1000 lat nie było biosekuracji i rolnicy hodowali zdrowe świnie, ale nie teraz. Co się stało?


Polska zaatakowana bronią biologiczną ?

Źródło: Wolna Polska, 31 lipiec 2018

*

Zdradzili naszych rolników! Polskie MSZ wydaje miliony złotych na rozwój i szkolenie konkurencji polskich rolników!

Ministerstwo Spraw Zagranicznych rujnuje polskich rolników. Wbrew narodowemu interesowi wspiera finansowo i buduje zagraniczną konkurencję. Resort jeszcze nie wyjaśnił skandalu z dotacją na rozwój ukraińskich plantacji malin, a już na jaw wyszła kolejna afera. Tym razem finansowany przez MSZ projekt wsparcia ukraińskich producentów sera. Rolnicze związki i organizacje nie kryją wzburzenia. Bezmyślna, rolnicza dyplomacja uderza w polską wieś. To zdrada! – mówi „Warszawskiej Gazecie” Michał Kołodziejczak, szef Stowarzyszenia Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw.

 

Szkolenie i dotowanie konkurencji

Niedawno „Warszawska Gazeta” opisywała aferę z dofinansowaniem przez MSZ ukraińskich producentów malin. Resort spraw zagranicznych przekazał na ten cel ponad 260 tys. zł. Naszym konkurentom zaoferowano darmowe szkolenia z uprawy roślin, zajęcia z marketingu i zapewniono zbyt owoców. Na takie wsparcie nie może liczyć żaden polski rolnik. To nie wszystko. Na Ukrainę wysłano 70 tys. sadzonek najlepszych polskich odmian malin. Oddaliśmy więc wiedzę, doświadczenie oraz unikatowy materiał genetyczny. I cisza. Programu pomocy nie wstrzymano. Nikt nie przeprosił.

Okazało się, że to niejedyny rolniczy program naszej dyplomacji. Na dotacje mogą liczyć także ukraińscy producenci sera. MSZ opłaciło projekt „Wsparcie wprowadzania nowych technologii przetwórstwa mleka poprzez zapoznanie się z polskimi doświadczeniami”. Skierowany jest do rolników z Wołynia i obwodu równieńskiego, a więc z terenów tuż przy naszej granicy. – Celem projektu jest poprawa efektywności małych ferm, przedsiębiorstw i gospodarstw rodzinnych, zapoznanie rolników z nowymi technologiami przetwórstwa mleka. Mowa tu o produkcji sera i jego sprzedaży – wyjaśniła kierowniczka projektu Ełła Jacuta. Półroczny kurs ma obejmować poznanie polskich technologii, sposobów produkcji i najlepszych form sprzedaży. Oprócz spotkań eksperckich na Ukrainie przewidziane jest też szkolenie w polskich zakładach mleczarskich. Podsumowaniem ma być wydanie specjalnego podręcznika do nauki najnowszych, polskich technologii przetwórstwa mleka i produkcji serów. Szkolenie, za pieniądze polskich podatników, prowadzą wspólnie ukraiński Fundusz Rozwoju Regionalnego z Wołynia i Fundacja Europejska Akademia Samorządowa z Lublina.

Polskim dyplomatom za wsparcie podziękował szef wołyńskiej administracji obwodowej Jurij Gorbenko: – Mamy w obwodzie już jedną kooperatywę rolniczą. Mam nadzieję, że projekt produkcji serów zainteresuje naszych rolników i da impuls do rozwoju nowych gospodarstw. A tym samym do skutecznej konkurencji z polskimi rolnikami.

 

Wiejska dyplomacja

MSZ dotuje różne inicjatywy zagraniczne w ramach programu „Polska pomoc”. Jak zapewnia, nie musi pomysłów konsultować z innymi resortami. Stąd też wielkie zdziwienie Ministra Rolnictwa po ujawnieniu projektu wspierania ukraińskich producentów malin. I to w sytuacji załamania się polskiego rynku skupu. Zapewne minister Ardanowski nie wiedział też o dotacjach dla obcych producentów sera. To dość irytujące i kłopotliwe. „Warszawska Gazeta” w trosce o ułatwienie przepływu informacji w ramach rządu i pomocy urzędnikom przeanalizowała wyniki konkursów MSZ na dotacje z ostatnich trzech lat. Okazało się, że spośród 121 zwycięskich projektów 26, czyli co piąty, dotyczył rolnictwa. Na polskie wsparcie mogą liczyć mieszkańcy wsi na Ukrainie, w Białorusi, Mołdawii, Palestynie czy Tanzanii. I tak wielomilionowa pomoc na budowę ujęć wody i nawadnianie pól na Bliskim Wschodzie wydaje się potrzebna. To nasz gest humanitarny. Nie budzi też zdziwienia program za prawie pół miliona złotych „Rozwój sektora przetwórstwa nerkowców w dystrykcie Mkuranga w Tanzanii”. Być może pozwoli zahamować liczbę szturmujących Europę imigrantów. Nie stanowi też konkurencji dla polskiego rolnictwa. Przynajmniej na razie nie specjalizujemy się w nerkowcach. Zupełnie inaczej należy spojrzeć na programy rozwijające rolnictwo u naszych sąsiadów. Także jak Polska krajów rolniczych. A więc naszych konkurentów.

Białoruś otrzymała od MSZ wsparcie między innymi takich programów: „Zielona ekonomia w rozwoju przedsiębiorczości” (2,125 mln zł), „Akademia aktywizacji przedsiębiorczości na obszarach wiejskich” (272 tys. zł), „Innowacyjne rozwiązania ekologiczne w rozwoju małych przedsiębiorstw w regionach wiejskich” (627 tys. zł), „Rozwój przedsiębiorczości na obszarach wiejskich” (438 tys. zł), „Wsparcie rozwojowe dla mikro- i małych przedsiębiorstw w miastach poniżej 50 tys. mieszkańców oraz na obszarach wiejskich” (291 tys. zł), „Rozwój przedsiębiorczości za pomocą europejskich standardów i narzędzi w małych miastach i na wiejskich obszarach obwodu mińskiego” (252 tys. zł). Jak widać, naszym dyplomatom bardzo leży na sercu rozwój białoruskiej wiejskiej przedsiębiorczości. Zapewne prezydent Łukaszenka bardzo to docenia. Jak też i ukraińscy politycy.

Na Ukrainie MSZ sponsorowało oprócz producentów malin i sera między innymi takie projekty: „Szkoła przedsiębiorczości wiejskiej” (440 tys. zł), „KUPUJMO RAZOM 2.0 – innowacyjne zwiększanie konkurencyjności ukraińskich firm przez kumulowanie i optymalizację zakupów, współpracę organizacji społecznych i e-learning” (1,112 mln zł), „Ukraińskie klastry energii odnawialnej – realne narzędzie rozwoju i skutecznej współpracy ukraińskich małych i średnich przedsiębiorstw” (431 tys. zł).

Szczególnie hojna nasza dyplomacja jest dla Mołdawii: „Rozwój usług rolniczych i pozarolniczych” (3,135 mln zł), „Rozwój produkcji rolnej i usług doradztwa rolniczego” (2,445 mln zł), „Rozwój usług pozarolniczych w regionach wiejskich” (650 tys. zł), „Wzrost wydajności i konkurencyjności gospodarstw rolnych oraz rozwój usług doradztwa rolniczego” (947 tys. zł), „Rozwój usług rolniczych na obszarach wiejskich” (962 tys. zł) czy nawet „Mołdawskie Szlaki Kulinarne – konsolidacja i multiplikacja modelu. Rzecznictwo, promocja i inwestycje na rzecz kompletnych/zintegrowanych produktów turystyki wiejskiej i certyfikowanego mikroprzetwórstwa w regionach Calarasi i Purcari” (365 tys. zł). To kilkanaście milionów złotych. Pieniędzy, których nie ma na ratowanie polskiego rynku rolnego. – Im się wszystko pomieszało. Minister spraw zagranicznych zajmuje się rolnictwem. Co prawda, zagranicznym. A minister rolnictwa w pierwszą podróż wyjeżdża do Izraela zamiast na polską wieś. I bawi się w dyplomatę. Szok – komentuje „Warszawskiej Gazecie” Michał Kołodziejczak, organizator rolniczych protestów i szef Stowarzyszenia Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw.

 

Idiota w sadzie

Rząd zdaje sobie sprawę z rosnącego niezadowolenia wśród rolników. Dlatego też ustami premiera ogłosił „Plan dla wsi”. Wieś jednak nie chce planów, chce działań. A tych na razie nie ma. Jedynym działaniem jest akcja przekonywania do pomysłów władzy. W kraj ruszyli działacze, posłowie, a nawet członkowie rządu. Marek Suski, szef Gabinetu Politycznego premiera, wybrał się do rodzinnego Grójca. To mazowieckie zagłębie sadownicze. Minister, jak nikt, powinien znać sąsiedzkie problemy. Być może rodzinna ziemia skłoniła go do wyjątkowej szczerości. Przyznał, że nie jest zwolennikiem interwencyjnego skupu jabłek i przeznaczania ich na paliwo w biogazowniach, czego domagają się sadownicy. Lepiej by było, gdyby owoce trafiły do potrzebujących jako pomoc humanitarna. – Idiota! – kwituje krótko Michał Kołodziejczak. Rolnicy są oburzeni. Jak można proponować im bezpłatne pozbycie się zbiorów. Z tego przecież żyją. Jak nie zarobią, to sami będą tymi potrzebującymi. Od władzy chcą decyzji, a nie wizji. – Minister Ardanowski chodzi po polskich polach i sadach, prowadząc za rękę premiera jak Piotrusia Pana i wspólnie szukają pomysłu – opisuje „Warszawskiej Gazecie” Michał Kołodziejczak. A rolnicy już pomysł mają. Podsunął im go osobiście minister rolnictwa. Zaproponował, by zrzeszali się w grupy producenckie. Chcą się zrzeszyć, ale w jedną silną organizację. Już 5 sierpnia w Orzeżynie pod Sieradzem odbędzie się Zjazd Rolników.

Stanisław Kleszczewski 

 

Źródło: warszawskagazeta.pl , 30 sierpnia 2018.

*

 

   , 2018.08.31.

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane