Abp Marcel Lefebvre – między Gabonem a Watykanem, kilka uwag.


Tak jakoś wyszło, że nadeszła znienacka 40-ta rocznica wyboru kardynała Karola Wojtyły na Papieża a na SN odbywa się od kilku dni „seminarium” pod ogólnym hasłem „Triumf fałszywego kościoła”. Kościoła świętego Jana Pawła II między innymi. Którego pamiętam i kocham.

Ponieważ i tak nic nie robię z powodu choroby i antybiotyków, postanowiłam poszperać trochę po bazach danych i dokształcić się w temacie życiorysu abp Marcela Lefebvre.

Marcel Lefebvre urodził się 29 listopada 1905 r. w mieście Tourcoing w departamencie Nord we Francji niemal na granicy z Belgią w rodzinie właściciela fabryki tekstylnej jako trzecie z ośmiorga dzieci. Rodzina wyróżniała się wielką pobożnością a pan Renè w dodatku był zdeklarowanym monarchistą, cokolwiek to znaczy.

W roku 1923 w wieku lat 18 Marcel Lefebvre wyjechał do Rzymu i wstąpił do Pontificium Seminarium Gallicum ( Francuskie Seminarium Pontyfikalne), które zostało założone w roku 1853 na podstawie decyzji francuskich biskupów i było prowadzone przez Kongregację Ducha Świętego.

W okresie studiów kleryka Marcela Lefebvre Seminarium Francuskim kierował od lat ojciec Henri Le Floch, wielbiciel Akcji Francuskiej (Action Francaise) , której głównym ideologiem był niejaki Charles Maurras, zasadniczo niewierzący. Już 29 grudnia 1926 organizacja Action Francaise została potępiona przez Papieża Piusa XI a dzieła Maurrasa, wraz z gazetą organizacji dostały się na Index Librorum Prohibitum.

Godzi się dodać, że we Francuskim Seminarium w Rzymie studiował też starszy brat Marcela Lefebvre, Rene, który przed nim wyjechał do kolonii francuskich w Afryce a konkretnie w Gabonie, gdzie przebywał kilkadziesiąt lat. Ale o bracie Rene historia i Bractwo Piusa X – milczą. Wiadomo, że Jego imieniem wdzięczne władze Gabonu nazwały stadion w stolicy.

Tam też sporo lat wcześniej studiował kuzyn obu braci – Joseph Charles Lefebvre, który urodził się w 1892 r. w Tourcoing , studiował na Katolickim Uniwersytecie w Lille, studiował na Gregorianum w Rzymie a w czasie I WW był na froncie i nawet został wzięty do niewoli niemieckiej, z której uwolniony został w 1918 r. A następnie wyświęcony na księdza 17 grudnia 1921 r. w Rzymie a od roku 1924 rozpoczął pracę w jakiejś parafii w Poitiers.

Następnie został awansowany na „szefa personelu” biskupa Poitiers , którego wikariuszem generalnym był w latach 1936-1938.

A już 11 października 1938 r. Joseph Charles Lefebvre został konsekrowany na biskupa Troyes. W dniu 17 czerwca 1943 r. został wyświęcony na arcybiskupa Bourges.

W 28 marca 1960 r. arcybiskup Joseph Charles Lefebvre został mianowany kardynałem przez Papieża św. Jana XXIII i uczestniczył w Soborze Watykańskim II wraz ze swoim młodszym kuzynem kardynałem Marcelem Lefebvre, jak również brał udział w konklawe w 1963 r., które wybrało Papieża Pawła VI.

To jest o tyle ciekawe, że jak państwo zapewne zauważyli, w biografiach abp Marcela Lefebvra brak informacji o posiadaniu kuzyna – Kardynała Josepha Charlesa Lefebvre’a, który  uczestniczył w Soborze Watykańskim II.
Podobnie jak w Soborze Watykańskim II uczestniczył Kardynał Achille Lienart , który wyświęcił Marcela Lefebvre na księdza. A obaj znaleźli się w słynnej Centralnej Komisji Przygotowawczej Soboru Watykańskiego II z mianowania Papieża Jana XXIII.

Ale wróćmy do chronologii.

Wybucha II wojna światowa i Francuzi nie chcą umierać za Gdańsk. Następnie wiosną 1940 r. III Rzesza Niemiecka napada na Francję i słabo awansujący pułkownik wojsk pancernych oraz znajomy wielu francuskich polityków i finansistów – de Gaulle – idzie na front i w czasie walk obronnych – otrzymuje stopień generała czasu wojny.

W tym czasie legendarny bohater I wojny światowej marszałek Phillippe Petain dożywał na emeryturze pełniąc obowiązki ambasadora Francji w Madrycie u generała Franco.

Rząd i parlament francuski szybko ewakuowały się z Paryża – do Bordeaux, silnie naciskane przez rząd brytyjski aby kontynuować walkę bez poddawania się i aby rząd ewakuował się do Algierii, która była częścią Francji.

Rząd francuski i dowództwo francuskie, w tym generał Weygand widzieli, że armia francuska nie chce walczyć i naród francuski nie chce walczyć.

Gorące rozmowy były prowadzone jeszcze 18 czerwca 1940 r. w Bordeaux, gdzie został ściągnięty z Hiszpanii stary Petain. Rząd podał się do dymisji a parlament w takim składzie, jaki był, czyli bez posłów –komunistów, wyłączonych z polityki po delegalizacji partii komunistycznej – przegłosował oddanie władzy w ręce Petaina jako premiera rządu ale zaraz potem udzielił mu pełnomocnictw wyjątkowych.

W tym momencie generał z 10-dniowym stażem Charles de Gaulle na własną prośbę wsiadał na brytyjski okręt wojenny płynący do Londynu, bez uprzedzenia swojego przełożonego, generała Weyganda. Skutkowało to tym, iż latem 1940 r. po dwukrotnym wezwaniu generałą de Gaulle’a do powrotu do kraju przez Weyganda, francuski sąd wojskowy zdegradował de Gaulle’a do stopnia szeregowca a w końcu dał mu karę śmierci za dezercję w czasie wojny.

Rząd brytyjski a konkretnie Winston Churchill postanowili go wykorzystać z pożytkiem dla celów wojennych Imperium i w efekcie pojawił się w Londynie „generał de Gaulle – Szef Wolnych Francuzów”. Który zwrócił się do narodu francuskiego o podjęcie walki z Niemcami.

Niestety dla siebie, na początek firmował brytyjski atak 3 lipca 1940 r. na francuską flotę wojenną w Mars El Kebir w Algerii, w którym zginęło 1297 francuskich marynarzy. Miłości Francuzów mu to nie zaskarbiło.

Po czym jego francuskie i brytyjskie otoczenie polityczne uznało, że potrzebna jest baza materialna dla Wolnych Francuzów i wybór padł na Fort Lamy w Czadzie (Francuska Afryka Równikowa), gdzie gubernatorem był Felix Eboue, wnuk niewolników z Francuskiej Gujany, wykształcony w szkole administracji kolonialnej w Bordeaux, mason zresztą.

To on przygotował grunt wśród innych gubernatorów krajów tzw. Francuskiej Afryki Równikowej, rozsyłając wici, że czas na wypowiedzenie posłuszeństwa rządowi Vichy. Miał fundusze, administrację, policje i wojsko.

Ale kiedy wylądował człowiek de Gaulle’a – „legendarny” Leclerc , okazało się, że są niejakie trudności.
Właśnie odbył się drugi już atak sił brytyjskich na Francję Vichy a konkretnie na strategiczny port w zachodniej Afryce – Dakar w dniach 23-25 września 1940 r. Nie poprawiło to nastrojów Francuzów względem Brytyjczyków – w Afryce Równikowej..

W dniu 28 sierpnia 1940 r. deklarację przystąpienia do Wolnych Francuzów ogłosił gubernator Gabonu – Georges Masson. Ale wtedy rozpoczął się regularny bunt ludności francuskiej, uznającej rząd Vichy za legalny. A „spirytus movens” owego buntu Francuzów miał być miejscowy biskup rzymsko katolicki – Louis Tardy.

Biskup Louis Tardy był Francuzem urodzonym w 1882 r. w Saint- Pierre- de –Bressieux i księdzem został w roku 1908 a na misje do Gabonu wyjechał w 1909 r. Jego starszy brat też został księdzem i misjonarzem na Wybrzeżu Kości Słoniowej.
Ksiądz Louis Tardy prowadził misje na terenach całkowicie pogańskich a następnie pod koniec I WW otrzymał pod zarząd seminarium duchowne. W roku 1926 został wyświęcony w Paryżu na biskupa i wrócił do Gabonu. Pochodził ze skromnej rodziny rzemieślniczej i miał twarde anty lewicowe poglądy. W trakcie swojej misji ewangelizacyjnej wśród ludów afrykańskich dokonał chrztu szacunkowo 30-70 tysięcy osób.

Natomiast ilości „colonów” czyli kolonistów francuskich w owym czasie były szacowane w Gabonie na ok. 5-6 tysięcy osób. I to oni, w obliczu deklaracji gubernatora Eboue i innych gubernatorów – zbuntowali się.

Na miejsce przybył wicegubernator generalny Francuskiej Afryki Równikowej z ramienia Vichy – generał Marcel Tétu wraz z posiłkami i rozkazami marszałka Petaina i wsparł gubernatora Massona, który odwołał swoją deklarację przystąpienia do Wolnych Francuzów.

Generał Tétu dysponował 4 batalionami artylerii, 4 bombowcami i jednym okrętem podwodnym. Ale nie miał piechoty. Wolni Francuzi zaatakowali 29 października 1940 r. od strony Kamerunu i środkowego Kongo.  Siły Vichy kapitulowały w Libreville 9 listopada 1940 r., ale Tétu nie przeszedł na stronę Wolnych Francuzów. Został internowany, podobnie jak biskup Tardy.

Biskup Tardy wg opracowania Jeremiego Richa w pracy zbiorowej pt.”Views from the Margins: Creating Identities of Modern France” miał odmówić odśpiewania Te Deum w katedrze w Libreville po wejściu sił Wolnych Francuzów.

Został więc  internowany na prawie rok ale się nie ugiął i  jeszcze do 1943 r. słuchał radia Vichy i pozostawał ostentacyjnie wierny „legalnemu rządowi Vichy”.

W bitwie o Gabon uczestniczyli również legaliści ze Zgromadzenia Braci Ducha Świętego, z których jeden – Brat Talabardon – zginął w bratobójczym boju francusko- francuskim, o czym meldował biskupowi Tardy kapitan okrętu Vichy zatopionego przez Wolnych Francuzów.

Generał Tétu był po kapitulacji w Libreville hospitalizowany przez Braci Ducha Świętego w Lambarene, w Lambarene przebywał też „pod nadzorem” Biskup Tardy, który został odznaczony przez generała Weyganda za wierność rządowi Vichy.

W czasie tych dramatycznych wydarzeń w Gabonie w Zgromadzeniu Braci Ducha Świętego w roku 1940 przebywało aż dwóch braci Lefebvre – starszy Renè, o którym nie wiadomo prawie nic poza tym, że udzielał się w ewangelizowaniu młodzieży męskiej głównie poprzez sport, oraz młodszy – ksiądz Marcel, który był, podobnie jak biskup Tardy – gorącym zwolennikiem Vichy a przeciwnikiem Wolnych Francuzów, jako „ateistów, masonów” i generalnie zbiorowiska „morderców, Czechów i  Rosjan”.

Podobno nie wszyscy bracia ze Zgromadzenia Ducha Świętego podzielali te poglądy. Na przykład na południu Gabonu brat Jean-Jérôme Adam, który w roku 1947 został wyświęcony na biskupa a od roku 1955 był biskupem Libreville a od 1958 – arcybiskupem.

Wierność rządom Vichy i niechęć do Wolnych Francuzów i generała de Gaulle’a jednak nie zaszkodziła w karierze zdolnego księdza Marcela Lefebvre.

A mogła zaszkodzić, bo generał de Gaulle był pamiętliwy i mściwy a „bitwy o Gabon” z pewnością nie zapomniał.

Oto tuż po wyzwoleniu Paryża generał de Gaulle rozpoczął rozprawę ze wszystkimi kolaborantami Vichy, w tym z biskupami i kardynałami francuskiego Kościoła Katolickiego, którzy nie buntowali się przeciwko władzy Marszałka Petain. Czyli praktycznie z wszystkimi.

Na początek de Gaulle zażądał od Papieża „zabrania sobie” z Francji nuncjusza papieskiego Valerio Valeri, który był nim jeszcze od roku 1936. Oczywiście „za kolaborację z Vichy”. A on po prostu, podobnie jak przedstawiciele innych państw, jak np. USA – uznawał Vichy za państwo legalne.

Pozycja generała de Gaulle’a była niemal do samego końca niepewna. Zwłaszcza Amerykanie mieli wątpliwości, na kogo postawić . Tuż po lądowaniu w Afryce Północnej w 1942 r. przyjęli kapitulację wojsk Vichy pod dowództwem generała Darlana i szybko uznali go za „przywódcę francuskiej Afryki Północnej. I szukali następcy, ale nie był to generał de Gaulle.

W tych okolicznościach przyrody, generał de Gaulle 29 maja 1944 r. napisał w Algierze odręczny list do Ojca Świętego Piusa XII zaczynający się od słów :”… Najświętszy Ojcze, postawiony na czele rządu tymczasowego Francji, jestem szczęśliwy, że mogę przekazać Jego Świątobliwości nasze wyrazy synowskiego respektu …” a zakończony prośbą o błogosławieństwo na dalszą drogę odbudowy Francji. Papież Pius XII grzecznie odpowiedział na list 15 czerwca 1944 r.

Ale kiedy generał de Gaulle został uznany przez Aliantów a zwłaszcza Amerykanów, zaśpiewał na inną nutę.

Kiedy wkroczył do Paryża prawdopodobnie 23-24 sierpnia 1944 r. już na 26 czerwca zarządził w Notre Dame –Mszę św. dziękczynną za zwycięstwo  i  od razu wszedł na zwarcie czołowe z KK –żądając,  aby gospodarz miejsca czyli kardynał Emmanuel Suhard – nie odprawiał tej Mszy św., nie śpiewał Te Deum i BYŁ NIEOBECNY w katedrze  Notre Dame w tym czasie.  Oraz odmówił spotkania z nim.

Za to wkroczył do Notre Dame z „dominikaninim z Resistance”, niejakim bratem Raymondem Bruckbergerem , który, jak się zdaje, był jego „doradcą w kwestiach kościelnych” w owych gorących chwilach.

Brat Bruckberger miał być „legendą Resistance”, ale to mu nie przeszkadzało w wolnych chwilach napisać scenariusz do filmu nakręconego w okupowanej Francji w roku 1943 r. przez reżysera Roberta Bressona – o zakonnicach pt. „Anioły grzechu”. Do towarzystwa miał Jeana Giraudoux, kolejnego „bojownika o wolność i demokrację”.
Tak więc 26 sierpnia 1944 r. w katedrze Notre Dame doszło do skandalu ale to nie był koniec.
„Father” Bruckberger został niebawem koleżką słynnej pary: Simone de Beauvoir i Jeana Paula Sartre’a, znanych wielbicieli Kościoła Katolickiego.

Natomiast generał de Gaulle , kiedy już wstrząsnął do głębi stanem świadomości marszałków Montgomery i Eisenhovera w swoim pierwszym przemówieniu w Paryżu stwierdzeniem, iż „Francja wyzwoliła się sama” – przesłał Papieżowi Piusowi XII nie tylko żądanie „zabrania sobie” nuncjusza Valerio Valeri, ale także przedstawił listę znacznej liczby biskupów i kardynałów francuskich, którzy za popieranie Vichy i marszałka Petaina – winni być usunięci ze stanowisk jako niepożądani w niepodległej Francji. Gallikanizm w pełnej krasie.

Przypuszczalna liczba biskupów i kardynałów francuskich „do wycięcia” waha się między 12 a 30.

Nie wiemy, czy „do wycięcia” był biskup Joseph Charles Lefebvre kuzyn księdza Marcela, wówczas szefa Seminarium duchownego „w koloniach” w Gabonie.

Ociąganie się Papieża Piusa XII w sprawie nuncjusza Valeri groziło tym, że na 1 stycznia 1945 r. mowę w imieniu ambasadorów do de Gaulla wygłosiłby drugi co do starszeństwa – towarzysz ambasador z ZSRR – Bogomołow.

Więc Papież Pius XII odwołał  nuncjusza Valeri a kardynałowie i biskupi francuscy – położyli uszy po sobie.

W jego miejsce Papież przysłał wyciągniętego z zupełnie innej rzeczywistości , starego i zapomnianego przez wszystkich abp Angelo Giuseppe Roncalli, przebywającego przed wojną jako delegat apostolski w Bułgarii a następnie jako delegat apostolski w Turcji. De Gaulle zaakceptował kandydaturę.

Abp Angelo Giuseppe Roncalli został mianowany przez Papieża Nuncjuszem Apostolskim w Paryżu 22 grudnia 1944 r. z perspektywą, że czeka go bardzo nieprzyjemna pod każdym względem – misja.

Ale okazało się, że Nuncjusz Roncalli może i nie przebywał niemal na wygnaniu, ale był to wytrawny dyplomata zawodowy i łatwo rozszyfrował słabe punkty wroga. W wygłodniałej Francji, w której brakowało podstawowych artykułów żywnościowych bardziej „niż za Niemca”, zapraszał przedstawicieli władz na poważne rozmowy i konsultacje, które kończyły się lub zaczynały od czegoś smacznego, albowiem sam nuncjusz był znany z tego, że lubił zjeść i wypić. Konsultacje i negocjacje trwały w nieskończoność a siła antykatolicka Wolnych Francuzów, kiedy już się rozsiedli na posadach – słabła z czasem.

Do tego stopnia, że ilość „wyciętych biskupów” podobno ograniczyła się do 9 „odejść na własne życzenie na emeryturę” z wszystkimi honorami. A z pozostałymi kardynałami i biskupami generał de Gaulle powrócił do „synowskiej katolickiej miłości”.

Natomiast Nuncjusz Roncalli w dniu 1 stycznia 1945 r. odczytał „adres” w imieniu Korpusu Dyplomatycznego wobec generała de Gaulle’a a ten wysłuchał adresu syt chwały po podróży do Moskwy, gdzie podpisał ze Stalinem porozumienie, na mocy którego jako pierwszy szef państwa na świecie – uznał Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. A nuncjusza Roncalli podobno wręcz pokochał.

Przyjaźń biskupa Josepha Charlesa Lefebvre z nuncjuszem Roncallim rozciągnęła się na młodszego kuzyna księdza Marcela, który już w 1945 r. został wezwany do Francji, gdzie nikt go nie wrzucił do kazamatów za „kolaborację z Vichy”, ale mianowano go rektorem Seminarium w Mortain.

A już 12 czerwca 1947 r. mianowany został przez papieża Piusa XII – Wikariuszem apostolskim Dakaru w Senegalu a 18 września 1947 r. został wyświęcony przez kardynała Achille Lienarta, nie tak dawno „wiernego Vichy” – na biskupa.

A w tym samym roku biskup Tardy zmarł we Francji na raka. I pamięć o nim została wymazana z list biskupów francuskich. Podobnie jak pamięć o „bitwie o Gabon”.

W roku 1955 Dakar został arcybiskupstwem a Biskup Marcel Lefebvre został arcybiskupem Francuskiej Afryki Równikowej.

A w roku 1960 cała Afryka Równikowa „wybrała wolność” od francuskich kolonizatorów, ale arcybiskup Marcel Lefebvre był wtedy szczęśliwie wybrany przez nowego Papieża Jana XXIII dawnego Nuncjusza we Francji – na członka Centralnej Komisji Przygotowawczej Soboru Watykańskiego II , w której wśród 21 członków był też kardynał Achille Lienart, „nasz vichysta”, kardynał Giovanni Montini, przyszły Papież Paweł VI.

W Soborze Watykańskim II brał udział również kardynał Joseph Charles Lefebvre oraz dwóch Kardynałów francuskich ze Zgromadzenia Świętego Ducha z misji w Gabonie: Jean Baptiste Fauret i Jean-Jérôme Adam.

Francuscy kardynałowie wyraźnie brali udział w Soborze jako liderzy i osoby najbardziej zbliżone do Papieża Jana XXIII.

Ustalenia Soboru Watykańskiego II nie wszystkim się podobały. Zwłaszcza w PRL katolicy mieli prawo do rozczarowania brakiem potępienia komunizmu. Tzw. nowinki też nie zachwycały.

No ale jak francuscy biskupi mieli publicznie potępiać komunizm, skoro prezydent de Gaulle w lipcu 1966 r. odbył kolejną historyczną wizytę w ZSRR, gdzie był witany jak najserdeczniejszy przyjaciel.

Nie słychać, aby kiedykolwiek biskupi francuscy potępili de Gaulle’a za te makiaweliczne spiski. Ani za obrazę heroicznego Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego w czasie wizyty w PRL.

Arcybiskup  Lefebvre też de Gaulle’a nie potępił. Za to w swej skromności pozwolił pocałować sobie kardynalską rękę Ojcu Pio z Petrelciny, co to miał stygmaty i został ogłoszony Świętym Kościoła Katolickiego przez św. Jana Pawła II.

Abp Lefebvre okazał się „nieustraszony” w publicznych wypowiedziach przeciwko papieżowi Pawłowi VI już w latach 70-tych. Potem w „nieustraszony sposób” wypowiedział posłuszeństwo Papieżowi św. Janowi Pawłowi, którego prawą ręką był w sprawach doktryny – Kardynał Ratzinger, najbardziej konserwatywny z konserwatywnych.

Nie chcę się wypowiadać w sprawach teologicznych ani potępiać abp Marcela Lefebvre.

Jak dla mnie, był to typowy przedstawiciel imperialnej Francji z jej gallikanizmem, czyli poddaniem Kościoła władzy świeckiej.  Oraz  przymykaniem oka przez tamtejszy Kościół Katolicki na moralne skutki uczestniczenia katolików w zbrodni kolonializmu, przykrywając to pięknie „misją nawracania pogan”.
Nie należy zapominać, że chrystianizacja Chin przez jezuitów została zniszczona przez francuskie misje franciszkańskie wysłane specjalnie przez króla Ludwika XIV –bez wiedzy i zgody Watykanu.
Francuzi wiele sobie potrafili i potrafią – wybaczyć.

Zastanawiam się, jak ciężkim doświadczeniem dla abp Lefebvre’a musiało być doświadczenie upadku Francji, jaką znał przez 55 lat: wielkiego imperium od Indochin, przez Afrykę Równikową aż do Gujany i Algierii. I czy w tej katastrofie historycznej nie należy szukać srogiego gniewu arcybiskupa na otaczający świat i na Europę, w której musiał zamieszkać kiedy miał już lat 55.

Niewątpliwie zawdzięcza on swoją karierę w Kościele – starszemu Kuzynowi biskupowi Josephowi Charlesowi Lefebvre i Papieżowi Janowi XXIII – byłemu Nuncjuszowi Papieskiemu we Francji.

Więc atakuje „Sobór’ a nie atakuje Papieża Jana XXIII, który Sobór zaczął i ukształtował. Przez swoich  wyznawców jest kreowany na męczennika, którym nie był i na odważnego buntownika, którym aż do emerytury – nie był.
Święty Kościół Rzymsko Katolicki jest atakowany ze wszystkich stron i ma problemy wewnętrzne. Ale ile w tym roli wroga zewnętrznego a ile wewnętrznych wirusów, na to odpowie historia.

 

Pink Panther

Źródło: SZKOŁA NAWIGATORÓW , 20 października 2018.

Przeczytaj więcej artykułów Pink Panther na naszym portalu >  >  >  TUTAJ.

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2018.10.20.

Autor: Pink Panther