Rzecz w tym, … żeby głupim gojom nawet nie ośmieliło się pomyszleć ….


Szanowni Czytelnicy, Słuchacze i Telewidzowie!

Podziękowanie    specjalnie dla www.michalkiewicz.pl    13 kwietnia 2018

W związku z chorobą otrzymałem od Państwa mnóstwo wyrazów życzliwości i pomocy, zarówno tej duchowej, jak i materialnej. Na samą pocztę elektroniczną wpłynęło ponad 300 listów, więc rozumieją Państwo, że nie mogę na wszystkie odpowiedzieć indywidualnie. Zatem dziękuję za tę falę życzliwości w ten sposób w przekonaniu, że te słowa do Państwa dotrą.

Powoli wracam do zdrowia. Jak powiedział kiedyś dr Rydygier, do życia trzeba wracać ostrożnie, ale nie za późno. Wyrazem tej ostrożności z mojej strony jest odwołanie wszystkich spotkań i uczestnictw w konferencjach do końca kwietnia. Nie wiem, czy byłbym w stanie sprostać oczekiwaniom PT Publiczności. Ponieważ jednak z powrotem do zdrowia nie można zwlekać, mam nadzieję, że wkrótce wrócę do poprzedniej formy, o czym nie omieszkam Państwa z radością poinformować.

Stanisław Michalkiewicz

Za: www.michalkiewicz.pl , 13 kwietnia 2018.

 

*     *     *

Do własnego organizmu

Komentarz    tygodnik „Goniec” (Toronto)    15 kwietnia 2018

Nie bądź mi nigdy wrogiem, kapryśnym tyranem, co się duszy radosnej przeciwstawiać sili. Noś mnie na rękach, ciało jasne i kochane i szanuj mnie nawzajem. A w ostatniej chwili, gdy nas ludzie odstąpią i zgaśnie nadzieja, wspomnij na tę umowę, przyjacielu drogi. Odejdźmy tak łagodnie, jak więdnie spirea, jak cichnie piosenka i jak kochanka serce oddaje – bez trwogi.” – napisała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska pod tytułem „Do własnego organizmu”. W jej przypadku organizm umowy nie dotrzymał i podczas wojny umierała na raka w smutnym angielskim mieście Machesterze. W moim przypadku było trochę inaczej; kiedy „w stanie ogólnym ciężkim” zostałem przyjęty na Oddział Ratunkowy warszawskiego, szpitala na Solcu, najpierw zostałem obsztorcowany przez panią doktor za doprowadzenie organizmu do takiego stanu, ale potem zaczęły się rozmaite zabiegi, które organizm najwyraźniej przyjął z wdzięcznością, bo natychmiast zaczął zachowywać się lojalnie.

Nawiasem mówić, pojęcie „stanu ciężkiego” bywa względne. Kiedy po ciężkim sztormie na Atlantyku m.s. „Piłsudski” zawinął wreszcie do Gdyni, ze statku zniesiono na noszach kapitana Mamerta Stankiewicza do czekającej już na nabrzeżu karetki. Przed umieszczeniem w karetce kapitan Mamert Stankiewicz dał ręką znak, że chce coś powiedzieć odprowadzającemu go Karolowi Borhardtowi, który na „Piłsudskim” był pierwszym oficerem. „Znaczy – powiedział – mam nie wyjaśnione dolegliwości żołądka – po czym nastąpiła długa lista innych przypadłości – ale znaczy poza tym jestem zupełnie zdrów!

Wylądowałem zatem w szpitalu, a ponieważ już wcześniej z powodu pogarszającego się samopoczucia musiałem odwołać swój udział w konferencjach i spotkaniach, wiadomość o tym rozeszła się „z szybkością płomienia”. „W każdym położeniu dziękujcie” – napominał św. Paweł. Wydawać by się mogło, że choroba nie jest akurat specjalnym powodem do wdzięczności, ale jakże tu nie dziękować za dar choroby, kiedy to właśnie ona wywołała eksplozję życzliwości, której echa docierają do mnie z prawie wszystkich kontynentów. Bardzo za to wszystkim dziękuję. „Duszy radosnej” więcej nie trzeba, a i organizm najwyraźniej się dostraja, co dobrze wróży dalszej harmonijnej współpracy.

Tymczasem świat idzie naprzód, czego dowodem była warszawska wizyta niemieckiego owczarka Franciszka Timmermansa, który najwyraźniej – podobnie jak wcześniej uczyniła to Nasza Złota Pani – przyjechał zorientować się, w jaki sposób najlepiej Polskę zoperować. Odbył zatem szereg rozmów, od których właściwie powinien zaczął jeszcze w styczniu 2016 roku, kiedy to Komisja Europejska z jego wybitnym udziałem, wszczęła wobec Polski bezprecedensową procedurę badania stanu demokracji i praworządności. Od razu tedy widać, że o żadną demokrację, ani o żadną praworządność tu nie chodzi, tylko o spacyfikowanie Polski. Wizyta Franciszka Timmermansa miała zatem na celu rozpoznanie, na których folksdojczów może liczyć i do jakich podłości który z nich jest zdolny. Tego zaś u nas nie brakuje, bo polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza, chociaż oficjalnie propaguje skrobanki, to jednak dostarcza coraz to nowych pokoleń renegatów. Niedawno z cuchnących betów żydokomuny wyszedł śmierdzący dmuch w postaci protestu przeciwko pielgrzymce, jaką na Jasną Górę mają odbyć środowiska narodowe. Najwyraźniej żydokomuna wśród której znalazł się pan profesor Jan Hertrich-Woleński (kiedyś, za komuny, gdy działał w Stowarzyszeniu Ateistów i Wolnomyślicieli, żydowskiego nazwiska nie używał, widać zapomniał, ale teraz, skoro dla „ocalałych” szykuje się okres dobrego fartu, najwyraźniej musiał sobie przypomnieć) który wraz z panią prof. Magdaleną Środą, wzywa przeora Jasne Góry, żeby narodowców tam nie wpuścił. Najwyraźniej żydokomuna musiała uznać, że już może sięgnąć nawet na Jasną Górę. Ciekawe, że Żydzi, którzy sami organizują się na zasadzie nacjonalistycznej (Loża Zakonu Synów Przymierza przyjmuje tylko osobników z „żydowską tożsamością”), podczas gdy w krajach swego osiedlenia bez litości tępią nacjonalizmy narodów mniej wartościowych. Toteż nawet gdybym nic nie wiedział o polskich narodowcach, na widok listy sygnatariuszy pod wspomnianych protestem, poczułbym do nich odruch sympatii. Wprawdzie od każdej zasady bywają wyjątki, ale pomysł, by na wszystko to, co Żydzi energicznie zwalczają, spojrzeć z odrobiną życzliwego zainteresowania, wcale nie musi być taki głupi.

Po zawetowaniu przez prezydenta Dudę ustawy „degradacyjnej” widać wyraźnie, że on sam jest trzymany na coraz krótszej smyczy przez starych kiejkutów, a wcześniejsze wycofywanie się rządu z uchwalonych niedawno ustaw pokazuje, że PiS został już spacyfikowany. Jeszcze prezes Kaczyński może łudzić swoich wyznawców nadziejami na reparacje wojenne już nie tylko od Niemiec, ale i od Rosji, jeszcze może „dążyć” do wyjaśnienia tajemnicy smoleńskiej, jeszcze może nastawiać pomników prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w każdej miejscowości – ale wygląda na to, że Naszej Złotej Pani, żydowskim organizacjom przemysłu holokaustu i – niestety – również części administracji amerykańskiej, udało się powyrywać PiS-owi kły i pazury, których, mówiąc nawiasem, wcale nie miał tak dużo. W tej sytuacji jedyna nadzieja, że nie dojdzie do najgorszego, to znaczy – do uchwalenia przez amerykański Kongres ustawy, która w Izbie Reprezentantów nosi numer 1226. Ponieważ Naczelnik Państwa, prezydent Duda i rząd zachowują w tej sprawie zagadkowe i niepokojące milczenie, jedyna nadzieja w Polonii Amerykańskiej, że jej desperacki lobbing w tej sprawie okaże się skuteczny. W przeciwnym razie „trup baronowo, grób baronowo, plajta, klapa, kryzys, krach!

Wracając do własnego organizmu, w którego głos muszę teraz bardziej wsłuchiwać się, niż dawniej, to muszę jeszcze zrobić porządek z sercem. To nie jest łatwe, bo wiadomo, że serce nie sługa, ale konieczne. Wprawdzie Prymas Wyszyński mawiał, że głowa jest wyżej niż serce, ale samą głową Polski kochać się nie da. Serce jest do tego konieczne, chociaż rzeczywiście, jest niżej, niż głowa, zwłaszcza, gdy stoi się na własnych nogach.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Źródło:  www.michalkiewicz.pl , 15 kwietnia 2018.

  *    *    *

 

Nazisty godzą w ocalałych z holokaustu

Felieton    tygodnik „Najwyższy Czas!”    18 kwietnia 2018

– Ach panie Piperman, pan nie masz pojęcia, jak ja sze czesze, że ten cały prezydent – wi hajst der goj? – a, ten prezydent Duda, zawetował ustawę degradacyjną. Pan sobie wyobrażasz, że ja, pułkownik, co to został awansowany przez samego Bermana, miałbym teraz zostacz szeregowcem?

– Czesz sze pan, czesz, panie Biberglanc – ale co pan zrobisz, jak ony, to znaczy – głupie goje – uchwalą prezydentu Dudu ten tryb odwoławczy? Znaczy się – ony najsampierw panu zdegradują, a potem bujaj sze pan po niezawisłych sądach, żeby ony pana przywróciły pułkownika! A pan wisz, kto tam siedzi w tych niezawisłych sądach? Ony wyszlamują panu wszystko, co pan sobie uzbierałeś w Resorcie! Jedyna nadzieja, że towarzysze z WSI, co to oblazły prezydentu Dudu, każą mu zawetować i taką ustawę. Powiedzą jemu: wy Duda, wy u nas uważajcie. Macie tu papierek i podpiszcie. Nie, nie tu, tylko tutaj! Co wam sze, Duda tak ręce trzęsą? Jeszcze zrobicie kleksa, a „jak mi jeszcze kropla skapie, to cze trzepnę tak po łapie, że proformę wspomnisz sobie!

– OOO! Co pan jadasz, że pan do rymu gadasz, panie Piperman? A panu naprawdę sam Berman awansował?

– To nie ja, to taki goj-wierszokleta. A mnie awansował oczywiście Bierut, ale sam pan wisz, panie Biberglanc, że Berman był najważniejszy, że on i Bieruta mógł aresztować, jakby tylko chciał, no a wtedy już my byśmy wycisnęli z niego co tam by było trzeba.

– Ale co tam wspominać stare dzieje, kiedy pan powiadasz, żebym sze tak nie czeszył z tego zawetowania? Ja sze czesze, bo głupie goje zaczęły od nieboszczyków – żeby ich degradować – a zanim ony zdegradują nieboszczyków, zanim nieboszczyki sze odwołają do niezawisłych sądów, zanim niezawisłe sądy to wszystko rozpatrzą, to kto wie, czy i ja nie przeniosę sze na łono Abrahama. To co wtedy będzie mnie obchodzić degradacja?

– Ja widzę, panie Biberglanc, że u pana jest prywatniackie odchylenie od kolektywnego punktu widzenia. Ciekawe, co by na to powiedział Radkiewicz?

– Nu, a co w tym złego? Pan uważasz, że my z głupiemy gojamy wchodzimy w jakieś kolektywy?

– To nic złego nie jest i my z głupiemy gojamy w żadne kolektywy wchodzić nie będziemy. Rzecz w tym, żeby raz na zawsze złapać byka za rogi, żeby głupim gojom nawet nie ośmieliło się pomyszleć, że ony mogą zacząć nas degradowacz.

– Nu, a jak tego byka złapacz, pan wisz?

– A żebyś pan wiedział, panie Biberglanc, że wiem. Słuchaj pan i ucz pan sze wielkiej polityki. Sameś pan zauważył, że ony, znaczy sze – głupie goje – chciały zacząć degradowanie od nieboszczyków. A od jakich to nieboszczyków, panie Biberglanc? Niech pan patrzy: Berman – nieboszczyk. Radkiewicz – nieboszczyk. Romkowski – nieboszczyk, Fejgin – nieboszczyk, generał Wacław Komar, znaczy sze – Mendel Kossoj – nieboszczyk. Oskar Szyja Karliner – nieboszczyk. Światło – nieboszczyk. Już pan chwytasz, panie Biberglanc, co to za nieboszczyki?

– Nieboszczyki, jak nieboszczyki. Jak który umarł, to nie żyje, he, he… Powiedz pan, panie Piperman, co ja mam chwytać?

– To masz pan chwytać, że ony wszystkie co do jednego są ocalałe z holokaustu!

– Jak to: ocalałe z holokaustu?

– A tak to! Kto żyje, ten, znaczy sze, ocalał, bo jakby nie ocalał, to by nie żył, no nie? Więc jeśli ony, te głupie goje, zechcą degradowacz nieboszczyki, to nie ma co sze zastanawiacz, tylko od razu oskarżycz ich o antysemityzm – że tymi degradacjami chcą nawet po śmierczy uderzycz w ocalałych z holokaustu, że to wspólniki Hitlera! I wtedy wszystko jedno, czy towarzysze z WSI będą przyciskały prezydentu Dudu, czy nie – nawet gdyby go nie przyciskały, to jak pan myszlisz – czy głupie goje ośmielą się zdegradowacz jakiegoś nieboszczyka, nie mówiąc już o mnie, czy o pana?

– Panie Piperman, pan jestesz kanclerska głowa, pan jestesz Paganini. Pan masz Recht, że ony sze nie ośmielą nawet o tym pomyszlecz, bo jak by tylko jeden z drugim pomyszlał, to zaraz Szechter podniesie klangor, a jak on podniesie klangor, to i nasze Żydki w Izraelu podniesą klangoru, a jak ony podniesą klangoru, to i Żydki w Ameryce podniesą klangoru, a jak ony podniesą klangoru, to tylko patrzecz, jak Departament Stanu tupnie nogą i powie: no, nie, tego już za wiele, te nazisty nie mogą być w NATO, a jak nazisty nie mogą bycz w NATO, to sam pan wiesz; Daniel Fried będzie musiał zatwierdzić nową ekipę. Jak my to wiemy, to i ony, chociaż głupie goje, też to wszystko wiedzą. Aj, ja sze nie mogę nadziwicz, kiedy patrzę, jak pan to wymyszliłeś. To może i szkoda, że ten prezydent Dudu zawetował tę ustawę?

– No i sam pan widzisz, że za wcześnie pan sze czeszyłesz. Ale może towarzysze z WSI, ony, między nami mówiąc, też głupie goje, dopuszczą, że rząd uchwali nowelizację z tym całym trybem odwoławczym, co się go tak domaga prezydent Dudu? No to my im wtedy pokażemy ruski miesiąc. Szechter podniesze klangor, a jak Szechter podniesze klangor, to i nasze Żydki w Izraelu też podniesą klangoru, a jak ony podniesą klangoru, to klangoru podniesą też Żydki w Ameryce, a jak ony podniesą klangoru, to i Departament Stanu każde Danielu Friedu zrobicz tu porządek z temy nazistamy.

– No i on zrobi porządek, panie Piperman, a jak pan myszlisz – z kim on będzie robił ten porządek?

– Nu, ja myszlę, że z Naszą Złotą Panią z Berlina, nu a ona – razem z nami – bo przecież nie z tutejszemi nazistami. No to niech Dudu robi tak dalej, a rząd tak samo.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Źródło: www.michalkiewicz.pl , 18 kwietnia 2018.

 

Strona autorska Stanisława Michalkiewicza …. .

 

Stanisław Michalkiewicz na FB…. .

 

Przeczytaj więcej tekstów Stanisława Michalkiewicza na naszym portalu    >     >     >     TUTAJ .

 

  • Ilustracja tytułowa: Stanisław Michalkiewicz. Fot. Nasza Polska / wybór zdjęcia wg.pco
Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2018.04.19.
Stanisław Michalkiewicz

Autor: Stanisław Michalkiewicz