Cyrk na kółkach w Sejmie. Sprawa szczepień, a poziom dyskusji „socjalistów”


Z cyklu: P- 303, „państwo istnieje formalnie”.

Motto:
„Pusty dzban wydaje najgłośniejsze dźwięki”.
„Jeszcze w trzecim pokoleniu widać komu słoma wystaje z butów”.
W ostatnim tygodniu, telewizja zabawiała nas występami aktorów sceny politycznej, w olbrzymim teatrze na Wiejskiej. Trzeba przyznać bezstronnie, że niektóre wystąpienia naprawdę były na wysokim poziomie sztuki emocjonalnej, wprost proporcjonalnej do niewiedzy merytorycznej jej  przedstawicieli. Zdziwienie budzi sam fakt zabierania głosu, przez osoby ujawniające swoją niewiedzę w publicznej debacie. Przecież nie musi nikt ujawniać swoich braków intelektualnych publicznie. To jest jakaś choroba psychiczna, takie obnażanie się.
Powodem ujawniania swojej niewiedzy, może być co prawda także konieczność gry, w/g. ustalonego gdzieś tam scenariusza.
Przecież to nie kto inny, tylko p. premier Morawiecki podał do publicznej wiadomości fakt, że Polska jest własnością kogoś z Zachodu, czyli City of London Corporation.
Faktem bezspornym jest to, że największe koncerny farmaceutyczne, to City of London Corporation.
Faktem bezspornym, jest także podanie przez ministra Spraw Wewnętrznych, p. Sienkiewicza, informacji, że Polska jest państwem tylko pozornym.
Faktem bezspornym jest to, że na przymusie szczepień zarabiają głównie koncerny farmaceutyczne.
Faktem bezspornym jest to, że jeżeli pomnożymy liczbę potencjalnych „odbiorców” przymusowych szczepionek, to jest ok. 400 000, przez cenę jednej szczepionki, plus narzuty urzędów, to wychodzą do podziału, całkiem pokaźne kwoty, rabowane ludności.
Po pierwsze: 
dziwnym trafem szczepionki, pomimo zakupu hurtowego, są znacznie droższe w Polsce, aniżeli w innych krajach. Przykładowo, szczepionka nikomu do niczego nieprzydatna, ponieważ nie została do końca przetestowana, czyli szczepionka przeciwko HPV, w Chinach kosztuje w przeliczeniu na osobę [3 dawki] 800 złotych, a w Polsce dealerzy szczepionkowi w oparciu o badania zarówno stopnia zastraszenia ludności, jak i stanu portfeli, jej koszt ustalili na 1500 złotych.
Po drugie:
jak powszechnie wiadomo, Główny Inspektor Sanitarny i podległe mu placówki terenowe ogłaszają raz do roku tzw. „Żółty tydzień”. W tym tygodniu, w którym reklamują się  Sanepidy, szczepionki są o 30% tańsze. Innymi słowy, przez pozostałe 51 tygodni są o 30% droższe i jest to nic innego, jak okradanie systemu ubezpieczeń społecznych.
Nikt nigdy nie podał do publicznej wiadomości, co robi Sanepid z tak uzyskanymi pieniędzmi. Dzielą się pomiędzy sobą, czy też odprowadzają do centrali, czyli rządu warszawskiego, jak mawia p. G. Braun.
Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że pracownicy Sanepidów przez 51 tygodni dopłacają do szczepionek z dobrego serca?
Po trzecie:
Główny Inspektor Sanitarny został powołany do sprawdzania i kontroli stanu sanitarnego np: placówek służby zdrowia, oświaty, ewentualnie budynków publicznych, hoteli itd.
Proszę mi pokazać jeden szpital, w którym można sobie po defekacji wymyć pośladki?
Czyli mamy taką sytuację!
My, czyli Główny Inspektor Sanitarny i podległe mu jednostki zajmujemy się handlem szczepionkami, a o higienę musisz się martwić sam Dobry Człeku.
Okazuje się bowiem, że te organa, tak jak za przysłowiowego Króla Ćwieczka, po defekacji, liściem kapusty, czy łopianu rozmazują sobie g…. na d….. No, może nie liściem, tylko papierem perfumowanym, ponieważ nie muszą go kupować za własne pieniądze, tylko podatnika.
W Sejmie jak mi mówiono jest to samo!!!
Już 50 lat temu udowodniono, że w owych czasach, polski podatnik traci ok. miliarda złotych na samych zakażeniach wewnątrzszpitalnych.
Ale to, co traci polski podatnik, jest jak wiadomo zyskiem koncernów City.
Po czwarte:
Sanepidy powinny badać skażenie żywności rozmaitego rodzaju truciznami np. pestycydami, herbicydami. Od wielu lat toczy się batalia o wycofanie Raundapu, czyli glifosatu z obrotu. Proszę zauważyć te  dziwne niedopatrzenia Głównego Inspektora Sanitarnego. Jest tak zapracowany handelkiem szczepionkami, że na żadnej stronie internetowej podległych mu placówek, nie znajdziesz śladu informacji o tych truciznach.
Jest to przysłowiowe chowanie głowy w piasek, bądź co bądź, urzędnika opłacanego przez podatników.
Wyjaśnieniem sprawy może być fakt zarejestrowania każdego z Sanepidów osobno, w niemieckiej Izbie Handlowej we Frankfurcie.
No, chyba, że naprawdę poważnie potraktujemy wypowiedzi panów Morawieckiego i Sienkiewicza o formalnym istnieniu państwa polskiego.
Po piąte:
owi aktorzy sceny politycznej z Wiejskiej, są opłacani przez podatników, ale jest to jedyny mi znany przypadek, kiedy pracownik sam sobie ustala wynagrodzenie. Przecież to PT Posłowie sami sobie określają pensje i rozmaitego rodzaju dodatki.
Stąd co rusz, to słyszysz o konieczności podniesienia podatków.
Po szóste:
Sanepidy i Główny Inspektor Sanitarny, byli powołani do celów kontrolnych, a nie handlowych. Jest to wyraźnie sprzeczne z zasadami prawa obowiązującego w całym cywilizowanym świecie. Kontroler nie może być handlowcem, ponieważ powstaje sprzeczność interesów. Pisali mi o tym PT Koledzy, już po pierwszych moich artykułach odnośnie szkodliwości szczepień, drukowanych w Biuletynach Izb Lekarskich, kiedy to Sanepidy zaczęły nakładać mandaty na tych, którzy nie sprzedają określonej ilości szczepionek!
Przypomnę:
za czasów Pierwszej Rzeczpospolitej, podatek, to było 10%. Państwa rozbiorowe, czyli Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, po 1775 roku narzuciło nam podatek 18%.
Wyjaśniam: w skład Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego wchodziły i Prusy i Austria, a na tronie moskiewskim siedziała księżniczka ze Szczecina, czyli rodzina.
Potem, ten zły pan Hitler od III Rzeszy, podniósł podatki do 33%, najwyższe w Europie, ale generalnie obniżył, ponieważ za II Rzeczpospolitej podatek wynosił 37%. II Rzeczpospolita została stworzona przez CITY, 800 000 funtów dane agentowi Piłsudskiemu  na przeprowadzenie zamachu stanu.
Następnie przyszli rzekomo dobrzy komuniści i podnieśli podatki do 50%. Przypomnę, pojęcie „Komuniści” wprowadziło Konsorcjum Rothschilda w połowie XIX wieku, na specjalnej konferencji w Nowym Jorku dla tzw.  anarchistów, czyli ludzi pracujących dla dobra Konsorcjum w innych krajach. Obecnie już nie ma chyba nikogo, kto by wierzył w jakiegoś Lenina – Goldmana jako samodzielnego działacza bolszewików. Zarówno bowiem bolszewicy, jak i mieńszewicy, byli opłacani z pieniędzy Konsorcjum Rothschilda.
W 1989 r. wojskowe służby informacyjne przeprowadziły zmianę kolorów i staliśmy się z czerwonych, białymi. Skutkowało to podniesieniem podatków do, jak twierdzą specjaliści ok. 80%.
Jak jeszcze można okraść społeczeństwo?
Oczywiście, poprzez aktorów sceny politycznej, którzy będą wmawiali nam choroby przewlekłe lub  choroby sądownie wprowadzane.
Przecież musisz się zgodzić Szanowny Czytelniku, że o wiele taniej jest przekonać jednego czy kilku sędziów, aniżeli ponad 100 000 lekarzy.
W pierwszym przypadku wystarczy, aby aktorzy sceny politycznej na Wiejskiej przyjęli odpowiednią ustawę i reszta jest już załatwiana samodzielnie poprzez system prawny.
A przekonanie owej Trupy to żaden problem, to tylko ok. 200 osób.
Jak można było dowiedzieć się przed laty z TV, koszt nowej ustawy, czy też modernizacji starej, to jedynie ok. 3 milionów dolarów.
Popatrzmy:
sam p. minister Radziwiłł wyprowadził z kasy ok. 270, czy 280 milionów złotych, na nikomu do niczego niepotrzebną szczepionkę, zwaną wcześniej dwoinką zapalenia płuc. Po 1990 roku specjaliści od prania mózgów,  zmienili jej nazwę na pneumokoka, bo to lepiej do straszenia się nadaje. Oznacza to konkretnie, że tyle zarobiły koncerny na polskim podatniku.
Proszę porównać, jak się to ma to do owych 3 milionów, razy 3,73 złote za dolara.
Tak więc, od paru lat w Polsce obowiązuje zasada:
nie medycyna naukowo udowodniona,
ale
MEDYCYNA  SĄDOWNIE  WPROWADZONA
Przykładem tego była właśnie sztuka odgrywana przed kilku dniami na Wiejskiej.
Przypomnę:
Ok. 120 000 ludzi podpisało petycję w celu zniesienia przymusu szczepień i zamienienia tego procederu na dobrowolność.
Nie ma żadnej wątpliwości, że tego rodzaju zamiana, ma istotne znaczenie dla zysków koncernów.
Tak więc, zmobilizowano wszelkie siły, aby dać opór temu „bezecnemu” pomysłowi, czyli skokowi na kasę koncernów  przedstawianemu przez STOP NOP.
Wszelkie opinie prawne jednoznacznie stwierdzały, że tego rodzaju zmiana przepisów prawnych, nie jest sprzeczna, ani z polskim prawem, ani z unijnym.
W niniejszym artykule poruszę tylko sprawę wystąpienia byłego Ministra Zdrowia, p. Bartosza Arłukowicza, z powodu jego pełnego emocji wystąpienia, zupełnie pozbawionego treści merytorycznych, co jest zazwyczajowo charakterystyczne dla tzw. aparatczyków.
Przypomnę:
  1. B. Arłukowicz jest starym działaczem partyjnym. W 2002 roku startował z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej do Rady Miasta Szczecina, a w dwa lata później, z listy Socjaldemokracji Polskiej, do Sejmu. Bezskutecznie. Ta działalność partyjna wprowadziła go na stołek ministra od  zdrowia w 2011 i pozwoliła się utrzymać do 2015r., już jako członkowi Platformy Obywatelskiej.
  2. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bartosz_Arłukowicz
Jak widać, zmienność poglądów jest cechą stałą dla działaczy.
Tak więc, można podziwiać szybkość awansów administracyjnych p. B. Arłukowicza, ale jego publiczne wystąpienie wykazało, że jest całkowitym ignorantem medycznym.
Przykładowo, w jednym zdaniu wymienił choroby rzekomo zwalczone poprzez stosowanie szczepionek takich jak ospa,  odra, czy cholera.
Ospa nigdy nie została zwalczona poprzez stosowanie szczepionek, jak to usiłują wmówić koncerny farmaceutyczne, a wręcz przeciwnie, dzięki szczepionkom trwała bardzo długo.
Przykładowo, tzw. Poty Angielskie zniknęły  w okresie życia jednego pokolenia, natomiast z powodu przymusu szczepień, ospa trwała przez ok. 16 pokoleń.
Podobnie, nigdy nie szczepiono masowo przeciwko cholerze i od ok. 100 lat żadnej epidemii nie było, z wyjątkiem tej wprowadzonej przez wojska ONZ na  Haiti w 2010 roku.
Także opowiadanie bajek o zniknięciu ospy z powodu szczepień, jest mało poważne w ustach pediatry. Na ospę było szczepionych tylko ok. 10% populacji. Największe żniwo śmierci zbierała w krajach stosujących szczepienia tj: Anglii, Niemczech i Japonii.
Pomimo, że ostatni znany przypadek zanotowano w 1926 roku, to stosowano przymus szczepień do 1978 roku. Chodziło tylko o zysk.
Zapomniał także p. B. Arłukowicz, że ospa  wybuchła w 1964 roku, we Wrocławiu, w populacji zaszczepionej w 99%. A to powinien jeszcze pamiętać, gdyby chodziło o rzetelność naukową, czy medyczną.
Przypomnę, że malaria  zagraża w sumie ponad 3 miliardom ludzi tj. ponad 40% światowej populacji. Pomimo takiego szerokiego zasięgu choroby, Światowa Organizacja Zdrowia, do dnia dzisiejszego nie ogłosiła pandemii malarii, wbrew swoim własnym statutom i definicjom. Przypomnieć należy również, że ta sama organizacja ogłosiła pandemię  grypy H1A1, w sytuacji zachorowania na nią zaledwie kilkuset tysięcy ludzi.
Pomimo obfitego żniwa śmierci zbieranego w minionych latach przez malarię, do dnia dzisiejszego nie opracowano szczepionki przeciwko tej chorobie.
I tutaj zaczynają się schody. Otóż, pomimo braku jakiejkolwiek szczepionki, Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła, że  w latach 1955-72 wyeliminowano malarię z 20 krajów,  a w następnym okresie  z kolejnych  4 krajów. Zanotowano spadek zachorowań w ciągu 10 lat, z 233 milionów przypadków, do 985 000.  Większość zgonów nastąpiła w Afryce, gdzie zgony z powodu malarii stanowią 20 % zgonów dzieci.
Jak powiedział dyrektor Global Malaria Program, w kolejnych 10 krajach liczba zachorowań zbliża się do zera.  Świat dysponuje już metodami, dzięki którym nikt nie będzie umierał na malarię.
A szczepionki na malarię nadal brak.
Ciekawe, jak to opowie nasz dzielny inaczej, były minister od zdrowia p. Bartosz Arłukowicz?
Trudno się dziwić jego [nie] wiedzy, skoro jak sam podaje w wystąpieniu sejmowym, jego źródłem informacji medycznej jest Wikipedia. W Wikipedii możemy znaleźć takie bzdury, jak to, że  „lekarz” angielski E. Jenner  wynalazł szczepionki. Podobnie, jak wcześniej wszelkie wynalazki produkowała Moskwa.
Pomimo posiadania specjalizacji z pediatrii, zupełnie nie orientuje się w omawianych chorobach. Najlepszym dowodem jest straszenie odrą rodziców.
Przypomnę:
Co na temat odry możemy znaleźć w podręcznikach przeznaczonych dla lekarzy i studentów?
Wg. Oksfordzkiego Podręcznika Chorób Klinicznych z 1992 roku, a więc wydanego przed monopolizacją prasy medycznej przez przemysł, znajdujemy informacje: „Odra jest to choroba wirusowa – paramykowirus, który rozprzestrzenia się drogą kropelkową powodując katar, osłabienie, wysypkę. Charakterystyczne są tzw. plamki Koplika na śluzówce policzków, które wyglądają jak duże grudki soli. Wysypka o charakterze plamistym pojawia się za uszami w okresie od 3-5 dnia. Następnie rozprzestrzenia się na całe ciało i staje się zlewna. 
LECZENIE: TYLKO IZOLACJA!!!! 
W krajach uprzemysłowionych, na ogół choroba kończy się całkowitym wyzdrowieniem”.
Ta cała choroba mieści się na 10 cm. bieżących druku [0,5 stronniczki] w podręczniku, który liczy sobie 800 stron.
A pediatra, p. B. Arłukowicz, o tym nie wie?!
Czy też inne powody każą mu wprowadzać w błąd społeczeństwo?
Sam musisz się domyśleć Dobry Człeku.
Ale należy podziwiać te błyski w oczach w czasie 5 minutowego wystąpienia, chociaż z drugiej strony takie błyski są wyrazem nie tylko emocji, ale dopingu, jak twierdzi ulica.
Należy także podziwiać pełne ekspresji wypowiedzi w rodzaju „milczeć”. Z jednej strony to mogą być naleciałości zdobyte, czy wysłuchane w młodości, ale z drugiej strony  przysłowie mówi, że słoma wyłazi z butów nawet w trzecim pokoleniu.
Najistotniejsze jest wprowadzanie i utwierdzanie się w przekonaniu, że o tym, co jest dobre dla społeczeństwa decyduje p. Bartosz Arłukowicz. Są to stare nawyki działaczy tzw. socjalistycznych.
My wiemy, a wy macie płacić i słuchać.
Zdziwienie budzi również fakt, prywatnych wypowiedzi pod adresem p. Jaki, byłego wiceministra Sprawiedliwości.
Jak każdy może się przekonać, to tematem obrad Sejmu była sprawa szczepionek, a nie zachowanie, czy postępowanie innego posła. Prywatne dywagacje p. B. Arłukowicza  mogły wynikać z dopingu, ponieważ w tak młodym wieku [47 l.], skleroza nie mogłaby jeszcze takiego spustoszenia w mózgu poczynić. No, może w przypadku corocznych szczepień przeciwko np: grypie, co udowodniły badania kanadyjskie z 2010 i 2011 roku.
Chociaż p. B. Arłukowicz nigdy publicznie się nie szczepił.
Zupełnie niezrozumiałym był fakt jego prywatnych dywagacji  o innym pośle, w trakcie debaty nad szczepionkami. Chyba, że chciał zaistnieć przed wyborami.
A bardziej konkretnie, widać, że zajęcia administracyjne i trzymanie się kariery, utrudniły mu w znacznym stopniu zapoznawanie się z aktualną  wiedzą medyczną.
Przykładowo:
W 2006 roku na bratniej Ukrainie wybuchła olbrzymia epidemia odry. Zachorowało aż ponad 46 000 dzieci. Wszystkie prawidłowo zaszczepione. Jak podało Ministerstwo Zdrowia Ukrainy, wyszczepialność populacji przeciwko odrze była w granicach 99%.
Jak się to ma do straszenia społeczeństwa nawrotem epidemii, jeżeli nie będzie się szczepiło?
P. Bartosz Arłukowicz nawet nie pamięta, że od 100 lat nie było  żadnej epidemii, z wyjątkiem tych spowodowanych przez szczepienia.
Przypomnę słynną epidemię cholery na Haiti, spowodowaną przez ONZ oraz
 nie mniej słynną epidemię polio w Indiach, spowodowaną również przez ONZ i B. Gatesa w 2011/12 roku. Zamiast ok. 200 zachorowań na polio, zanotowano ponad 61 700 zachorowań. Szczepienia przerwano po zastrzeleniu przez zrozpaczonych rodziców, 8 dealerów.
Przypomnę epidemię nieznanej choroby w Afryce Środkowej, po szczepieniach wprowadzonych chyba przez Francuzów i WHO. Sparaliżowano całe wsie. Oczywiście, polskojęzyczne media niemieckich właścicieli, wymazały temat.
Przypomnę epidemię EBOLA w Sierra Leone, do tłumienia której, jak  oficjalnie podano, potrzebna była aż brygada Marines i pułk spadochronowy, ze słynnej 101 Dywizji Spadochronowej, czyli ponad 1000 samych spadochroniarzy.
Jak PT Czytelnicy na pewno wiedzą, do walki z epidemiami najlepiej nadają się czołgi Abrams i pistolety maszynowe M-16. Specjalne te siły zostały dostarczone do maleńkiego kraiku Sierra Leone [ ok. 1 miliona mieszkańców], bez specjalnego zaproszenia ichniego rządu.
Komuniści, to jednak przyjeżdżali na zaproszenia.
Tak więc Szanowny Rodaku, nie dziw się specjalnie, że na stanowiska administracyjne trafiają „osobniki” bez wiedzy merytorycznej. Taki był cel wprowadzania w 1773 roku  powszechnej, obowiązkowej, edukacji publicznej przez agenta City of London Cooperation, niejakiego du Pointa.
Obywatel w tym kraju jeszcze pomiędzy Odrą i Bugiem ma tylko wykonywać polecenia. Jeżeli dobrze to robi, to awansuje. Wprowadzono to pod nazwą Komisji Edukacji Narodowej. Taka edukacja służy tresurze Robotów Biologicznych.
Skutki tej edukacji  obserwujemy do dnia dzisiejszego, np. obserwując wystąpienie na scenie sejmowej p. Bartosza Arłukowicza.
Jest także drugie wyjaśnienie. Inny Minister od  Zdrowia p. Balicki stwierdził, że 25 % społeczeństwa potrzebuje pomocy psychiatrycznej. Nawet wystąpił do Sejmu ze specjalną ustawą o zdrowiu psychicznym. Przekładając na liczebność Sejmu to ok. 120 – 140 posłów także wymaga opieki psychiatrycznej.
W żadnym przypadku nie sugeruję nawet, że w omawianym przypadku występuje ta sytuacja.
Dane w dniu św. ŁUKASZA EWANGELISTY 18 października.
Łukasz napisał trzecią Ewangelię i dzieje Apostolskie
Był syryjskim medykiem w Antiochii. Był współpracownikiem Św. Piotra
Jest opiekunem chirurgów, złotników miniaturzystów i ogólnie medyków.

 

Dr Jerzy Jaśkowski
Gdańsk, 18.10.18 r.
Kontakt: [email protected]

 

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu>    >    >  TUTAJ .

 

Dr Jerzy Jaśkowski na FB …

 

  • Ilustracja tytułowa: Dr Bartosz Arłukowicz, poseł na Sejm RP. Fot. za: TVN24.pl / wybór zdjęcia wg.pco

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2

, 2018.10.19.

Dr Jerzy Jaśkowski

Autor: Dr Jerzy Jaśkowski