IMPORT WĘGLA DO KRAJU TO WSTYD NARODOWY, TO WIELKA HAŃBA DLA RZĄDZĄCYCH


Dzień dobry,
sprawa kopalni Krupiński nabiera bardzo zły obrót. Rząd pewnie obiecał Tamar Resources kopalnię. Pisałem do posła J. Wilka, posła J. Sachajko i R. Winnickiego, mają wprowadzić sprawę kopalni Krupiński do sejmu.

Na portalu WNP.pl – Portal Gospodarczy – ukazał się ważny artykuł dotyczący Kopalni Krupiński:

Tamar Resources: KE potwierdziła brak zastrzeżeń wobec ponownego otwarcia kopalni Krupiński

A tak zaczyna się ten artykuł:

Spółka Tamar Resources, chcąca reaktywować kopalnię Krupiński, podała w poniedziałek, że Komisja Europejska potwierdziła brak zastrzeżeń wobec ponownego otwarcia kopalni Krupiński w Suszcu. Swoją zgodę KE uzależniła od zwrotu udzielonej pomocy publicznej oraz złożenia korekty programu pomocowego dla polskiego górnictwa.

W dalszej części George Rogers, dyrektor zarządzający Tamar Resources powiedział:

Zamierzamy ponownie otworzyć i eksploatować Krupińskiego jako wydajną i nowoczesną kopalnię. Interesuje nas tylko węgiel koksowy. (…) Zamierzamy zwiększać wydobycie z każdym kolejnym rokiem. Docelowo roczna produkcja czystego, nadającego się do sprzedaży węgla koksowego, sięgnęłaby poziomu 2,4 mln ton. Biorąc pod uwagę to, że Europa jest obecnie importerem netto węgla koksowego, uważam, że z ekonomicznego punktu widzenia najbardziej sensowne jest kierowanie produkcji na rynek europejski. Kopalnia Krupiński ma połączenie kolejowe z dwunastoma dużymi hutami w Europie – zaznaczył Rogers.

Źródło: http://www.wnp.pl/wiadomosci/324422.html#comments , 4.06.2018.

 

Krzysztof Tytko następująco skomentował ten artykuł:

 

Szanowni Czytelnicy!

Celowe zamknięcie kopalni „Krupiński” po to by ją sprzedać zagranicznemu inwestorowi, to jawna i bezpardonowa próba kradzieży majątku skarbu państwa (majątku Polaków) rzędu kilkunastu miliardów złotych w okresie następnych 12 lat tj. w okresie do roku 2030, do którego kopalnia miała koncesje.

Solidarność reprezentowana głównie przez Pana Dominika Kolorza i Mieczysława Kościuka wraz z ministrami energii Krzysztofem Tchórzewskim i Grzegorzem Tobiszowskim w majestacie unijnego i „pisowskiego” prawa wyprowadza bardzo łatwy do wypracowania nasz kapitał dla innych narodowości!.

Ta ewentualna zbrodnia gospodarcza nikomu, kto przyłoży do niej rękę nie może ujść na sucho. Surowe ukaranie winnych musi być naszą obywatelską powinnością i przestrogą przed zakusami kolejnych ministrów (obecni będą wymienieni aby rozkładać odpowiedzialność na wiele osób i etapów), którzy wkrótce będą powołani by kontynuować to dzieło zniszczenia, którego celem jest notoryczne i coraz bardziej zuchwałe ograbienia Polaków z rodowych klejnotów, jakimi są nasze zasoby naturalne.

Kopalnia jak najbardziej powinna być ponownie uruchomiona ale tylko gdy inwestorem będzie skarb państwa lub uwłaszczone na zasobach kopalni „Krupiński” – polskie społeczeństwo.

Szczęść Boże dla górników a dożywotnie więzienia i konfiskatę majątków dla bezkarnych jak dotychczas winowajców –  jeśli zaplanowany przez nich scenariusz będzie kontynuowany.

Z najwyższą odpowiedzialnością za słowa  

Krzysztof Tytko

PS.

Jeśli zarzuty pod adresem wymienionych „Panów” są nieprawdziwe, to czekam na pozew sądowy oskarżonych przeze mnie osób. Brak pozwu to milczące przyznanie się do winy i podstawa do powołania Obywatelskiej Komisji Śledczej, która unaoczni społeczeństwu skalę i mechanizmy działania odpowiedzialnych za kluczowy sektor polskiej gospodarki a więc za standard życia Polaków na wiele następnych pokoleń – taka jest waga sprawy związana z najbardziej perspektywiczną kopalnią polskiego górnictwa jaką jest KWK „Krupiński”.

 

   *    *    *

Zamach na polski węgiel!

Zniszczono KWK Krupiński, aby obcy kapitał przejął kopalnię wartą ponad 10 miliardów złotych.

Musimy obronić kopalnię i uwłaszczyć polski naród, dość okradania społeczeństwa. „Błędne” decyzje podjęli ministrowie Ministerstwa Energii. Prokurator odmówił wszczęcia dochodzenia!!!

 

Po co zamknięto kopalnię Krupiński?

OGROMNY IMPORT WĘGLA DO KRAJU TO WSTYD NARODOWY, A MOŻE DOSADNIEJ TO WIELKA HAŃBA DLA RZĄDZĄCYCH. KTO ZA TO ODPOWIADA?

Górnictwo węgla kamiennego w Polsce to dziedzina przemysłu w której jak dotąd, od 1990 roku, czyli od początku transformacji gospodarczej, nie mieliśmy dobrego gospodarza. Wydawało się, że rząd dobrej zmiany wreszcie przełamie tą fatalną passę i dokona cudu ekonomicznego wyzwalając sektor z organizacyjnej niemocy. Niestety, po 2,5 roku rządów, kiedy to obecni ministrowie w pełni odpowiadają za swoje decyzje (ze względu na ponad 2-letni cykl inwestycyjny w tej branży) mogę powiedzieć, że jest bardzo źle. I choć wyniki finansowe górnictwa są na tę chwilę dodatnie (ponad 3,6 mld zł netto) to czarne chmury nad nim gromadzą się szybciej niż nam się wydaje. Obecne, świetne wyniki finansowe, są w ponad 95% wynikiem wzrostu cen węgla na rynkach światowych, a nie decyzji ministrów. Polska nie ma w ogóle możliwości wpływu na ten rynek ze względu na około 1% udział w światowym wydobyciu. O wszystkim decyduje rynek w Azji południowo-wschodniej, przede wszystkim Chiny, a wkrótce również Indie. Niestety nasz udział w rynku węgla z każdym rokiem maleje i co gorsza zawsze zdolności wydobywcze polskiego przemysłu węglowego są najmniejsze w czasie trwania koniunktury, a największe w czasie kiedy ceny węgla szorują po dnie i na jego wydobyciu ponosimy ogromne straty.

To nie jest przypadek!!!.

Skoro nie możemy wpływać na ceny węgla na rynkach światowych to czy możemy chociaż po części je przewidzieć by w pełni korzystać z okresu hossy i przygotować się na nadejście bessy? Całą sytuację można porównać do małej łódki płynącej po wzburzonej rzece cen surowców energetycznych. Nie możemy płynąć po niej pod prąd, musimy płynąć z prądem i tak nią sterować, wykorzystując meandry rzeki, aby jak najmniejszym nakładem sił zawsze dobić do brzegu hossy aby spić tam śmietankę koniunktury i obrosnąć tłuszczem pieniędzy. To ten „tłuszczyk” pozwoliłby bezpiecznie przetrzymać czas przyszłej bessy i umożliwiłby przygotowanie frontów wydobywczych na kolejną koniunkturę. Tak to powinno wyglądać, ale niestety tak nie jest. Zawsze na przestrzeni ostatnich 20-tu lat rządzący postępowali odwrotnie, zawsze wbrew oczywistym faktom i moich prognoz co do przyszłych trendów inwestowali w rozwój mocy wydobywczych w szczycie koniunktury. Skutkowało to tym, że po 2-3 latach, wpadaliśmy w pułapkę bessy z największymi zdolnościami wydobywczymi i największym bagażem kredytów inwestycyjnych do spłacenia. Brak popytu na węgiel i co za tym idzie jego niskie ceny oznacza jedno straty branży. To z kolei wymusza „reformy” i uzasadnia dalszą likwidację mocy wydobywczych, czyli ograniczenie strat. I tak wkoło Macieju przez ponad 20 lat. To wszystko doprowadziło do takiej sytuacji, że Polska z wielkiego eksportera węgla stała się jego wielkim importerem. Przecież to powód do wstydu!!!
I tak właśnie tę sytuację określa prof. Akademii Górniczo-Hutniczej dr hab. inż. Marek Ściążko w wywiadzie pt. „Import węgla do Polski. Bez nowych złóż problem będzie narastał” udzielonym portalowi wnp.pl w dniu 06.04.2018 r.: „Moim zdaniem import węgla, w szczególności dla szeroko rozumianych potrzeb energetycznych, i to z kierunku wschodniego, jest wstydem narodowym.” Import węgla do Polski w 2017 roku wyniósł około 13,3 mln ton. W branży obawiają się, że w 2018 roku i latach następnych ten import będzie się mocno zwiększał ( przekroczy 15 mln ton) – patrz: http://gornictwo.wnp.pl/import-wegla-do-polski-bez-nowych-z…

Tyle publicznie mógł powiedzieć Pan profesor, obawiając się szykan finansowych ze strony decydentów.
Ja dopowiem resztę: to nie tylko wstyd narodowy, to hańba dla rządzących!!!

Czy to nie powinien być powód dla dymisji ministrów odpowiedzialnych za górnictwo i energetykę?

Gdzie są górnicze związki zawodowe i dlaczego milczą w tej sprawie?

Tylko Bogusław Ziętek , przewodniczący Sierpnia 80 zabiera głos w tej sprawie: „Jest rzeczą nieprawdopodobną, że pozwalamy do kraju, który węglem stoi, wwozić 13 mln ton, głównie rosyjskiego węgla. Chcę przypomnieć, że w czasach poprzedniej koalicji PO-PSL wielkość ta osiągnęła 10 mln ton i na granicach stanęły blokady. Dziś w Polsce zaczyna brakować naszego własnego surowca. Import rośnie i nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić. I nikt nic z tym nie robi.” – cytat pochodzi z tego samego co wcześniej podawałem artykułu.
Mam nadzieję, że odpowiedzialny za wszystko Premier Mateusz Morawiecki pochyli głowę nad tym tematem i na poważnie zajmie się problematyką górnictwa węgla kamiennego w oparciu o analizę zmian wielu kluczowych wskaźników ekonomiczno- politycznych. Mam nadzieję, że weźmie on pod uwagę nie tylko zysk polskiego górnictwa wypracowany w latach 2016 i 2017, ale przede wszystkim rozliczy ministrów z powodu niewłaściwego przejęcia zarządzania górnictwem bez wykonania audytów na poziomie ministerstw (w których uprzednio były kopalnie) oraz rozliczy z powodu nie wykonania planu wydobycia węgla(utracony zysk) w tym okresie (wydobycie węgla w polskich kopalniach spadło w 2017 roku o 6,5 % do około 66 mln ton) a także z powodu braku rozliczenia audytów na poziomie spółek węglowych.

I wreszcie mam nadzieję, że wskaźnik bezpieczeństwa energetycznego i suwerenności energetycznej Polski będzie jednym z najważniejszych branych pod uwagę przy podejmowaniu kluczowych przy decyzji w tym zakresie. Przypomnę tutaj, że do połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku wynosił on 0,98 , by w 2005 roku spaść do 0,85. Ile wynosi obecnie? Nie wiem. Wiedzę na ten temat posiada Ministerstwo Energii. Jednakże z ogólnych danych wynika, że z każdym rokiem bezpieczeństwo energetyczne kraju spada. Import węgla do Polski rośnie w dramatyczny sposób. O ile w 2015 i 2016 roku wyniósł około 8,2 mln ton, to w 2017 roku wzrósł do 13,4 mln ton. Przewiduje się , że w latach następnych import przekroczy 15 mln ton. To kompletna porażka rządu, to efekt niezrealizowania obietnic wyborczych PIS-u z początku 2015 roku złożonych osobiście przed kopalnią „POKÓJ” w Rudzie Śląskiej przez Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, a mówiących o tym, że każda złotówka przeznaczona przez koalicję PO-PSL na likwidację kopalń (chodziło wtedy o 2 mld złotych) po wygraniu przez PIS wyborów zostanie przeznaczona na zwiększenie mocy produkcyjnych w polskim górnictwie. Gdyby dotrzymano obietnic to wtedy polskie górnictwo wkroczyło by z większymi zdolnościami produkcyjnymi w okres koniunktury 2016/17 i całkowicie zaspokoiło by rynek krajowy eliminując węgiel importowany do naszego kraju. Większa produkcja, o co najmniej 10 mln ton, oznaczała by obniżkę kosztów wydobycia czyli pozwoliła by na znaczące powiększenie zysków nie tylko kopalń ale również producentów sprzętu górniczego pracujących na rzecz przemysłu górniczego. Przy racjonalnej gospodarce nie doszło by również do skandalicznych decyzji o likwidacji kopalń „KRUPIŃSKI” i „MAKOSZOWY” z ogromnymi zasobami węgla koksowego w tej pierwszej i bardzo dobrego węgla energetycznego w tej drugiej. O tym, że kopalnia „KRUPIŃSKI” ma ogromny potencjał do wygenerowania zysku rzędu 10 mld złotych z eksploatacji pokładu 405/1 świadczą starania angielskiej firmy Tamar o przejęcie kopalni ze spółki SRK. Jej biznes plan zakłada eksploatowanie wyłącznie pokładów węgla koksowego, których rok wcześniej nie chciał zauważyć Minister Energii, pomimo licznych monitów ze strony OKOPZN. Czas najwyższy naprawić błędne decyzje rządzących i to nie poprzez sprzedaż majątku podmiotom zagranicznym. To Naród jest właścicielem zasobów naturalnych i zyski z ich wydobywania muszą zostać w całości w kraju. W związku z tym KRUPIŃSKIEGO i inne kopalnie powinny przejmować polskie firmy najlepiej te w 100 % państwowe lub takie w których państwo polskie zachowuje pakiet kontrolny .

Marek Adamczyk

*    *    *    *
Opracował i nadesłał:

Bogdan Gizdoń
4 czerwca 2018

  • Zdjęcie tytułowe: Import węgla z obwodu kaliningradzkiego przez rosyjsko-polskie przejście kolejowe w Braniewie. Fot. Shutterstock / za: wnp.pl.

Przeczytaj więcej na temat niszczenia polskich kopalń   >   >   >   TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2018.06.06.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane