Dęblin lotniczy. 100 lat lotnictwa polskiego 1918-2018.


Miasto Dęblin kojarzone jest przede wszystkim z  lotnictwem. I chociaż w jego przeszłość wpisały się również stacjonujące tu wojska lądowe, a  także liczna brać kolejarzy, tradycje lotnicze wydają się najsilniejsze.

Początki tego wątku sięgają jeszcze I wojny światowej, kiedy w te strony przybyła rosyjska kompania balonów obserwacyjnych na uwięzi do korygowania ognia artyleryjskiego usytuowanej nad Wisłą carskiej twierdzy Iwangorod. Utworzony na stokach południowo-wschodniej reduty posterunek aerostatyczny miał za zadanie obserwację dalekiego przedpola przed zbliżającym się nieprzyjacielem, a także kierowanie za rzekę ognia artylerii fortecznej w celu jego niszczenia. Z czasem miejsce to ugruntowało się w świadomości mieszkańców Dęblina jako Balonna (od rosyjskiej nazwy – balonnaja stancja). Co istotne, wspomniana kompania jeszcze w okresie trwania wojny rozpoczęła budowę na terenie majątku Iwana Paskiewicza między wsią Masów a osadą Irena pierwszego pola wzlotów dla samolotów. Lądowisko to jednak wykorzystywane było wówczas bardzo rzadko albowiem aparaty latające jako środki pola walki na froncie rosyjskim używano jedynie sporadycznie.

FRANCUSKA SZKOŁA

Większe zainteresowanie porzuconym po I wojnie lotniskiem dęblińskim nastąpiło dopiero w 1919. Wiązało się to z przybyłą do Polski, wraz z Błękitną Armią generała Józefa Hallera, Francuską Szkołą Pilotów, dla której na warszawskim Polu Mokotowskim zabrakło po prostu miejsca. W tej sytuacji wojskowe władze lotnicze postanowiły poszukać miejsca, które by odpowiadało warunkom szkolenia lotniczego. Głównym kryterium wyboru stało się wówczas znalezienie szerokiego i płaskiego terenu do nauki pilotażu podstawowego. Drugim elementarnym wymogiem utworzenia bazy dla szkoły lotniczej miało być dobre połączenie kolejowe, a to z uwagi na konieczność transportu sprzętu i części zamiennych oraz dużej ilości paliw i smarów. Takim dogodnym miejscem na przeniesienie francuskiej szkoły z Warszawy stał się właśnie Dęblin. W związku z zamiarem ulokowania szkoły z dala od stolicy, już w 1919 i na początku 1920 dokonano w  Dęblinie koniecznej adaptacji i remontów 22 budynków. Ponadto wzniesiono 6 prowizorycznych hangarów i wycięto lipową aleję, wiodącą wprost przez lotnisko do pałacu byłego carskiego namiestnika (dawniej Jabłonowskich).

Grupa instruktorów Szkoły Podchorążych Lotnictwa przed hangarem Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Jeśli chodzi o samo lotnisko, to zgodnie z planem regulacji pola wzlotów sporządzonym przez Biuro Melioracji Rolnych w Warszawie, pierwsze prace związane z plantowaniem na nowo wytyczonej płaszczyzny startowej rozpoczęto wczesną wiosną 1920. Nadzorował je technik Tadeusz Kosicki. Według projektu z 11 marca, zawierającego dokładny wykaz robót, wybudowano i urządzono wówczas warsztaty, budynki koszarowe, kancelarię i wartownię, a ponadto pomieszczenia sanitarne: łaźnię i pralnię. W tym samym czasie wykonano też niezbędne prace wodociągowe i elektryczne (elektryfikacja osady Irena nastąpiła znacznie później, bo dopiero w 1927).

Na uwagę zasługuje też fakt, iż już w tamtym okresie planowano budowę zbiorników na materiały pędne oraz odbudowę zniszczonego pałacu Jabłonowskich. Zakres i rozmach rozpoczętych prac budowlanych wskazuje niezbicie, że wobec Dęblina podjęto ważne decyzje. Chodziło bowiem nie o jakieś prowizorium, lecz o budowę stałego lotniska, zaopatrzonego we wszystkie niezbędne urządzenia i zabudowania.

Przeniesienie Francuskiej Szkoły Pilotów z Warszawy do Dęblina nastąpiło zgodnie z planem pod koniec maja 1920. Francuskim komendantem był mjr Robert de Chivre, zaś jego polskim odpowiednikiem kpt. pil. Czesław Łupiński.

W szkole tej zastosowano w pełni francuski system szkolenia, opierający się w dużej mierze na indywidualnych predyspozycjach ucznia-pilota. Był on, co prawda, nieco dłuższy niż powszechnie wówczas praktykowany w innych ośrodkach polskiego lotnictwa wojskowego, ale zapewniał lepsze zapoznanie się z samolotem.

Niestety szkolenie w Dęblinie nie było już tak intensywne jak w Warszawie. Zahamowały je trudności związane z licznymi brakami natury techniczno-kwaterunkowej. Lotnisko dęblińskie nie było bowiem jeszcze w pełni urządzone. Nie zdołano również uregulować problemów z trudnym w owym czasie zaopatrzeniem. W lipcu 1920 przeprowadzono likwidację dowództwa francuskiego. Nowym komendantem szkoły został kpt. pil. Jerzy Garbiński, zaś dotychczasowy mjr de Chivre pozostał w charakterze doradcy technicznego.

Omawianym wyżej trudnościom sekundowały jeszcze nowe, związane z ogólną sytuacją polityczną. Jak powszechnie wiadomo Rzeczpospolita prowadziła wówczas wojnę z Rosją Sowiecką. Odwrót wojsk polskich pod Warszawę i niebezpieczne zbliżenie się frontu, zmusiły nasze władze wojskowe do wycofania szkoły w niezagrożone miejsce. Tak się też stało i w sierpniu tegoż roku przeniesiono ją z Dęblina do Bydgoszczy.

Warsztaty szkolne. Druga połowa lat 20. Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Warto też chyba wspomnieć, iż w czasie przygotowań do ofensywy, gdy jednostki wojsk polskich przegrupowywały się do zwrotu zaczepnego nad środkową Wisłą i Wieprzem, dęblińskie lotnisko było wykorzystywane przez eskadry liniowe z biało-czerwoną szachownicą. Stacjonowała tu przejściowo 21. Niszczycielska Eskadra Lotnicza pod dowództwem por. pil. Franciszka Wiedena.

W związku z planowanym manewrem oskrzydlającym wojsk Józefa Piłsudskiego, przybyły tu z Lublina 3. i 10. Eskadra Wywiadowcza. Mocno zdekompletowana 3.Eskadra, nie mogąc otrzymać koniecznego uzupełnienia, operowała z Dęblina jedynie 3 samo- lotami. Po 25 sierpnia skierowano tutaj także walczącą dotychczas przy dowództwie frontu pod Lublinem 2. Eskadrę Wywiadowczą por. pil. Wiktora Robotyckiego. Na dęblińskim lotnisku pozostała aż do rozejmu, tj. do 12 października 1920.

Samoloty Bristol F2B Fighter na dęblińskim lotnisku Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

 

Z GRUDZIĄDZA DO DĘBLINA

W związku z zakończeniem działań bojowych i planowaną reorganizacją całego polskiego lotnictwa wojskowego lotnisko w Dęblinie opustoszało. Główny wysiłek władz lotniczych skupił się wówczas na tworzeniu pułków w Warszawie, Krakowie i Poznaniu. O Dęblinie przypomniano sobie kilka lat później, a to za sprawą planowanego przeniesienia tu Oficerskiej Szkoły Lotnictwa z Grudziądza.

Dęblińska Szkoła Orląt budziła zainteresowanie nawet najwyższych władz. Na zdjęciu prezydent RP prof. Ignacy Mościcki przed kasynem oficerskim, 1929 / Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Początkowa lokalizacja OSL w Grudziądzu nie była najszczęśliwsza. W garnizonie stacjonowało bowiem z uwagi na utrzymanie kory- tarza pomorskiego – wiele jednostek z różnych rodzajów wojsk. Przekazane po poprzednim użytkowniku, tj. Wyższej Szkole Pilotów lotnisko było nie tylko małe, ale też jego nawierzchnia budziła wiele zastrzeżeń. Podobnie rzecz się przedstawiała z bazą kwaterunkową, nie dość że ubogą, to jeszcze rozmieszczoną w różnych częściach niemałego przecież miasta. Dość powiedzieć, że aby udać się na lotnisko, trzeba było pokonywać pieszo odległość ponad 3 km. W tej sytuacji postanowiono przenieść szkołę do miejscowości bardziej odpowiadającej wymogom szkolenia lotniczego.

Zdarzało się i tak. Kapotaż podchorążego na lotniskuw Dęblinie. W głębi hangary i budynek portu lotniczego Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Wybór nowego miejsca na rozmieszczenie Oficerskiej Szkoły Lotnictwa w Dęblinie nie był więc przypadkowy. Naczelne władze lotnicze już wcześniej interesowały się tą lokalizacją. Wyrazem tego zainteresowania – o czym mowa była już wcześniej – było skierowanie tutaj Francuskiej Szkoły Pilotów jeszcze w 1920. Ponieważ szkołę tę przeniesiono wkrótce do Bydgoszczy, Dęblin okazał się doskonałym punktem oparcia dla ewentualnego przebazowania OSL z Grudziądza. Tak się też stało i 14 kwietnia 1927 Oficerska Szkoła Lotnictwa przybyła do nowego miejsca swojej lokalizacji.

Mimo dogodnego położenia dęblińskie lotnisko nie od razu było w pełni przygotowane na przyjęcie oficerskiej szkoły lotniczej. Brakowało przede wszystkim urządzeń socjalnych i obiektów szkoleniowych. Część budynków bowiem była jeszcze w stanie surowym. W początkowym okresie istnienia OSL w Dęblinie dawał się również odczuć brak odpowiedniej ilości pomocy naukowych. Pomimo tych niedostatków rozpoczęły się jednak normalne zajęcia, zaś prace budowlane i wykończeniowe zostały znacznie przyspieszone.

Oficerowie-instruktorzy SPL w czasie odpoczynku Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Dawny pałac Jabłonowskich został gruntownie przebudowany. W związku z przeznaczeniem go na kasyno, już od 1920 rozpoczęto prace przygotowujące dawne zabudowania pałacowe do roli obiektów wojskowych. Opracowanie planu powierzono inż. architektowi Antoniemu Dygatowi, który przywrócił budynek do dawnej świetności, nadając mu z pewnymi modyfikacjami szatę stylową z końca XVIII w. Podniszczone pożarem ściany wewnętrzne zostały powiązane stropami żelbetowymi. Salę balową nieco wydłużono i usunięto z niej dwa rzędy kolumn. Rozkład wnętrz na piętrze również został zmieniony i dostosowany do ówczesnych potrzeb użytkowych, zaś znajdującą się w piwnicy tzw. lożę masońską zamieniono na urocze piekiełko. Otaczający pałac piękny park ze stawem i wysepką został odnowiony według planu prof. Franciszka Szaniora. Odremontowano również stare ogrodzenie; zaś nową, stylową bramę zaprojektował mjr inż. Aleksander Król.

W 1926 w sąsiedztwie pałacu wybudowano kilka willi oficerskich. Konieczność przystosowania dęblińskiego lotniska do wymagań procesu szkolenia w powietrzu spowodowała, iż wszystkie potrzebne obiekty i urządzenia szkoły zostały w miarę upływu czasu rozbudowane zgodnie z planem ich racjonalnego wykorzystania. Oprócz więc zagospodarowania dawnego pałacu, zaczęto rozbudowywać Dział Nauk, hangary oraz budynki koszarowe. Bez przesady można stwierdzić, że dęblińska szkoła lotnicza posiadała w okresie między wojennym nowoczesną, funkcjonalną i z góry przemyślaną zabudowę przestrzenną.

 

REORGANIZACJE

Egzamin z budowy silnika, 1933 / Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Pierwsza dęblińska promocja odbyła się 15 sierpnia 1928 i objęła podchorążych, którzy rozpoczęli szkolenie teoretyczne jeszcze w Grudziądzu, po czym odbyli roczną praktykę w pułkach lotniczych. W latach 1927-1934, zgodnie decyzją pomajowego szefa Departamentu IV Żeglugi Powietrznej Ministerstwa Spraw Wojskowych płk. dypl. pil. inż. Ludomiła Rayskiego, dęblińska szkoła kształciła wyłącznie obserwatorów, co pociągnęło z kolei zmniejszenie liczby pilotów. Aby zjawisko to nie pogłębiało się, zdecydowano zorganizować kursy pilotażu dla absolwentów. Począwszy więc od maja 1929 przyjęto zasadę przeszkalania oficerów-nawigatorów, wychowanków szkoły, którzy po odbyciu rocznej praktyki w pułkach wyrażali chęć dalszej edukacji, tym razem również na pilotów. Takie ustawienie szkolenia lotniczego w Dęblinie wywołało niepożądane zjawisko jednoczesnego kształcenia podchorążych i oficerów w ramach tej samej szkoły. Było to nie do pogodzenia zarówno od strony organizacyjnej, jak i porządku wojskowego. W związku z powyższym w 1929 zreorganizowano szkolnictwo lotnicze powołując w Dęblinie Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa (CWOL), dotychczasową zaś OSL przekształcono w Szkołę Podchorążych Lotnictwa (SPL), podlegającą od tej pory wspomnianemu centrum.

Grupa instruktorów-pilotów na dęblińskim lotnisku Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Oprócz szkolenia podchorążych w ramach CWOL zaczęto organizować różnego rodzaju kursy oficerskie, tj. kurs dowódców eskadr, kurs pilotażu dla oficerów młodszych, kurs obserwatorów dla oficerów innych broni, kurs pilotażu myśliwskiego i kurs pilotażu nocnego.

Pierwszym komendantem CWOL został płk dypl. obs. Stanisław Ujejski (po nim kolejno: płk pil. Franciszek Wieden, płk pil. Wacław Iwaszkiewicz, płk obs. Stefan Sznuk, ppłk dypl. obs. Modest Rastawiecki).

Strzelnica garnizonowa. Nauka strzelania z broni pokładowej samolotów bojowych Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Kolejna reorganizacja szkolnictwa dęblińskiego nastąpiła w 1937. Dotychczasowe CWOL zmieniło nazwę na Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr 1 (CWL-1) i podporządkowano je powstałej w Warszawie komendzie Grupy Szkół Lotniczych. Zaś funkcjonującą przy nim bazę (park lotniczy, składnicę, magazyny, kwatermistrzostwo i oddział portowy) usamodzielniono i prze- mieniono na Bazę Lotniczą Dęblin. Warto też wspomnieć, iż w latach 1930. powstały nowe lotniska szkolne w Ułężu, Podlodowie i Zajezierzu (dwa ostatnie bez zaplecza). Wyodrębnioną z 3. Eskadry Lotniczej szkołę pilotów rezerwy zamieniono w Szkołę Podchorążych Rezerwy Lotnictwa. Podchorążowie tej szkoły szkolenie praktyczne odbywali na lotnisku Sadków pod Radomiem.

Przed wojną dęblińska Szkoła Orląt – jak ją powszechnie nazywano – swoim powabem przyciągała nie tylko lotników. W 1929 bawił tu generalny inspektor Sił Zbrojnych i zarazem minister spraw wojskowych marsz. Józef Piłsudski. Gościnne progi przekroczył także prezydent Rzeczypospolitej prof. inż. Ignacy Mościcki. W latach 1930. dosyć często w dęblińskim pałacu przebywali: rektor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie Tadeusz Pruszkowski i znany malarz Wojciech Kossak.

15 październik 1937. Uroczystość wręczenia sztandaru SPL przez marszałka Polski Edwarda Śmigłego-Rydza. Na zdjęciu delegacja gene- ralicji na czele z marszałkiem rozmawiającym z biskupem polowym Józefem Gawliną
Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Do zupełnie wyjątkowej, jak na stosunki polityczne przed wrześniem 1939, należy zaliczyć wizytę wyższych dowódców lotnictwa sowieckiego w Dęblinie. Doszła ona do skutku po podpisaniu deklaracji o nieagresji z Rosją bolszewicką i związanym z nią pobytem ministra Józefa Becka w Moskwie w 1934. To właśnie wówczas w ramach rewizyty ówczesny dowódca lotnictwa Ministerstwa Spraw Wojskowych gen. bryg. pil. Ludomił Rayski zaprosił lotników zza wschodniej granicy do Dęblina.

Ze szkołą lotniczą w dwudziestoleciu międzywojennym związane są postacie rekordzistów lotniczych: por. pil. Franciszka Żwirki i ppłk. pil. Jerzego Bajana (zwycięzców Challenge, tj. międzynarodowych zawodów samolotów turystycznych – pierwszego w 1932, a drugiego w 1934). Pilotem-instruktorem w Dęblinie był znany pisarz lotniczy kpt. Janusz Meissner. Na terenie szkoły mieszkała i tworzyła przez pewien czas poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Tu powstała większość jej utworów o tematyce lotniczej.

Nie samą nauką człowiek żyje. Grupa podchorążych w stołówce nieistniejącego obecnie budynku koszarowego SPL Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Międzywojenna działalność dęblińskiej uczelni zamyka się liczbą około 1000 absolwentów-oficerów oraz 202 podchorążych, którzy będąc na pierwszym roczniku nie otrzymali nominacji oficerskich w Dęblinie lecz w momencie wybuchu wojny ewakuowali się poza granice państwa.

 

CZAS WOJNY

II wojna światowa w Dęblinie dała o sobie znać już 2 września 1939. W dniu tym bowiem rozpoczęło się bombardowanie węzła lotniczego i miasta. Głównym celem ataku stały się: składnica parku lotniczego, pole startowe i Dział Nauk. Zbombardowano również tereny za zabudowaniami wzdłuż ul. Warszawskiej. Pomimo ogłoszonej ewakuacji, nie obeszło się bez ofiar. Zginął jeden podchorąży, trzech podoficerów oraz dwanaście osób cywilnych z osady Irena. W tym samym dniu na dęblińskim lotnisku zginęło trzech pilotów formującej się tu czechosłowackiej grupy lotniczej.

Aby w jakiś sposób zaradzić powietrznym atakom Luftwaffe, próbowano naprędce zorganizować czynną obronę przeciwlotniczą. Niestety samoloty, którymi dysponowała szkoła zupełnie się do tej roli nie nadawały. Mimo to 4 września zdołano jednak uformować pluton rozpoznawczy na dwóch samolotach Potez XXV. Uzupełniony jeszcze dwoma maszynami liniowymi PZL P.23 Karaś, zaczął działać pod dowództwem kpt. pil. Juliana Łagowskiego na korzyść Brygady Pancerno-Motorowej oraz formującej się Armii Lublin gen. dyw. Tadeusza Piskora. Przestrzeni powietrznej nad Dęblinem próbowała również bronić grupa instruktorów-pilotów myśliwskich z Ułęża. Wyposażona w samoloty PZL P.11 kilkakrotnie odpierała ataki niemieckich bombowców. Grupa ta 7 września wycofała się na wschód.

W tym samym czasie wielu absolwentów Szkoły Orląt rozpoczynało lotnicze zmagania ze znienawidzonym wrogiem. Po 17 dniach po- wietrznej wojny na wrześniowym niebie, dęblińscy wychowankowie kontynuowali walkę z lotnikami niemieckimi na wszystkich frontach rozsławiając dobre imię tej uczelni na świecie.

W latach okupacji dęblińskie lotnisko stanowiło dla Niemców ważny obiekt militarny. Zniszczenia spowodowane wrześniowymi nalotami usunięto siłami 82. Flug Ausbau Regiment. Rozbudowano zaplecze techniczne i socjalne, które po przywróceniu lotniska do stanu używalności służyło do intensywnego szkolenia lotników niemieckich. Z chwilą rozpoczęcia działań przeciwko Związkowi Sowieckiemu z dęblińskiego lotniska startowały na wschód samoloty bojowe.

 

POD SOWIECKIM DOWÓDZTWEM

Dęblin lato 1945. W usuwaniu gruzów pozostawionych przez Niemców brał udział cały stan osobowy szkoły. Zdjęcie: via Andrzej Przedpełski

Sygnałem do reaktywowania wojskowego szkolnictwa lotniczego w Polsce po przerwie spowodowanej okupacją stało się powołanie Wojskowej Szkoły Lotniczej w Zamościu. 13 kwietnia 1945 Naczelny Dowódca WP gen. broni Michał Rola-Żymierski rozkazał rozformować szkołę zamojską na Wojskową Szkołę Pilotów w Dęblinie i Wojskową Techniczną Szkołę Lotniczą pozostającą w Zamościu.

Pierwszym komendantem szkoły dęblińskiej mianowany został oficer sowiecki polskiego pochodzenia gen. bryg. pil. Józef Smaga. Na przełomie maja i czerwca 1946 dęblińską placówkę przemianowano w Oficerską Szkołę Lotniczą. Wobec trudności lokalowych (Niemcy opuszczając dęblińskie lotnisko wyburzyli obiekty koszarowe), początkowo na miejscu ulokowano jedynie komendę szkoły, tzw. Dział Nauk oraz kompanię szkolno-przygotowawczą. Pozostałe pododdziały rozmieszczono poza Dęblinem: 1. Eskadrę w Kro-czewie, 2. w Radomiu i 4. w Podlodowie. Jedynie 3. Eskadra umieszczona została częściowo w Dęblinie, częściowo zaś w Kroczewie.

21 czerwca 1945 odbyła się pierwsza powojenna promocja. W gronie absolwentów znaleźli się chorążowie (stopień ten traktowano wówczas jako pierwszy oficerski): Marian Banasiuk, Eugeniusz Chobelski, Stanisław Kalinowski, Teodor Kijek i Wirginia Sosnowska.

Omawiając funkcjonowanie polskiego lotnictwa wojskowego po zakończeniu II wojny światowej, należy koniecznie wspomnieć o zasadniczych zmianach politycznych. Wprowadzenie nowego ustroju w Polsce Ludowej pociągnęło za sobą powielenie sowieckich wzorców w wielu dziedzinach. Proces ten nie ominął też wojska. Sprzyjało mu w dużej mierze obsadzenie kluczowych stanowisk w armii kadrą sowiecką. Podobnie jak w wielu sztabach i jednostkach lotnictwa, w dęblińskiej szkole zasadniczy trzon dowódczy i instruktorski pod koniec lat 1940. tworzyli Rosjanie. Próby zaangażowania powracających z Zachodu polskich lotników miały co prawda miejsce, ale w przeważającej mierze decydujący głos w tym czasie mieli oficerowie sowieccy. Arbitralny styl dowodzenia, forsowanie obcego polskim tradycjom modelu wychowanka oddanemu bez reszty sprawie budowy komunizmu, a także surowe represje wobec żołnierzy z sanacyjną przeszłością, stały się drogowskazem nowego porządku. Okrutny los czasów stalinowskich nie oszczędził także komendanta OSL płk. pil. Szczepana Ścibiora. Niesłusznie oskarżony został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano.

 

ZIMNOWOJENNA ROZBUDOWA

Nowe zadania dęblińska szkoła lotnicza zaczęła realizować w latach 1950. Wyraźne zaostrzenie się sytuacji politycznej uwidocznione wzrostem tempa zbrojeń, wojną koreańską a także przystąpieniem Republiki Federalnej Niemiec do NATO spowodowało wdrożenie złożonego programu rozwoju lotnictwa. Rozwój ten wiązał się nierozerwalnie z przezbrojeniem jednostek w sprzęt nowej generacji o napędzie odrzutowym. Zaczęto powszechnie lansować hasło Młodzieży na samoloty! To właśnie wówczas, w wyniku pośpiesznego szkolenia, w ciągu tylko jednego roku, dokonywano wielokrotnego promowania podchorążych na oficerów.

Oprócz samego Dęblina, na potrzeby OSL szkolono wówczas w wielu innych miejscowościach: Białej Podlaskiej, Kroczewie, Podlodowie, Ułężu, Radzyniu Podlaskim, Tomaszowie Mazowieckim i Przasnyszu. Miarą potrzeb lotniczych tamtych lat było powołanie jeszcze jednej szkoły oficerskiej w Radomiu. W Dęblinie szkolono wówczas pilotów lotnictwa szturmowego i bombowego, w Radomiu – myśliwskiego. Dęblińską szkołę opuszczali również nawigatorzy.

W wojskowym szkolnictwie lotniczym ilościowe zmiany z lat 1950. ustąpiły zmianom jakościowym. Po rozwiązaniu w 1964 OSL w Radomiu, jej jednostki weszły w skład szkoły dęblińskiej. Tym samym stała się ona jedyną uczelnią kształcącą wojskowy personel latający w Polsce. Szkolenie na samolotach naddźwiękowych wymagało dużego zasobu wiedzy ogólnej i fachowej.

Tendencji tej w sukurs przyszła reforma szkolnictwa w całym Wojsku Polskim. Właśnie w wyniku jej realizacji w 1968 szkoła w Dęblinie przemianowana została w wyższą uczelnię pierwszego stopnia. Okres studiów został przedłużony do 4 lat, wprowadzony nowy program kształcenia przewidywał wzbogacenie nauki wiedzą ogólnokształcącą i techniczną. Tym samym Wyższa Oficerska Szkoła Lotnicza stała się kolebką wszechstronnie kształconych kadr lotniczych. Oprócz bowiem szkoły oficerskiej, w Dęblinie funkcjonowały jej przybudówki: Szkoła Chorążych Wojsk Lotniczych i Szkoła Młodszych Specjalistów Służby Meteorologicznej Wojsk Lotniczych. W 1972 przy WOSL powstało Liceum Lotnicze.

Na uwagę zasługują także zwieńczone sukcesem starania w powołaniu w Dęblinie stacjonarno-zaocznych studiów II stopnia przeznaczonych dla kadry w zakresie podnoszenia kwalifikacji pedagogicznych (przy Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej W Lublinie).

Warto dodać, że w skład ówczesnej WOSL oprócz komendy, oddziału szkolenia i pododdziałów szkolnych wchodziły jednostki pułkowe. Od 1979 zaczęło funkcjonować Centrum Doskonalenia Lotniczego.

30 czerwca 1990 nastąpiło połączenie Wojsk Lotniczych i Wojsk Obrony Powietrznej Kraju w jednolity rodzaj Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej, 4 lata później dęblińska uczelnia zmieniła nazwę na Wyższą Szkołę Oficerską Sił Powietrznych. Decyzja ta nie była jedynie czystą formalnością. Śmiałe wyzwania wynikające z transformacji ustrojowej naszego państwa przyczyniły się do wprowadzenia wojskowego szkolnictwa lotniczego w struktury sojuszu północnoatlantyckiego.

 

RÓŻNE OBLICZA LOTNICTWA

Aby wyczerpać temat lotniczego Dęblina należy też wspomnieć o innych jeszcze instytucjach istniejących zarówno w przeszłości jak i obecnie w tym mieście. Niewątpliwie należą do nich powołane jeszcze w 1945 zakłady mechaniczno-naprawcze, wyodrębnione w formie samoistnego pododdziału z Oficerskiej Szkoły Lotniczej. Rok później otrzymały one nową nazwę 4. Samodzielnych Remontowych Warsztatów Lotniczych i podporządkowano je ówczesnemu Dowództwu Wojsk Lotniczych. W 1952 rozkazem Ministra Obrony Narodowej instytucję tą przekształcono w przedsiębiorstwo państwowe pod nazwą Lotnicze Zakłady Remontowe Nr 3 (LZR-3). Firma ta zajmowała się do 1954 remontem różnych typów samolotów szkolnych i treningowych: Polikarpow Po-2, Jakowlew UT-2,

Jak-11, Jak-18, Suchoj UTB oraz myśliwskich Jak-9, szturmowych Ił-2 i Ił-10 oraz transportowych: Szcze-2. W kolejnych latach 1955- 1967 remontowano samoloty szkolne i treningowe: Jak-11 i Jak-18 oraz łącznikowe i transportowe Jak-12 i An-2. Uruchomiono też remont samolotów myśliwskich nowej generacji: Jak 23, MiG-15 i Lim-2. W 1967 zaczęto naprawiać szybkie samoloty MiG-21.

W 1982 zmieniono nazwę tej instytucji na Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 3 (WZL-3). W pierwszej połowie lat 1990., w rekordowo szybkim czasie rozpoczęto remonty samolotów MiG 23-MF i MiG 23-U. Głównie jednak zajęto się remontami samolotów szkolnych PZL TS-11 Iskra.

Na przełomie lat 1989/1990 w dęblińskim Zespole Szkół Zawodowych Nr 1 podjęto ciekawą inicjatywę. Reagując na rozszerzone potrzeby rynku pracy, wprowadzono do programu nauczania nową specjalność kształcenia z zakresu mechaniki lotniczej – właśnie na potrzeby wspomnianych zakładów lotniczych.

Jednym z ostatnich posunięć w zakresie upowszechnienia wiedzy o historii i dokonaniach polskiego lotnictwa wojskowego było podjęcie 3 czerwca 2009 przez kierownictwo MON decyzji o utworzeniu na terenie Dęblina Muzeum Sił Powietrznych. Udostępnione szerszej publiczności 26 sierpnia 2011, poprzez zgromadzone tu pamiątkowe eksponaty, dokumenty, a nade wszystko historyczne samoloty i śmigłowce.

Tekst ukazał się w periodyku „Skrzydlata Polska”

Andrzej Przedpełski

Opublikowano za zgodą Autora

 

Ilustracja tytułowa: Pomnik Bohaterskim Lotnikom Dęblińskiej Szkoły Orląt. Fot. za 4sksz.wp.mil.pl, 11.08.2017.

 

   , 2018.05.18.

Autor: Andrzej Przedpełski