MORAWIECKI PREMIEREM -WOJNA „CHAZARÓW” (ŻYDÓW I „ŻYDÓW”) Z SZABES-GOJAMI


Nie cichną spekulacje, dlaczego taka „świetna” premier Szydło musiała oddać stołek Mateuszowi Morawieckiemu.
Kiedy wydawało się, że emocje z tym związane już się wyciszyły, to Morawiecki odwołał ministra, który podobno w PIS-ie miał mieć tak mocną pozycję, że „jest nie do ruszenia”, czyli Macierewicza.

Przez media przewinęło się wielu „ekspertów” od tego, co się dzieje na scenie politycznej, objaśniających „gawiedzi” powyższy spektakl.
Przez część z tych „ekspertów” Morawiecki był kreowany na niezłomnego superbohatera, już w dzieciństwie walczącego „ekierką” z ubecją.
Potem ten superbohater miał stać się – po studiach historycznych – guru od ekonomii, a w domyśle – od „wszystkiego”.
Podobnie, jak inny taki „guru” – Ryszard Petru; ten akurat po stosunkach międzynarodowych.
Brakło tylko porównania do innego „guru” ekonomii i „profesora” (po niepełnej magisterce) Rostowskiego (https://wiadomosci.wp.pl/minister-rostowski-nie-jest-profesorem-bedzie-awantura-6032003916096129a).

Oczywiście, ci „eksperci” jakoś nie zauważyli, choćby takich drobiazgów świadczących, że:

  1. Morawiecki „wielkim historykiem jest”:
    http://natemat.pl/201699,11-wrzesnia-jest-dniem-niepodleglosci-w-polsce-morawiecki-skompromitowal-sie-w-deutsche-welle-bardziej-niz-myslales
  2. Morawiecki świetnie zna się na zdrowiu: https://web.facebook.com/pinecki45/videos/2079095642120601/
  3. itd., itd., ….

Ja, osobiście, chciałbym po dwóch latach dowiedzeć się czegoś więcej – poza kilkudziesięcioma slajdami frazesów – na czym polega tak szumnie nagłaśniany gospodarczy „Plan Morawieckiego”.
Bo jakoś, poza wpompowaniem milionów złotych w zachodnie firmy [link dodany przez PCO] i ściągnięciem do Polski spekulacyjnego banku, nadal nie wiadomo, na czym on ma polegać.

W tej, powyżej zasygnalizowanej sytuacji, trudno wymagać, aby ci „eksperci” zwrócili uwagę na poniższy ciąg zdarzeń.

18 września ubiegłego (2017) roku Mateusz Morawiecki, podczas swego wystąpienia w czasie ceremonii odznaczenia Polaków ratujących żydów w czasie II Wojny Światowej, zorganizowanej przez J. Danielsa, poinformował wszem i wobec, że ma żydowskie korzenie. Media szeroko tę autoprezentację opisywały, w tym informował o tym 11 grudnia 2017 roku znany izraelski dziennik „Haaretz”.
Oto fragmenty z tego tekstu (https://www.haaretz.com/world-news/europe/1.827926):

« “My aunt Irena was a Jew, she survived the war and as a child of 10. Until she was 16, she stayed with a Polish family who rescued her,” aided by a few dozen other non-Jewish Poles who risked their lives»

„Another of his aunts, Roma, survived the Holocaust by fleeing Poland and now lives in Israel, he said.”

24 listopada 2017 roku Mateusz Morawiecki – wraz Piotrem Glińskim, Adamem Bielanem, Janem Dziedziczakiem i Arkadiuszem Mularczykiem – był na szabasowej kolacji w domu Jonny’ego Danielsa.
(https://wiadomosci.onet.pl/kraj/politycy-pis-spotkali-sie-z-izraelskim-ministrem-ajjubem-kara-na-kolacji-szabasowej/7y8789v)

Centralną postacią na tym spotkaniu był izraelski minister telekomunikacji i doradca premiera Netanjahu Ajjuba Kara.
Wygłosił on przemówienie, w którym przy okazji poinformował, kim faktycznie jest szarogęszący się ostatnio w naszej przestrzeni publicznej,w tym w przestrzeni politycznej, Jonny Daniels:
„Jonny, to dla (do ?) ciebie. Jesteś tutaj premierem nas wszystkich.
https://www.youtube.com/watch?v=XQ_QIKomi8M)

7 grudnia 2017 Mateusz Morawiecki został wyznaczony przez komitet polityczny PIS na premiera, w miejsce Beaty Szydło, która musiała zadeklarować, że poda się do dymisji.

11 grudnia Mateusz Morawiecki został premierem.
Piorunująco szybkie następstwo zdarzeń.

I wyjątkowo zaskakujące, wziąwszy pod uwagę, że jeszcze nie tak dawno Morawiecki był doradcą „największego wroga” PIS-u, czyli Donalda Tuska, a nawet… był typowany przez niego na ministra finansów
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/mateusz-morawiecki-od-bankiera-i-doradcy-tuska-do-wybranca-kaczynskiego/stcgqwr )

Wyjaśnienie, dlaczego związki z PO – które według PIS-u dyskredytują każdą osobę – Morawieckiemu nie zaszkodziły, znajduje się w powyższych faktach oraz… na taśmie z restauracji Sowy.
Z zapisanej rozmowy wynika, że Morawiecki jest w kontaktach z Lejbem Fogelmanem.
(http://wolnosc24.pl/2017/12/08/mateusz-morawiecki-na-tasmach-z-restauracji-sowaprzyjaciele-o-czym-mowil-przyszly-premier/)
Dla wyjaśnienia, Lejb Fogelman jest to tajemnicza i – jak widać choćby z powyższego nagrania – wielce wpływowa postać, ale jest on też… szkolnym kolegą Jarosława Kaczyńskiego, z którym zresztą obaj bracia Kaczyńscy utrzymywali, podobno, bliższe relacje.
No i jest on żydem, który podobno właśnie z tego powodu musiał wyjechać z Polski.

Powstaje pytanie – o czym te wszystkie powyższe fakty świadczą?
Z czym mamy teraz do czynienia?
I czy to, co rozegrało się teraz przy uchylonej kurtynie jest czymś typowym, czy jest to jednak coś – pod pewnymi względami – nowego? Jakiś nowy etap?

Przed przejściem do odpowiedzi na te kwestie, trzeba wcześniej jednak koniecznie zdefiniować najpierw pewne pojęcia (słowa), które z powodu trwającej około półtora wieku propagandy żydowskiej zostały totalnie zniekształcone.

Po pierwsze, jaki krąg osób oznacza słowo „żyd”.
A więc – żyd to każda osoba, która wyznaje jakąś wersję (odmianę) religii żydowskiej.
W Polsce podobno jest ich, według dostępnych danych, nieco powyżej tysiąca.
Nie należą oni do jakiegoś „narodu żydowskiego”, bo „naród” taki nigdy nie istniał, a jedynie został on wymyślony w XIX wieku przez żydów niemieckich.
W Izraelu nie ma narodu żydowskiego, ale tworzy się powoli naród izraelski
(czego dowodem choćby wypowiedź izraelskiego ministra na kolacji u Danielsa), składający się z żydów, „świeckich” Izraelczyków, których zresztą szybko przybywa oraz z… Arabów i Beduinów.

Co więcej, żydzi nie są „semitami”, bo nie pochodzą od mieszkańców ziem, które za czasów rzymskich zostały nazwane „Judea Palestina”, ale:

  1. są w przygniatającej większości potomkami różnych ludów, które pod koniec pierwszego tysiąclecia naszej ery przyjęły jedną z istniejących wtedy wersji religii żydowskiej (która już wtedy była bardzo odległa od „antycznego” judaizmu) w ramach państwa Chazarów; państwo to zostało utworzone w Europie Wschodniej drogą podboju innych plemion przez przybyłe z Azji plemię Chazarów pochodzenia tureckiego;
  2. są w minimalnym stopniu potomkami konwertytów na judaizm z czasów cesarstwa rzymskiego;
  3. są potomkami konwertytów na różne odmiany religii żydowskich, które to konwersje miały miejsce na przestrzeni wieków na terenie całej Europy, a także poza nią.
    (Zjawisko to ma miejsce także teraz w Polsce, bo jak widać choćby powyżej „bycie żydem się opłaca” – https://chidusz.com/14-krokow-ku-konwersji-na-dolnym-slasku/)

Z tego względu wyjątkowym „chichotem historii” jest posługiwanie się przez żydów oskarżeniem kogoś o „anty-semityzm”.

Więcej na ten temat w tekście: «”Naród” żydowski?.. Jaki naród Panie (P)AD!»
http://naszeblogi.pl/48964-narod-zydowski-jaki-narod-panie-pad)

Ujmując to krótko – żydzi to wyznawcy religii żydowskich, tak samo jak chrześcijanie to wyznawcy religii chrześcijańskich, a muzułmanie to wyznawcy różnych wersji islamu.
Nie ma więc Żydów.
Słowo „żyd” pisane dużą literą jest, tylko i wyłącznie, błędem ortograficznym.

Dla dopełnienia obrazu – współczesne religie żydowskie nie są „judaizmem”, a więc tą samą religią, która istniała choćby w „czasach chrystusowych”.
Więcej na ten temat w tekście: „Czy Matka Boska była Żydówką?” (http://naszeblogi.pl/49083-czy-matka-boska-byla-zydowka)

W Polsce mamy więc nieco ponad tysiąc żydów, może dwa tysiące.
W tym momencie, w kontekście powyżej przywołanych w tym tekście faktów, nieuchronnie nasuwa się pytanie: skoro żydów jest tak mało, to jakim cudem mają tak wielki wpływ na naszą przestrzeń publiczną, w tym na naszą scenę polityczną?
Jakim cudem są tak silni, że są w stanie spowodować – przy wsparciu, jak widać, z zagranicy – zmianę na stanowisku premiera?

I tu dochodzimy do kluczowego dla zrozumienia naszej współczesnej rzeczywistości: politycznej, gospodarczej, informacyjnej, kulturowej itd., problemu „żydów”.
Nie żydów, ale właśnie „żydów” (w cudzysłowie).

„Żydzi” nie są żydami, bo nie wyznają religii żydowskiej.
Dla jasności obrazu – pomijam problem osób, które tę religię faktycznie wyznają, ale „na zewnątrz” udają kogoś innego.
Ci „żydzi” nie należą też do jakiegoś „narodu żydowskiego”, bo takiego nie ma i nigdy nie było.
(W starożytności istnieli Judejczycy, Galilejczycy itd., którzy w czasach nowożytnych zostali w wielu tekstach „wstecznie” nazwani żydami, ale jest to klasyczny błąd „naukawy” polegający na przenoszeniu wyobrażeń z jednej epoki do epok wcześniejszych.)
To, że jakaś grupa osób zacznie uważać siebie np. za Marsjan, to nie znaczy, że są Marsjanami i tworzą „naród marsjański”.

Problem polega na tym, że „żydzi” – pod wpływem fałszywej mitologii nacjonalistycznej wyprodukowanej w XIX wieku – za takich „Marsjan” się uważają.
Co więcej – o sile tej nacjonalistycznej mitologii przekonali się Palestyńczycy (de facto potomkowie mieszkańców antycznej Judei Palestiny), którzy w ciągu zaledwie wieku zostali pozbawieni swych suwerennych praw i zamknięci w gettach w Gazie i na Zachodnim Brzegu.

I takich „żydów” w Polsce mamy coraz więcej.
W przytłaczającej większości nie są oni potomkami żydów mieszkających na obecnych ziemiach Polski przed Drugą Wojną Światową, ale potomkami osób, które od 1944 roku trafiły tutaj zza naszej wschodniej granicy.
(Podobnie jak niemała część spośród tego tysiąca – dwóch tysięcy „prawdziwych” żydów).
Wielu z tych przybyszy – na rozkaz sowietów – zaprowadzało w naszym kraju komunizm, przy czym wyjątkowo skutecznie obsadzało przy tym urzędy, media itd. „swoimi”. Zjawisko to jest już coraz lepiej opisane.
(Dla przykładu – https://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydowscy-mordercy-gen-fieldorfa-nila-2013-11 )
Określenie „żydokomuna” odnosi się więc do zjawiska, które:

  1. wbrew usilnym zaprzeczeniom i przekłamaniom – miało miejsce;
  2. do dzisiaj determinuje w niemałym stopniu naszą rzeczywistość.

Co więcej, obecni „żydzi” w większości przypadków zaledwie w jakiejś części mają żydowskich przodków: czasami tylko jednego dziadka (babkę) albo nawet tylko jednego pradziadka (prababkę) itd.
Stają się „żydami”, bo to jest przepustka do przyśpieszonej kariery: w polityce, w biznesie, w mediach, w nauce, w kulturze…

W połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku (czyli około 30 lat temu), kiedy pojawiły się pewne symtomy („pierestrojka” w ZSRR), że komuna w Polsce może nie przetrwać, Wojciech Jaruzelski spotkał się w Nowym Jorku najpierw z D. Rockefellerem (25.09. 1985 r. – http://www.rp.pl/Historia/310279872-Jak-Wojciech-Jaruzelski-dogadywal-sie-z-Rockefellerem.html), a potem w maju 1988 roku ze spekulantem finansowym Georgiem Sorosem.

  1. http://www.fronda.pl/a/kiezun-wszystko-zaczelo-sie-od-spotkania-sorosa-z-jaruzelskim-i-rakowskim-w-1988-r,18136.html)
  2. http://niezalezna.pl/82053-soros-ostatnia-nadzieja-michnika-i-platformy

W efekcie tych spotkań i następnych doszło do spisku w Magdalence, gdzie komuna i jej konfidenci opijali pakt z „żydami” – dogadany za kulisami – a sprzedany „gawiedzi” w propagandowym cyrku okrągłostołowym.

Obecny system polityczny w Polsce, którego istota polega na tym, że jeden „facet” może zdecydować, kto może być prezydentem i kto będzie premierem, ale także kto znajdzie się na listach wyborczych, jest szczytową mutacją tamtego paktu.
Oczywiście przez cały czas toczyły się „walki” o to, kto aktualnie ma mieć „pierwszeństwo dziobania” – ale wszystko w ramach tamtego paktu.
Świetnie to widać na przykładzie osób związanych kiedyś bądź z komuchami, bądź z postkomuchami (SLD), które teraz brylują w PIS-owskiej telewizji.

I świetnie to widać na przykładzie tych osób, które dzięki temu, że są „żydami” (lub mają żonę „żydówkę”), płynnie przechodzą z Unii Wolności, czy z Platformy Obywatelskiej do PIS-u, podobnie jak jakiś czas temu miały miejsce „wędrówki” z PIS-u do PO.

Wszelkie działania, które mogłyby zagrozić interesom: w szczególności politycznym i gospodarczych, tych grup osób, które dokonały spisku w Magdalence, były i są bezpardonowo torpedowane, wszelkimi możliwymi sposobami – „prawem” (czyli przepisami, np. przepisy dotyczące ordynacji wyborczej i finansowania partii politycznych z budżetu) i „lewem”.
Ale to jest temat na osobny artykuł.
Po części pisałem, zresztą, o tym w wielu tekstach, między innymi, w tych :

  1. „Czy w Polsce rządzi mafia?” http://naszeblogi.pl/47571-czy-w-polsce-rzadzi-mafia
  2. ” 25 (70) lat bandytyzmu pod szyldem i w majestacie państwa polskiego” http://naszeblogi.pl/50847-25-70-lat-bandytyzmu-pod-szyldem-i-w-majestacie-panstwa
  3. „Ja (współ)suweren… Bój to jest wasz ostatni” http://naszeblogi.pl/47506-ja-wspolsuweren-boj-jest-wasz-ostatni
  4. „Państwowa Komisja Wyborcza znowu rozgrywa wybory”
    http://naszeblogi.pl/56680-panstwowa-komisja-wyborcza-znowu-rozgrywa-wybory

W tym miejscu tytuł tego tekstu powinien być już prawie zrozumiały.
Trzeba tylko wyjaśnić, że słowo „chazar” (pisane małą literą i w cudzysłowie) jest moim określeniem ujmującym zbiorczo „żydów” i żydów.
Jestem przekonany, że idealnie oddaje on istotę działań tej grupy osób – dążenie do podporządkowywania sobie tubylców.
Podobnie jak czynili to ludzie, których jakąś część genów (mniejszą, większą czy choćby tylko śladową) współcześni „chazarowie” dziedziczą.

A „szabes – goj”?
No cóż, najbardziej podoba mi się określenie, które usłyszałem w mojej rodzinnej wsi – „przydupas żydowski”. Oczywiście, każdy może wyszukać sobie bardziej literacką definicję.

I na koniec, jeżeli jakaś grupa osób – bez względu na to, czy wyznaje jakąś religię, czy nie, bez względu na to, czy jest jakiejś narodowości, czy nie i bez względu na wszelkie inne prawdziwe czy wymyślone „związki” – „dogaduje się” ze sobą, otwarcie lub zakulisowo, aby pozbawić ogół (naródogół obywateli) jego podstawowych praw politycznych: do faktycznego decydowania o swym państwie, to mamy do czynienia ze spiskiem.
Czyli z przestępstwem.
Bez względu na to, czy jest ono penalizowane w przepisach, czy nie!!!

Więcej o zamachu na NASZE – POLAKÓW suwerenne prawa w tekście: „POLSKA DLA POLAKÓW – czy tego chce Pan, czy nie, Panie (P)AD!”
(http://naszeblogi.pl/48767-polska-dla-polakow-czy-tego-pan-chce-czy-nie-panie-pad) i w wielu innych tekstach dostępnych na wskazanych na końcu portalach.

I co dalej?
No cóż – „dalej” to powinny działać odpowiednie instytucje państwowe.
Jeżeli jeszcze są one faktycznie polskie.

 

Dariusz Grudziecki

  • Polonista, prawnik, publicysta. Autor książek: „W poszukiwaniu suwerena. Czy każdy jest suwerenem?” 2009r., „Co to jest demokracja?”, 2010 r., „Postmonarchia czy demokracja?”, 2013 r., „Demokracja”, 2013 r. oraz ponad stu tekstów publicystycznych. Więcej informacji na stronie: grudzieckidariusz.pl

Źródło: NaszeBlogi.pl , 14 stycznia 2018.

 

  • Ilustracja tytułowa:  Szabasowa kolacja zorganizowana przez Jonny’ego Danielsa w Warszawie. Fot. YT. Danielsa. YT. / wybór zdjęcia wg.pco

 

, 2018.07.16.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci