Kłamstwo o wzroście gospodarczym


Na Miłość Ojca naszego, który jest w Niebiesiech, jakiż to owszem upiorny duch opętania Was samych ogarnąć musiał, skoro wszelki zmysł prawdy i prawa z sumienia Waszego wyrugowawszy, do tego stopnia Was zaślepił, iż nie tylko zgrozy nie czujecie żadnej, ale nawet oczywistości nie widzicie…
August hrabia Cieszkowski

 

Iluzja powszechnego dobrobytu jest rozsiewana w Polsce od kilkudziesięciu lat. Ponieważ statystyka nieustanie obnaża tę iluzję, politycy sięgają wyłącznie do tych wskaźników, które z powszechnym dobrobytem mają niewiele wspólnego, lecz wywołują wrażenie stopniowego posuwania się do przodu. Na tym przede wszystkim polega manipulowanie danymi statystycznymi. Zmienia się zestaw wskaźników statystycznych w taki sposób, aby dostarczyć dowody na kolejne sukcesy polityki gospodarczej, chociaż ta jest obciążona brakiem konsekwencji, krótkowzrocznością i uległością wobec wpływowych grup nacisku. Już nie chodzi o powszechny dobrobyt, lecz o wzrost gospodarczy. Ponieważ ogół nie ma żadnego pojęcia o tym, co kryje się za wskaźnikiem wzrostu Produktu Krajowego Brutto, kłamstwo łatwo przechodzi.

Piszemy o tych prostych sprawach dlatego, że tak się dzieje również obecnie. Dzisiaj obserwujemy renesans „wzrostu gospodarczego” Polski. I wielu ludzi daje się nabrać. Nawet bardzo krytyczni wobec obecnych rządów publicyści zgodnie przyznają, że nastąpiło ożywienie gospodarcze (rośnie PKB, spada stopa bezrobocia). Innych wskaźników nie zauważają lub w ogóle nie zaglądają do roczników statystycznych. Jakość wybranych wskaźników statystycznych też nie interesuje ich specjalnie.

W ślad za sztucznie wywołaną euforią rzekomego wzrostu gospodarczego pojawiła się… rozrzutność. Rząd zaciąga nowe, wielomiliardowe długi, których z pewnością nikt nie będzie mógł spłacić, co oznacza oddawanie kraju w niewolę wierzycieli. Kontrola zadłużenia publicznego i prywatnego nie istnieje. Ale… co tam (życie jest krótkie, zwłaszcza podstarzałych polityków). Rząd i Prezydent RP finansują „bardzo ważne” projekty i zakupy zagraniczne (atlantyckie i europejskie, humanitarne i militarne, ideowe i biznesowe). Sypią funduszami socjalnymi. Oto, do czego prowadzi owa euforia rzekomego wzrostu gospodarczego.

***

Globalny kryzys ekonomiczny nadal Polski „nie dotyka”? A może „dotyka”, ale Polska jest wyjątkowym krajem, w którym pojawiła się (nie wiadomo dlaczego) dobra koniunktura gospodarcza? Dzieje się tak pomimo głębokiego, długookresowego, globalnego kryzysu ekonomicznego? Takie myśli mogą przychodzić do głowy tylko tym ludziom, którzy o ekonomii nie mają „zielonego pojęcia”. I politykom, którzy dzięki kłamstwom o dobrobycie chcą sobie poprawić koniunkturę polityczną, najchętniej przed kolejnymi wyborami.

W ciągu dziesięciu lat globalny kryzys ekonomiczny przekształcił się w kryzys cywilizacji zachodniej. Zapowiada głębokie zmiany o charakterze globalnym, które należy uważnie obserwować i aktywnie przeciwdziałać rosnącym zagrożeniom. Powstają wielkie konflikty. Dlaczego w tej złożonej i niebezpiecznej sytuacji politycy w Polsce zachowują się jak zadowolone, tłuste koty?

***

Ponieważ współcześnie kłamstwo jest w Polsce zjawiskiem powszechnym, niektórym ludziom wydawać się może, że wspomniane kłamstwo o wzroście gospodarczym jest czymś naturalnym lub nawet korzystnym. Dlatego warto zauważyć, że każde kłamstwo dotyczące życia społecznego i gospodarczego dotyczy spraw istotnych. Nie przewija się w mało znaczących stosunkach indywidualnych czy towarzyskich. Jest kłamstwem o charakterze publicznym, czyli kłamstwem zanieczyszczającym cały obszar życia publicznego. Kłamstwo publiczne ma zasadniczo inne znaczenie, aniżeli kłamstwo w stosunkach indywidualnych ponieważ niszczy społeczeństwo i gospodarkę. Rozpanoszyło się ono do tego stopnia, że nie tyle upiększa rzeczywistość, ile raczej z myśli społecznej rzeczywistość wyrugowało.

Jest kłamstwo, to z pewnością są również kłamcy, a nie tylko błądzące owieczki.

W obowiązującym w Polsce prawie, wszelkie nadużycia i przestępstwa dotyczące sfery publicznej są traktowane obecnie jako drugorzędne w stosunku do nadużyć i przestępstw uderzających w jednostki.

Powinno być odwrotnie. Odpowiedzialność za destrukcyjne działania w sferze publicznej powinna być wyższa, aniżeli w stosunkach indywidualnych ze względu na wyższą szkodliwość społeczną. Czy to przypadek, że wielomiliardowe nadużycia w sektorze publicznym są ciągle bezkarne? Kim są beneficjenci tej bezkarności? Kto ich chroni?

***

Kłamstwo publiczne jest głoszone bezkarnie. Jest to kłamstwo najczęściej rozpowszechniane z premedytacją, gdyż jest mało prawdopodobne, aby kłamliwi politycy zupełnie nie znali rzeczywistego stanu polskiej gospodarki i słabych perspektyw gospodarczych. Kłamstwo nie jest jedynie wyrażaniem subiektywnej opinii, lecz uderzeniem w publiczny osąd rzeczywistości, w dążenie do prawdy, sprawiedliwości i dobra wspólnego. Ów krytyczny osąd ma wymiar praktyczny: jest podstawą działania społecznego. Kłamstwo publiczne jest zaprzeczeniem tego działania. Ma charakter skrajnie aspołeczny.

Mamy do czynienia z kłamstwami politycznymi i propagandowymi, które nie tylko dotyczą stanu i perspektyw gospodarczych Polski, są trwale powielane przez znajdujących się u steru władzy polityków przez trzydziestoletni okres tzw. transformacji ustrojowej (nie licząc okresu panowania kłamstw komunistycznych, gdyż w zestawie kłamstw komunistycznych propaganda sukcesu gospodarczego nie była skrajnie fałszywa).

Czy na tym cokolwiek można zbudować? Już samo kłamstwo w sprawie wzrostu gospodarczego jest nadzwyczaj szkodliwe i groźne. Wcześniej wielokrotnie sygnalizowaliśmy, że wyklucza ono przeciwdziałanie kryzysowi gospodarczemu, zaś w praktyce pogłębia ten kryzys. Sygnalizowaliśmy, iż kłamcy publiczni z czasem stają się niezdolni do społecznego działania. Toteż kłamstwo uderza pośrednio w samych polityków, gdyż pozbawia ich zdolności twórczego działania (w kuluarowych rozmowach określaliśmy to mianem „procesu debilizacji”).

***

Najważniejszy argument przeciw powielaniu kłamstwa o wzroście społeczno-gospodarczym należałoby sformułować bardziej jednoznacznie. Na przeszkodzie stoi jednak słabe wykształcenie ekonomiczne większości ludzi, nie potrafiących rozszyfrować manipulacji statystyczno-ekonomicznych. Ilu Polaków wie, że polskie gospodarstwa domowe mają najniższą wartość majątku spośród krajów należących do OECD? Czy fakt ten można pogodzić z propagandą sukcesu? Kto interesuje się metodą liczenia Dochodu Narodowego brutto, który w perspektywie dwudziestu kilku lat praktycznie nie wzrasta? Na domiar złego jest błędnie liczony, bowiem nie uwzględnia inwestycji ujemnych, czyli strat majątku narodowego z tytułu prywatyzacji i upadłości polskich przedsiębiorstw. Jeśli do tego dorzucimy fakt, że do Dochodu Narodowego dopisywane są dochody w przeważającym stopniu bezużytecznych (i często szkodliwych) sektorów gospodarczych (nadmiernie rozbudowanej administracji, banków, agencji obrotu nieruchomościami, ochrony, hazardu i prostytucji), zachwyt nad wzrostem gospodarczym powinien topnieć jak śnieg na wiosnę.

***

Kłamstwo publiczne jest nie tylko szkodliwą praktyką polityki ekonomicznej w Polsce, lecz stało się elementem istniejącego w Polsce systemu społeczno-gospodarczego. Sprawia ono, że system polityczny ma niewiele wspólnego z demokracją (to zakłamanie demokracji), a tym bardziej respektowaniem interesów narodowych (to zakłamanie interesów narodowych), lecz staje się systemem oszukańczym, opartym na doskonaleniu technologii oszustwa (czyli na manipulacji społecznej). Demokracja oparta na wykorzystaniu fałszu jest wykastrowaną demokracją. Kłamstwo o wzroście społeczno- gospodarczym jest świadectwem pogardy dla interesów narodowych. To pociąga za sobą dalsze kłamstwa o patriotyzmie, religijności, moralności itp.

Z rzeczywistości tego systemu społeczno-gospodarczego bardzo trudno się wydostać. Przypomina on bardziej obóz koncentracyjny, aniżeli system podejmowania decyzji politycznych, ze wszystkimi atrybutami niszczenia wolności politycznej i gospodarczej. Rządzący politycy mimowolnie przeistaczają się w nadzorców i strażników obozu koncentracyjnego, nie wahającymi się przez represjonowaniem nadzorowanych i gnębionych przeciwników. Nie otwiera im oczu kłamstwo o zadłużeniu „frankowiczów”. Z zapałem powielają dziesiąty raz kłamstwo o coraz lepszych warunkach rozwoju polskiej przedsiębiorczości, nie chcąc widzieć przyczyn jej degradacji. Nie odrzucają kłamstwa o sprawiedliwości podatkowej, jedynie czasem ubolewają nad niesprawiedliwością.

Większość polskiego społeczeństwa instynktownie ucieka od polityki, toteż słabo orientuje się w tym stanie rzeczy. Zbyt łatwo ulega złu, które kryje się w kłamstwach polityków. Opanowani przez to zło politycy są złoczyńcami działającymi na szkodę społeczeństwa. Wśród rządzących polityków nie znajdziemy „ludzi bez skazy”, bowiem są oni skażeni współdziałaniem ze złoczyńcami. Jako „klasa polityczna” są zniewoleni przez struktury zła – oszukańczy system społeczno-gospodarczy.

***

Takie jest żniwo kłamliwej polityki ekonomicznej, która została przygotowana i zafundowana Polakom z zewnątrz i była realizowana przez wszystkie kolejne rządy po 1989 roku. Początkowo była to kłamliwa obietnica dobrobytu gospodarczego, oparta na fałszywej neoliberalnej argumentacji . Następnie musiano kłamać, że obietnice samorzutnie się spełniają, aby kontynuować dalej szkodliwą dla Polski politykę ekonomiczną. Wreszcie, ponieważ kłamstwo o wzroście gospodarczym stało się jaskrawo sprzeczne z doświadczeniem większości Polaków, znaleziono sposoby jego usankcjonowania jako opcji równorzędnej z prawdą, lecz politycznie skuteczniejszej.

W gruncie rzeczy postmodernizm (wchodzący także w obszar wiedzy ekonomicznej) jest formą walki z prawdą, którą zaszczepiono środowiskom opiniotwórczym, ekonomistom, prawnikom, menagerom etc. pozbawiając je wrażliwości na kłamstwo. Wielu ludzi dało się przekonać, że w życiu gospodarczym nie ma miejsca na posiłkowanie się prawdą, gdyż prawda jest… nieefektywna.

Nie będziemy tutaj omawiać ekonomicznych skutków kłamstwa o wzroście gospodarczym w Polsce. Naszą uwagę przykuwają jego skutki społeczne, z których najbardziej toksycznym jest przyzwolenie dla wszelkiego kłamstwa. Mamy do czynienia z dwupiętrową konstrukcją. Na jednym piętrze znajdują się kłamcy polityczni i medialni, którzy zarażają kłamstwem społeczeństwo, na drugim zaś – okłamani obywatele.

Przyjdzie zaś ów Niegodziwiec wyposażony w moc Szatana i będzie dokonywał rzeczy niezwykłych i fałszywych cudów. Będzie się posługiwał złem we wszelkich jego postaciach, byle tylko uwieść tych, którzy idą na zatracenie, ponieważ nie przyjęli z miłością prawdy…”. Ów fragment Drugiego listu do Tesaloniczan przytaczamy nie dlatego, aby dowodzić, że zawarte w nim proroctwo obecnie się spełnia. Otóż ci wszyscy, którzy dają się uwieść kłamliwym politykom i propagandzistom faktycznie idą na zatracenie, zaś przyczyną tego jest odrzucenie prawdy, zarówno w wymiarze świeckim, jak też religijnym. Takie stanowisko wyraża zdanie o tych wszystkich, którzy zezwalają na rugowanie prawdy i tolerują wspomniane zło polityczne. O ile sprawcy zasłużyli na napiętnowanie hańbą, o tyle ci drudzy nie są zwolnieni z winy, lecz idą na zatracenie. Nie usprawiedliwia ich tolerancyjna postawa wobec ludzi (dziś bezwarunkowa tolerancja ukrywana jest często pod szyldem miłości bliźniego), szanowanie godności wszystkich osób (w tym osób, które nie strzegą swej godności i ją utraciły), podszytą tchórzostwem lub koniunkturalizmem bezradność wobec politycznych i medialnych złoczyńców. „W ten sposób bowiem zasłużą sobie na wyrok potępienia ci wszyscy, którzy zamiast uwierzyć prawdzie, znaleźli upodobanie w nieprawości”.

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

 

Za: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor , 2018-08-27

Podkreślenia tekstu tłustym drukiem – wg.pco

  • Ilustracja tytułowa: Spider-Man wg Stove Ditko – Getty images. / Wybór wg.poc

 

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ  .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-22018.09.16.

Artur Śliwiński

Autor: Artur Śliwiński