Mistrzowie dyskusji idiotycznych


Obudziłem się rano, a tu nie ma prądu. Zadzwoniłem gdzie trzeba, złożyłem zawiadomienie i jakoś ten prąd przywrócili. Skrzynka mailowa, jak każdego ranka, pełna. W niej zaś listy od rotmeistera i onyxa pełne samych ciekawostek. Te od rotmeistera zachowam dla siebie, a na podstawie tych drugich, jak to już wielokrotnie czyniłem napiszę notkę. To bowiem, co mi przysłał Rafał, stanowi ciekawe uzupełnienie wczorajszych moich, wieczornych myśli, one z kolei nawiedziły mnie nad lekturą książki profesora Grzegorza Kucharczyka, zatytułowaną „Hohenzollernowie”. Powiem jeszcze tylko, że jest to książka znakomita, Grzegorz Kucharczyk to wielki talent publicystyczny, a być może nawet literacki, ale to się okaże w przyszłości. I nieprawdą jest, jak twierdzą niektórzy, że przynudza. Miałem tę książkę tylko przejrzeć, ale się nie da, trzeba ją przeczytać i to się dzieje właściwie samo. Się siada i się przeczytuje. A nie dość, że trzeba ją przeczytać, to jeszcze trzeba wokół niej nakręcić dyskusję, albowiem dyskusja ta doprowadzić nas może do ciekawych bardzo wątków. No, ale bez samego autora taka dyskusja możliwa nie jest, trzeba więc jakoś uprosić Grzegorza Kucharczyka, by zgodził się na rozmowę przed kamerami i opowiedział nam o swojej książce. Jak się nie zgodzi, trudno, sami będziemy gadali, ale drugi raz już nie poprosimy. Jak to przed kamerami?! A gdzie taką dyskusję opublikujesz gamoniu – zawołają nasi polemiści. Jak to gdzie? Zakładamy właśnie portal wideo, gdzie będziemy publikować ciekawe nagrania, także te nagrania z sieci, które uznamy za ważne. Oraz oczywiście nasze. Pomysł ten wziął się wprost z doświadczeń targowych. Ludzie emitujący interesujące nas treści w zakresach dających się przyswoić są nieliczni. Nie chcę tu powiedzieć, że ci, którzy się ujawnili strzegą rynku produkowanych przez siebie treści i nie dopuszczają myśli, że ktoś poza nimi może je emitować. Nie musi tak być, jednak ja mam swoje maniakalne podejrzenia. Jak wiecie, musimy ekspandować, jeśli tego nie zrobimy, interes się zwinie. Tak więc trzeba coś wymyślić, czyli stworzyć miejsce, gdzie pojawią się głębsze, ciekawsze, dynamiczniejsze i posiadające walor nowości treści, na tle tego z czym zwykle kojarzona jest polska prawica. Jakość na tle nijakości. Tak bym to ujął. Ja się podejmę niewdzięcznej roli pośrednika w emitowaniu tych rewelacji. Zrobię to, albowiem wiem, że sława i sukces nie leżą tam gdzie się niektórym wydaje. I w dodatku wiem to z całą pewnością. Lektura książki Kucharczyka mnie o tym przekonała, wczoraj wieczorem. Poza tym – jak to się mawia w pewnych sytuacjach – mnie nic nie ubędzie i nic mi się nie wymydli. Nie stanę się przez swoją nową funkcję mniejszy, gorszy i słabszy. Wielu rozumuje takimi właśnie kategoriami i po napisaniu trzech nędznych książek popadają w takie zamyślenie nad losami ojczyzny naszej udręczonej, że ukłucie szydłem w tyłek by ich z tego nie wybudziło. My musimy się zachowywać inaczej. Podkreślam – musimy. To nie jest kaprys, wybór czy jakaś opcja. My musimy tak zrobić. Zakładam przy tym również, że oprócz pochwał będziemy też stosować narzędzia inne, to znaczy krytykę. Tak się bowiem porobiło, że rynek książki stracił pewien ważny walor – zniknęła krytyka, a wszystko stało się promocją. W związku z tym nie ma już na tym rynku, według publicystów, książek złych, prócz oczywiście moich i Toyaha, które są z założenia słabe i niemerytoryczne, na rynku są wyłącznie książki doskonałe. Jest tych doskonałości tyle, że się przez nie Matras położył i większość małych księgarni, czytelnictwo zaś upadło już na samo dno. To nie przeszkadza mistrzom dyskusji idiotycznych w snuciu różnych, jakże potrzebnych dywagacji na tematy około historyczne. Nie przeszkadza im to też we wzajemnych polemikach, które w ich biednych umysłach wydają się sprężynami nakręcającymi koniunktury. Oto przesłał mi onyx link następujący

https://twitter.com/ErykMistewicz/status/979073063831719937

Oto Eryk Mistewicz reklamuje książkę Gursztyna. Jeden dyrektor opowiada o drugim dyrektorze i żaden z nich nie widzi w tym niczego niezwykłego i niestosownego. Książka Gursztyna, zgaduję bez zaglądania do niej, jest polemiką z książkami Zychowicza. To znaczy tamten opowiada, że mogliśmy z Hitlerem, a ten udowadnia, że jednak nie. Nad wszystkim stoi Mistewicz i mówi – ależ ta książka napisana jest z biglem, ileż tam jest swady i znawstwa. Ja wiem, że Gursztyn ma w nosie sprzedaż, dystrybucję i inne rzeczy, które dla nas stanową być albo nie być, dostał bowiem na swoją idiotyczną książkę dotację i nie musi się martwić czy ona się sprzeda. No więc uroczyście dziś zapowiadam, że postaram się zrobić wszystko, by te idiotyczne książki sprzedawały się jak najsłabiej. A także by dyskusja o nich zeszła z poziomu bigla i swady, na inne nieco płaszczyzny. Wiem, że dokładam sobie roboty, ale też liczę trochę na Was, że się do tego przyłączycie. Nie będzie tak, że każdy będzie mógł na nasz nowy portal wrzucać co mu się podoba i ględzić, albo snuć gawędy o jakichś swoich obsesjach. To nie będzie terapia grupowa, ani indywidualna, ale narzędzie walki z przeciwnikami ideowymi, rynkowymi i każdymi innymi, a także narzędzie promocji. Pod filmami będą komentarze. Portal powstanie szybko, natomiast, zważając na nasze skromne możliwości rozkręcał się będzie pewnie wolno. Nic to. Nie od razu Kraków zbudowano, jak mawiają w Warszawie. Poczekamy.

Proszę Państwa, musi być rynek, musi być ruch, dyskusja i sprzedaż. Poza tym musi być więcej autorów radzących sobie samodzielnie, przyciągających czytelników samodzielnie i rozumujących samodzielnie, a nie według schematów proponowanych przez Mistewicza, Zychowicza i Gursztyna. Tych autorów trzeba znaleźć, pokazać ich i ich książki i coś o nich opowiedzieć. Wszyscy musimy mieć miejsce, gdzie będziemy się mogli zaprezentować. Siebie, a także swoje produkty. I musi być to miejsce ciekawe, ale jak najdalej położone od wszystkich, dobrze znanych w sieci żerowisk freaków. Nie może być tak, jak jest do tej pory, że wydawcy i autorzy trzęsą się, czy nikt czasem nie napisze albo nie powie o ich książce złego słowa. Ja zaś nie mogę tolerować sytuacji, w której można – bo wiadomo, że za nami nikt się nie ujmie – krytykować nasze książki, inne zaś zostawiać w spokoju. Teraz każdy kto zabierze się za opowiadanie przykrych jakichś i nieprawdziwych rzeczy o naszych wydawnictwach będzie musiał liczyć się ze stosowną reakcją. Ta zaś będzie bardzo odległa od mydlanego entuzjazmu Mistewicza, któremu się wydaje, że jest jakąś siłą sprawczą i jedno jego słowo upłynnia połowę gursztynowego nakładu. To są mrzonki i my to wykażemy w praktyce.

Na dziś to tyle.

 

Zapraszam do księgarni basnjakniedzwiedz.pl

A oto najnowsze nagranie „u Michała” w księgarni Foto-Mag, tym razem:

O książce – Jerzy Bandrowski: Przez Jasne Wrota

https://www.youtube.com/watch?v=7QZMxQrAswo

poprzednie nagrania:

https://www.youtube.com/watch?v=0ronBf5oH7k

O wydawniczych nowościach i kolejnych tomach baśni „Socjalizm i Śmierć”:

https://www.youtube.com/watch?v=D_pzN2U-hsA

O kwartalniku Szkoła Nawigatorów o protestantyzmie:
https://www.youtube.com/watch?v=mPtOH0VMOq0

O filmie Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”:

https://www.youtube.com/watch?v=69RcKACAUZI

O książce Hanny Koschenbahr-Łyskowskiej „Zielone rękawiczki”:

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

O Bibliotece Historii Gospodarczej Polski:

https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

 

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  29 marca 2018.

 

  • Ilustracja tytułowa: Gabriel Maciejewski (Coryllus) w Cafe Niespodzianka – 2015r. Za: YT-Inter-kruk1959.  / Wybór zdjęcia wg.pco
 Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2018.04.04.

Autor: Gabriel Maciejewski