Stosunki polsko-żydowskie, kilka uwag do przemyślenia dla zwiedzionych


Nagle, na początku tego roku dochodzi do zaskakującego zwrotu w stosunkach Polski i Izraela . Jeszcze podczas wizyty Premier B. Szydło w Izraelu wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku i rzeczywiście tak było, aż nagle wybuchł spór o IPN.

Treść nowelizacji ustawy o IPN była znana Ambasadzie Izraela w Polsce a o ile wiem to i izraelskim środowiskom politycznym . Oczywiście, podobnie jak tu u nas, ustawa ta wywoływała raczej uśmiech z powodu jej czysto propagandowego charakteru, była bowiem tak napisana, że zastosowanie jej do ścigania osób szkalujących Polskę było praktycznie nie możliwe. Taki typowy „ziobrzyzm” – dużo emocji zero rozsądku. W sensie ogólnym jest to w zasadzie powtórzenie dyspozycji art. 133 Kodeksu Karnego o penalizacji lżenia Polski i Narodu Polskiego, a jedyną zamianą jest wskazanie właściwości prokuratorów IPN do oskarżania w tych sprawach, ale w zamian bardzo utrudniała oskarżenie kogokolwiek.

Nowelizacja ta nakładała na prokuratora i sąd obowiązek ustalenia prawdy historycznej oraz stwierdzenie, że była ona znana oskarżonemu. W praktyce przeprowadzenie takiego procesu karnego i doprowadzenie do skutku w postaci wyroku skazującego byłoby trudniejsze niż w przypadku oskarżenia z art 133 kk. Gdy przyjmiemy za podstawę art 133 kk to oskarżenie ma wykazać, że wypowiedź danej osoby była niekorzystna dla Polski lub Narodu Polskiego a oskarżony, by się bronić musi udowodnić prawdę historyczną, udowodnić, że mówił prawdę a nie chciał nam dopiec. Oczywiście w trakcie procesu sąd powinien sprawdzić, czy oskarżony dopełnił właściwej staranności w zebraniu materiałów, ale ponieważ wystarczy, że powoła się na jakiś autorytet, to wtedy jest zwolniony z odpowiedzialności. Autorytet jest osobą wymienioną w prawie karnym i dopuszczony nawet do procesu a poglądy autorytetu są dowodem w sprawie! Z tych powodów artykuł ten nie jest używany do obrony dobrego imienia Polski, bo uniewinnienie osoby szkalującej nawet jeśli było by na skutek stwierdzenia, że było to niezamierzone, byłoby bardzo dla nas nie korzystne. Tak więc ponieważ nowelizacja ustawy o IPN te problemy tylko zwiększała przenosząc ciężar dowodu prawdy historycznej na sąd i IPN nikt się tą ustawą początkowo nie przejmował.

Jednak w grudniu 2017 roku w USA weszła w życie dość szeroko omawiana w Polsce ustawa 447 o popieraniu roszczeń międzynarodowych organizacji żydowskich za utracone przez Żydów mienie. My zwracaliśmy przede wszystkim uwagę na to, że rząd USA będzie popierać roszczenia wobec Polski ale środowiska polityczne w Izraelu zwracały uwagę na inny aspekt tej ustawy. Otóż zgodnie z tą ustawą jedynym urzędowym następca prawnym Żydów zamordowanych w całej Europie nie jest wcale państwo Izrael a „międzynarodowe organizacje żydowskie” i to one mają prawo do utraconego mienia … kogo ? Żydów. Tak więc, po pierwsze państwo Izrael nie jest zgodnie z tą ustawą spadkobiercą Żydów europejskich! Ich spadkobiercą są „międzynarodowe organizacje żydowskie”. Powstaje więc pytanie skąd się wzięło Państwo Izrael i jaka jest jego legitymacja do istnienia. Jest to oczywiście pierwszy krok do przehandlowania Izraela przez „międzynarodowe organizacje żydowskie”.

Dlaczego doszło do jej uchwalenia skoro jest antyizraelaska. No, z tego samego powodu dla którego po proteście ambasady Izraela natychmiast znowelizowano ustawę o IPN.

Dla zrównoważenia antyizraelskiego aktu prawnego, w lutym 2018 roku Trump oświadczył, że Ambasada USA zostanie przeniesiona do Jerozolimy i to w trybie bardzo pilnym, bo w ciągu 3 miesięcy. Praktycznie jest to szybciej niż są możliwe do wykonania prace budowlane związane z adaptacją odpowiedniego budynku, a o wiele za mało na postawienie nowego i urządzenie nowego.

Tak więc kontekstem dla sprawy nowelizacji ustawy o IPN jest po pierwsze kwestia dobrego imienia Narodu Polskiego ale i w sumie istnienie Państwa Izrael. Podjęcie przez Izrael negocjacji w sprawie ustawy o IPN i fakt, iż my uznaliśmy państwo Izrael za stronę w negocjacjach dało nam podstawy polityczne do odrzucenia roszczeń „międzynarodowych organizacji żydowskich” jako podmiotu nie uprawnionego do obycia stroną w sporze. Z drugiej strony również i państwu Izrael dało podstawy do zakwestionowania ich następstwa prawnego wobec zamordowanych Żydów. Dodatkowo Państwo Izrael uznało nasze spojrzenie na historię II wojny światowej. Szczególnie zaś ważne jest uznanie istnienia Polaków pochodzenia żydowskiego, czyli Żydów, których następcą prawnym jest państwo polskie i to ono dziedziczy ich mienie.

To zaś otwiera drogę nie tylko do używania w przyszłości art.133 KK do ochrony naszej godności ale i daje podstawy do odrzucenia wszelkich roszczeń z tytułu ustawy 447. Tak więc osiągnęliśmy w zasadzie 100% tego co chcieliśmy. Czyli mamy otwartą drogę do penalizowania określenia „polskie obozy”, do penalizowania zarzutów o kolaborację narodową i innych bzdur oraz do odrzucenia nieuzasadnionych roszczeń finansowych.

Jednak mówiąc o ustawie 447 trzeba wspomnieć o drugim jej aspekcie. Otóż jest to pierwszy, o ile mi wiadomo akt prawa państwowego, który zobowiązuje jakieś państwo do służenia prywatnym organizacjom międzynarodowym. Jeżeli zastanowimy się nad istotą sporu politycznego w Polsce i w USA to uderza jedno podobieństwo. Zarówno PiS jak i Trump chcę służyć swojemu krajowi, chce by administracja służyła państwu. Natomiast postępaki chcą, ogólnie mówiąc, by to państwo służyło rozmaitym środowiskom, by rozmaite środowiska były nadrzędne nad państwem i wskazywały mu listę zadań do wykonania. Im chodzi o to, by każdy kto utożsamia się z jakimś środowiskiem lub korporacją opuszczał państwo wobec którego ma obowiązki a nabywał prawo do ich nakładania na państwo.

Jednym z takich środowisk są „międzynarodowe organizacje żydowskie”, które nie są zainteresowane w ogóle istnieniem państwa Izrael, bo wypada im je popierać a czasem lepszy interes można zrobić wbrew interesowi tego państwa, czy w ogóle Narodu Żydowskiego. Przykłady takiej postawy pokazała historia II wojny światowej ale są to przykłady szczegółowe postawy powszechnej na całym Zachodzie.

Te postawy są problemem państwowców zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech, w USA, w Izraelu i wielu innych krajach. To jest powód dla którego wielu ludziom przeszkadza państwo Izrael. Zmienia ono bowiem umiejscowienie społeczne „międzynarodowych środowisk żydowskich” i może spowodować, iż przeciwstawianie się nie będzie antysemityzmem, a sporem ideologicznym. Skoro z Żydami z Izraela nie ma sporu, to spór z „międzynarodowymi organizacjami żydowskimi” nie jest sporem narodowym a ich przeciwnicy nie są antysemitami.

Ta wspólna deklaracja premierów Polski i Izraela jest istotnym krokiem do stworzenia międzynarodowego środowiska państwowców jako przeciwwagi dla postępaków.

Oczywiście jesteśmy dopiero na początku procesu, więc trudno wyrokować, co będzie dalej ale początek jest. Czy uda się odbudować świat ojczyzn, czy postępaki zniszczą cały nasz dorobek cywilizacyjny, tego jeszcze nie wiadomo, ale na pewno zaczęliśmy się bronić.

Czyli, może nie idzie jeszcze ku dobremu, ale przestało iść ku złemu.

Największym zagrożeniem obecnie zagrożeniem jest podsycana przez postępaków teza o rzekomej zdradzie czy to PiS` w Polsce czy rządu Izraela w Izraelu. Dla tego trzeba o tych sprawach mówić w rzeczywistym kontekście.

Uparty
3/07/2018

W komentarzach pod felietonem Upartego można przeczytać dwa wpisy aktywnej na blogu pani Maryli:

Postępaki w świecie, środowisko tzw narodowców w Polsce. Występy Winnickiego w sejmie i publicystyka tzw najprawdziwszych Polaków po prostu powala.

Wszystkim polecam opinie prof. Marka Chodakiewicza, który najlepiej zna problem i środowisko Żydów amerykańskich.
Prof. Chodakiewicz: Antypolska fala w USA wróciła w formie neostalinowskiej. Nadzieja jest w Polakach!
MJC: – To w kilku zdaniach? OK. Krótko. Jedna kwestia dotyczy historii, a druga spraw bieżących. Antypolonizm w Ameryce nie jest zjawiskiem permanentnym. Po 1830 i 1848 roku witano serdecznie weteranów polskich powstań. Tak zresztą jak prawie zawsze potem wszelkich wojskowych i politycznych uchodźców.
Pod koniec XIX wieku nie witano ciepło natomiast materiału etnograficznego spod zaborów, czyli polskiego ludu. Uznawano Polaków za Rosjan, Austriaków czy Prusaków – bo Polski nie było. A co jeszcze gorsze, byli oni nie tylko zwykle niewykształceni i prości, ale przede wszystkim byli katolikami, co denerwowało rządzących WASP-ów. Potem ów lud stawał się w USA Polakami i Amerykanami, po dwóch-trzech pokoleniach się asymilował.
Polskość występowała w świadomości tych ludzi jako sentyment, ale nie jako stały punkt odniesienia generujący wymierne działania w celu jej utrwalania i wzmacniania na poziomie politycznym. Po latach nabierała polskość głównie wymiaru folklorystycznego – przysłowiowe tańce góralskie i kiełbasa. Nie była już istotną rzeczywistością, funkcjonowała głównie od święta.
Rzeczywistością stawała się coraz bardziej amerykańskość. Realiami była Ameryka. A polskość w USA z biegiem czasu słabła, dopóki nie wzmocnili jej świeżo napływający rodacy, którzy – tak jak ich poprzednicy – starali się odtworzyć swoje środowisko – zwykle wioskę albo inną okolicę. Przede wszystkim budowali kościół i powielali zwyczaje wyniesione ze Starego Kraju. Czuli się wtedy bezpieczni, właśnie dlatego zaczynali się czuć w Ameryce jak w domu.
Następnie, szczególnie już po II wojnie światowej, Polacy, polskość i Polska zderzyli się z szybciej asymilującymi się lingwistycznie i kulturowo, jak również coraz lepiej wykształconymi żydowskimi Amerykanami. Ci pofolgowali sobie w takt antypolskich przesądów, a nawet nienawiści odziedziczonej po dziadkach i ojcach. Cwanie wplątali swoje resentymenty w obowiązujące antypolskie stereotypy zakodowane u WASP-ów. Podlali swe ataki sosem postępu, szczególnie kulturowego marksizmu szkoły frankfurckiej.(…)

Tymczasem i takie mamy efekty  wspólnego oświadczenia premierów:

Prof. Daniel Pipes w artykule pod tytułem „Polski zakaz dla muzułmanów” (Poland’s Muslim Ban”) opublikowanym w dzienniku „The Washington Times” wniedzielę, zapowiada, że Polska uniknie kryzysu, jaki z powodu muzułmańskich uchodźców grozi Zachodniej Europie.

Maryla

  *

Ile antypolonizmu w Izraelu?

Zbadaniem tego czy i w jakim natężeniu w przestrzeni publicznej, zwłaszcza medialnej, w Izraelu zdarzają się przypadki antypolonizmu miałby zająć się: Polski Instytut Spraw Międzynarodowych oraz Instytut Studiów Wschodnich. Z takim wnioskiem wystąpił sekretarz premiera Morawieckiego.
W podpisanej przez premiera Mateusza Morawieckiego i premiera Benjamina Netanjahu deklaracji napisano m.in.:

”Oba rządy z całą mocą potępiają wszelkie formy antysemityzmu oraz dają wyraz swemu zaangażowaniu w zwalczanie jakichkolwiek jego przejawów. Oba rządy odrzucają również antypolonizm oraz inne negatywne stereotypy narodowe. Rządy Polski i Izraela nawołują do powrotu do spokojnego dialogu opartego na wzajemnym szacunku w dyskursie publicznym”.

Maryla

Źródło: BLOGMEDIA24.pl , 3 lipca 2018.

 

   *    *    *    *

 

I jeszcze jedno. Odpowiedź prof. Andrzeja Nowaka w rozmowie z Piotrem Czartoryskim-Szilerem na pytanie:

  • Czy, Pana zdaniem, ustawa w obecnym kształcie jest odpowiedniejsza?

Prof. A. Nowak:  Jak widać ta ustawa nie dała żadnych dodatkowych narzędzi prawnych państwu polskiemu, bo nie mogła dać. A to głównie poza granicami państwa i zasięgiem naszego prawodawstwa dokonuje się akt systematycznego szkalowania polskiego dobrego imienia oskarżeniami o współudział czy wręcz udział w Holokauście. Z tego punktu widzenia uważam, że nowelizacja zrobiona pół roku temu była zła i głupia. A dzisiejsze wycofanie się z niej robione w sposób niezręczny, sprawia wrażenie rejterady. Krótko mówiąc nie mam w tej sprawie nic dobrego do powiedzenia.

Cały wywiad znajduje się na witrynie BIBUŁA- portalu niezależnym …. [Link].

 

  • Ilustracja tytułowa:  Premier Morawiecki podczas dyskusji nad nowelizacją ustawy o IPN w Sejmie (PAP, Fot: Paweł Supernak). Za: wiadomości.wp.pl / wybór wg.pco

 

, 2018.07.03.

  Podziel się:
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci