Sędzia Marciniak – czy jest daltonistą skoro unika kolorowego ekranu?


Oglądając mecze piłki nożnej, każdej wagi i klasy, entuzjazmując się grą uważnie patrzę na pracę sędziego. Takie hobby będące wynikiem bliskiego kontaktu z kopaną. Doświadczenie zdobyte przez lata spędzone z gwizdkiem na boisku jak też późniejsze obserwacje nieskończonej ilości zawodów pozwalają mi na pochlebną ocenę pracy sędziów w czasie zawodów.

Oglądając przed telewizorem mecze turnieju najwyższej światowej rangi World Cup Russia 2018 jak zwykle przyglądałem się pracy sędziów. Z radością przyjąłem obecność polskiego arbitra pana Szymona Marciniaka z Płocka wśród elity sędziowskiej Mundialu.

Pierwszy mecz pana Marciniaka, wydawałoby się impreza do jednej bramki, Argentyna – Islandia okazał się wielką niespodzianką. Islandia okazała się drużyną nie do pokonania przez Messiego i jego argentyńskich kolegów. Nie tylko niespodzianką dla mnie była gra zespołów ale również postawa naszego rodzynka wśród światowych sprawiedliwych. O tym jak sędziował ten mecz napisano już wiele. Mnie zainteresowało najbardziej to dlaczego nie skorzystał w podejmowaniu decyzji w wątpliwej, trudnej do oceny sytuacji, z aparatury, która pozwalała na ocenę zdarzenia i podjęcia ostatecznej decyzji na podstawie powtórki zarejestrowanych ujęć z kilku kamer i obecności kolegów sędziów na zapleczu? Zapewne uznał, że dobrze widział i nie musi. Kamery jednak dały wystarczająco materiału aby mieć wątpliwość co do poprawności decyzji. Co bez wątpienia mogło mieć wpływ na dalszy przebieg meczu.

Drugim meczem prowadzonym przez pana Marciniaka to Niemcy – Szwecja. Dla naszych zachodnich sąsiadów mecz życia i śmierci jako, że wcześniej zostali ograni przez Meksyk. Mimo widocznej przewagi Niemcom niezbędne do dalszej egzystencji na mistrzostwach zwycięstwo wcale nie przyszło łatwo. Smutne, że w ich wygraną nad Szwecją przypisywana jest sprawcza rola naszego sędziego z Płocka.

Trochę historii. Młodzi tego nie pamiętają, ale przed laty mieliśmy podobne uczucie do tego dzisiejszego Szwedów. Graliśmy bardzo ważny mecz z Bułgarią. Bułgarzy wyznaczyli na rozgranie meczu Starą Zagorę, miejscowość między górami, oddalonej od świta. Do scenerii wpisano jak się okazało sędziego będącego głównym aktorem piłkarskiego pojedynku.  Mecz poprowadził sąsiad Bułgarów pan Victor Padureanu z Rumunii. Później przez lata sędziego, który pracował nad wynikiem kibice na polskich stadionach okrzykiwali Padureanu!. Innym od lat stosowanym dla takich sędziowskich artystów nickiem było nazywanie ich „drukarzami”. Jak wielu ich było świadczył wrocławski proces piłkarskiej palestry przed kilku laty.

Mając takich – chcących uchodzić za pryncypialnych – „miękkich” arbitrów jak pan Marciniak nie obrażajmy się na innych kiedy źle o nas mówią i piszą. Wśród szwedzkich tytułów pełno takich jak „Polak ograł nas w biały dzień!” …. Tak jak wcześniej w meczu Argentyny z Islandią nie skorzystał z najnowszej formy pomocy przy podejmowaniu decyzji, tak również zaniechał tego w meczu Niemcy – Szwecja. I znowu to pytanie dlaczego nie skorzystał skoro zezwolono na podgląd mając na uwadze poprawność wydawanego werdyktu….?? Jeden z komentatorów sportowych wcześniej chwaląc Marciniaka mówił, że jest tak dobry że ma szanse sędziować finał mistrzostw. Miejmy nadzieję, że reprezentacja Polski bez pomocy meksykańskiego sędziego Cesara Ramosa pokona Kolumbię. Czego sobie i Państwu na kilka godzin przed meczem ostatnie szansy z całego serca życzę.

Waldemar Glodek
Modesto, CA

  • Ilustracja tytułowa: Szwed Marcus Berg niezadowolny z decyzji sędziego Szymona Marciniaka z powodu nie podyktowania karnego w czasie FIFA World Cup Russia 2018 w meczu grupy F pomiędzy Niemcami i Szwecją, stadion  w Soczi, 23 czerwca 2018. (Źródło: Stu Forster/Getty Images Europe)

  , 2018.06.24.

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek