Awersja Peresa i Kwaśniewskiego (nie tylko) do nauczania historii…


Nie bez powodu Szimon Peres występując na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie w 2010 przekonywał słuchaczy, że nauczanie historii jest niewłaściwe. Również brzydził się historią nadwiślański prezydent Aleksander Kwaśniewski-Stoltzman i nakazywał podwładnym Polakom zapomnieć co było wcześniej a myśleć jedynie o przyszłości.

Okazuje się jednak, że to nie przypadkowo panowie ci tak nas pouczali. Cofnijmy się o wiek wstecz. Początki powstawania po ponad stuletniej niewoli Polski, której przeciwnikami były właśnie środowiska żydowskie. W Stanach Zjednoczonych obywa się aktualnie spektakl polityczno-dyplomatyczny przygotowujący usankcjonowanie w zasadzie tego co już jest nad Wisłą. To, że wielu tzw. intelektualistów w Polsce wbija do głów młodych Polaków, że dzisiejsza Polska, tak szumnie zwana III RP to wolna i suwerenna kraina to jednak zdecydowanie za mało.

Jak dalece jesteśmy wolnym i suwerennym krajem świadczy prawie niema, bez stosownych w takiej sytuacji dyplomatycznych reakcji rządzących nad Wisłą wobec ostatnich aktów prawnych forsowanych w parlamencie USA. Jakie stanowisko zajmie prezydent Donald Trump tak serdecznie przemawiający w czasie ostatniej rocznicy Powstania Warszawskiego? Czy Polonia uzbiera te 100 tysięcy podpisów, wymagane aby urzędnik Białego Domu zechciał wrzucić nasze prośby do teczki „petycje” na biurku Prezydenta? Na dzisiaj brakuje jeszcze ponad 72 tysiące, a końcowa data to 22 maja. Nie zwlekaj.

W tych okolicznościach nieodzownie należy wspomnieć historyczną już postać, tak bardzo nienawidzoną przez część środowisk żydowskich, prezesa Edwarda J. Moskala i jego zdecydowaną postawę. Wielu aktywistów polonijnych już na samo wspomnienie Prezesa dostaje gęsiej skórki zamiast uczyć się na dobrych wzorach. W kraju też nie brak życzliwych co to chcieliby w Prezesie widzieć komunistycznego agenta.

Może na tyle wstępu do wybranego przeze mnie fragmentu książki Dr. Karola Rostańskiego pt. „Polonii w Ameryce z Żydami sprawa w dobie odnowy państwa polskiego”. Polecam tym co nie są przekonani co do tego, że historia się powtarza….

Waldemar Glodek, PCO

 

*

„Polakom w Ameryce
w uznaniu Wszystkiego,
co zrobili dla Ojczyzny,
poświęca AUTOR”
Dr. Karol Rostański

 

[…] Roman Dmowski podaje (w książce pod tytułem „Jak odbudowano Polskę”) taką wzmiankę ze swego w czasie spraw omawianych w St. Zjednoczonych pobytu:

„Wkrótce po moim przyjeździe zgłosił się do mnie powszechnie znany przywódca żydów w Ameryce, adwokat i finansista nowojorski, p. Louis Marschal. [sic] [powinno być „Louis Marshall”]. Przyjąłem go i rozmawialiśmy aż dwie godziny. Powiedział mi bez ogródek, że żydzi są wrogami Polski, bo Polska prześladuje ich współwyznawców. Gdy mu zwróciłem uwagą, że w Polsce pogromów nie było i niema, usłyszałem znamienną odpowiedź, że żydzi woła pogromy od bojkotu. Zawsze to myślałem. Gdy się skarżył na to, że żydzi w Polsce są wygładzani, wskazałem mu, że Polska, uciśniona i wyzyskiwana przez obcych, jest sama głodna, a jeżeli żydzi chcą, ażeby ich współwyznawcom w Polsce lepiej się działo, powinni na równi z nami starać się o to, ażeby Polska była niezawisła, silna i bogata. To wszakże p. Marshalowi nie trafiło do przekonania. Rozmowa nasza nie dała żadnych określonych wyników. Później wespół z Paderewskim, – wzięliśmy udział w obiedzie politycznym z przywódcami żydowskimi, urządzonym przez jednego z działaczy nowojorskich. Byli tam żydzi-Amerykanie, którzy mieli w swej przeszłości nawet stanowiska w dyplomacji amerykańskiej i przywódcy syjonistów. Tam już stawiano nam żądania, z tym, że jeżeli je spełnimy, możemy otrzymać ich poparcie dla sprawy polskiej. Jedno z żądań było, żebyśmy wprowadzili do naszego Komitetu Narodowego żyda, cieszącego się ich zaufaniem. Okazało się wszakże natychmiast, że niema takiego żyda, któryby posiadał jednocześnie nasze i ich zaufanie. Ważniejsze było żądanie, zwrócone już do mnie osobiście, ażebym wystosował odezwę do społeczeństwa polskiego, wzywającą je do zaprzestania bojkotu żydów. Nie chciałem im dać na to odpowiedzi kategorycznej, – ażeby jej nie wyzyskiwali do hałaśliwej kampanii przeciw Polsce, powiedziałem im więc, że dobrze, że wydam taką odezwę, ale pod warunkiem, że oni przedtem wydadzą odezwę do żydów w Polsce, wzywającą ich do wiernej służby w Polsce do tego, by pracowali i walczyli o zjednoczenie i niepodległość Polski. Dali mi odpowiedź, której z góry byłem pewny – że to jest niemożliwe. Tak tedy i ta konferencja skończyła się bez żadnego wyniku. Gdy się zbliżył ku końcowi mój pobyt w Stanach Zjednoczonych, wiedziałem to samo, com wiedział, gdym do Ameryki jechał – mianowicie, że podczas konferencji pokojowej najzażartszych wrogów naszej sprawy będziemy mieli w żydach.”

Tak też i było: wpływy żydowskie olbrzymio potężne spowodowały nam szkód co nie miara, których do dziś powetować nie zdołaliśmy i które – kto wie, czy kiedy w przyszłości powetować zdołamy.

Podkreślamy w podanym wyżej przytoczeniu z książki R. Dmowskiego ów najbardziej dla naszego współżycia z żydami znamienny szczegół, że „żydzi wolą pogrom od bojkotu”: bojkotem zwą oni naszą samoobronę i o nią gwałty za granice Polski wynoszą; przed tym najusilniej bronić się nam trzeba, a skoro wrzaskiem swym sami okazują nam swą najsłabszą stronę, bijmy w nią tym potężniej, tym skuteczniej, a nie ustawajmy w tej robocie – ani na moment. Powołane do obrony czci i sławy Polski czynniki bronić nas muszą przed światem wobec żydowskich kalumni, społeczeństwo zaś u siebie w domu niechaj broni się tak – jak się tego nieprzyjaciel najbardziej obawia: rezultat walki musi dać zwycięstwo na naszą stronę, bo to walka światła z ciemnością i dobra ze złem: nie mogą zwyciężyć – zło i ciemność, bo by chyba nie Bóg władał światem!

Na zakończenie tych wspomnień o rozprawie Polaków z żydami na terenie amerykańskim – pragniemy dodać jeszcze jeden szczegół ciekawy: sprawiedliwa Opatrzność nie poskąpiła nam w starciu owym, które nas tak bardzo wiele kosztowało, pewnej – komicznej nie ledwie satysfakcji. Oto pod koniec nagonki żydowskiej, kiedy już przemijała walka, nią wywołana i nawet odgłosy jej cichły, – wybuchły, wydarzyły się prawdziwe pogromy u tych, co za pogromy nas sądzić śmieli, a mianowicie w Stanach Zjednoczonych i w Anglii. Było to tak: Mają w Stanach Zjednoczonych wielką liczbę murzynów, których, mimo górnolotnej frazeologii o równości wszystkich ludzi, tak ulubionej w Ameryce, traktuje się tam (zwłaszcza np. w Stanach południowych) naprawdę o wiele gorzej, niż Polska traktuje żydów. I o to los chciał, że krótko po tym, kiedy w Kongresie amerykańskim nad „wyrokiem” na Polskę debatowano, kiedy to wygłaszano tam arcygórnolotne frazesy o „ludzkości”, o”równości praw”, o „tolerancji” i „postępowości”, przykazując je, jak „suplementy” do nowego dekalogu – biednej Polsce, pokornej i bezbronnej wobec amerykańskiego „Sanhedrynu”, potępiającego bez sądu,… krótko, powiadamy, bo ledwie w parę tygodni potem, za plecami Sanhedrynu owego – w samejże Ameryce, ba, w samej jej stolicy, w największych jej miastach, wybuchły na ogromną skalę rozruchy rasowe: urządzili tam sobie biali – pogromy murzynów takie, że zadały one kłam wszystkim napuszonym gadaniom o równości, wolności, tolerancji i wszelkich innych cnotach amerykańskich… Za górami – za morzami, daleko – „pod lasem” widziała Ameryka usterki w Polsce, a swoich własnych „linczów” i niesprawiedliwości od tylu lat – nie widziała, dostała więc teraz „pod nosem” pogromy w całej pełni i w strasznej słowa tego prawdzie realnej…

A dla dopełnienia jeszcze obrazu ironicznego rewanżu w tym odwróceniu się szans przeciwko tym, co wyrokowali o nas, „pobielanym grobom”, doszły szczegóły i obrazki takie, iż np. żydkowie chicagowscy, widząc gdzieś kilku negrów, uciekających w popłochu, przed banda białych, zabrali się również do „gromienia”, aprzypomniawszy przodków z pod Jerycha, połapali kije i cegły, chcieli dopomóc w mordowaniu murzynów, jeno ich policja wczas od tego szlachetnie walecznego czynu powstrzymać zdołała… Żydzi, co lamentowali z powodu pogromów zełganych w Polsce – chcieli pogromy prawdziwe urządzać w Ameryce!… Doprawdy trudno się ustrzec od złośliwości przy takim okoliczności zbiegu, kapitalnie mszczącym się za dyshonor – nam wyrządzony!…

Więc powinna była teraz z kolei Polska wystąpić z jakąś pod adresem Ameryki re demonstracją, czy admonicją21…

Niemożliwe? Niestosowne? Nieprawdopodobne?

Może – w praktyce, bo równość i prawo i sprawiedliwość są jeszcze i dziś na świecie utopiami! […]

*

  • Źródło:  Dr. Karol Rostański, Polonii w Ameryce z Żydami sprawa w dobie odnowy państwa polskiego, Drukiem Spółki Wydawniczej „ROZWÓJ”, Zielna 47, Warszawa 1925,  Str. 30 – 31.

 

Ilustracja tytułowa: Obraz Jana Matejki „Bitwa pod Griunwaldem” w Muzeum Narodowym w Warszawie, fot.: www.wiadomosci24.pl .

 

 , 2018.05.02

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek