Ciemne gwiazdy, antysemityzm i spełnione oczekiwania Fundacji Bertelsmanna


Ostatnio Fundacja Bertelsmanna po raz kolejny zabłysła swoimi analizami. Działalność tej niemieckiej instytucji w Polsce – jak również wielu innych – już od dawna powinna znaleść się w zainteresowani służb państwowych. Powstanie, historia i dorobek Fundacji Bertelsmanna … o tym w niżej przypomnianym artykule.

Wcześniej będzie o kuglarzu politycznym, który dobrze robił paru opcjom rządzącym nad Wisłą i wspólnie z kilkoma tak zwanymi dyplomatami polskimi niszczył ostatniego po prezesie Moskalu lidera Polonii, który uznawał niezależność Polonii za podstawę jej istnienia. Ze względu na wiek prezes Jan Kobylański zakończył działalność. Jak do tej pory godziwych następców brak. Dlatego też, pojawiają się błyskotliwi osobnicy licytujący się, kto jest większym patriotą a kto jedynie udaje. Sami określają definicje, jak również dobierane do towarzystwa osoby. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego. Ciągle jednak idą w tym samym kierunku, uzależnienia Polonii od nadwiślańskich układów. Przenoszą walkę partyjną w Polsce do środowisk polonijnych, klasyfikują wg tych samych kryteriów. To jest już paranoidalne aby polaryzować środowiska polonijne pod kątem samolotu, czy też która z partii naprzemian rządzących powinna być kochana przez Polonię. Zasadniczym zagadnieniem jest przejęcie kontroli nad Polonią.  Oczywiście jak zwykle żadne służby tej spontanicznej działalności nie organizują. Patriotyczna Polonia dokona samodzielnie selekcji przedstawicieli do Sejmu i Senatu, wszystko odbędzie się jak zwykle w demokratycznych wyborach, nie bez pomocy wędrownych kolędników….

*

Ciemne gwiazdy, antysemityzm i spełnione oczekiwania Fundacji Bertelsmanna

 

Niezwykła elastyczna osobowość pana Radosława Sikorskiego może u wielu obserwatorów być powodem nieuzasadnionej gloryfikacji umiejętności poruszania się na scenie politycznej. Nieuzasadnionej, ponieważ to co robi budzi głębokie obawy o realizacje wymogów polskiej racji stanu. Przez czas obecności pana Sikorskiego w kolejnych rządach dał tego liczne powody.

Rządzący Polską od zakończenia II wojny światowej po dziś dzień każdorazowo mieli własną definicję “polskiej racji stanu.” Wypracowaną nie z myślą o Polsce, a będącą wypadkową zaspokojenia ich własnych potrzeb i ambicji oraz nadrzędnych dyrektyw pochodzących czy to z Moskwy, Londynu, Waszyngtonu czy też Tel Awiwu (bądź Nowego Yorku) a ostatnio także z Berlina.

Dzisiaj żeby zawładnąć jakimś krajem nie trzeba wcale na niego napadać w sposób widoczny. Wystarczy za pomocą służb wywiadowczych poznać słabe strony osób będących przy władzy i odpowiednio nimi pokierować. W państwach słabych znacznie łatwiej znaleść zastępy odpowiednich ludzi do rządzenia tubylcami. Polska należy do krajów łatwo sterowalnych z zewnątrz. Szlaki wiodące z zachodu Europy na wschód i ze wschodu na zachód biegną przez Polskę. To mogłoby być naszym atutem, ale nie jest. Dlatego też tak jak cierpieliśmy i byliśmy wykorzytywani wcześniej, tak teraz również będziemy. Mamy “klasę polityczną” która nam to zapewni.

W tej pokrótce nakreślonej wcale dla nas nie radosnej rzeczywistości pan Radosław Sikorski porusza się szczególnie dobrze; pamiętając głównie o sobie.

Szukając w internecie informacji na temat procesu w którym minister spraw zagranicznych naszego kraju występuje w roli oskarżonego natrafiłem na blog pana Sikorskiego na Facebooku. Dla przypomnienia: pan Jan Kobylański, prezes Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej dochodził zadośćuczynienia z powodu nazwania go przez pana Sikorskiego “typem spod ciemnej gwiazdy” i “antysemitą”. Wcześniej podobnymi epitetami obrażali prezesa Kobylańskiego dziennikarze i politycy; w tym z ministerstwa kierowanego przez pana Sikorskiego jak najbardziej. Ale ponieważ ich antypolskie przemyślenia drukowali głównie na stronach gazety pana Adama Michnika więc im się upiekło. Sędzia ich sprawę woził kilka lat. Dokładnie do czasu aż zarzuty uległy przedawnieniu i ferajna wyszła czysta z sali rozpraw.

Tej sztuczki z nieznanych mi powodów nie zastosowano wobec pana Radosława Sikorskiego. Może nie pasowała do takiego spektaklu ministerialna teka? Nie mniej biegła w przekrętach wyprowadzających sprawy zlecone na właściwe tory sędzia uznała, że “typ spod ciemnej gwiazdy” i “antysemita” w stosunku do pana Kobylańskiego jest “łagodną, eufemistyczną oceną.” Co w efekcie spowodowało, że z pokrzywdzonego zrobiła prezesa Kobylańskiego winnym. Stwierdziła w “uzasadnieniu”, że wypowiedzi pana Kobylańskiego “niejednokrotnie nosiły charakter antysemicki, a on sam wielokrotnie wypowiadał się na temat Żydów i ich negatywnego wpływu na losy świata”. Po czym oddalając pozew niejako tym przyklepała ich wkład w kłopotliwe losy świata.

Radość z sądowego zwycięstwa pan Sikorski przelał na Facebook pisząc, że “Są jeszcze sądy w Warszawie. Oficjalnie: Jan Kobylański to antysemita i typ spod ciemnej gwiazdy” dodając za chwilę, że “Po wyroku w sprawie antysemity Kobylańskiego spodziewałem się, że Radio Maryja odeśle środki, które otrzymało z tak grzesznego źródła.” Nie załapał nic pan minister z tego, że grzech to grzech, a wyrok to wyrok i pokazał kolejną uwierającą go stronę “dyplomacji.” A swoją drogą czy Facebook to właściwe miejsce dla ministra spraw zagraniczych do dewagacji myślowych? Może lepiej pograłby w szachy a jak za trudne to w warcaby, czy chińczyka.

Temat został rzucony i dysput z ministrem nabrał wartkości. Natychmiast kilku dyżurnych internautów podchwyciło radość pana Sikorskiego i ochoczo wrzucili służbowe kompozycje nie odbiegające od “dyplomatycznej” tonacji właściciela blogu.

Ale były i inne. Najwidoczniej banowanie centralne jeszcze nie działa skutecznie. Dlatego też, kilka tematów, na które dobrze byłoby dowiedzieć się cóż też ciekawego ma do powiedzenia pan Sikorski, pełniący aktualnie nad Wisłą rolę ministra spraw zagranicznych:

Dlaczego Radek Sikorski ze znacznie większą częstotliwością pisze o sprawach żydowskich niż polskich? – pyta Grzegorz Michałowski.

Eh, gdyby z równą determinacją jak walczy Pan o siebie, walczył Pan o polski interes narodowy…. – pisze Samuel Rodrigo Pereira.

…Jakie są szanse dla Polaków mieszkających w Niemczech na uzyskanie statusu mniejszości narodowej? – pyta Piotr Włodarczyk.

…czekamy na pierwsze w historii oskarżenie z ust pana Radka o polonofobizm, chyba że to go nie dotyczy? – pisze Stefan Dyzma.

Dla odwrócenia uwagi od wrzuconych interesujących tematów, pan Sikorski w ramach samoreklamy poinformował o wyróżnieniu Polski i rządów premiera Tuska przez niemiecką Fundację Bartelsmanna podając gdzie te sukcesy zostały opisane bardziej szczegółowo.

Po kliknięciu na stronie MSZ czytamy: “… Eksperci przeanalizowali sytuację polityczna, gospodarczą i społeczną w 17 krajach regionu. Polska wyróżniona została pozytywnie na tle wszystkich badanych państw.

Jak podkreślił redaktor fundacja we wnioskach swoich badań krytycznie oceniła przede wszystkim stan gospodarki rynkowej oraz realizację zasad państwa prawa w krajach transformacji ustrojowej. Polityczną polaryzację oraz populizm uznano za najważniejsze elementy ograniczające transformację w kierunku nowoczesnej demokracji. Jedynym wyjątkiem jest Polska.”

I dalej czytamy:

“W badanym okresie tj. między rokiem 2009 a 2011, w 13 z 17 krajów naszego regionu odnotowano spadek jakości demokracji. Polska, jako jedyny kraj została szczególnie pozytywnie oceniona,

Braki w zakresie gospodarki rynkowej, które również podlegały ocenom ekspertów Fundacji Bertelsmanna, dostrzeżono w krajach z południa regionu. W tym kontekście, w przeciwieństwie do reszty ocenianych państw, również przytoczono przykład naszego kraju, jako lidera. Podkreślono sukcesy rządu premiera Donalda Tuska w zakresie skutecznego zarządzania kryzysem ekonomicznym.”

Tak więc obawy premiera Donalda Tuska odnośnie przeszkadzania mu w eksploatacji społeczeństwa w dorzeczu Odry i Wisły okazały się bezpodstawne. Nie mniej wyniki byłyby znacznie lepsze gdyby nie ciągłe przeszkadzanie ze strony Jarosława Kaczyńskiego i jego niesfornego PiS-u o czym nas tak z przekonującym błyskiem w oczach zapewnia premier Tusk od początku przejęcia władzy.

Ludzie ministra Sikorskiego doszukali się w prasie światowej, że sukcesy premiera chwalą nie tylko nadworne przydupasy, ale są one zauważane w kraju za który dziad i ojciec wyróżnionego walczyli.

Ponieważ różne trefne fundacje zagraniczne zapewniają naszym polityczno-gospodarczym liderom zarówno ucztę duchową, jak i egzystencje materialną poprawiają, postanowiłem poszukać cóż to jest ta Fundacja Bertelsmanna aby odrzucić wszelkie niecne posądzenia zazdrośników i zwykłych nieudaczników co to pierwszego miliona nie byli w stanie sobie zorganizować a teraz wszystko widzą w czarnych kolorach.

W „Projektach bibliotecznych w Polsce[1] czytamy:

“Fundacja Bertelsmanna pragnie … przyczynić się aktywnie do rozwoju społeczeństwa wiedzy w Polsce. Celem głównym projektów Fundacji jest wsparcie polskiego społeczeństwa w procesach przemian społecznych oraz ułatwienie dostępu do informacji przez internet.

Fundacja Bertelsmanna przy współpracy ekspertów – naukowców i praktyków – pragnie stworzyć projekty modelowe oraz koncepcje rozwiązań dla społecznych przemian w Polsce i towarzyszyć im w procesie ich realizacji.”

A dalej odnośnie tego kim jest Fundacja Bertelsmanna czytamy:

“Fundacja Bertelsmanna została założona w 1977 roku przez Reinharda Mohna[2] i jest instytucją, której praca projektowa przyczynia się do rozwiązywania aktualnych problemów społecznych. Fundacja angażuje się w działalność z zakresu oświaty, gospodarki i spraw socjalnych, porozumienia międzynarodowego oraz zdrowia….

…Wspólnie z partnerami projektowymi Fundacja pracuje nad przyszłościowymi rozwiązaniami i publikuje wyniki jak i wnioski dla środowiska fachowego i opinii publicznej. Ukierunkowanie na klienta, ekonomiczne zarządzanie przedsiębiorstwem oraz kwalifikacja kadr kierowniczych i pracowników to cele, które stawia sobie Fundacja Bertelsmanna…”

Więcej na ten temat za Wikipedia[3]:

Fundacja Bertelsmanna jest właścicielem 76.9% udziałów Bertelsmann AG, międzynarodowego koncernu medialnego założonego w 1835 roku z siedzibą w Gütersloh, w Niemczech.

W 1939 roku wydawnictwo zatrudniało 440 osób. Podczas II wojny światowej Bertelsmann był największym wydawcą książek dla Wehrmachtu. Właściciel Heinrich Mohn i jego syn Reinhard Mohn byli członkami SS. Wśród nazistowskich autorów znaleźć można było Willa Vespera, który przemawiał podczas palenia książek w 1933 roku w Dreźnie i Hansa Grimma. Po wojnie na pewien czas firma została zamknięta, by zostać ponownie powołaną do życia w 1947 roku przez Reinharda Mohna.

Mohan w 1939 roku miał 18 lat i wraz z wybuchem II wojny światowej został powołany do Wehrmachtu, następnie szybko awansował na porucznika służył pod gen. Erwinem Rommlem w Africa Korps. Będąc rannym, został pojmany przez Amerykanów w 1943 roku w Tunezji. Przebywał w obozie jeńców wojennych w Kansas skąd w 1946 roku powrócił do Niemiec i ponownie otworzył Bertelsmann AG.

Blisko pół wieku później Austriacki dziennikarz Hersch Fischler doszukał się, że wbrew głoszonym oficjalnym teoriom zakłady Bertelsmann AG w czasie wojny blisko współpracowały z nazistowskim reżymem od 1930 roku, prawdopodobnie w czasie wojny zatrudniały do niewolniczej pracy Żydów w niektórych swoich zakładach.

Według danych z 2007 roku, firma jest rozlokowana w ponad 60 krajach i zatrudniała ponad 100 000 pracowników.

Fundacja Bertelsmanna znajduje też wielu krytyków. Głównie uwagi dotyczą jej politycznej działalności w zakresie edukacji i zatrudnienia, w których to dziedzinach promuje neoliberalizm, współzawodnictwo w edukacji i badaniach naukowych, jak również wprowadzenie opłat za naukę w niemieckim systemie edukacji. Krytykowana jest również z powodu zabiegania o wyeliminowanie bezpłatnej edukacji i niezależności uczelni.

W kontekście zadań jakie stawia sobie Fundacja Bertelsmanna pochwały w stosunku do rzadu premiera Tuska i „refom” przez niego czynionych nic dobrego dla Polski i Polaków nie wróżą. Brak pełnej informacji o wielu innych programach mających jakoby poprawić żywot Polaków trzymany jest najczęściej w tajemnicy a udostępniane fragmentaryczne dane nie odzwierciedlają istoty wnoszonych problemów.

Aczkolwiek rządzący naszym krajem funkcjonariusze mogą się cieszyć z uzyskiwanych tą drogą wyróżnień i otrzymywanych gratyfikacji to jednak nic nie wskazuje na to, że ich internacjonalistyczny wysiłek dobrze służy Polsce.

Wszystkie podkreślenia w cytowanych tekstach dokonałem wg własnego uznania.
Ilustracja tytułowa: Od lewej: Sikorski, Tusk, Kaczyński, Borusewicz, Komorowski. Fot. Inter .

Waldemar Glodek
Modesto, CA

 


[1] http://www.bertelsmann-stiftung.de/bst/en/media/xcms_bst_dms_12745_12746_2.pdf
[2] http://pl.wikipedia.org/w/index.php?search=Reinhard+Mohn&button=&title=Specjalna%3ASzukaj
[3] http://pl.wikipedia.org/wiki/Bertelsmann

 

   , 2012.03.28 / Akt. 2018.10.13.

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek