Czy Dariusz Przywieczerski będzie czytał w więzieniu „Przedwiośnie”


Całe szczęście parasol umieścił w SN zakładkę z informacjami dotyczącymi LUL – Latającego Uniwersytetu Leszczynowego i nie muszę już ich powielać tutaj, a przez to i tytuł może być inny niż wczoraj i przedwczoraj.

Zanim przejdę do Przywieczerskiego chcę jeszcze powiedzieć jaki będzie tytuł wykładu Marka Budzisza, brzmi on – Strategiczny unik. Czy w 2022 roku Rosja zwycięży w rywalizacji z Zachodem, czy powtórzy los ZSRR.

Nie wiemy jeszcze jaki będzie tytuł wykładu dr hab. Krzysztofa Kaczmarskiego i o czym dokładnie opowie nam bloger o nicku Pioter, reszta jest jasna. Czekamy ze spokojem na nowe informacje.

Radio w samochodzie pęka od dezinformacji, z rana mówili o tym, że USA nie wydadzą Przywieczerskiego Polsce, a po południu, że wylądował on już i jedzie do więzienia specjalną karetką. No, może nie aż tak, ale że na pewno jest już w Polsce.

Minister Ziobro wypowiedział się w tonie interesującym i ciepłym, mówiąc, że oto sprawiedliwość zwyciężyła. Wszyscy wiemy, że nie zwyciężyła i nie chodzi o to, by Przywieczerskiego, 72 letniego emeryta zapuszkować na dwa i pół roku. On w tym więzieniu będzie miał jak w uchu, a potem wyjdzie i znów pojedzie na Florydę czy gdzie tam mu będzie pasowało.

Dwa i pół roku za aferę FOZZ to jest śmiech na sali i raczej trzeba by zapytać jakim targiem udało się tego Przywieczerskiego wydobyć z USA, czym trzeba było zapłacić za ten symboliczny areszt tuż przed wyborami samorządowymi?

Ja tego nie wiem, ale wiem, że trzeba się kierować w życiu jedną zasadą, taką jaką zawsze stosowałem na podwórku i taką jaką stosuje się w botanice przy oznaczaniu gatunków – podobne do podobnego. Jeśli więc w początkach transformacji mieliśmy szereg afer, z których jedna, na naszych oczach została przerobiona przez propagandę na bohaterski czyn czyli ratowanie Żydów z ZSRR, to może wszystkie inne miały podobne podłoże?

Ja tego nie wiem, tylko pytam. Wszystkie bowiem wielkie afery i przewały dokonywane na naszych oczach, mają charakter bardzo prymitywny i uproszczony, łatwo także zgadnąć co i kto za tym stoi, tym bardziej, że propaganda, która zastąpiła cenzurę nie pełni oczekiwanej funkcji, to znaczy niczego nie ukrywa. Przeciwnie – demaskuje i to w sposób totalny.

Nie śledziłem nigdy i nie emocjonowałem się żadną aferą finansową, nie ciekawiło mnie to z istoty. Nie dlatego, żebym coś podejrzewał czy miał jakieś obawy, albo żebym był słabo zainteresowany sprawami publicznymi, ale intuicja podpowiadała mi, że nie warto. I teraz mamy taką oto sytuację – żeby utrzymać w całości narrację sojuszniczą, trzeba robić z ludzi idiotów na tak zwanego chama.

To jest bardzo ciekawe zjawisko moim zdaniem, czekajmy w co się ono rozwinie. Bo sądzę, że może być o wiele bardziej interesująco niż za Tuska i jego kompanów, którzy wynajmowali się do sprzątania garażu Niemcom. Taki Graś był kiedyś, nie wiem czy pamiętacie…

Dziś mamy tego Przywieczerskiego i ja nie mogę się nadziwić, że przez lata całe nikt nie zapytał, co się stało z ukradzionymi przez tego faceta pieniędzmi. Bo ja rozumiem, że chodzi o kradzież dużych sum, jest w tej sprawie wyrok sądu i można bez obaw nazywać Przywieczerskiego złodziejem. Czy tak? Jeśli tak, to trzeba zapytać – gdzie kasa? Na co poszła i jakie inwestycje sfinansowano.

Ja wiem, że nikt nie zapyta, a wszystkie emocje będą się komasować wokół triumfu sprawiedliwości nad złem. Niech i tak będzie. Mam jednak dobrą radę dla ministra Ziobro i innych ministrów, a także dla Jacka Kurskiego, żeby popracowali nad jakością przekazu, bo może się okazać, że dobre chęci, areszt dla Przywieczerskiego, 500+ i inne atrakcje nie wystarczą do tego, by osiągnąć wymagany i pożądanych wynik w wyborach. Co prawda PO skręca na lewo, czyli popisuje się dramatycznym wprost niezrozumieniem spraw i okoliczności, ale nawet to może nie mieć znaczenia. Są bowiem granice, za którymi ludzie przestają już słuchać i rozumieć, a rozpoznawszy z kim mają do czynienia uciekają w najbliższe krzaki i odmawiają opuszczenia tego miejsca, nawet kiedy proponuje im się pieniądze na dzieci.

Pamiętam swoją pierwszą pracę. Była to praca w archiwum prasowym Gazety Wyborczej. Przepracowałem tam, jako student trzy wakacyjne miesiące, wkładając wycinki z gazet naklejone na kartki A4 do grubych tekturowych teczek. W całym archiwum najwięcej teczek miała afera FOZZ właśnie. I były to teczki najgrubsze. Ja zaś, nie mając zielonego pojęcia co się dzieje wokół, pomyślałem sobie, że jak zadzwonię to tego Przywieczerskiego – a miałem dwadzieścia parę lat – i poproszę go o wywiad, to on się zgodzi, a ja będę mógł zostać dziennikarzem. Koleżanki trochę się ze mnie podśmiewały, ale ja wiedziałem swoje (jak zwykle zresztą).

Rzecz jasna Przywieczerski nie odebrał, a ja poszedłem inna drogą. Lepszy numer zrobił za to kiedyś kolega Juliusz, który – będąc studentem I roku polonistyki – a trzeba Wam wiedzieć, że on podobnie jak ja kończył technikum leśne, tylko gdzie indziej, wkroczył do gabinetu dyrektora Teatru Adekwatnego i zaproponował temuż dyrektorowi wyreżyserowanie sztuki Eurypidesa „Fenicjanki”. Juliusz chciał w ten sposób zaimponować pewnej koleżance, ale zaimponował z tego co wiem tylko mi, bo mnie rzeczywiście zatkało.

Dyrektorem tego, nie istniejącego już dziś teatru była wtedy śp. Magda Teresa Wójcik, która ze wszystkich sił starała się Juliusza spławić, ale on był tak zawzięty, że łaził tam co tydzień. Nic mu to nie pomogło, bo zdaje się, że ta koleżanka uznała, że oszalał. Nie pamiętam dokładnie jak to było, ale uważam, że historia jest warta przytoczenia, bo i dziś przydałoby się Juliuszowi trochę więcej uporu i determinacji.

No, ale wracajmy do Przywieczerskiego, gdzie on podział te wszystkie pieniądze? Tego nie wiemy, a więcej – nas to nawet nie interesuje, a to z tego względu, że teczki afery FOZZ zgromadzone w archiwum prasowym gazowni były najgrubsze. Interesuje nas jedynie to, w jak niewiarygodny i naiwny sposób próbuje się tę aferę rozgrywać dziś. To też jest podobne. Wiecie do czego?

Powiem Wam – do Smoleńska, do propagandowego rozegrania Smoleńska. To jest ten sam sznyt i tak samo się zakończy. Obstawiam już dziś, że przed wyborami parlamentarnymi telewizja polska pokaże fabularyzowany dokument do aferze FOZZ oraz o dzielnych prokuratorach, którzy ujęli mózg tej afery, demonicznego Dariusza P, ukrywającego się na plaży w Portofino, w koszu….Zagra go rzecz jasna Jerzy Zelnik.

Na dziś to tyle, zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

Podaję wszystkim mail, pod który kierować należy pytania dotyczące konferencji LUL

[email protected]

Rozumiem jednak, że wszystko jest jasne póki co i nic nie trzeba dodawać.

 

Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  9 września 2018.

 

  • Ilustracja tytułowa: Dariusz Przywieczerski. Zdjęcie z rekordu Pinellas Couty Sheriff’s Office. Fot. za: wikipedia.org  / Wybór zdjęcia wg.pco

 

  , 2018.09.11.

Autor: Gabriel Maciejewski