O przewagach zakonnic nad kurwami z Soho


  Jak widzimy już z samego rana wczorajsze moje zabiegi, by cokolwiek z tego co się tu dzieje dotarło do niektórych głów, zakończyły się fiaskiem. No nic, poczekam jeszcze. Miałem kiedyś takiego szefa, Turka z Niemiec, i on mawiał, wskazując palcem na jakiegoś nierozgarniętego kolegę – Gabriel, damy mu szansę. Od niego właśnie nauczyłem się, że człowiekowi zawsze trzeba dać szansę, a może nawet dwie.

Jak się przegląda tą głupią wikipedię zawsze można trafić na coś ciekawego. Trzeba tylko uważać i nie łazić zawsze za kolegami, którzy idąc rozpić flaszkę w krzakach mówią nam, żebyśmy ich nie śledzili. Wszyscy wiemy, że takie zachowanie jest skrajnie głupie i nie przysparza śledzącemu sympatii. Stawia go w sytuacji idiotycznej i w końcu dochodzi do tego, że nie można już dać takiemu szansy. No więc ja, mając zawsze sporo starszych i bardziej doświadczonych kolegów nigdy nie narzucałem im swojego towarzystwa. Nawyk ten wyniosłem z domu, gdzie byłem najmłodszy. To dobre przyzwyczajenie i warto czasem z niego skorzystać. Zanim wrócę do wikipedii, opowiem o moich przygodach z pielęgniarkami. Dwa razy wylądowałem na oddziale szpitalnym jako młody bardzo człowiek i tam poznałem różne siostry, a także uczennice z liceum medycznego. Były to fantastyczne osoby i miło się z nimi spędzało czas. Nie żebym jakoś specjalnie łaził do tego kantorka gdzie siedziały, ale one same przychodziły pogadać, bo jak na sali pełnej chorych na raka dziadków, kładą siedemnastolatka, to jednak jest wydarzenie. Wielu kolegów umawiało się z dziewczynami z liceum medycznego, które już dziś nie istnieje. Nie wiem dlaczego, pewnie w związku z ruiną wszystkiego, nie ma już tych liceów, a żeby zostać pielęgniarką trzeba skończyć studia. Na wszystkich jednak największe wrażenie robiła dziewczyna naszego starszego kolegi Staszka, który w tamtych czasach, z takimi szczylami jak ja nawet nie chciał gadać. Była chyba mojego wzrostu, albo wyższa i wszyscy wołali na nią Manuelita. Gdyby w tamtym czasie w kinach pokazywali film Pocahontas miałaby ksywę Pocahontas, bo tak właśnie wyglądała. Generalnie chcę powiedzieć, że pielęgniarki kojarzą mi się dobrze, w przeciwieństwie do lekarzy. A wszystko przez to nie istniejące już liceum medyczne w Biłgoraju.

Pisząc książkę o Żydach wróciłem myślą do tamtych czasów, albowiem trafiłem na znane wszystkim nazwisko Nightingale, Florence Nightingale. Kiedy pracowałem jeszcze w redakcjach pism kobiecych, postać Florence była na łamach tych pism prezentowana wielokrotnie, związane było to z istniejącą do dziś tendencją, by pokazywać czytelniczkom kobiety, które dokonały w życiu czegoś wielkiego i ważnego. Czego dokonała Florence wszyscy wiemy, stworzyła nowoczesne pielęgniarstwo, uczyniła z tego zajęcia zawód i misję, a dzięki temu uratowała życie tysiącom żołnierzy, którzy umierali w szpitalach polowych, w warunkach absolutnie straszliwych. Florence rozpoczęła swoją działalność w czasie Wojny Krymskiej. Pochodziła z rodziny arystokratycznej i, jak piszą w tej głupiej wikipedii, jej życiowy wybór zdziwił otoczenie, a nawet ktoś tam protestował przeciwko takiemu upokorzeniu, jakim w mniemaniu starych ciotek była opieka nad rannymi. Dlaczego, spytacie, dopiero w czasie wojny na Krymie, w ministerstwie wojny ktoś doszedł do wniosku, że potrzebna jest rannym opieka pielęgniarska? Mam na to swoją teorię. Jak nas poucza wiki, przed Florence, rannymi brytyjskimi żołnierzami opiekowały się wyłapywane w Soho dziwki, które do tej pracy zmuszano, albowiem była najpodlejsza, wręcz wstrętna. W czasie wcześniejszych wojen, które jak walce przewalały się przez kontynent sprawa opieki nad rannymi nie była może aż tak ważna, poza tym szpitale wojskowe na kontynencie pozostawały pod opieką sióstr zakonnych. To one poświęcały swoje życie, by ulżyć cierpieniu rannych. Tak było we Francji, w Polsce, także w Niemczech. Brytyjczycy zawsze walczyli poza swoim krajem i zawsze ktoś się nimi zajmował. Wyłapane w Soho prostytutki jeździły z żołnierzami na ekspedycje karne, gdzieś hen, daleko, gdzie nikt nie mógł widzieć w jakich warunkach przebywają ranni żołnierze królewscy. Co innego było w roku 1854 na Krymie. Wojna miała charakter interwencji, korpus brytyjski był mniejszy niż francuski. Żołnierzami republiki, mimo że byli bezbożnikami opiekowały się zakonnice. Wobec wizji, że w jednych szpitalach będą siostry w habitach, w drugich dziwki z cyckami na wierzchu, ktoś w ministerstwie wojny zaplanował udział kobiet innego rodzaju w tym przedsięwzięciu. Kobiet, które pochodzić miały z normalnych domów, a do tego jeszcze pracując w szpitalach podniosą ogólną kulturę rannych i może rzeczywiście, w tym upiornym świecie bez antybiotyków, ze słabo rozpoznanymi zasadami higieny pomogą jakoś tym rannym biedakom.

To jednak nie wszystko. W głupiej wikipedii napisali bowiem, że Florence była nie tylko pielęgniarką, była też statystykiem. Kurczę! To jest wręcz niemożliwe! Kobieta w świecie zdominowanym przez mężczyzn, w roku 1854 była statystykiem? To niemożliwe. Oczywiście, że niemożliwe. Bo statystyka w połowie XIX wieku nie była tym czym stała się już na początku XX wieku. Statystyka jak poucza nas wiki, to w języku niemieckim badanie osób i spraw publicznych. W łacinie zaś wyraz statisticus oznacza rzecz związaną z polityką. Co w takim razie Florence robiła w praktyce? Zbierała informacje dotyczące kraju, w którym przebywała, tym samym trudniły się podległe jej pielęgniarki. Trzeba teraz sprawdzić w jakich miejscach znajdowały się, prócz stolicy, oddziały szpitalne gdzie zatrudniano świeckie siostry i sprawa będzie jasna. Brytyjczycy, znani na całym świecie z humanitarnego podejścia do cierpienia, zorganizowali pierwszą profesjonalną służbę pielęgniarską, która wyeliminowała ze szpitali wojskowych patologię. Na jej miejsce zaś wprowadziła szpiegostwo zwane dla niepoznaki statystyką, którym trudniły się zaangażowane w misję pielęgniarki. Co z rannymi spytacie? Nic. Umierali jak dawniej.

Oczywiście, uważny czytelnik wikipedii, zorientował się pewnie już dawno, że Florence i jej misja, są do dziś rozdmuchiwane po to tylko, żeby jeszcze raz pokazać, że Wielka Brytania przoduje we wszystkim. Przecież sama Florence uczyła się pielęgniarstwa w Niemczech w domu diakonijnym w Keiserwerth. Skąd więc to całe zamieszanie? Ono ma charakter statystyczny. To znaczy Sidneyowi Herbertowi, który wciągnął Florence do zawodu nie była potrzebna opieka nad rannymi, bo i po co. Z londyńskich workhousów można było zawsze wyciągnąć stosowną liczbę nędzarzy, których po przebraniu w mundury i obiciu kijami wysyłano na front by tam ginęli. Herbertowi potrzebna była hierarchiczna struktura dokonująca selekcji informacji, a także gromadząca je w systemach tabelarycznych. Takiego zadania mogły podjąć się tylko dobrze wychowane i dobrze ułożone dziewczyny z bogatszych rodzin. I to właśnie robiły. Dlaczego w brytyjskiej armii zakonnice nie opiekowały się rannymi? To już musicie zgłębić sami, może uważna lektura linków z wikipedii Wam pomoże.

Michał przygotował nowe nagranie, reklamę filmu Grzegorza Brauna o Lutrze

https://www.youtube.com/watch?v=69RcKACAUZI

Na koniec umieszczam tu nagranie promujące książkę Hani, nominowaną do Nagrody Literackiej Miasta Stołecznego Warszawy.

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

Zaczynamy sprzedaż nowego, specjalnego numeru Szkoły nawigatorów, poświęconego protestantyzmowi. Numer w całości złożył i przygotował do druku nasz kolega Rotmeister. Wykonał wielką pracę. Cześć mu i chwała. Dziś w sklepie znajdzie się także książka eski o architekturze drewnianej.

Michał zaś zmontował moją pierwszą pogadankę nagraną w jego sklepie. Niebawem będzie kolejna. A potem następne. Na ile czas pozwoli oczywiście.

Oto link https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Budowa jachtów po 35, Berecci, Irlandzki majdan i Kroniki klasztoru w Zasławiu po 10. Sanctum regnum po 30 zł. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”. W sprzedaży jest już także książka „Czerwiec polski” zwana tu książką o pluskwach

Michał zmontował kolejne nagranie, które niniejszym prezentuję

https://www.youtube.com/watch?v=5cXv6kzVA9A

I jeszcze informacja o najnowszej promocji

Mam dwie wiadomości – dobrą i złą. Pierwsza to taka, właśnie na podwórko wjechał nakład Wspomnień Edwarda Woyniłłowicza, w miękkich oprawach ze skrzydełkami. Każdy tom dostępny jest już teraz w cenie 35 zł za egzemplarz. Zła wiadomość jest taka, że muszę rozpocząć wyprzedaż Wspomnień Hipolita Korwin Milewskiego, w twardej oprawie, a co za tym idzie muszę też obniżyć cenę tych wspomnień do 35 zł za tom. Nie mam wyjścia, za dużo nowych projektów realizujemy, żebym mógł sobie pozwolić na jakieś sentymenty. Nie koniec na tym. Komiks polemiczny Zamah, który jest głosem w dyskusji o zamachu na Heydricha będzie dostępny w cenie 25 zł za egzemplarz, a Historia Katalonii w cenie 20 zł za egzemplarz. Musimy zrobić miejsce w magazynie. Taki lajf, jak mawiają niektórzy…rabota takaja…

Pozdrawiam

Coryllus.

Gabriel MaciejewskiŹródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  10 marca 2018.

 

  • Ilustracja tytułowa: Florence Nightingale (w środku) w 1886 r. Z klasą pielęgniarek z St. Thomas, Claydon House w Buckinghamshire. Fot. The Indian Express, za: Wikipedia.org.  / Wybór zdjęcia wg.pco
 Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2018.03.12.

Autor: Gabriel Maciejewski