W drodze do Polin. Dwa wydarzenia, jeden scenariusz. (Część I.)


1944 – 1956: banda czterech

 

W Polsce w latach 1944-1956 komuniści w sposób radykalny przystąpili do niszczenia stosunków własnościowych, zarówno własności prywatnej i spółdzielczej. W ramach reformy rolnej wywłaszczono ziemian, właścicieli fabryk i zakładów produkcyjnych, sklepikarzy, kupców. Polacy stali się społeczeństwem bezklasowym, zostali wywłaszczeni i zmuszeni do zatrudnienia się u jednego i tego samego, kolektywnego pracodawcy. Polacy zostali brutalnie pozbawieni własnej elity. Obok deprywacji ekonomicznej i terroru policyjnego, była indoktrynacja ideologiczna społeczeństwa. Przeobrażenie narodu miało przynieść przekształcenie świadomości narodu polskiego, a mianowicie ich światopoglądu, zasad moralnych, nawyków estetycznych itp.

Jakub Berman i Bolesław Bierut w Tatrach. Około 1950 r.
Fot. Hoover Institution Archives

Jakub Berman (1901-1984), zbrodniarz komunistyczny żydowskiego pochodzenia, należał do najściślejszego kierownictwa PZPR, wicepremier Rady Ministrów. W latach 1949–1954 był członkiem Komisji Biura Politycznego KC PZPR ds. Bezpieczeństwa Publicznego, nadzorującej aparat represji stalinowskich w Polsce, współodpowiedzialny za zbrodniczą działalność Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Koordynował przygotowywania licznych procesów politycznych, prześladowania kilkusettysięcznej rzeszy członków AK, BCh i NSZ. Miał kierowniczy udział w morderstwach politycznych. W drugiej połowie lat 40. XX wieku tak umocnił swoją pozycję w Rzeczypospolitej Polskiej, że stanowił wraz z Bolesławem Bierutem, Hilarym Mincem i Zambrowskim czwórkę stanowiącą najściślejsze kierownictwo PZPR. Bez zajmowania eksponowanych stanowisk, kierował ideologią partii komunistycznej oraz aparatem terroru. Jakub Berman 9 kwietnia 1946 w Wałbrzychu do 730 zebranych Żydów z Polski wygłosił referat. Oto jego fragment dotyczący zmiany nazwisk:

„Koniecznie zmieniać nazwiska na czysto polskie. Jak trzeba to dwa razy zmieniać nazwiska. Zatajać swoje żydowskie pochodzenia. Wytwarzać i szerzyć wśród społeczeństwa polskiego opinię i utwierdzać go w przekonaniu, że rządzą Polacy, a Żydzi, nie odgrywają żadnej roli w państwie – celem urobienia opinii społecznej i światopoglądu narodu polskiego w pożądanym dla nas kierunku” (http://zygumntbialas.neon24.pl/post/109440,jakub-berman-uznac-antysemityzm-za-zdrade-glowna).

 

Jakub Berman położył podwaliny pod budowę Judeopolonii (Polin).

Roman Zambrowski. Fot. za kulturaliberalna.pl

W latach 1944-1956 w Polsce były podejmowane przez władze komunistyczne różnorodne antypolskie przedsięwzięcia o charakterze sowietyzacyjnym.

Dekret PKWN wywłaszczał ze skutkiem natychmiastowym i bez odszkodowania wszystkich właścicieli majątków ziemskich o powierzchni powyżej 50 hektarów (w województwach zachodnich powyżej 100 hektarów), odbierając im, oprócz ziemi, żywy inwentarz oraz budynki i ich wyposażenie z dworem włącznie. Łącznie przejęto ok. 13 tys. majątków ziemskich, w tym ok. 10 tys. na tzw. ziemiach dawnych (tereny należące do Polski przed 1 września 1939 r.). Reforma rolna objęła nie tylko grunty, ale również budynki mieszkalne i gospodarcze, obszary leśne, inwentarz żywy i martwy, zakłady przemysłowe oraz „przedmioty o dużej wartości artystycznej i historycznej. Ziemianie, którzy po 1945 r. nie emigrowali, a zdecydowali się na pozostanie w Polsce, jako wrogowie ustroju socjalistycznego byli represjonowani i inwigilowani przez aparat bezpieczeństwa.

W ramach reformy rolnej przejętą ziemię podzielono między chłopów, ale tylko chwilowo, gdyż już w 1948 r. rozpoczęto kolektywizację rolnictwa.

Hilary Minc, komunista żydowskiego pochodzenia. Fot. za FourWinds10.

Uchwała o obligatoryjnym ukolektywnieniu gospodarki rolnej w krajach „demokracji ludowej” została podjęta na sesji Kominformu – Biura Informacyjnego Partii Komunistycznych i Robotniczych – która odbyła się w stolicy Rumunii Bukareszcie 20 czerwca 1948 r. Polskę na tym posiedzeniu reprezentowali Jakub Berman, tak zwana szara eminencja polskiej powojennej sceny politycznej okresu stalinowskiego, oraz Aleksander Zawadzki, którzy opowiedzieli się za wdrożeniem tej rezolucji wbrew wyraźnemu stanowisku Władysława Gomułki – sekretarza generalnego Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej (KC PPR) – który był przeciwny kolektywizacji rolnictwa w Polsce w tym czasie. Inicjatorem uchwalenia bukaresztańskiej rezolucji był komunistyczny dyktator Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) – Józef Stalin. Władysław Gomułka, „zdecydowany przeciwnik uspółdzielczenia wsi”, za niepokorną postawę wobec żądań Stalina wprowadzenia w Polsce gospodarki kołchozowej, zyskał sympatię i przychylność ludności polskiej wsi, „zdobył sobie popularność i autorytet wśród chłopów” oraz miano „obrońcy chłopskiego” i „obrońcy gospodarki indywidualnej”.

Władze komunistyczne Polski Ludowej natychmiast podjęły działania mające na celu wdrożenie w życie kominformowskiej uchwały o kolektywizacji rolnictwa. W pierwszym rzędzie usunięto ze stanowiska sekretarza generalnego KC PPR Władysława Gomułkę (I sekretarz KC PPR (1943-1948), który był przeciwnikiem kołchozacji wsi polskiej, a na jego miejsce wprowadzono Bolesława Bieruta – „podrzędnego agenta sowieckiego”, (od 1948 r. Sekretarz Generalny, a od 17 marca 1954 r. I Sekretarz KC), służalczego wobec J. Stalina. Dlatego przyjmuje się, iż forsowną i brutalną kolektywizację wsi w Polsce zapoczątkowało usunięcie Władysława Gomułki z KC PPR, a objęcie przez niego władzy w 1956 r. zapoczątkował proces zahamowania brutalnej kołchozacji. Kluczowe decyzje o „budowie” rolniczych spółdzielni produkcyjnych – „polskiej odmiany radzieckich kołchozów”, zapadły na plenach KC PPR, które odbyły się w dniach 6–7 lipca i 31 sierpnia–3 września 1948 r. Pierwsze odbyło się bez udziału sekretarza generalnego KC PPR Władysława Gomułki, a na drugim pozbawiono go funkcji przywódcy partii za tzw. prawicowo-nacjonalistyczne odchylenia. Roman Zambrowski, polityk żydowskiego pochodzenia, w latach 1949–1952, nadzorował politykę forsownej kolektywizacji. Opornych represjonowano, kierując ich do obozów pracy i więzień, a synów chłopskich – do specjalnych jednostek wojskowych. Polski rolnik po raz kolejny dowiódł swojego patriotyzmu i umiłowania do ziemi ojczystej oraz poszanowania odwiecznych tradycji narodu polskiego. Wieloletni i zarazem stanowczy opór chłopów wobec kolektywizacji, który zakończył się „zdobyczą w postaci rozbicia. Zdecydowana postawa antykolektywizacyjna polskich rolników okazała się dla komunistów zaporą nie do pokonania (https://journals.umcs.pl/sil/article/download/1048/832).

Apogeum przymusowej kolektywizacji rolnictwa miało miejsce w 1953 r. Do początku lat 60. XX w. zrealizowano ją we wszystkich krajach bloku sowieckiego z wyjątkiem Polski.

Właściwym celem reformy rolnej było zniszczenie polskiego ziemiaństwa, jako warstwy posiadającej.

Władysław Gomułka po objęciu władzy przemawiający podczas wiecu na Placu Defilad. Warszawa, 24.10.1956. Fot. PAP/CAF/Wdowiński/ za dzieje.pl

Władysław Gomułka zaraz po objęciu władzy w 1956 r. zapoczątkował proces zahamowania brutalnej kołchozacji.

W kwietniu 1947 roku, podczas posiedzenia plenum KC PPR, minister przemysłu i handlu Hilary Minc, polityk żydowskiego pochodzenia, od 1944 r. do 1956 r. był osobą kierującą polityką gospodarczą państwa, w ramach tzw. wojny o handel nakreślił gospodarczą wizję „polskiej demokracji ludowej”. Jej realizacja doprowadziła do prześladowań i praktycznej likwidacji własności prywatnej oraz spółdzielczej. Tylko w latach 1947-1948 liczba przedsiębiorstw i sklepów prywatnych spadła o ponad połowę.

Roman Zambrowski był faktycznym przywódcą frakcji „Puławian”, opowiadającej się za ograniczonymi reformami i liberalizacją systemu. Dziwne było jego zachowanie, gdyż wcześniej, w latach 1949–1952, nadzorował politykę forsownej kolektywizacji wsi. Po 1956 r. przeszedł na rewizjonizm (młody Marks). 6 lipca 1963 r. XIII plenum KC PZPR oficjalnie przyjęło jego rezygnację z funkcji sekretarza KC i członka Biura Politycznego „z powodu złego stanu zdrowia”. Złożył rezygnację, gdyż wiedział, że będzie usunięty. Protesty 1968 r. odbywały się pod hasłami powrotu Zambrowskiego do władzy.

 

 

Polacy bez elity

 

W latach 1944-56 Polacy brutalnie zostali pozbawieni własnej elity: arystokracja, ziemiaństwo, przemysłowcy i handlowcy. Narodowi Polskiemu przetrącono kręgosłup. Tak tylko dla przykładu: obecnie ziemiaństwo jest bardzo silną warstwą społeczną w Wielkiej Brytanii oraz w znacznym stopniu w Europie Zachodniej (szczególnie we Francji, Hiszpanii oraz Niemczech).

Historia narodów jest pełna przykładów, że żaden naród nie może utrzymać swej tożsamości, jeżeli zostanie zniszczona jego warstwa przewodnia. Inteligencja polska poniosła największą ofiarę w czasie II wojny światowej, by wspomnieć Katyń, czy mordy popełnione przez Niemców w ramach realizacji tzw. „Akcji Inteligencja” (niem. Intelligenzaktion).

Katyń. Sklejka zdjęć, Archiwum Uniwersytedu w Llund, Szwecja

Łącznie, w wyniku „Akcji Inteligencja”, zginęło ok. 100 tys. Polaków, spośród których 50 tys. zamordowano w ramach tzw. „akcji bezpośredniej” (tj. rozstrzelano), a kolejne 50 tys. wysłano do obozów koncentracyjnych, gdzie przeżył jedynie znikomy procent.

Podczas II wojny światowej część inteligencji znalazła się na emigracji, po 1945 r. w większości bez prawa powrotu do Ojczyzny. Natomiast ci, co pozostali w Polsce i uniknęli pogromu hitlerowskiego i bolszewickiego, padli ofiarą komunizmu.

 

 

Katownie UB

 

Katownie UB były w wielu polskich miastach (ponad 100). Na początku lat 90. XX w. w porze nocnej TVP2 wyemitowała film „Katownia UB w Kłodzku”. Pokazano go tylko jeden raz.

Dawna siedziba PUBP w Kłodzku. Fot. Wiki.

Znaczący procent (13,7) oficerów pochodzenia żydowskiego znalazł się także wśród szefów i zastępców szefów Wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego/ Wojewódzkiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego. Najwięcej z nich znalazło zatrudnienie w wojewódzkim UB we Wrocławiu, gdzie wśród osiemnastu zastępców szefów WUBP/ WUdsBP sześciu (33 proc.) było Żydami: Władysław Wątorek (Adolf Eichenbaum), Jan Stesłowicz (Lemil Katz), Adam Nowak (Adaś Najman), Adam Kornecki (Dawid Kornhendler), Eliasz Koton i Karol Grad, a w niektórych wydziałach i sekcjach urzędu przedstawiciele tej narodowości stanowili niekiedy 1/3 ich całego stanu osobowego. Zjawisko takie występowało np. w Wydziale ds. Funkcjonariuszy, Wydziale V, VIII i Gospodarczym.

Siedziba Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach, ul. Powstańców 31. fot. za AudioTrip.

W latach 1945-1956 poszczególnymi wydziałami kierowali: personalnym – Leonarda Opałko (Lorka Nadler) (1945-1946); I – Roman Wysocki (Altajn) (1950-1951); V – Józef (Jefim) Gildiner (1951-1952); X – Józef (Jefim) Gildiner (1952-1954); “A” – Edward Last (1946); śledczym – Antoni Marczewski (1946-1947), Feliks Różycki (Rosenbaum) (1950-1952); Wydziałem ds. Funkcjonariuszy – Bronisław Romkowicz (Maks Bernkopf) (1946-1947); Sekcją Finansową – Stanisław Ligoń (Lemberger) (1949-1954); Służbą Mundurową – Arnold Mendel (1949-1950). Stanowili oni także trzon istniejącej przy WUBP komórki partyjnej PPR/PZPR (Jefim Gildiner, Karol Grad, Zygmunt Kopel, Henryk Lubiński, Grzegorz Rajman, Felicja Rubin) – 26 proc. w 1954 r. (https://nsz.com.pl/index.php/artykuly-i-opracowania/1002-dr-hab-krzysztof-szwagrzyk-qw-komunistycznej-bezpiece-ydzi-zajmowali-niemal-poow-stanowisk).

W tym budynku przy ulicy Małopolskiej 22 w Szczecinie znajdował się Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Za: Wikipedia / File WUBP

Podobną, wynoszącą 30 proc. statystykę, można dostrzec w gronie kadry kierowniczej powiatowego UB w Dzierżoniowie. Na jej wielkość wpływ miało piastowanie urzędu szefa przez: Artura Górnego (1946-1947); Michała (Mojżesza) Wajsmana (1947-1948) i Adama Kulberga (1951-1954). Jeszcze wyższy odsetek wystąpił na stanowiskach ich zastępców, wśród których trzy z ośmiu etatów zajmowali oficerowie żydowscy: Edward Last (1945-1946), Adam Kulberg (1950-1951) i Izaak Winnykamień (1952). Łącznie w latach 1945-1956 we wszystkich komórkach tylko wojewódzkiego UB na Dolnym Śląsku pracowało ponad 500 osób pochodzenia żydowskiego (https://nsz.com.pl/index.php/artykuly-i-opracowania/1002-dr-hab-krzysztof-szwagrzyk-qw-komunistycznej-bezpiece-ydzi-zajmowali-niemal-poow-stanowisk).

 

Szacuje się, że w latach 1944-1956 w sumie zabitych i zaginionych było do 160 tysięcy patriotów, a pewne źródła podają nawet liczbę 320 tysięcy ofiar zbrodni komunistycznych. Miejsca represji komunistycznych lat 1944-56 na portalu http://slady.ipn.gov.pl/sz/mapy/2,Miejsca-represji-komunistycznych-lat-1944-56.html/). „Tajemnice bolesławieckiego UB” na stronie http://fakty.interia.pl/prasa/odkrywca/news-tajemnice-boleslawieckiego-ub,nId,833490,nPack,2.

Roman Romkowski, właściwie Nasiek (Natan) Grinszpan-Kikiel (vel Natan Grünsapau–Kikiel, Grinszpan Menasze. Fot. Wikipedia

Po 1956, podczas procesu destalinizacji za rządów Władysława Gomułki, niektórzy żydowskiego pochodzenia funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa, m.in. Roman Romkowski (właśc. Natan Grunspau-Kikiel), Józef Różański (właśc. Józef Goldberg) czy Anatol Fejgin, zostali osądzeni pod zarzutami „nadużywania siły” i torturowania polskich antykomunistów (m.in. Witolda Pileckiego). Kilku z nich trafiło do więzień. Zdecydowana większość pozostała bezkarna, zwłaszcza poza granicami Polski, m.in. Stefan Michnik, Helena Wolińska, Salomon Morel. Funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa, Józef Światło (właśc. Izaak Fleischfarb), po ucieczce na Zachód w 1953, za pośrednictwem Radia Wolna Europa, ujawnił metody stosowane przez UB, co doprowadziło do jego rozwiązania w 1954 r. (http://poznan.jewish.org.pl/index.php/historia-ZwPol/Okres-PRL-u.html). Na Zachodzie zbrodniarz stał się bohaterem.

Maria Fieldorf-Czarska: „Mój ojciec został zamordowany przez ekipę rządzącą reprezentowaną przez prokuratorów i sędziów Żydów, tylko i wyłącznie! Polacy odmawiali zasiadania w tym procesie”.

Do tej pory Żydzi nie przeprosili Polaków za bestialskie zbrodnie popełnione na Narodzie Polskim w latach 1944-56. Wręcz odwrotnie. Przyjęli metodę zakrzyczenia i oczernienia przeciwnika. Każdy więc, kto domagał się ukarania winnych zbrodni popełnionych na Narodzie Polskim przez Puławian, otrzymywał etykietę antysemity (Witold Jedlicki, „Chamy i Żydy”).

 

 

Wydarzenie I.: Prowokacja w Kielcach

 

Władimir Putin 13 czerwca 2016 r. podczas wizyty w Moskiewskim Muzeum Żydów i Tolerancji stwierdził: „Pomyślałem teraz o jednej rzeczy: decyzja upaństwowienia tej biblioteki została podjęta przez pierwszy sowiecki rząd, składający się w 80-85% z Żydów”. Prezydent miał na myśli bibliotekę rabina Josefa Schneersona, zmarłego lidera ruchu Chabad Lubawie (http://marucha.wordpress.com/2013/06/21/putin-pierwszy-sowiecki-rzad-skladal-sie-glownie-z-zydow). Lenin natychmiast po rewolucji za jedno z głównych zadań uznał walkę z antysemityzmem.

Jeżeli pierwszy sowiecki rząd składał się z 80-85 % z Żydów, to zrozumiała staje się ich walka z antysemityzmem. Tak też było w Polsce w latach 1944-1956, ale żeby rządzić urządzono prowokację.

4 lipca 1946 r. w Kielcach miała miejsce seria napadów na ludność żydowską. Napaści dokonali żołnierze LWP, Korpusu Bezpieczeństwa, funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej, i Urząd Bezpieczeństwa Publicznego.

Bezpośrednią przyczyną pogromu była plotka o uwięzieniu przez Żydów w piwnicy budynku przy ul. Planty 7 ośmioletniego chłopca – Henryka Błaszczyka, w celu dokonania na nim mordu rytualnego. Dwa dni później, 3 lipca wieczorem, chłopiec wrócił do domu. W wyniku wydarzeń zginęło 37 Żydów, 35 zostało rannych. Zginęło też trzech Polaków.

Wydarzenia w Kielcach wzburzyły część opinii publicznej w Polsce i w większym stopniu za granicą. Spowodowały nieomal masową emigrację Żydów z Polski i innych krajów europejskich do Izraela oraz przyczynił się do rozpowszechnienia w świecie stereotypu Polaka-antysemity.

Ważnymi wypowiedziami Kościoła w sprawie wydarzeń w Kielcach było oświadczenie prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda, przekazane dziennikarzom 11 lipca oraz raport biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka, wręczony ambasadorowi USA. Kardynał Hlond pisał: „Przebieg nieszczęsnych i ubolewania godnych wypadków kieleckich wykazuje, że nie można ich przypisać rasizmowi. Wyrosły one na podłożu całkiem odmiennym, bolesnym a tragicznym”, przypomniał interwencję księży w dniu pogromu i nieopublikowaną odezwę biskupa kieleckiego. Stwierdził jednak, że za zepsucie się wcześniejszego dobrego stosunku Polaków do Żydów „w wielkiej mierze ponoszą odpowiedzialność Żydzi, stojący w Polsce na przodujących stanowiskach w życiu państwowym a dążący do narzucenia form ustrojowych, których ogromna większość narodu nie chce”.

Podobnie stwierdzał raport biskupa Kaczmarka. Według niego „Żydzi są nielubiani, a nawet znienawidzeni”, gdyż „są głównymi propagatorami ustroju komunistycznego, którego naród polski nie chce, który mu jest narzucany przemocą, wbrew jego woli”. Raport biskupa Kaczmarka sugeruje, że pogrom sprowokowali żydowscy komuniści: „Z tego postanowiły skorzystać pewne komunistyczne czynniki żydowskie w porozumieniu z opanowanym przez siebie Urzędem Bezpieczeństwa, aby wywołać pogrom, który by dało się potem rozgłosić jako dowód potrzeby emigracji Żydów do własnego kraju, jako dowód opanowania społeczeństwa polskiego przez antysemityzm i faszyzm i wreszcie jako dowód reakcyjności Kościoła” („Wokół pogromu kieleckiego”, Łukasz Kamiński, Jan Żaryn (red.). T. 1. Warszawa: IPN, 2006, s. 185–201).

Niektórzy historycy wyrazili przekonanie, że wybuch pogromu kieleckiego został celowo zainspirowany przez Urząd Bezpieczeństwa, aby odwrócić uwagę opinii zagranicznej od sfałszowania odbywającego się bezpośrednio wcześniej referendum (które odbyło się pięć dni wcześniej), jak i sprawy Katynia na procesie norymberskim.

Arthur Bliss Lane, ambasador USA w Warszawie (4.08.1945-24.02.1947). Autor książki „Widziałem Polskę zdradzoną”.

Raport biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka został przekazany ambasadorowi USA w Warszawie Arthurowi Bliss Lane’owi. Ordynariusz kielecki zapłacił olbrzymią cenę za swoją postawę wobec prowokacji kieleckiej i za swój obiektywny raport. W 1951 r. został aresztowany pod zarzutem rzekomej współpracy z Niemcami w czasie okupacji, a także szpiegostwa na rzecz Watykanu i Stanów Zjednoczonych. Po brutalnym śledztwie i wyrafinowanych torturach 22 września 1953 r. otrzymał wyrok 12 lat więzienia. Zwolniony został dopiero w 1957 roku. Ale to nie był koniec męczeńskiej drogi księdza biskupa Kaczmarka. W latach 1959-1963 był ponownie represjonowany przez władze. Został w pełni zrehabilitowany dopiero po 1989 roku.

Tadeusz Mazowiecki, działacz PAX, późniejszy pierwszy premier „nie komunistycznego rządu”, który wówczas był redaktorem naczelnym „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego” już kilka dni później, w dniu 27 września 1953 r., w artykule „Wnioski” zaatakował uwięzionego biskupa Czesława Kaczmarka. Artykuł został napisany językiem propagandy komunistycznej. W treści zawierał potępienie biskupa Kaczmarka jako dywersanta i agenta amerykańskiego imperializmu.

14 września 1953 r. komuniści rozpoczęli sfingowany, pokazowy proces wcześniej aresztowanego ordynariusza kieleckiego biskupa Czesława Kaczmarka i czterech osób z jego kurii, których 22 września skazano na długoletnie więzienie.

Władze w swojej obronie obarczyły natychmiast odpowiedzialnością za pogrom ogólnie antysocjalistyczne podziemie, a wyraźnie organizacje Wolność i Niezawisłość i Narodowe Siły Zbrojne w akcie oskarżenia pierwszego procesu sprawców. W kolejnych dniach w prasie ukazywały się artykuły podtrzymującą tezę o prowokacji „reakcyjnego podziemia”. Jednocześnie w fabrykach i zakładach pracy próbowano organizować wiece protestacyjne potępiające antysemityzm i pogrom kielecki, na których wskazywano jako przyczynę działalność organizacji antykomunistycznych. Ta inicjatywa władz spotkała się jednak z gwałtownym sprzeciwem robotników, którzy na organizację wieców potępiających pogrom reagowali strajkami (szczególnie w Łodzi), żądając zwolnienia z aresztu podejrzanych o współudział w pogromie. Protesty robotników były wynikiem postaw antysemickich wśród dużej części polskiego społeczeństwa w tym czasie, jak również prób przerzucenia winy za pogrom na przeciwników ustroju socjalistycznego.

4 lipca 2016 r. prezydent Duda na obchodach 70. rocznicy pogromu kieleckiego: „Nie ma usprawiedliwienia dla antysemickiej zbrodni. Nie ma i nie będzie!

„…Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że władze państwa: wojsko, milicja, UBP zachowały się tamtego dnia w zdumiewający, a często bestialski sposób. To wojsko i milicja pierwsze otwarły tutaj ogień i wiele ofiar, które zginęły, zginęło od kul. To wojsko i milicja zamiast pomóc i chronić polskich obywateli, naszych współobywateli, nie tylko nie zapewniły ochrony, ale jeszcze zaatakowały i pozostawiły sprawę i UB przez wiele godzin nie reagowało. Dopiero wieczorem przyszło z ochroną.

Ale to także problem społeczny – nie tylko wojsko i milicja atakowały i tutaj były. Atakowali też ludzie… Pozostawiam ocenie historyków, socjologów, jak to się stało, dlaczego tak się stało, że ludzie zareagowali w taki, a nie inny sposób. Ale jedno chcę podkreślić: nie ma żadnego usprawiedliwienia dla antysemickiej zbrodni. Nie ma i nie będzie! Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla sytuacji, w której jeden człowiek podnosi rękę na drugiego, bezbronnego. To się nigdy nie może zdarzyć w praworządnym państwie. Dziś Polska jest państwem praworządnym i chce zapewnić wszystkim obywatelom bezpieczeństwo. (…) Wszystkim obywatelom Rzeczpospolita jest winna jednakową ochronę” (https://wpolityce.pl/historia/299301-prezydent-duda-na-obchodach-70-rocznicy-pogromu-kieleckiego-nie-ma-usprawiedliwienia-dla-antysemickiej-zbrodni-nie-ma-i-nie-bedzie-przemowienie?strona=2). Prezydent RP Duda na temat wydarzeń w Kielcach z 4 lipca 1946 r., powinien się zapoznać z raportem biskupa Kaczmarka i z oświadczeniem kardynała Hlonda.

„Nasz Dziennik” w dniu 28.V.2001 podał, że nie inwazyjne badania grobów sondujące ofiary „pogromu” kieleckiego, wykazały, że są tam prócz autentycznych ofiar incydentu dołożone manekiny.

 

 

Etykieta antysemity

 

Witold Jedlicki w artykule „Chamy i Żydy” pisał: „W kształtowaniu opinii publicznej Puławianom (w partii były dwie zwalczające się frakcje: natolińczyków i puławian) udaje się dokonać jeszcze jednej niebywale zręcznej wolty. Udaje im się mianowicie wykorzystać sprawę żydowską do likwidacji tak bardzo niewygodnego dla nich problemu odpowiedzialności osobistej za wyczyny z okresu stalinowskiego. Kto tę sprawę podnosi, zostaje natychmiast okrzyczany jako antysemitą. Do akcji zmobilizowano prasę. Zaapelowano do różnych ludzi cieszących się autorytetem, którzy zaczęli publikować artykuły na temat antysemityzmu. Grupa Puławian ma wciąż w swoim ręku cenzurę, prasę i posłusznych pisarzy. Cenzura i redakcje dostają jak najbardziej liberalne wytyczne i w prasie zaczynają się pojawiać jeden po drugim odważne, reformatorskie, konsekwentnie demokratyczne artykuły, polemiki i felietony Jerzego Putramenta, Adama Schaffa, Stefana Arskiego, Zbigniewa Mitznera, Edmunda Osmańczyka, Henryka Korotyńskiego i wielu innych. Opinia publiczna zaczyna widzieć, że może liczyć na intelektualistów partyjnych. Nawet jeżeli w przeszłości błądzili, to dziś, gdy zrozumieli swoje błędy, odważnie i bez wahań piszą prawdę.

 

 

Maria Dąbrowska o Żydach

 

Znakomita polska pisarka Maria Dąbrowska, którą trudno posądzić o antysemityzm, zapisała w swych powojennych „Dziennikach” pod datą 17 czerwca 1947 r.: „UB, sądownictwo są całkowicie w rękach Żydów. W ciągu tych dwóch lat ani jeden Żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków. Jak to nie ma szerzyć w Polsce wrednego antysemityzmu. Jak straszliwie złowrogi jest los nieszczęsnej Ojczyzny. Jeśli ten naród się ostał to jest naprawdę ze złota i stali”.

Izabela Czajka-Stachowicz (Bela Hertz) jako porucznik Fot. Wikipedia.org

Zaś pod datą 28 lutego 1948 r. napisała: „Czajce nie chce „Czytelnik” wydać pamiętnika opisującego jak ją polscy chłopi od śmierci ratowali. Takich rzeczy pisać nie wolno. Wolno pisać tylko, że Polacy z wyjątkiem komunistów byli to szpiedzy, zdrajcy, świnie i szantażyści (Maria Dąbrowska, „Dzienniki”, Tom I, Warszawa 1996, s 146-202).

Izabela Czajka-Stachowicz, primo voto (żona A. Hertza), secundo voto Gelbard (1897-1969). W czasie okupacji w getcie warszawskim, skąd zbiegła pod przybranym nazwiskiem Stefania Czajka, zaciągnęła się do oddziału partyzanckiego AL. Po wyzwoleniu pracownik Muzeum Narodowego w Warszawie.

M. Dąbrowska pod datą 13 kwietna 1948 r. napisała: „po śniadaniu wpadła Wanda i zaproponowała pójście z nią o szóstej na film „Ostatni etap” o Oświęcimiu, tyle wsławiony i który nawet Stach nazwał „wstrząsającym”. Lecz nic nie jest w stanie oszukać mojej czujności na kłamstwo. Film jak na polski (choć zdaje się robiony z Czechami) jest dobrze zrobiony, ma nawet miejsca niezwykłej wartości. Ale jest sfałszowany […]. Wszystko, co w obozie jest sympatyczne, to Rosjanki i Żydówki – oczywiście komunistki. Wszystko, co w obozie zdeprawowane i łajdackie, to Polki. Po idealnej, anielskiej i bohaterskiej doktorce Rosjance, pokazana Polka-szalbierka aptekarzowa, udająca lekarkę, idiotka i nikczemnica, kradnąca chorym lekarstwa. […] Na takim filmie ludzie powinni płakać. Tymczasem, kiedy blokowa (oczywiście Polka) wrzeszczy do nieszczęsnych kobiet: „Wy kurwy! Ty cielna krowo! Itp. – publiczność się śmieje. Film nie robi wrażenia, jak wszystkie skłamane. Co najwyżej wrażenie makabrycznej nudy w złym smaku, jakim odznacza się cały obecny rozdział historii powszechnej. Jeśli film ten pójdzie za granicę, to nikogo nie przekona. A w każdym razie nikogo nie przekona do Polski i nie zjedna dla nas […].

Film „Ostatni etap”, 1947, scenariusz Wanda Jakubowska i Gerard Schneider, reżyseria Wanda Jakubowska. Premiera 28 marca 1948 r.

 

Stanisław Bulza

 

Artykuł, który cytuje Autor jest dostępny  w formie PDF pod linkiem:

 

  • Na zdjęciu tytułowym: Bolesław Bierut i Jakub Berman. Uroczystość w Sejmie PRL z okazji 60. rocznicy urodzin Bieruta. 1952 r. Z lewej marszałek Rokossowski.
    Fotorzepa via Inter. 2010-03-13. / wybór zdjęcia wg.pco

 

Przeczytaj więcej artykułów tego autora >   >   > TUTAJ .

 

Stanisław Bulza na FB ….

 

   , 2018.10.05.

Autor: Stanisław Bulza