycznym, drugi aktywistycznym lub humanistycznym (Piotr Sztompka, „Socjologia. Analiza społeczeństwa”, Kraków: Znak, 2002).Właśnie ten kierunek A. Schaff nazywa humanizmem marksistowskim.

O co chodziło w wydarzeniach marcowych? Głównie chodziło o liberalizację systemu, i następnie wprowadzeniu „socjalizmu z ludzką twarzą”. Jednocześnie Trockiści walczyli o powrót do źródeł rewolucji komunistycznej w Rosji, bo jak to wyraził Amerykański trockista James Patrick Cannon (1890-1974), w wydanej w 1942 roku „Historii amerykańskiego trockizmu”, „Trockizm nie jest nową doktryną, ruchem ale renowacją, odrodzeniem prawdziwego marksizmu, który był postulowany w czasie rewolucji rosyjskiej i w pierwszych dniach Międzynarodówki Komunistycznej”.

Wspomniany w I części w podrozdziale „Geneza rewizjonizmu” Adam Schaff, który w książce „Marksizm a jednostka ludzka” wyjaśnia, co rozumiemy tutaj przez humanizm? „Uczeni w piśmie z łatwością wykazaliby, że słowo „humanizm” jest wieloznaczne. Tak jest rzeczywiście i nie zamierzam wchodzić w szczegóły analizy semantycznej tego wyrażenia. Spróbuję natomiast bliżej określić sens tego słowa, gdy używamy go w takich zwrotach, jak „humanizm marksistowski”, „humanizm katolicki” itp. Przez humanizm rozumiemy tu mianowicie taki system refleksji nad człowiekiem, który uznając go za dobro najwyższe zmierza do zapewnienia w praktyce najlepszych warunków szczęścia ludzi. W ramach tak szeroko rozumianego humanizmu mieszczą się, oczywiście, różne kierunki, które w zależności od swej interpretacji jednostki ludzkiej, społeczeństwa i szczęścia ludzkiego, nie mówiąc już o ocenie efektywności dróg prowadzących do tego szczęścia, mogą nie tylko poważnie różnić się między sobą, lecz nawet wręcz wzajemnie sobie przeczyć. Stąd spór o to, która z konkurujących odmian humanizmu jest „prawdziwa” czy też właściwa. Oczywiście zależy to od przyjętych definicji, które znowu zależą od akceptowanego systemu filozoficznego i od związanego z nim systemu wartości. Jest to więc spór, który sam w sobie, w izolacji od szerszego kontekstu teoretycznego i od praktyki, rozstrzygnąć się nie da. Można natomiast argumentami efektywności z punktu widzenia celu, jakim jest stworzenie optymalnych warunków szczęścia ludzkiego, apelować do umysłów ludzi na rzecz wyboru systemu wartości, który wiąże się z daną odmianą humanizmu.

Max Eastman (z lewej), James P. Cannon (w środku) i Bill Haywood (z prawej), w Moskwie 1922. Fot. za: pl.wikipedia.org

Marksizm jest humanizmem; jest humanizmem radykalnym, który swoją konsekwencją teoretyczną oraz swym organicznym związkiem z praktyką, z działaniem, przewyższa swych aktualnych konkurentów. Na tym właśnie polega jego siła atrakcyjna dla wszystkich uciskanych, którzy szukają nie tylko słów pocieszenia, lecz praktycznego wyzwolenia od przeszkód na swej drodze ku szczęściu”. To jest właśnie — jak wielokrotnie już o tym mówiliśmy — pozycja wyjściowa marksizmu: człowiek jako dobro najwyższe i walka o obalenie stosunków społecznych, które człowieka poniżają.

Humanizm marksowski zobowiązuje bowiem nie tylko do określonych poglądów, lecz i do walki o wcielanie ich w życie. Również, a może przede wszystkim, do walki o przekonanie innych ludzi o słuszności humanizmu marksowskiego, do walki o przekształcenie ich postaw. Prowadzą więc wojnę z nacjonalizmem, ksenofobią, homofobią, z rzekomym rasizmem i antysemityzmem Polaków, z państwem, rodziną, religią i wartościami chrześcijańskim. Wszystko to w imię nowoczesności, humanizmu i „szczęścia” ludzi.

Według Adam Schaffa, komunizm to humanizm w praktyce: „Jeśli komunizm jako cel społeczny jest pomyślany jako humanizm w praktyce, to cel ten wiąże się organicznie z charakterem rewolucji, która do tego celu prowadzi – rewolucji społecznej. Jest ona w swej istocie – wedle Marksa – protestem przeciw nieludzkiemu życiu, aktem autoemancypacji człowieka, który świadomie jest skierowany na realizację humanizmu”. Według filozofa, nieludzkie życie to wiara w Boga, wyznawanie Dekalogu i religii chrześcijańskiej, życie w rodzinie i państwie. Bo są to wszystko twory człowieka. Schaff stwierdza: „Człowiek staje się istotą ujarzmioną, poniżoną, a w pewnym sensie godną pogardy, gdy dostaje się pod panowanie sił odeń niezależnych, gdy te siły – nawet gdy są to własne jego twory – narzucają mu sposób jego bycia”. Człowiek jest wówczas nieszczęśliwy.

Filozof cytuje Marksa: „Krytyka religii kończy się tezą, że człowiek jest najwyższą istotą dla człowieka, a więc kończy się kategorycznym nakazem obalenia wszelkich stosunków, w których człowiek jest istotą poniżoną, ujarzmioną, opuszczoną i godną pogardy (…).

Jest ona w swej istocie – wedle Marksa – protestem przeciw nieludzkiemu życiu, aktem autoemancypacji człowieka, który świadomie jest skierowany na realizację humanizmu”. Schaff stwierdza: „Człowiek staje się istotą ujarzmioną, poniżoną, a w pewnym sensie godną pogardy, gdy dostaje się pod panowanie sił odeń niezależnych, gdy te siły – nawet gdy są to własne jego twory – narzucają mu sposób jego bycia”. Człowiek jest wówczas nieszczęśliwy.

Filozof cytuje Marksa: „Krytyka religii kończy się tezą, że człowiek jest najwyższą istotą dla człowieka, a więc kończy się kategorycznym nakazem obalenia wszelkich stosunków, w których człowiek jest istotą poniżoną, ujarzmioną, opuszczoną i godną pogardy (…) (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”).

Według Schaffa, komunizm, jako skończony naturalizm = humanizmowi, jako skończony humanizm = naturalizmowi; stanowi on prawdziwe rozwiązanie konfliktu między człowiekiem, a przyrodą oraz między człowiekiem, a człowiekiem…”.

W filozofii kultury naturalizm to egzystencja, w której podstawowe wartości to przyjemność zmysłowa, życie w zdrowiu i dobrobycie. Stanowią one przeciwieństwo przykrości, choroby i śmierci. Najgorszą sytuacją jest jednak nie śmierć, lecz życie w ciężkiej chorobie i nędzy, będąc zdanym na opiekę innych. Taka hierarchia wartości powoduje, że w naturalizmie zezwala się na eutanazję (śmierć jest lepsza od cierpienia) oraz aborcję, a także wszelkie inne działania poprawiające jakość życia (np. eksperymenty na embrionach). Naturalizm w etyce przejawia się w liberalizmie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalizm_%28filozofia%29).

Schaff stwierdza: „Wychowanie nowego człowieka polega na wpajaniu ludziom poglądów i postaw, które cechuje negacja zjawisk w życiu społecznym, a następnie walka o aprobatę sytuacji, w której te zjawiska zostają przezwyciężone”. Członkowie ruchu komunistycznego, w środkach masowego przekazu najpierw walczą o przezwyciężenie konserwatywnych postaw ludzkich, a potem o akceptację nowych postaw, jak np. pozytywny już stosunek do aborcji, homoseksualistów, związków homoseksualnych, pornografii, narkotyków, in vitro, eugeniki, wychowania seksualnego w szkołach, gender.

Choć humanizm marksowski jest skierowany na jednostkę ludzką to człowiek nie jest podmiotem lecz przedmiotem. Dał temu wyraz Alfred Lampe (1900-1943), działacz komunistyczny oraz publicysta żydowskiego pochodzenia: „Masa, to bydło, które trzeba prowadzić na mocnym łańcuch”.

 

 

Frakcje w PZPR

 

W kontekście wydarzeń marcowych mówi się o walce dwóch frakcji na łonie PZPR: Puławian i Natolińczyków. W 1968 r. nie było już tych dwóch frakcji. 4 maja 1962 r. ze stanowiska wiceministra Spraw Wewnętrznych został usunięty Antoni Alster (1903-1968), który w czasach stalinowskich był wojewódzkim komendantem UB w Bydgoszczy. Był członkiem frakcji Puławian w PZPR. Rywalizując z Mieczysławem Moczarem o pierwszeństwo w resorcie, przegrał walkę i musiał odejść z MSW. Został zastąpiony przez Franciszka Szlachcica (1920-1990) – Natolińczyka. Szlachcic oczywiście z miejsca przeprowadził czystkę, w wyniku której Puławianie stracili wszelki wpływ na to, co się dzieje w MSW. Odtąd sama fizyczna egzystencja Puławian staje się rzeczą nad wyraz niepewną. Od 12 marca 1968, podczas wystąpień studenckich, na polecenie Mieczysława Moczara, Szlachcic koordynował działania MO i Służby Bezpieczeństwa, mające przywrócić porządek na ulicach.

Grupa nazwana Partyzantami była skupiana wokół wiceministra, a następnie ministra spraw wewnętrznych, Mieczysława Moczara, jednocześnie przewodniczącego kombatanckiego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Dysponując decydującymi wpływami w ministerstwie spraw wewnętrznych, oddziaływali oni silnie na młodsze kadry aparatu partyjnego i partyjnych propagandzistów. Ich dążenia do wzmocnienia kontroli nad społeczeństwem wsparte były przez użycie środków dla komunistów raczej niekonwencjonalnych, takich jak emocje nacjonalistyczne, a zwłaszcza wytwarzanie fobii antysemickiej i antyniemieckiej.

Poparcie dla Partyzantów. Wokół Moczara gromadzili się nie tylko wpływowi ludzie z aparatu partyjnego, milicji i wojska, ale też części autentycznych kombatantów Armii Krajowej z płk Janem „Radosławem” Mazurkiewiczem na czele. Cały ten powstały ruch zyskał miano partyzantów i został mocno poparty przez publicystów i pisarzy ze stowarzyszenia PAX, np. Jana Dobraczyńskiego czy Wojciecha Żukrowskiego. Spośród publicystów partyjnych za czołowego zwolennika nurtu narodowego uchodził płk Zbigniew Załuski, autor słynnego zbioru esejów pt. „Siedem polskich grzechów głównych”. Silne zaplecze uzyskali partyzanci w Towarzystwie Rozwoju Ziem Odzyskanych (Janusz Dobrosz, „Zniewalanie Polski”, Wydawnictwo NORTOM, Wrocław 2006.).

Puławianie ponieśli klęskę w 1963, w konfrontacji z „natolińczykami” i grupą tzw. Partyzantów, związanych z Moczarem. Próbując przeciwdziałać, R. Zambrowski podał się do dymisji i wystąpił z krytyką „atrofii kolegialności” we władzach, co przypieczętowało usunięcie go z ważnych stanowisk partyjnych w atmosferze ostrego konfliktu z Gomułką. Potem był wiceprezesem NIK (1963-1968). Po izraelskiej wojnie sześciodniowej (1967) beton partyjny i „partyzanci” zaczęli wysuwać wobec niego zarzuty o sprzyjanie syjonizmowi i rewizjonizmowi. 19 czerwca 1967 r. Gomułka wygłosił przemówienie na zjeździe związków zawodowych, w którym padły słowa o „żydowskiej V kolumnie”. W okresie wydarzeń marcowych 1968 r. Zambrowskiego kreowano go na jednego z głównych „bankrutów politycznych” i byłych stalinowców, którzy posłużyli się młodzieżą w celu odzyskania wpływów. UB i MSW organizowało przeciw niemu prowokacje, sugerujące, iż wysuwany jest postulat przywrócenia mu członkostwa Biura Politycznego. Wówczas został ostatecznie usunięty z PZPR i życia publicznego. Bez wątpienia, „sprawa Zambrowskiego” przyczyniła się do wzmocnienia kursu antysemityzmu w marcu 1968. W okresie stalinizmu brał udział w atakach na Władysława Gomułkę i związanych z nim ludzi, a między innymi w odsunięciu na boczny tor Mieczysława Moczara.

W pierwszej połowie lat 60. XX w. zaczęły się formować dwie grupy, które odegrały decydująca rolę w następnych latach: „Partyzanci” i „Ślązacy”.

Pierwsza grupa została wyżej omówiona. Liderem drugiej grupy był Edward Gierek, I sekretarz KW PZPR w Katowicach. Jej jądro stanowił aparat partyjny i gospodarczy najsilniejszego regionu. „Ślązacy odwoływali się do swoich lokalnych doświadczeń, opartych na doktrynie kija i marchewki: ostrej dyscypliny politycznej i produkcyjnej przy jednoczesnej dbałości o stosunkowo korzystne – w porównaniu z resztą Polski – kształtowanie się dochodów ludności oraz tworzyli wyróżniającą się stopą życiową elitę partyjno-technokratyczną.

06.09.1981 Gdansk Oliwa Pierwszy Krajowy Zjazd Delegatow NSZZ ” Solidarnosc ” n/z Jacek Kuron dzialacz opozycji demokratycznej , czlonek KSS KOR i Karol Modzelewski historyk , mediewista , dzialacz opozycji demokratycznej fot. Anna Beata Bohdziewicz/FOTONOVA

W tym czasie środowiska rewizjonistów stały się obiektem licznych ataków. Ich próby zwiększenia aktywności uśmierzano środkami represyjnymi oraz narastającą kampanią propagandową. Bezpośrednie represje dotknęły młodych rewizjonistów, których przywódcy, Karol Modzelewski i Jacek Kuroń, skazani zostali w 1965 r. na kilka lat więzienia. Bardziej wstrzemięźliwie potraktowano znanych przedstawicieli nauki i kultury, choć w 1966 r. niektórych z nich usunięto z partii jak np. Leszka Kołakowskiego. W propagandzie brzmiały tony antysemickie i antyinteligenckie.

Jacek Kuroń i Karol Modzelewski związani z prominentnym członkami KC PZPR, z pozycji rewizjonistów, podjęli krytykę kierownictwa partyjnego, zarzucając mu odejście od zasad marksizmu i leninizmu. Oni byli rewizjonistami i dążyli do zastąpienie starego Marksa młodym, czyli „Socjalizmu z ludzką twarzą”.

K. Modzelewskiego i J. Kuronia oskarżano o „sporządzanie i rozpowszechnianie opracowań zawierających szkodliwe dla interesów państwa polskiego, fałszywe wiadomości dotyczące stosunków politycznych i społeczno-gospodarczych w Polsce”. Modzelewski został wówczas skazany na 3,5 roku więzienia, Kuroń na 3 lata.

 

 

Wyjazdy i kontakty komandosów na Zachodzie

 

Apogeum studenckiej rewolty w Paryżu, 15 maja 1968 r. Zdjęcie: Getty Images. Za: https://getpocket.com/a/read/2103427825

W czasach gdy paszport na zachód był czymś absolutnie wyjątkowym, mimo, iż nie ukrywali swej niechęci do aktualnego kierownictwa PZPR, wyjeżdżali do Francji, Wielkie Brytanii, Włoch czy Szwajcarii. Karol Modzelewski od marca 1961 r. do kwietnia 1962 r. przebywał we Włoszech na stypendium „Fundazione Georgio Cini”. We Włoszech prowadził szereg rozmów z trockistami. Ludwik Hass stwierdził, że Modzelewski poznał we Włoszech między innymi z Debbelerem, sekretarzem IV Międzynarodówki. Wspomnianą wyżej sprawę karną przeciwko K. Modzelewskiemu i J. Kuroniowi wykorzystano na Zachodzie do rozpętania antypolskiej kampanii propagandowej. W czasie demonstracji w Londynie, żądano zwolnienia „polskich trockistów”, a wśród K. Modzelewskiego i J. Kuronia.

Jan Nowak-Jeziorański (Dyrektor Radia Wolna Europa) ze Zbigniewem Brzezińskim. Fot. za: jezioranski.org

We wrześniu 1964 r. A. Michnik wyjechał do Francji. Kilka dnie przebywał w Wiedniu, Rzymie i Monachium. Opowiadał potem, iż w Monachium wiódł dysputy z Tadeuszem Nowakowskim z Radia Wolna Europa. Wspominał też o swojej całonocnej rozmowie w Rzymie ze Zbigniewem Brzezińskim – wówczas ekspert rządu USA ds. Europy Wschodniej. Seweryn Blumsztajn stwierdził, że Michnik w Monachium, Rzymie i w Paryżu odbył szereg rozmów politycznych. Był kilka razy w redakcji paryskiej „Kultury” i spotkał się ze znajomymi ojca, bankowcem z Nowego Jorku, J. Grussem. Z dalszych informacji III Departamentu MSW można się dowiedzieć, iż w Paryżu mieszkanie Lei Jagodzińskiej stanowiło punkt zborny komandosów. Zatrzymywali się u niej między innymi A. Michnik, R. Toruńczyk, J. Judy, S. Blumsztajn, E. Zarzycka, M. Ochab, W. Krzemień. R. Rozmaryn, W. Górecki, W. Hofman, R. Rubinsztajn (Janusz Dobrosz, „Zniewalanie Polski”, Wydawnictwo NORTOM, Wrocław 2006.).

 

 

 

Atlantycki powiew zimnego wiatru w latach 60. XX w.

Rewolucja obyczajowa.

 

Rozpatrując wydarzenia marca 1968 r. w Polsce, koniecznie trzeba je wiązać z wydarzeniami w USA i w Europie Zachodniej. Były one częścią ogólnoświatowej rewolucji seksualnej lub obyczajowej. Wówczas zapoczątkowano nowy porządek świata, a wszystko rozpoczęło się w USA.

Amerykanie angażując się w wojnie w Wietnamie ponieśli dotkliwe straty w ludziach, które wynosiły 47 tys. poległych i około 150 tys. rannych młodych żołnierzy. Potem ci żołnierze zostali zepchnięci na margines życia społecznego, a byli przecież gorącymi patriotami wychowanymi na zdrowych zasadach i wartościach. Ostatecznie w konflikt wietnamski zaangażowanych było 600 tys. amerykańskich żołnierzy. Wielu młodych Amerykanów uchylało się od służby wojskowej. Psychika tysięcy młodych Amerykanów została wypaczona. Z tego grona zaczęły powstawać ruchy pacyfistyczne. Ameryka została dotknięta buntem młodzieżowym. 11 sierpnia 1965 r. w wielu miastach amerykańskich, w tym w Los Angeles i Chicago, wybuchły demonstracje przeciwko wojnie w Wietnamie. W wyniku 5-dniowych starć z policją zginęło 35 osób, a ponad 7 tys. zostało zatrzymanych.

W USA powstawały w tym czasie ruchy pacyfistyczne, a w samym Wietnamie ginęli z rąk Amerykanów, Wietnamczycy. Wojna, która trwała do 1972 r. przyniosła Wietnamowi ogromne straty i cierpienia. Zginęło około 4-5 milionów osób. Po wycofaniu się Amerykanów, jak zauważa jeden z historyków, Wietnam desperacko potrzebował pomocy. Na Południu zniszczonych zostało 9 z 15 tysięcy wiosek, 25 milionów akrów pól uprawnych i 12 milionów akrów lasów, zabito też 1,5 miliona zwierząt hodowlanych; liczbę prostytutek szacowano na 200 tys., sierot na 879 tys., inwalidów na 181 tys. i wdów na l milion; na Północy poważnemu zniszczeniu uległo wszystkich sześć miast przemysłowych, jak również stolice prowincji i miasta powiatowe, zniszczono też 4 tys. z 5,8 tys. rolniczych komun. Jednak odmawiając wypłacenia jakichkolwiek odszkodowań, prezydent Carter wyjaśnił, że „zniszczenie było wzajemne”. Ogłaszając, że nie widzi potrzeby składania jakichkolwiek przeprosin za wojnę jako taką. William Cohen, sekretarz obrony w administracji prezydenta Clintona, podobnie zawyrokował: „Obie nacje wyszły z tego pokiereszowane. Oni mają swoje blizny po tamtej wojnie. A my, oczywiście, mamy swoje.

Apogeum studenckiej rewolty w Paryżu, 15 maja 1968 r. Zdjęcie: Getty Images. Za: https://getpocket.com/a/read/2103427825

W końcu lat 60. i na początku 70. XX w. przez Stany Zjednoczone przetoczyła się fala protestów, które były organizowane przez ruchy kontrkulturowe „flower power”, oraz inne lewicowe i bardziej radykalne ugrupowania. Niezadowolenie społeczne skupiało się wokół amerykańskiego zaangażowania w konflikt w Wietnamie. Dopiero za prezydenta Nixona Amerykanie w 1973 r. wycofali się z Wietnamu. Ludzie, którzy byli uczestnikami tych protestów, piastowali później wysokie stanowiska w administracji prezydenta Clintona. CIA wspólnie z FBI na rozkaz prezydenta Lyndona B. Johnsona zorganizowało operację oznaczoną kryptonimem „Chaos”. Celem operacji było ustalenie, czy amerykański ruch przeciwko wojnie w Wietnamie był kierowany lub finansowany z zagranicy. Założono akta tysiącom amerykańskich obywateli, chociaż CIA nie mogła się mieszać w operacje na terenie Stanów Zjednoczonych. Nie znaleziono żadnych powiązań, ale operacja „Chaos” trwała jeszcze długo po objęciu prezydentury przez Nixona.

W latach 1967–1968 protesty studenckie miały miejsce nie tylko w USA, lecz również we Francji, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Danii, Szwecji, Niemczech Zachodnich, Włoszech, Hiszpanii, Polsce, Czechosłowacji, Jugosławii, Japonii, Brazylii, Urugwaju, Meksyku, Stanach Zjednoczonych, Australii i w wielu innych krajach, choć największym echem na świecie odbiły się te, które miały miejsce we Francji (Wikipedia).

W wydarzeniach maja 1968 we Francji rolę odgrywały zarówno czynniki polityczne (międzynarodowe i wewnętrzne), ekonomiczne, jak i zmiany obyczajowe i kulturowe (głównie przychodzące do Europy z USA).

Wiele wysuwanych żądań pokrywało się z żądaniami w innych krajach, np. tak jak w Niemczech i USA, studenci i środowiska lewicowe we Francji demonstrowały przeciwko polityce amerykańskiej w krajach Trzeciego Świata, w szczególności przeciwko przedłużającej się wojnie wietnamskiej. Obiektem krytyki były też jednak rodzime rządy konserwatystów (w latach 60. we Francji prezydentem był generał Charles de Gaulle, a premierem Georges Pompidou.

W całej Europie lata 60. XX w. były też okresem burzliwego rozwoju nowych prądów w kulturze młodzieżowej, w szczególności ruchu hippisowskiego, którego ideologia, mająca swoje korzenie w USA, szybko została przejęta przez młodzież europejską. Najbardziej widoczne były jego zewnętrzne przejawy, wyrażające się np. w modzie i muzyce, istotne znaczenie miała też jednak jego ideologia – odrzucanie autorytarnego państwa, propagowanie wolnej miłości i życie w anarchistycznych komunach. W historycznie katolickiej Francji, w której antykoncepcja była zabroniona aż do 1967, prowadziło to do konfliktu pokoleń i angażowania się młodzieży w ruchy kontestatorskie. Młodzież protestowała przeciwko autorytarnemu społeczeństwu, materializmowi pokolenia cudu gospodarczego i technokracji. Żądano poprawy warunków nauczania i demokratyzacji wyższych uczelni, ale też głębokich zmian w skali całego kraju na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. W szczytowym okresie ostatnich dni maja i na początku czerwca 1968 r. we Francji według różnych ocen strajkowało nawet 10 do 15 milionów osób. Okupowano uczelnie, fabryki i państwowe urzędy, palono samochody, dewastowano przystanki autobusowe, stacje metra, sklepy i restauracje (Wikipedia). Bezpośrednim efektem rewolty studentów było odejście w 1969 r. na polityczną emeryturę ojca powojennej Francji Charles’a de Gaulle’a. Dzisiaj to już inna Francja, lewacka.

Flower-power bus, widoczna pacyfa – symbol pacyfizmu. Foto: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_hippisowski

Protesty studenckie (tak określane, chociaż nie tylko studenci brali w nich udział) w Republice Federalnej Niemiec i Berlinie Zachodnim w latach 60. XX w. mają podobną genezę co w Stanach Zjednoczonych i innych krajach zachodnich – sprzeciw wobec wojny wietnamskiej, bunt przeciwko starszemu pokoleniu (w Niemczech dodatkowo obciążonemu nazistowską przeszłością) i fascynację komunistyczną (zwłaszcza w wydaniu maoistowskim i anarchistyczną ideologią.

Pierwsze protesty przeciwko wojnie wietnamskiej w RFN pojawiły się już w 1964 r., kiedy to środowiska uniwersyteckie i lewicowe założyły Komitet Wietnamski (Vietnam-Komitee), aby walczyć z zaangażowaniem militarnym USA w tym kraju. Protesty nasiliły się w 1966 r., kiedy 7 stycznia 1966 r. rząd RFN oficjalnie ogłosił swoje poparcie dla wojny USA w Wietnamie. Demonstranci żądali cofnięcia tego poparcia oraz wycofania się ze współpracy z USA niemieckich przedsiębiorstw, które dla armii amerykańskiej produkowały materiały chemiczne i aparaturę elektroniczną.

Coraz silniejszy był też wpływ amerykańskich subkultur młodzieżowych – dzieci kwiatów, hipisów itp. – na młodzież w Niemczech. 1 stycznia 1967 r. w Berlinie Zachodnim powstała Kommune 1 (Komuna 1). Została założona przez członków SDS Socjalistyczny Niemiecki Związek Studentów, organizacji, która odegrała decydującą rolę w protestach studenckich w Niemczech w latach 60. XX w. Protesty studentów w RFN trwały do jesieni 1968 r. Wcześniej, 2 kwietnia 1968 r., Andreas Baader z grupą innych osób dokonał podpalenia dwóch domów towarowych we Frankfurcie nad Menem. Razem z Ulrike Meinhof, dziennikarką czasopisma „Konkret” stali się potem w latach 70. najbardziej znanymi terrorystami Frakcji Czerwonej Armii (RAF, „Rote Armee Fraktion”).

 

 

Rewolucja seksualna w Rosji bolszewickiej i Europie

 

Rewolucja seksualna lub obyczajowa, która dokonała się w Europie w latach 60. i 70. XX w., tak jak prawie wszystko w UE, swoje źródło ma w rewolucji bolszewickiej w Rosji.

Fryderyk Engels w dziele „Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa”, twierdził, że rodzina monogamiczna nie była instytucją naturalną. Według niego stanowiła ona jedynie wytwór konkretnych warunków historycznych towarzyszących triumfowi własności prywatnej nad pierwotną własnością wspólnotową. Pierwszym „uciskiem klasowym” był zatem ucisk mężczyzny nad kobietą. Aby wyzwolić seksualnie kobietę należało uwolnić ją od domowych obowiązków i wysłać do pracy zarobkowej. Opiekę nad dziećmi i ich wychowanie miało przejąć całe społeczeństwo.

W grudniu 1917 r. przywódca bolszewików Włodzimierz Ilicz Lenin podpisał serię dekretów likwidujących w praktyce instytucję małżeństwa oraz znoszących dotychczasowe kary za utrzymywanie stosunków homoseksualnych i usuwanie ciąży (aborcja). Sowiecki kodeks rodzinny z 1926 r. w intencji jego twórców był właśnie ostatnim krokiem na drodze do zaniku rodziny jako komórki społecznej. W „Małej Encyklopedii Sowieckiej” stwierdzono, że „rodzina była pierwotną formą niewolnictwa„ i zapowiadano rychłe jej obumarcie wraz z własnością prywatną i państwem. Obowiązujące w latach 20. XX w. hasło brzmiało: „Rozbijając ognisko rodzinne, wymierzamy ostateczny cios ustrojowi burżuazyjnemu”. Na szczęście plany odebrania wszystkich dzieci rodzicom pozostały na papierze, bowiem na założenie aż tylu żłobków brakowało funduszy i personelu. W 1936 r. wprowadzono zakaz aborcji, utrudniając także procedurę rozwodową. Jednocześnie cała sfera seksualności człowieka podlegała ingerencji państwa (http://historia.org.pl/2015/07/08/bolszewicka-rewolucja-seksualna/)

W 1920 r. Lenin w rozmowie z Clarą Zetkin, niemiecką komunistką, powiedział: „Równolegle z rewolucją proletariacką trwa obyczajowa – dotycząca małżeństwa i relacji seksualnych. Jest ona zbliżona do rewolucji proletariackiej”. Szerzone przez propagandę poglądy bolszewickich feministek, takich jak Zetkin czy Kołłontaj, szybko trafiały do komunizującej młodzieży, która je wulgaryzowała (http://wyborcza.pl/alehistoria/1,150661,19559461,wielka-rosyjska-rewolucja-seksualna.html).

Oto niektóre przemiany charakteryzujące rewolucję seksualną lub obyczajową w Europie Zachodniej: bunt młodzieży przeciwko posłuszeństwu rodzicom i nauczycielom („Zabrania się zabraniać!”); rozwój popkultury i szczyty popularności popowych, rockowych i psychodelicznych zespołów muzycznych, takich jak: The Beatles, The Rolling Stones, The Who, The Doors, The Animals, Jefferson Airplane, Deep Purple, Iron Butterfly, Pink Floyd, Genesis, Led Zeppelin i Queen; organizowanie otwartych zlotów, festiwali muzycznych i happeningów pod gołym niebem; narodziny subkultur młodzieżowych, takich jak: modsi, hippisi, metalowcy, punki i skinheadzi; zanegowania autorytetów i kryzys zaufania do instytucji społecznych i politycznych, takich jak: rodzina, szkoła, Kościół, sądownictwo, wojsko i policja; wzrost zainteresowania filozofiami egzystencjalną i marksistowską w formie trockizmu, guevaryzmu, maoizmu, a także pacyfistycznymi hasłami Mahatmy Gandhiego; wzrost zainteresowania doktrynami Hare Kryszny, hinduizmu i buddyzm, a także praktykami okultyzmu, satanizmu i New Age; popularyzacja zażywania różnego rodzaju substancji psychotropowych, w tym narkotyków; wzrost tolerancji wobec nagości: upowszechnienie się naturyzmu, z drugiej strony moda odsłaniająca ciało, np. minispódniczka; skokowy wzrost liczby zakażeń chorobami wenerycznymi, w tym epidemia HIV, wzrost liczby aborcji oraz ciąż u nieletnich, i to pomimo większej dostępności środków antykoncepcyjnych oraz większej ich niezawodności; wulgaryzacja języka, popularyzacja slangu i chęć prowokowania obscenicznością w mowie, wyglądzie i w sztuce; upowszechnienie się stosowania sztucznych metod antykoncepcji, przedmałżeńskich kontaktów seksualnych bez zobowiązań z wieloma partnerami, życia kochanków bez ślubu, a także poligamicznych związków w tzw. „komunach hippisowskich” („Wolna miłość”) (Wikipedia).

Bo jak napisał Martin Buber:

„W historii ducha ludzkiego wprowadzam rozróżnienie pomiędzy epokami, w których człowiek ma dom, a epokami w których jest bezdomny. W pierwszych zamieszkuje świat tak, jak mieszka się w domu, w drugich – żyje na świecie jak na szczerym polu, a czasami nie ma nawet czterech kołków potrzebnych do ustawienia namiotu. W pierwszych epokach myśl antropologiczna istnieje tylko jako część kosmologicznej, w drugich – myśl antropologiczna uzyskuje głębie, a równocześnie i niezależność” (M. Buber: „Le problème de l’homme”, Paris 1962, Aubier, s. 19). Za: Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”.

 

 

W niewoli narodowej

 

Dlaczego PiS i inni tak bardzo zwalczają PRL, twierdząc, że to był komunizm? Wyjaśnienie daje nam Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, który był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu.

W 1965 r. Państwowe Wydawnictwo Naukowe w serii „Omega” wydało jego skróconą wersję książki „Marksizm a jednostka ludzka”. W książce tej Schaff stwierdza: „człowiek nie może być szczęśliwy, gdy grozi mu śmierć na wojnie, gdy jest w niewoli narodowej, gdy jest pozbawiony wolności w różnych jej formach itd. itp.” Adam Schaff był pochodzenia żydowskiego, uważał PRL za państwo narodowe, i źle się w nim czuł, dlatego stwierdził, że jest „w niewoli narodowej”. Stąd prosty wniosek, że PRL była państwem narodowym, a nie komunistycznym, jak twierdzi PiS.

 

 

Polska: marzec 1968

 

Wydarzenia w Polsce z marca 1968 r. miały ten sam cel, co wydarzenia na Zachodzie w latach 1967-68. Były częścią dokonującej się w Europie rewolucji obyczajowej. Tak jak i w Warszawie, tak i w Paryżu demonstracje były brutalnie rozpędzane. Czy ktoś je inspirował? Wydaje się, że za tymi wszystkim wydarzeniami stali rewizjoniści/trockiści, czyli prawdziwi komuniści. O ile na Zachodzie wydarzenia odbywały się w państwach liberalnych, to w Polsce rewizjoniści/trockiści dążyli najpierw do zmiany rządu, a następnie wprowadzenie rządów liberalnych, gdyż komunizm młodego Marksa może dokonywać się tylko w liberalizmie. Właśnie dlatego w 1956 r. rewizjonistom głównie chodziło o liberalizacje systemu.

W Polsce w październiku 1967 r. istnieje już w grupie „Komandosów” wyraźny podział na kierownictwo w osobach Karol Modzelewski, Jacek Kuroń i Adam Michnik, na aktyw w osobach Barbara Toruńczyk, Jan Lityński, Seweryn Blumsztajn, Irena Lasota, Wiktor Górecki. W związku z „Międzynarodowym tygodniem solidarności z Wietnamem” zredagowano i wydano w ilości 100 sztuk ulotki o treści wietnamskiej, a następnie rozdano je na terenie UW, konkretnie chyba na Wydziale Filozoficzno-Socjologicznym UW.

Wiec studentów Uniwersytetu Warszawskiego 8 marca 1968 r. Zdjęcie: Krzysztof Wojciewski /Agencja FORUM.
Za: nowahistoria.interia.pl   

Scenariuszem rewizjonistów/trockistów było doprowadzenie do obalenia rządu Gomułki i ustanowienie władzy stalinowców: Zambrowskiego, Alstera, Staszewskiego, którzy już po 1956 r. przekręcili się na liberałów.

Cała ta grupa spiskowców miała już wyłoniony rząd z Alsterem jako przyszłym premierem z czym zdradził się Michnik („Kapusie na świeczniku”, https://getpocket.com/a/read/1028326154).

 

Na wystąpienia w Polsce miały również wpływ, obok rewolucji obyczajowej na Zachodzie, następujące wydarzenia:

 

– brak ukarania zbrodniarzy komunistycznych. Ten temat przez cały okres 1945-1970 stanowił oś konfliktów politycznych, najistotniejszych wydarzeń, zarówno wewnątrz układów władzy, jak i był przyczyną społecznych zachowań i nastrojów. Zablokowanie przez Gomułkę ukarania zbrodniarzy komunistycznych, zostały przez kręgi żydowskie odebrane jako słabość rządu, Słabych nikt nie szanuje. Za komandosami stali, będący jeszcze na wysokich stanowiskach stalinowscy zbrodniarze czekający na powrót do władzy Żydów.

– 5 czerwca 1967 r. Izrael dokonał agresji przeciwko trzem krajom arabskim: Zjednoczonej Republice Arabskiej (obecnie Egipt), Jordanii i Syrii. Była to wojna sześciodniowa wygrana przez Izrael. ZSRR poparł kraje arabskie, a USA poparło Izrael. Zerwanie przez Polskę stosunków dyplomatycznych z Izraelem wywołało w kręgach żydowskich wielbicieli Izraela w Polsce gwałtowny sprzeciw. Wyrażał się on nie tylko manifestacyjnym świętowaniem izraelskiego zwycięstwa, ale także bezpardonowymi atakami na władze PRL i osobiście na Władysława Gomułkę. W tej antygomułkowskiej kampanii aktywnie uczestniczyło wielu Żydów pełniących wysokie funkcje w PZPR, administracji państwowej, w prasie, radiu i TV a także wyższych oficerów i generałów Wojska Polskiego. Na Kongresie Związków Zawodowych w dniu 19 czerwca 1967 roku, a więc w dwa tygodnie po napaści Izraela na kraje arabskie, Gomułka powiedział: W związku z tym, że agresja Izraela na kraje arabskie spotkała się z aplauzem w syjonistycznych środowiskach Żydów – obywateli polskich, którzy nawet z tej okazji urządzali libacje, pragnę oświadczyć co następuje: nie czynimy przeszkód obywatelom polskim narodowości żydowskiej w przeniesieniu się do Izraela, jeżeli tego pragnęli. Stoimy na stanowisku, że każdy obywatel Polski powinien mieć tylko jedną ojczyznę – Polskę Ludową. Podziela to olbrzymia większość obywateli polskich narodowości żydowskiej i służy wiernie naszemu krajowi (Jerzy Brochocki, „Rewolta Marcowa – narodziny, życie i śmierć PRL”, Dom Wydawniczy „Ostoja” Warszawa 2000.).

Marzec 1968 – zamieszki na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Foto: PAP/CAF-Tadeusz ZagoŸdziñski   za: wiadomości.wp.pl

na zaostrzenie polityki wewnętrznej PRL wpłynęły również wydarzenia w Czechosłowacji związane z dojściem do władzy Alexandra Dubčeka 4 stycznia 1968 r. i tzw. praskiej wiosny, czyli próby liberalizacji systemu komunistycznego w tym kraju. Swój program określał głośnym w swoim czasie sloganem „socjalizm z ludzką twarzą”.

– w listopadzie 1967 r. przypadała 50. rocznica wybuchu rewolucji październikowej. Kazimierz Dejmek postanowił z tej okazji wystawić „Dziady” Adama Mickiewicza, w nowoczesnej inscenizacji. Premiera odbyła się 25 listopada 1967 r. Pretekstem do wystąpień studenckich stało się zdjęcie ze sceny w Teatrze Narodowym „Dziadów”. Ostatnie przedstawienie odbyło się 30 stycznia 1968 r.

 

 

Pułapka

 

Jesienią 1967 r., jak pisze Jerzy Brochocki, plan marcowej rewolucji był już gotowy. Poszukiwanie zapalnika nie trwało długo. W dniu 25 listopada 1967 r. na scenie Teatru Narodowego odbyła się premiera „Dziadów” A. Mickiewicza: „Rozpoczęła się akcja, której świadomie założonym celem było doprowadzenie do usunięcia „Dziadów” z repertuaru Teatru Narodowego. Grupy komandosów urządzały na widowni hałaśliwe, antyrosyjskie, a więc w tamtej rzeczywistości antyradzieckie manifestacje. Wielu widzom – co także jest przecież zrozumiałe – bardzo się podobało. W ciągu kilku dni rozpowszechniono w Warszawie wieść, że w Teatrze Narodowym dzieje się coś niesłychanego ważnego, wielkiego i wspaniałego, że przeciw Ruskim i przeciw Partii, że Gomułka się wścieka, widownia szaleje i co najważniejsze, że ambasador radziecki zażądał usunięcia „Dziadów” ze sceny (…) Znakomita reżyseria na Dejmka, świetnie wykonanie czołówki aktorskiej z Gustawem Holoubkiem na czele (Gustaw), nie mogły pozostawić widzów obojętnymi. Swoją robotę komandosi wykonali doskonale. Poszło im tym łatwiej, ze nie tylko normalni widzowie, ale też wielu studentów, których komandosi skłonili do pójścia na spektakle nie miało – co zrozumiałe – żadnego pojęcia co kryje się za spontaniczną reakcja widowni” (Jerzy Brochocki, „Rewolta Marcowa – narodziny, życie i śmierć PRL” Dom Wydawniczy „Ostoja” Warszawa 2000.).

Kierownictwo KC PZPR z Gomułką na czele wpadło w zastawioną przez komandosów pułapkę, kiedy samo podjęło w dniu 16 stycznia 1968 r. decyzję o usunięciu „Dziadów” z repertuaru Teatru Narodowego, ostatnie przedstawienie miał się odbyć 30 stycznia. Wiadomość ta dotarła do komandosów od Puławian wcześniej niż otrzymał ją Wydział Kultury Komitetu Warszawskiego PZPR. Natychmiast ruszyła akcja protestacyjna Puławian, przeciwko zdjęciu „Dziadów”, przeciwko cenzurze, przeciwko władzy „ciemniaków” (Chamów) i w obronie narodowej kultury. Po ostatnim przedstawieniu 30 stycznia 1968 r. doszło do manifestacji studentów, którzy wznosząc okrzyki (m.in. „niepodległość bez cenzury”) przeszli pod pomnik Mickiewicza, gdzie złożono kwiaty. 35 osób zatrzymano, część została ukarana przez kolegia, które obłożyły je grzywnami. Co ciekawe, grupa radzieckich pisarzy odwiedzających wówczas Polskę, za znakomitą uznała inscenizację „Dziadów” (Jerzy Brochocki, „Rewolta Marcowa – narodziny, życie i śmierć PRL” Dom Wydawniczy „Ostoja” Warszawa 2000.).

Ruszyła akcję petycyjna, którą kierowali Modzelewski, Kuroń i Michnik mając do pomocy coś w rodzaju grupowych w osobach Jana Lityńskiego, Seweryna Blumsztajna, Barbary Toruńczyk, Ireny Lasota. Tekst brzmiał następująco:

„Do Sejmu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. My młodzież studiująca w Warszawie protestujemy przeciwko decyzji zakazującej wystawiania w Teatrze Narodowym w Warszawie dramatu Adama Mickiewicza „Dziady”. Protestujemy przeciwko polityce odcinania się postępowych tradycji narodu polskiego”. W kolejnych dniach w Warszawie i Wrocławiu studenci zebrali kilka tysięcy podpisów pod protestem w sprawie „Dziadów”.

 

Próba destabilizacji Polski

 

Wybrana data rewolty nie była przypadkowa. Wspomniana wyżej Clara Zetkin (1857-1933), socjaldemokratka, doprowadziła do tego, że 8 marca obchodzony jest jako Międzynarodowy Dzień Kobiet (jednak po raz pierwszy świętowano go 19 marca 1911 r. w Danii, Szwajcarii, Niemczech i Austro-Węgrzech). Odgrywała jedną z najważniejszych i najbardziej znaczących ról w KPD (Kommunistische Partei Deutschlands). W latach 1920–1933 była posłem do Reichstagu z ramienia KPD, pełniąc w roku 1932 funkcję Alterspräsidentin des Parlaments (w dzisiejszej Polsce odpowiednikiem tej funkcji jest marszałek senior). Clara Zetkin w latach 1921–1933 była również członkiem Komitetu Wykonawczego III Międzynarodówki, w którym pod koniec swego życia należała do mniejszości krytykującej stalinowską tezę, zgodnie z którą socjaldemokrację uważano za lewicowy odłam faszyzmu.

Clara Zetkin w latach 1921–1933 członek Komitetu Wykonawczego III Międzynarodówki. Fot. za: Der Spiegel Online.

Właśnie 8 marca 1968 r., w południe, w dniu Międzynarodowego Dnia Kobiet, rozpoczęły jedne z najbardziej kontrowersyjnych i fałszywie obecnie interpretowanych rozdziałów w historii PRL. Czy w ten sposób komuniści/rewizjoniści chcieli uczcić komunistkę Clarę Zetkin?

Na Uniwersytecie Warszawskim doszło do publicznego odczytania rezolucji studentów, skandowano hasła, napięcie rosło z minuty na minutę. Protestujący uchwalili rezolucję, w której domagali się przywrócenia praw studenckich Michnikowi i Szlajferowi oraz zwolnienia od odpowiedzialności karnej innych studentów, wobec których zastosowano postępowanie dyscyplinarne. Rezolucje odczytała Irena Lasota.

Do akcji wkroczyło ORMO. Weszli na dziedziniec Uniwersytetu Warszawskiego,. Studenci przywitali ich gwizdami, obelgami oraz ciskanym w charakterze judaszowskich srebrników bilonem. Rektor wezwał protestujących do rozejścia się, bez skutku. Do akcji wkroczyły oddziały MO, które zaczęły brutalnie rozbijać manifestację. Użyto pałek. Wielu protestujących studentów aresztowano, relegowano z uczelni. Podtrzymywaniu dogasającego protestu miała służyć plotka o rzekomym zamordowaniu przez MO ciężarnej studentki Marii Borowieckiej.

 

Dobrowolne wyjazdy

 

Według dokumentu MSW z 1969 roku, opublikowanego we fragmentach przez Krzysztofa Lesiakowskiego (K. Lesiakowski, „Emigracja osób pochodzenia żydowskiego z Polski w latach 1968-1969”, w: „Dzieje Najnowsze”, nr 2/1993), w okresie od stycznia 1968 r. do sierpnia 1969 r. wyjechało z Polski 11 tys. 185 osób, w tym 9570 osób dorosłych. Wśród nich było m.in.: 525 osób piastujących kierownicze stanowiska w ministerstwach; 200 osób z prasy i instytucji wydawniczych; 217 pracowników naukowych; 61 osób z Komitetu „Polskie Radio i Telewizja”; 176 osób z resortu spraw wewnętrznych (b. MBP) – z tego 12 osób to byli dyrektorzy departamentów, szefowie WUBP; 28 osób z sądownictwa, prokuratury i więziennictwa; 55 osób z MON i LWP; 998 rencistów, w tym 204 osoby pobierające renty z tytułu „szczególnych zasług dla PRL” (http://www.rodaknet.com/rp_art_3660_czytelnia_marzec68.htm).

W Polsce w związku z wydarzeniami w marcu 1968 r. dochodzi do absurdów. Odnosi się wrażenie, że istnieje rządowa zgoda na opluwanie Polaków.

Michał Zadora, reżyser teatralny i operowy, na 50. rocznicę wydarzeń z 1968 roku przygotowuje spektakl „Sprawiedliwość”, który premierę będzie miał 7 marca w Teatrze Powszechnym w Warszawie.

Michał Zadara w wywiadzie z dziennikarzem Arkadiuszem Gruszczyńskim z Weekend.Gazety.pl powiedział: „W 1968 roku doszło do zbrodni przeciwko ludzkości”.

Pytanie: Co się stało w 1968 roku?

– 12 tysięcy Żydów zostało wypędzonych z Polski.

Pytanie: Wypędzonych?

– Posługuję się terminem z opisu zbrodni przeciwko ludzkości. Obok ludobójstwa czy masowego gwałtu jedną ze zbrodni przeciw ludzkości jest wypędzenie. Razem ze współpracującymi ze mną przy spektaklu prawnikami i historykami stawiam tezę, że w 1968 roku doszło w Polsce do wypędzenia. Zostały wtedy wypełnione wszystkie kryteria tego czynu opisane w międzynarodowej normie prawnej.

Pytanie: Jakie są to kryteria?

– Po pierwsze, zbrodnie przeciwko ludzkości są atakiem na godność ludzką. Po drugie, są szeroką lub systematyczną praktyką. Po trzecie, są zabronione prawem (szczucie, zmuszanie do określonego zachowania). Po czwarte, ofiary są cywilne. Prześladowanie oraz wypędzanie ludności stają się zbrodniami przeciwko ludzkości, jeśli stają się częścią szeroko zakrojonej akcji.

Pytanie: Władza nie użyła wtedy przemocy fizycznej.

Zbrodniarz komunistyczny Stefan Michnik, wyjechał do Szwecji, która odmówiła ekstreadycji mordercy.
Fot. wolnapolska.pl

– Użyła, tyle że nie przeciwko Żydom, tylko przeciwko studentom. To wystarczyło, by dać do zrozumienia, co jeszcze może się stać. Poza tym propaganda państwowa nieustająco odwoływała się do Holocaustu. Ofiarom – z których wszyscy byli ocalonymi z Holocaustu lub ich dziećmi – propaganda nieustająco przypominała Zagładę. Przywołano kontekst Holocaustu i jego straszne widmo. Słowem – wypędzenie korzystało z mechanizmu strachu.

Pytanie: Część wypędzonych Żydów nigdy nie powie o sobie: byliśmy wypędzeni.

– Tak, to prawda, i to nieistotne. Jeśli powiem wszystkim, że mnie wcale nie pobiłeś, nie zmienia to faktu, że mnie pobiłeś. Aleksander Smolar – osoba represjonowana wtedy także jako działacz studencki – powiedział mi, że zaproponowane przeze mnie określenie jest przesadne. I równocześnie powiedział, że po prostu zrozumiał w 1968 roku, że będąc Żydem nie ma w Polsce przyszłości jako polityk, więc wyjechał. Uważam to za jego zwycięstwo, że przypisuje sobie tę decyzję, i to nie zmienia faktu, że Polska go wypędziła.

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23042616,michal-zadara-w-1968-roku-doszlo-do-zbrodni-przeciwko-ludzkosci.html).

Nikt nikogo z Polski nie wypędzał. W Wałbrzychu na Dworcu Głównym dwa tygodnie stał pociąg z wagonami osobowymi i towarowymi. Żydzi spokojnie ładowali swój dobytek. Jednym z wyjeżdżających był kierownik sklepu delikatesy, malwersant, bojąc się poniesienia odpowiedzialności karnej uciekł do Izraela. Zostawił żonę i dzieci.

Wśród wyjeżdżających byli zwykli zbrodniarze. W Wielkiej Brytanii po 1968 r. schroniła się Helena Wolińska-Brus (Fajga Mindla Danielak). Paulina Kern, wiceprokurator Prokuratury Generalnej, wyjechała wraz z mężem po 1968 r. Oskarżała przed Sądem Najwyższym gen. Fieldorfa. Zmaltretowanym przez bezpiekę potrafiła oświadczyć: „władze śledcze Polski Ludowej nie biją”. Do Szwecji wyjechał w 1969 r. zbrodniarz komunistyczny ppłk Maksymilian Lityński (Maks Lifsches), razem z żoną Pauliną i synem Adamem. Po 1968 r. w Szwecji schronił się również i dożył spokojnej starości Józef Bik-Bukar-Gawerski, zastępca naczelnika Wydziału Śledczego WUBP w Gdańsku, a potem w Katowicach. Tak samo Stefan Michnik, krwawy sędzia warszawskiego Wojskowego Sądu Rejonowego, a nadto informator i rezydent Informacji Wojskowej. Tylko do Izraela wyjechało po marcu 1968 r. ok. tysiąc zagorzałych stalinistów. Niektórzy żyją do dziś. Trzeba ich ścigać i pokazywać ich zbrodnie (Tadeusz M. Płużański, „Stalinowscy uciekinierzy”, http://www.bibula.com/?p=16228).

Major Bauman za czasów służby

Adam Michnik, który był zdecydowanym przeciwnikiem opuszczenia Polski przez Żydów. Po wyjeździe Zygmunta Baumana powiedział: „Polska zostanie pozbawiona najbardziej wartościowych ludzi bez których nic pozytywnego zdarzyć się nie może. Zapanuje marazm i stagnacja”. Chodziło mu oto, że Żydzi zostali pozbawieni swoich elit, zostali osłabieni, i bez nich się już nic nie wydarzy. Nie było jednak „marazmu i stagnacji”. Szybko się podnieśli, i już w 1976 r. założyli KOR.

 

 

KOR

 

26-27.01.1991, Warszawa, Polska.
Jan Lityński, Henryk Wujec, Jacek Kuroń i Bronisław Geremek (od lewej) na I Krajowym ZjeŸdzie Ruchu Obywatelskiego – Akcja Demokratyczna (ROAD).
Fot. Mieczysław Michalak, zbiory Ośœrodka KARTA. Za: wolna-polska.pl

Żydzi nie rezygnowali z walki o władzą w Polsce. 17 lipca 1976 roku podczas procesu robotników fabryki „Ursus” w Warszawie spotkało się kilkunastu działaczy tzw. opozycji antykomunistycznej na czele z Janem Józefem Lipskim, byłym prezesem Klubu Krzywego Koła, oraz od 1961 roku członkiem polskiej loży „Kopernik” w Paryżu. Klub Krzywego Koła stał się, jak wszystko na to wskazuje, tym miejscem, w którym kosmopolityczna i pragmatyczna część elit PZPR dogadywała się wstępnie z masonerią na temat Układu sił i podziału władzy w Polsce po, spodziewanym już wtedy, upadku komunizmu. Ten Układ reprezentowały z opozycyjnej strony środowiska tworzące loże obrządku szkockiego, KSS KOR, a potem Unię Wolności. Tkwił w nim i to praktycznie od dziecka Adam Michnik. Lipski przyprowadził go do Klubu Krzywego Koła jako aktywnego społecznie ucznia szkoły podstawowej (Stanisław Krajski, Internetowa Gazeta Katolików, 5.09.2007).

Grupa konfrontacyjnie nastawionej młodzieży, z czasem nazwana komandosami; od lewej: Jan Kofman, Barbara Skowrońska. Stoją: Irena Grudzińska, Jan Lityński i Adami Michnik. Siedzą: Jan Gross i Aleksander Smolar. Zdjęcie za rp.pl / ŻIH

W spotkaniu w „Ursusie” wzięli między innymi udział: Jacek Kuroń, Jakub Karpiński, Antoni Maciarewicz. Na tym spotkaniu uzgodniono projekt utworzenia KOR-u. Zamierzeniem KOR-u było powołanie ciała, które miało patronować akcji pomocy robotnikom, z udziałem znanych intelektualistów, polityków i uczestników II wojny światowej. Ponadto do KOR-u mieli wejść najbardziej aktywni i znani w swoich środowiskach przedstawiciele żydowskiej opozycji wobec kampanii rządu przeciwko intelektualistom pochodzenia żydowskiego w 1968 roku. KOR uznał autorytet Kościoła Katolickiego jako jedynej możliwej opozycji w stosunku do komunizmu. W latach 70. XX w. żydowscy intelektualiści skupili się więc wokół Kościoła, ale nie w sensie nawracania się, lecz by go politycznie wykorzystać. W tym czasie Michnik bardzo mocno deklarował chęć dialogu z Kościołem katolickim w Polsce. W 1977 roku w Paryżu wydał książkę „Kościół, lewica, dialog”, w której przedstawił tony pełnego pokory samobiczowania za dawny antyklerykalizm własny i swojego środowiska. Swą samokrytyczną ekspiacją Michnik umiał utorować sobie drogę do licznych środowisk katolickich. Nie zdają one sobie bowiem sprawy, że chodzi wyłącznie o manewr taktyczny, by zyskać poparcie Kościoła dla całkiem innych celów, niż niepodległość Polski (prof. dr. hab. Jerzy Robert Nowak „Załgany rodowód Adama Michnika- vel Aarona Szechtera”, portal Polonica.net/).

Adam Michnik w towarzystwie Kiszczaka i Jaruzelskiego. Fot. PAP

Jan Nowak Jeziorański pisał o książce Adama Michnika: „Zaprzysięgły ateista Adam Michnik… doszedł do wniosku, że dominująca wśród intelektualistów postawa była błędna. Kościół, pisał Michnik, stał się najgroźniejszym przeciwnikiem systemu totalitarnego. W tej roli stał się także główna podporą wszystkich ludzi walczących o większą wolność, zarówno wierzących i niewierzących” (Nowak, „The Church In Poland”).

Natomiast Antoni Maciarewicz, współtwórca KOR-u, próbując stworzyć program dla szerokiego ruchu opozycyjnego, ostrzegał przed traktowaniem Kościoła jako jedynej instytucji reprezentującej wolę oporu wobec komunizmu i odrzucał uzależnienie działań opozycji od Kościoła. Pisał: „Polityka Kościoła obliczona jest na stulecia, nasza działalność na dzisiaj”. Mówił: „Dążmy do wspólnego celu. Instytucje działające legalnie powinny być służebne wobec opozycji, nie zaś odwrotnie” (Jerzy Holzer, „Solidarność 1980-1981. Geneza i historia” Wydawnictwo Krąg. Warszawa 1984). Maciarewicz i jego klika z KOR-u byli mądrzejszy od Kościoła i nie musieli go słuchać, ani też mu się podporządkować. Oni realizując własne cele, pragnęli wykorzystać Kościół.

Roman Zambrowski sympatyzował z Komitetem Obrony Robotników. Utrzymywał pośrednio kontakty z paryską „Kulturą” i francuskimi eurokomunistami.

Przeczytaj:  Część III.

 

Stanisław Bulza

 

Zdjęcie strona tytułowa: Klara Zetkin, niemiecka komunistka, aktywna w III Międzynarodówce, feministka / wyb. zdj. wg.pco 

 

Stanisław Bulza na Facebooku … .

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2018.03.08.

Avatar

Autor: Stanisław Bulza