Czego Zielona Lewica chce od polskiego sądownictwa, czyli 447 korzeni Ruchu Zielonych


  Czyje interesy reprezentują „niemieccy” Zieloni i sprzymierzone z nimi NGOsy, która to grupa rozpoczęła właśnie zmasowany atak na Polskę? Dlaczego ich „głębokim sponsorom” zależy na tym, żeby w sądownictwie ‚było jak było”? Czy drogi nie prowadzą czasem do S.447? Czy istnieje jakiś – przeoczony – dokument UE, który by zapowiadał dołączenie eurokratów do przemysłu holokaust? Wszystko zaczęło się od listu Annaleny Baerbock i Reinharda Hansa Bütikofera, w młodości maoisty i komunisty, żydowskiego aktywisty związanego z Kongresem Żydów Amerykańskich…

 

Komunizujący Ruch Zielonych systematycznie stara się ingerować w procesy zachodzące w Polsce . „Niemieckie” (cudzysłów będzie wyjaśniony w notce) lobby ekologiczne intensywnie włączało się w podsycanie demonstracji w Polsce przeciw reformom sądownictwa. Podczas tzw. grudniowego puczu uzywane były „zielone” pieniądze. Drugie podejście ataku na Polskę Zielonych miało miejsce w połowie 2017 r. i idealnie zbiegło się z urywaniem się Prezydenta Dudy ze smyczy swoich wyborców (ech, te koincydencje…). Pucz Przyjaciół (lipcowe weta p.Dudy) i późniejsze rokowania z szantazystą doprowadziły do realizacji postulatu Zielonych, czyli usunięcia z rządu prof.Szyszko. Dokładniejsza analiza pokazuje jednak, że oprócz usunięcia z rządu min.Szyszko Zielone Lobby miało też inne cele w oprotestowywaniu polskich reform sądownictwa.

Dziś obserwujemy trzeci atak Lobby Zielonych i to z dziwnie konsekwentnym obiektem zainteresowań, którym stało się… polskie sądownictwo. Czyje interesy reprezentują Zieloni, dlaczego ich „głębokim sponsorom” zależy na tym, żeby w sądownictwie ‚było jak było”? Czy drogi nie prowadzą czasem do S.447? O tym będzie w dalszej części.   Na początek wspomnę jeszcze tylko, że jeden z dwojga sygnatariuszy (oprócz liderki Zielonych, będącej członkinią żydowskiej fundacji imienia rabina Leo Baecka) pochodzącego sprzed kilku dni listu do Timmermansa to Reinhard Hans Bütikofer, żydowski aktywista, w młodości maoista i komunista, dzisiaj związany z Kongresem Żydów Amerykańskich (jest w radzie eksperckiej AJC). Otóż towarzysz Bütikofer zajmował się także  BLIŹNIACZĄ ZIELONĄ BRANŻĄ,     czyli lobbowaniem za odzyskiwaniem ZIELONYCH banknotów w ramach restytucji za holokaust!  Taki mamy klimat, że Żydzi jednoczą się w realizacji jasno sprecyzowanych celów. Zielonych celów. Liderka Zielonych Annalena Baerbock wygłasza homilie o tym, że Polska swoimi reformami sądowniczymi zaprzecza europejskiej wspólnocie wartości. Zobaczmy więc jakie to są wartości… Jakie mechanizmy obowiązują w świecie klimatycznych alchemików, w Sztuce Zielonego Biznesu (Art of Green Buisness), jakie koneksje DECYDUJĄ o karierze, z kim trzeba się ożenić, czyje dotacje powodują, iż dana frakcja Zielonych staje na czele i „porywa” młodzież.

Ilustracja. Annalena Baerbock


1.

Niemiecka polityk Annalena Baerbock, liderka partii Zielonych domaga się, aby unijny Trybunał Sprawiedliwości przyjrzał się procedowanym w Polsce ustawom sądowym. Według szefowej Zielonych, rząd w Warszawie odchodzi od zasad praworządności oraz przeprowadza zamach na trójpodział władzy.

Annalena Baerbock, szefowa niemieckich Zielonych, domaga się, aby Trybunał Sprawiedliwości UE przyjrzał się polskim ustawom dotyczącym reformy sądownictwa. Baerbock twierdzi, że polski rząd odchodzi od zasad trójpodziału władzy i praworządności.

Lewicowa polityk wystosowała w tej sprawie list dowiceszefa Komisji Europejskiej, Fransa Timmermansa. Liderka niemieckich Zielonych apeluje o zastosowanie „trybu przyspieszonego”, tak aby umożliwić skontrolowanie polskich przepisów. Pod listem widnieje również podpis przewodniczącej polskich Zielonych, Małgorzaty Tracz. Zdaniem lewicowców, nowe przepisy w Polsce zagrażają praworządności w kraju oraz niezawisłości Sądu Najwyższego.

Swoim pomysłem polityk podzieliła się na łamach „Die Welt”. Annalena Baerbock sugeruje, że „wszystkie sondaże” wskazują na sprzeciw większości Polaków- w tym sympatyków Prawa i Sprawiedliwości- wobec proponowanej reformy sądownictwa. [za portalem fronda].

Jeśli cofniemy się pamięcią o 1,5 roku, to zauważymy, że już w tedy, podczas walki o TK z sektą nadzwyczajnych, wybranych ludzi do boju włączali się „niemieccy” Zieloni. Czynili to za pośrednictwem Akcji Demokracja, która jest finansowana przez Europejską Fundację Klimatyczną, której przewodniczącym rady nadzorczej jest Caio Koch-Weser, wiceprezes Deutsche Bank.

Wśród darczyńców Akcji Demokracja zwraca uwagę  bardzo zainteresowana losem Trybunału Konstytucyjnego i wolnych sądów Europejska Fundacja Klimatyczna. Co ma… klimat wspólnego z polskimi sądami?? I jakim to cudem jakiego boga polskie sądy obchodzą „ekologów” bardziej niż… zanieczyszczenie Motławy i Zatoki Gdańskiej oraz niż rakotwórcze dymy i chmury z płonących codziennie lewych wysypisk?!? Cudem Patronów i cudem sypanych przez nich zielonych banknotów…

2.
Aby odpowiedzieć na powyższe pytanie wypada się zająć rdzeniem, czyli jednym z głównymch animatorów ruchawek w Polsce oraz inicjatorów szczucia Brukseli na Polskę czyli Europejskiej Fundacji Klimatycznej.

Klimat i migracje to dwie strategiczne, długofalowe inwestycje. Kto je wprawił w ruch? Czy naprawdę można powiedzieć, że finansowanie Akcji Demokracja dowodzi, iż w sprawy Polski mieszają się Niemcy? Jak wygląda podłoże tego, co nazywamy „niemieckim działaniem i niemieckim wpływem”? Jest to zwykłe wciągnięcie Niemców w nowy projekt (tzw. propozycja nie do odrzucenia), trochę stymulowane potrzebą odkupienia przez nich swych win wobec stanięcia na przeszkodzie i opóźnienia globalno-finansowych planów opcji internacjonalnej z lat 30. Nie oni skonstruowali i napędzają motor „globalnego komunizmu”. Choć tak to może wyglądać. Taki np. przewodniczący rady nadzorczej Europejskiej Fundacji Klimatycznej, którym  jest Caio Koch-Weser ma tyle wspólnego z Niemcami, co Tusk z Polską.

Propaganda związana z „globalnym ociepleniem” rozwinęła się w latach 90. Okres ofensywy „klimaciarzy” zaczął się w początkach XXI w. Wiodącą rolę w okresie apostolskim tej nowej religii sojuszu europejskiej lewicy z finansjerą londyńską i amerykańską pochodzenia żydowskiego odgrywała Europejska Fundacja Klimatyczna, European Climate Foundation (ECF) powstała  w 2007 r. w ramach przygotowań do kopenhaskiego szczytu klimatycznego. Wkrótce ECF sformowała koalicję 4 organizacji (wraz z campact.de, BUND i WWF-Deutschland). Koalicja o nazwie Alians Klimatyczny pozyskała od finansjery 0,5 miliarda €. Teraz można było zacząć właściwą pracę nad przekształcaniem świadomości i rozwijaniem handlu opartego na „zmieniającym się klimacie” (różnorakich długoterminowych inwestycji, które pozwoliłyby zarabiać krocie na przysłowiowym sprzedawaniu powietrza i wody). Wtedy to mogły zacząć wychodzić na ulice tłumy demonstrantów walczących o zdrowie Matki Ziemi, gdyż było za co opłacić ich werbunek internetowy (campact.de to ruch internetowy) oraz wszelkie akcesoria potrzebne do „obywatelskich iwentów”.

Rolę przywódczą i finansującą w rodzącym się ruchu klimatycznym przyjmuje Europejska Fundacja Klimatyczna (ECF).

Wspomniany  Caio Koch-Weser (przewodniczący rady nadzorczej Europejskiej Fundacji Klimatycznej) to, jak to się nazywa „działacz społeczny”, ekonomista i finansista. Nazywanie go ekonomistą, to jak nazwać Tuska ekonomistą. Niestety, są b.duże analogie pomiędzy Koch-Weserem a premierem Morawieckim. Obydwaj to z wykształcenia historycy, po krótkim kursie zarządzania (u Morawieckiego 11 miesięcy 3 razy w tygodniu) przedstawiani są jako… ekonomiści i robią dziwnie ekspresową karierę w bankowości (Koch-Weser kandydował nawet na… dyrektora zarządzającego Międzynarodowego Funduszu Walutowego, przegrał ten pojedynek na szczycie internacjonalnej finansjery na rzecz Horsta Köhlera, ostatecznie wylądował na stołku wiceprezesa Deutsche Bank).   Studiował historię, socjologię i gospodarkę narodową (były tam, prawda, elementy ekonomii). Wśród trzech uczelni, przez które przewędrowywał był Wolny Uniwersytet w Berlinie, którego poziom jest porównywalny z… ulicznymi burdami w Hamburgu. Koch-Wesera łączy z premierem Morawieckim także Deutsche Bank, w którym Morawiecki odbywał staż.

Skoro nie było żadnych osiągnięć naukowych, to trzeba było się dobrze ożenić. Co zadecydowało w przypadku premiera Morawieckiego o włączeniu ekspresowego pasa ruchu kariery historyka w zarządach banków – jeszcze nie wiemy. Zapewne część odpowiedzi kryje się w tym, do jakiej szkoły uczęszczają dzieci premierowstwa. Żoną Koch-Wesera została związana z Bankiem Światowym i lobby klimatycznym Maritta Rogalla von Bieberstein, właścicielka historycznego zamku Biberstein. Koch-Weser uwielbia think-tanki (które w j.niem nazywają się pięknie: fabryki myśli) i fundacje oraz think-tanki działające przy fundacjach takie jak: Fundacja Bertelsmanna, BRUEGEL, Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR), World Economic Forum (WEF) i „nasza” (czyli dokładające się finansowo do akcji antyrządowych w Polsce) Europejska Fundacja Klimatyczna.

Warto jeszcze wspomnieć towarzyszy Koch-Wesera w think-tanku ECFR: Leszek Balcerowicz, Marek Belka, Jan Krzysztof Bielecki, Henryka Bochniarz, Jerzy Buzek, Danuta Hübner, Aleksander Kwaśniewski, Andrzej Olechowski, Adam Daniel Rotfeld, Piotr Serafin, Radosław Sikorski, Aleksander Smolar – prezez zarządu Fundacji im. Stefana Batorego, Paweł Świeboda – prezes Fundacji DemosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej.  Wszystkie w/w są to „instytucje” – nazwijmy je tak – okołosorosowe. Wprawdzie nie deklarujące jednoznacznie globalnego socjalizmu Sorosa, aby nie spalić szeroko zakrojonej akcji, ale wszystkie progresywne, postępowe, antynarodowe i krytykowane oraz mające problemy nawet w samych Niemczech za nietransparentność finansowania i za nieuprawnione ostre ingerencje w politykę krajów w których działają. Wszystkie kroczą w tym samym kierunku, co Soros, aczkolwiek reprezentują trochę rozszerzone środowiska finansjery o korzeniach żydowskich.

Sam Koch-Weser – jak podaje angielska Wiki – jest wnukiem federalnego ministra sprawiedliwości i vicekanclerza Ericha Koch-Wesera, którego matką była Żydówka Minna Lewenstein. Rodowa małżonka, pani von Biberstein ze starego pruskiego, szlacheckiego rodu (Pani na Zamku, który to zamek, gdy małżeństwo zaangażowało się w zmienianie świata służył nieraz jako miejsce konferencji, na których wymyślano lub wzmacniano nowe dogmaty dla postępowego świata) szybko wprowadziła męża do Banku Światowego w Waszyngtonie, gdzie pracowała. Wkrótce został wiceprezydentem Banku Światowego, następnie trafił do Ministerstwa Finansów Niemiec. Po nieudanej próbie dostania się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego osiadł w Deutsche Bank. Wcześniej został mocą koneksji etnicznych i dobrego ożenku członkiem rady nadzorczej Blum Center for Developing Economies, czyli ulokowanego na The University of California, Berkeley międzynarodowego centrum opracowującego strategie ekonomiczne dla krajów rozwijających się ze wskazaniem na energetykę i klimat.

Założyciel centrum, Richard C. Blum to urodzony w żydowskiej rodzinie bankier inwestor, założyciel firmy Blum Capital ożeniony z Dianne Emiel Goldman (później, nie wiedzieć czemu, zmieniła nazwisko na Feinstein nie przyjmując nazwiska męża), córką Betty Rosenburg i Leona Goldmana pochodzących z żydowskich imigrantów z Polski i Rosji. W centrum tym pracował nasz Koch-Weser nad bardzo ważnymi planami dotyczącymi tego, jak udzielać pożyczek tak, aby jednocześnie modelować przyszły kształt ekonomiczny, polityczny i kulturowy krajów potrzebujących pomocy, czyli jakie stawiać warunki, by udzielić kredytu. Jest to nowoczesna odmiana marksizmu, marksizm filantropijno-lichwiarski. Wycelowana jest ta strategia i doktryna inżynierii społecznej w kraje, które popadły w poważne problemy z powodu innej, wcześniejszej inżynierii społecznej oraz w kraje trzeciego świata.

Ciekawą strukturą jest Fundacja Bertelsmanna, w której Koch-Weser ma potężne umocowanie. Jest to międzynarodowa fundacja o strukturze „korporacyjnej”, która przejęła większość akcji wydawnictwa Bertelsmann AG.  Fundacja Bertelsmanna jest swego rodzaju matką, centralą dla setek fundacji w Europie i poza. Jest jednoznacznie powiązana z Reichbankiem i międzynarodowym sektorem bankowym. Nawet siedzibę przejął ten „korporacyjny sztab fundacji walczących o demokrację” po filii Reichbanku (Landeszentralbank von Nordrhein-Westfalen). Bertelsmann to potężna korporacja budująca „nową świadomość”, jedna z 6 największych na świecie korporacji medialnych. Właściciel Bertelsmanna, Reinhard Mohn (zm.2009) dość szybko z prowincjonalnego wydawnictwa (literatura bilijna głównie) awansował na ojca chrzestnego jednego z najpotężniejszych na świecie koncernów medialnych i sztabów fundacji. Komu musiał złożyć pokłon, aby tak wznieść się na szczyty?

Metamorfozę z kopciuszka w światowego potentata spowodowało związanie się z globalistycznymi, idącymi w tym samym kierunku co Soros i jego sponsorzy – Klubem Rzymskim i Klubem Budapesztańskim (powiązanym z byłymi komunistami) – kierunku tym samym, tzn. praca nad zmianą świadomości społeczeństw w kierunku „człowieka globalnego” żyjącego wewnątrz społeczeństwa multi-kulti oraz budowa więzi żydowsko-niemieckich (w 2003 r. nagroda dla Mohna i jego żony od Jerusalem Foundation). Intensywne zwrócenie się przez korpoprację Bertelsmann ku kręgom globalnego socjalizmu Sorosa pozostaje w kontraście z tym, że firma jawnie współpracowała z hitlerowskim reżimem i korzystała z niewolniczej pracy Żydów. To nie powinno jednak dziwić, gdyż wolta od współpracownika nazistów do głosiciela Europy multi-kulti to nie żaden wyjątek, lecz w kręgach górnych dzisiejszej Europy raczej reguła, co opisują już liczne nie tylko artykuły, lecz i książki. Na koniec tego wątku warto podać trochę liczb obrazujących rozmach budowy „nowego człowieka”. Od roku 1977 Fundacja Bertelsmanna wydała na swoje „projekty” 1,27 miliarda, granty na fundacje i stowarzyszenia pozarządowe (NGO) wyniosły ok.10 milionów  €.

Wracając do naszego Koch-Wesera, to głównym partnerem jego nakierowanej na Europę akcji finansowanej przez Sorosa i jego krąg głównie londyńskich inwestorów wzbogaconych na funduszach hedgingowych (które były jedną z przyczyn „kryzysu” bankowego 2008 r.) była Fundacja Campact zainicjowana i wzrastająca w siłę w internecie. Ta NGO pomyślana była bardzo sprytnie, miała sprawiać wrażenie organizacji oddolnej i otwartej na wszystkie internetowe, obywatelskie inicjatywy skierowane przeciwko… elitom. Nikt nie dociekał, że założyły ją… finansowe elity ( jednoznacznie lewoskrętne). Atakowano globalizm, ale nie za to, że jest globalizmem, ale za… wypaczenia. Stworzono otoczkę dla młodych lubiących zadymy i nazwano ją alterglobalizmem. Internetowa sieć campact.de zasilana odpowiednimi sumami euro przez Sorosa swą sieciową strukturę wzorowała na amerykańskim ruchu internetowym Sorosa MoveOn.org. który niedawno poznaliśmy z tego, iż wraz z amerykańskimi demokratami (żona w/w bankiera Bluma, pani Feinstein, to znana, wieloletnia senator – dziś Senior Senator – partii demokratycznej) finansuje eksterytorialne statki NGO biorące udział w odbieraniu czarnych migrantów z pontonów mafii przemytniczej.

Współzałożyciel i spiritus movens organizacji pozarządowej campact.de wspierającej propagandowo i finansowo walkę „totalnej opozycji” o władzę Rzeplińskiego i o wolne sądy – to Christoph Bautz, jak to nazywa niemiecka Wiki: Aktivist, piszący swoją dyplomową pracę z marksistowskiej ekonomii. Jest to pan, który dostał za zadanie uczynić tak, by plany kręgu Sorosa nie pojawiły się jako narzucone z góry i to zza niemieckich granic, z wnętrza lewoskrętnej finansjery żydowskiego pochodzenia , ale by każdy z ok. 2 milionów niemieckich internautów i uczestników ruchu myślał, że… sam do nich doszedł, że zrodziły się jego głowie, że to jego wolny wybór i że są dobre dla jego kraju. W dużej mierze pan Christoph wywiązał się z zadania. Skuteczność Christopha Bautza może jest spowodowana jego udanym życiem „rodzinnym”, gdyż żyje on w szczęśliwym związku z Svenem Giegoldem, europarlamentarzystą z partii Zielonych. Zielony Sven nie jest Szwedem, nie jest też Hiszpanem, choć urodził się w Las Palmas. Drugi człon jego nazwiska to „gold”, może to się kojarzyć z pierwszym członem nazwiska rodowego w/w Dianny Goldman, żony bankiera Bluma. Może jest to jakiś trop, wszak rzeczona nacja specjalizuje się w alchemicznym pozyskiwaniu złota z niczego, tzn. z dwutlenku węgla, powietrza, wody i słońca (odnawialne źródła energii) ; ). A twórca partii Zielonych w Wielkiej Brytanii to Terry Goldsmith (brat finansisty Jamesa Goldsmitha) z konkurencyjnego wobec Rothschildów frankfurckiego rodu bankierów. Jak by nie patrzeć, to wniosek z tego, iż  g o l d   lubi  g r e e n, i odwrotnie 😉 .

Do największych osiągnięć Svena należy zgłoszenie postulatu, by w Komisji Europejskiej wprowadzić parytet oparty na balansie płci (gender balance, czyżby to znaczyło – jak podaje rosyjska Wiki – że tak jak w przyrodzie, na 105 samców ma przypadać 100 samic?). Dziwne, że pan Sven nie wystąpił z takim samym postulatem, żeby w jego związku partnerskim („małżeństwie”) też wprowadzić równowagę płci :). Zadziwia dysfunkcyjność intelektualna lewaków… W lipcu 2017 Sven przeraził się likwidowaniem zasady trójpodziału władzy w Polsce, co może wg niego doprowadzić do tego, że demokratyczny dom zapłonie. Dom marzeń jego i jego sponsorów i reżyserów… Dzisiejsza presja na Timmermansa znowu wysuwa pretekst trójpodziału władzy (pisze o tym szefowa Zielonych na twitterze).

W Anglii Sven Giegold wraz z Terrym Goldsmithem założył organizację bliźniaczą do brytyjskiej Green Party. Klany finansowe Goldsmith i Rothschild zgodnie współdziałały przy tworzeniu nowego dogmatu klimatycznego i nowej ekonomii dla krajów rozwijających się, czego wizualnym odbiciem jest szczęśliwa, zakochana para Christoph i Sven budująca europejską sieć poparcia dla „nowej wizji”. Niech żyje balans płci i balans bankierskich, frankfurckich rodów. Ale tak bardzo nie mieszajmy do tego Niemiec, choć z obywatelami Niemiec mamy do czynienia.

Podstawy „naukowe” dla dogmatu klimatycznego (globalne ocieplenie etc.) stworzył fizyk-teoretyk Hans Joachim „John” Schellnhuber, którego w arkana planów bankierów-inwestorów wprowadził na University of California, Santa Barbara – Walter Kohn, syn Samuela i Gittel Kohn. Po tych instrukcjach u źródeł alchemicznego pomysłu na pozyskiwanie złota z… pogody (naukowo: ze zmian klimatu) Schellnhuber poniósł kaganiec oświaty do Niemiec (Poczdamski Instytut do Badań nad Klimatem) i do Anglii (Tyndall Centre for Climate Change Research in Norwich).

Europejska Fundacja Klimatyczna miała „szczęście” do pozyskiwania funduszów od miliarderów, którzy zarobili swoje miliardy na funduszach hedgingowych (istotną ich cechą są inwestycje długoterminowe, przeznaczone dla okresów nie krótszych niż 3 lata). Fundusze hedgingowe zarządzają instrumentami pochodnymi, utrata kontroli nad którymi była przyczyną „kryzysu” finansowego 2008. Kto wie, czy „kryzys” finansowy 2008 nie był spowodowany przez zakorkowanie się dróg nagłych, jednoczesnych przelewów wielu miliardów gotówki (w dużej części pod postacią „instrumentów pochodnych”) przeznaczonej na stworzenie ideologii „zmian klimatycznych… Zbieżność „prac nad klimatem” i „wybuchu kryzysu” jest 100%-owa. Nie ma czegoś takiego jak kryzys. Każdy kryzys jest wypadkową konkretnych działań konkretnych ludzi i ich łapczywości, która przekroczyła dopuszczalne granice wytrzymałości praw ekonomii.

Współżałożycielką Europejskiej Fundacji Klimatycznej była Jamie Cooper Hohn, żona miliardera hedgingowego Chrisa Hohna ze stajni Lorda Jacoba Rothschilda (Hohn zarządzał jego Investmentfonds RIT). W 2008 Hohn za pośrednictwem fundacji The Children’s Investment Fund Foundation (CIFF) dotował Europejską Fundację Klimatyczną 2,5 milionami £. Inny współzałożyciel naszej Europejskiej Fundacji Klimatycznej George Polk zorganizował dotację 1 miliona  £ od brytyjskiego inwestora w odnawialne źródła energii (EcoFin Ltd). M i l i a r d $  przekazał G.Polkowi jako dotację Soros na Inicjatywę na rzecz technologii i modeli biznesowych związanych ze zmianami klimatu. Drugi miliard przekazał Soros na inne fundacje związane z biznesem klimatycznym. Kolejny darczyńca naszej Europejskiej Fundacji Klimatycznej to kompania filantropijna o nazwie Arcadia Fund, która przekazała 5 milionów $ na walkę z energetyką węglową w Niemczech i UK. Arcadia Fund była współtworzona przez Elisabeth Rausing, reprezentantkę najbogatszej na kontynencie europejskim szwedzkiej rodziny żydowskiego pochodzenia (której udało się dzięki milionowej dotacji dla „ochrony klimatu” upiec swoją pieczeń omijania podatku), a w Radzie Konsultacyjnej Arcadia Fund zasiada sam Lord Jacob Rothschild. Warto dodać, iż Edward Goldsmith (z konkurencyjnego, frankfurckiego rodu bankierów) stworzył głośną w kręgach żydowskich „elit” intelektualną koncepcję w myśl której marksizm trzeba zastąpić ideologią upodobnienia się do organizacji społecznej i stylu życia prymitywnych plemion…


Gdy wchodzi się na portal campact.de (kooperanta Europejskiej Fundacji Klimatycznej i sponsora polskiej Akcji Demokracja) widzimy zestaw haseł chwytliwych, mających „nabijać frekwencję”,  przynęt i zanęt (przeciw cenzurze internetu, przeciw elitom, bankierom, GMO, TTIP, biedzie i nędzy, za  słoniami, wielorybami, wolnością, solidarnością etc.).

Ilustracja. Polscy Zieloktywiści

ECF i campact.de wyciągają tysiące Niemców na ulice, by protestowali przeciw bankierom, którzy…finansują ich ruch i ich demonstracje a wspierali (z uczuciem i autentycznymi emocjami) te dogmaty inżynierii społecznej, które dadzą sponsorom „oddolnych” ruchów krociowe zyski za 5-15 lat a w ich państwie zaindukują postępujący chaos społeczny. Postępujący, lecz nie za duży, gdyż ktoś musi pracować na wizjonerów i artystów alchemicznego biznesu, czyli sztuki pozyskiwania kasy z niczego. Kiedyś nazywało się to: „Kup pan cegłę!”. Dzisiaj: „Płać za prawo emisji CO2” etc. Ekolodzy dbają o czystość, niewykluczone, że robią to obsesyjnie piorąc… pieniądze. Żeby matka ziemia była czysta. Od ich podatków… [por.Raj podatkowy]

Ilustracja. Zdjęcie z Gazety Wyborczej. Tak Adam Szechter wspierał zielonych komunistów w ich „ochronie” upatrzonego miejsca na przyszłą restytucję swoich praw do polskiej ziemi. Solidarność plemienna i więź krwi to mocna rzecz. Unosi się ponad szyldami partii i ugrupowań

3.
Kiedy już zajrzeliśmy w głąb koszernej Sztuki Zielonego Biznesu możemy wrócić do pana Reinharda Hansa Bütikofera, żydowskiego aktywisty, w młodości maoisty i komunisty, dzisiaj związanego z Kongresem Żydów Amerykańskich (jest w radzie progranowej AJC), tym samym AJC, który tak kordialnie witał w Polsce pan Prezydent i następnego dnia gościł na obiedzie w pałacu prezydenckim. Zagadnienia, które absorbują i fascynują pana Bütikofera to, oczywiście, antysemityzm, los ocalałych z holokaustu oraz niedobory finansowe w budżecie wojskowym Izraela…

Latem 2016 r. „Żydzi zintensyfikowali naciski na Polskę w sprawie zwrotu mienia żydowskiego. W Jerozolimie w dniach od 8 do 9 czerwca odbyło się pierwsze Międzynarodowe Żydowskie Forum Koordynacji Restytucji Majątku z Okresu Holokaustu. Uczestnicy spotkania zorganizowanego m.in. przez izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych chcą, by Unia Europejska i rządy innych państw zwiększyły naciski na Polskę” w sprawie jak najszybszego zwrotu mienia, oraz by traktować zwrot mienia żydowskiego jako kwestię „praw człowieka”. Zgodnie z tym „żądaniem” narodu wybranego Unia Europejska zorganizowała rok później konferencję temu poświęconą.

W 2016 uderzano w takie nuty: „Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego (WJRO) przekonywała podczas Forum, że niewielkie domy w małych miasteczkach w Polsce może nie są wiele warte, ale „dla ocalałych z Holokaustu, których rodziny niegdyś posiadały te nieruchomości, stanowią wartość bezcenną: mają związek z historią rodziny i ich zwrot może być pewną formą sprawiedliwości”.

„Szef WJRO Taylor wraz ze sztabem prawników i dyplomatów przekonywał podczas Forum, że państwa z Europy Wschodniej, zwłaszcza Polska, które odmawiają uregulowania kwestii zwrotu mienia żydowskiego, de facto „łamią prawa człowieka”. Dlatego zaapelował o silniejszy lobbing na rządy tych krajów, by jak najszybciej wprowadziły odpowiednie przepisy”.

„Szef WJRO wezwał naród polski do zmierzenia się z przeszłością. – Chodzi o historię, jak ludzie są postrzegani. Oni [Polacy] uważają się za kraj pokrzywdzony, za ofiarę wojny. Jednak to na terenie Polski miało miejsce wiele makabrycznych zdarzeń. Zginęło tam wielu nie-Żydów, ale także Żydów. Tu po prostu chodzi o zwrot własności, która należała do indywidualnych osób – tłumaczył. – Każdy kraj, który chce iść naprzód – zanim spojrzy w przyszłość – musi zmierzyć się z przeszłością – dodał”.

„Forum domaga się od rządów promowania pamięci o Holokauście (Shoah), zadośćuczynienia, odszkodowania za utracone nieruchomości, dzieła sztuki, dobra kultury zagrabione w czasach Holocaustu poprzez uruchomienie „odpowiedniego programu Unii Europejskiej”. Zaapelowano o naciski instytucji UE i sankcje na „kraje opieszałe”. Zastrzeżono, że bez sankcji UE niezbędnych do wyegzekwowania zwrotu mienia i presji politycznej, rozwiązanie problemu zwrotu mienia żydowskiego nie jest możliwe”.

Kilka dni przed 8.06.2016 r. był w Jerozolimie W.Waszczykowski. Przedstawił bardzo klarowne polskie stanowisko: „Zapytany o kwestię zwrotu mienia żydowskiego, minister zastrzegł, że restytucja mienia odbywa się od 20. lat w Polsce i Żydzi mogą się domagać zwrotu majątku na takiej samej zasadzie, jak każdy, to znaczy dochodząc swych roszczeń w sądach powszechnych. Dodał, że restytucja mienia żydowskiego nie powinna być traktowana jako element polityki międzynarodowej. Nie powinna być też postrzegana jako problem w stosunkach polsko-żydowskich, dlatego, że tylko ok. 15 proc. osób potencjalnie zainteresowanych zwrotem mienia stanowią Żydzi mieszkający obecnie poza granicami Polski. Pozostałe 85 proc. osób to nieżydowscy obywatele Polski. Dodał, że zwrot mienia jest procesem, w którym pochodzenie etniczne lub religijne nie ma znaczenia. Polskie prawo traktuje wszystkich w ten sam sposób.

Trudno sobie wyobrazić lepszą odpowiedź. Powiedział idealnie tyle, ile nalażało powiedzieć. Dzisiaj, po puczu rządowym p.A.Dudy o takich wypowiedziach polskich oficjeli możemy tylko pomarzyć, dzisiaj przedstawiciele „rządu wykastrowanego” (panowie Gowin, Bielan itp.) śpiewają z innego klucza.

Zgodnie z ustaleniami z Jerozolimy (ponaglenie post-terezińskie) 26 czerwca 2017 w Brukseli odbyła się Europejska Konferencja ds Odbudowy Sprawiedliwości. Amerykańskie wydanie Newsweeka tak o tym pisało: „W środę Światowa Żydowska Organizacja ds. Restytucji WJRO) oraz Europejski Sojusz na rzecz Ocalonych z Holokaustu (EAHS), ciało złożone z posłów do Parlamentu Europejskiego zorganizowało konferencję „Niedokończona sprawiedliwość: restytucja i pamięć” w Brukseli mającą zająć się niedokończonym procesem restytucji i odszkodowań za zrabowane mienie oraz wsparciem rosnących potrzeb osób ocalonych z Holokaustu”.

I właśnie 2 czerwca „niemieccy” Zieloni rozpoczęli nową erę, erę włączenia się UE, europosłów, partii europejskich do różnorakich presji wywieranych na Polskę i zmierzających do wymuszenia za pomocą sankcji odpowiednich sum dla mafii holokaust. S447 2.06.2018 wkroczyła do Brukseli. Bądźmy przygotowani.

Amerykański Newsweek przy tej okazji koncertuje na emocjach: „Pewnego dnia chcę chodzić po tej samej ziemi, po której chodziły moja matka i babcia” – mówi Hania Rosenberg. „Moja decyzja o kontynuowaniu walki nie opiera się przede wszystkim na wartości materialnej, jaką te aktywa mogą reprezentować. To chodzi o moje rodzinne korzenie” [tutaj miejsce na łzy czytelnika].


„W ubiegłym tygodniu Rosenberg, 82-letnia ocalała z Holocaustu, udała się do Parlamentu Europejskiego, by apelować o zwrot farmy swoich dziadków i ich trzypiętrowego domu, zajętego, gdy rodzina została wywieziona przez nazistów do getta w Sosnowcu  w czasie II wojny światowej. Jej dziadek i wuj zniknęli podczas Holokaustu, a jej ojciec został zamordowany. Po powrocie matki, która przeżyła lata ciężkiej pracy w Auschwitz i marsz śmierci do Ravensbrück, obozu koncentracyjnego w Niemczech, nie mogła odzyskać cennych dóbr w gminie Lędziny”.

Dalej dwaj autorzy, Gunnar Hokmark i Gideon Taylor przechodzą do finału orkiestrowego (nazwijmy go Tutti Grossi): „Niewielu z nas może sobie wyobrazić ból i rozpacz ludzi, którzy zostali pozbawieni wszystkiego, co cenili, i stawili czoła śmierci, podczas gdy ich sąsiedzi   podzielili ich ziemię, splądrowali domy i zabrali ich rzeczy”.

Oczywiście, obydwie konferencje, jerozolimska i brukselska wymierzone są jednoznacznie tylko i wyłącznie przeciwko Polsce. Wśród 73 europarlamentarzystów, którzy podpisali 26.06.2017 w Brukseli deklarację końcową, będącą jakby europejską wersją Deklaracji Terezińskiej, nie było nikogo z Polski. Jest za to aż… 7 członków partii „niemieckich” Zielonych. Jednym z nich jest zatroskany od 2 czerwca 2018 r. stanem polskiego sądownictwa, sygnatariusz listu do Timmermansa, nasz Reinhard Hans Bütikofer, niemiecki Żyd związany z Kongresem Żydów Amerykańskich.

Ilustracja. Fragment Deklaracji Brukselskiej, którą właśnie „niemieccy” Zieloni zaczęli realizować


Ilustracja. Wycinek z listy sygnatariuszy z podpisem zielonego „eksperta” AJC, Kongresu Żydów Amerykańskich

Ilustracja. Polski prezydent  wita na polskiej ziemi dyrektora AJC i daje tej komórce obcego wywiadu stałe lokum w eksterytorialnym Muzeum Polin

Jakie z tych analiz wynikają wnioski? Część z nich zostawiam czytelnikom. Jednak muszę napisać o najważniejszym. Na dzień dzisiejszy najważniejsze jest natychmiastowe pozbycie się wszystkich organizacji pozarządowych i fundacji mających jakikolwiek – nawet zapośredniczony – związek z  Sorosem. Dokładnie tak, jak to uczyniono na Węgrzech. To winna być pierwsza rzecz, którą zrobi JK po wyjściu ze szpitala. Byłaby szansa, że po takim męskim zadziałaniu zapomniano by JK różne niefortunne wypowiedzi i decyzje. Każdy dzień dłużej z agenturalnymi komórkami tego międzynarodowego, trockistowskiego malwersanta opóźnia reformy o miesiące.  Proszę też o przedruki tego tekstu na innych portalach, by wiedza o tym, od czego zacząć czyszczenie stała się bardziej powszechna.

Partia jest infiltrowana (jak od zawsze się mówiło i jak ostatnio powiedziała pani E.Stankiewicz), rząd jest rozszczepiony pomiędzy… dwa narody (głównie za sprawą nieszczęsnej koalicji z gowinowcami, którą należało już myśleć jak zakończyć najszybciej, zamiast tego nastąpiła prolongata tej dywersyjnej koalicji na wybory samorządowe…) – ale można jeszcze próbować wskrzeszać maszynę czyszczącą Polskę. Ludzie typu Gowin, Sellin, Bielan, Gliński, Kurski  etc. w obecnej sytuacji są tragedią dla ojczyzny i blokują wszelkie sensowne ruchy. Każdy dzień ich obecności na stanowiskach decyzyjnych to stracone miesiące dla kraju i obstrukcja możliwego budowania silnej i niezależnej Polski. Bez pozbycia się z Polski Sorosa i bez pozbycia się ze struktur władzy gowinowców oraz p.Glińskiego i obywateli Polski majacych problemy z podwójną lojalnością (dual loyalty) możemy sobie tylko pośpiewać turańskie czastuszki z prostackim, ogłupiającym Sławomirem. I pojeździć z elektrycznym Panem Samochodzikiem, czyli naszym premierem lobbującym za piekielnie drogą energią z wiatraków, których to wprowadzania prof. Szyszko był wrogiem.

Sprawa kornika drukarza i niebywałe zaangażowanie Zielonych w „ochronę” Puszczy Białowieskiej po zaangażowaniu Zielonych w „realizację restytucji” ukazuje całą historię z dymisją min.Szyszko  w innym świetle. Oni (wszystkie Rebeki, Rachele i Kohnowie, których na listach „niemieckich” Zielonych jest nie mało) po prostu traktowali nasze lasy już… jako swoje. Stąd ta niebotyczna troska i zapośredniczona przez p.Dudę dymisja profesora.

Lasy to lasy, wiadomo co mają i co czują do polskich lasów zieloni  h olokaustioniści. A dlaczego czują miętę   Zieloni do… polskich sądów?

Ponad miesiąc temu M.Karnowski rzucił cenną uwagę o tym, że gdy rozpoczną się próby „restytucji”, czyli grabienia państwa polskiego, czynnikiem decydującym będą polskie sądy. Od ich kondycji, od ich propaństwowości i niepodatności na korupcję zależy powodzenie zamierzonej pirackiej grabieży – wiemy o tym. I wiedział o tym „Prezydent” Duda wetując dwie z trzech ustaw sądowniczych. I zielony, zydowski ekspert AJC też wie o tym. A ekologia? A ptaszki i drzewka? No cóż, nie będzie nas, będzie las. Pytanie jest tylko analogiczne do „pytania Olszewskiego” – czyj?

ŹRÓDŁA

 

Wawel24

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/wawel24/czego-zielona-lewica-chce-od-polskiego-sadownictwa-czyli-447-korzeni-ruchu-zielonych , 7 czerwca 2018.

 

, 2018.06.08.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci