Morderstwo księdza Jerzego. Ofiara i kaci (Część II.)


Przeczytaj          Część I.

W rocznicę zamordowania księdza Jerzego Popiełuszki. Ofiara i kaci (Część II.)

 

Kampania oszczerstw i nienawiści

 

27 grudnia 1983 r. w „Expresie Wieczornym” ukazał się szkalujący księdza Jerzego artykuł podpisany nazwiskiem Michała Ostrowskiego pt. „Garsoniera ob. Popiełuszki”. Oto jego pełna treść:

„Mylnie sądzi się, że nad Polską mgła: to fale Radia Wolnej Europy zgęstniały od nazwiska księdza Popiełuszki. Chodzi o tajemnice księżej garsoniery. W początkach września przeciw młodemu warszawskiemu księdzu Jerzemu Popiełuszce wdrożono śledztwo o nadużywanie kościoła i czynności kapłańskich dla urządzania swego rodzaju wieców politycznych przeciw państwu. Ksiądz J. Popiełuszko głośno przeczył swej winie, ale nie zachowywał się jak człowiek przekonany o swej niewinności: umykał przed prokuratorskimi wezwaniami na przesłuchanie, lękał się stawić czoło oskarżeniom. Po długiej zabawie w „kotka i myszkę” z początkiem grudnia księdza Popiełuszkę udało się przesłuchać. Z jego dowodu osobistego wynikało, że nie jest zameldowany na plebanii, gdzie mieszka, tylko ma drugie mieszkanie przy ul. Chłodnej. Prokurator nakazał przeszukanie tego mieszkania. Adwokaci księdza Popiełuszki, de Virion i Wende, zachowywali się dziwnie: odmówili czuwania nad dobrem swego klienta, czyli asystowania przy rewizji. Mieszkanie przeszukano w obecności właściciela i jego osobistego kierowcy, którego młody ksiądz powołał na świadka.

W mieszkaniu tym znaleziono tysiące ulotek, m.in. wzywających do demonstracji ulicznych, różne materiały propagandowe, matryce, farby potrzebne do sporządzania konspiracyjnej literatury, a także inne jeszcze mniej religijne akcesoria. W wyniku wstawiennictwa przedstawicieli Kościoła prokurator nie nakazał aresztowania księdza Popiełuszki, który będzie odpowiadał z wolnej stopy. Dla zachodnich radiostacji ksiądz Popiełuszko stał się od razu bohaterem, mimo że nie można mu przypisać męczeństwa.

Dziewięćdziesiąt procent osób, u których milicja znajduje jakieś dowody poczynań niezgodnych z prawem powiada zrazu, że nie wie, skąd to u nich wzięło. Tak też stereotypowo zareagował ksiądz Popiełuszko. Zachodnie, mówiące po polsku radiostacje głosić zaczęły, że wszystkie te kompromitujące młodego księdza znaleziska służba bezpieczeństwa przed rewizją podrzuciła mu do mieszkania. Podobne sugestie wysunęły też niektóre gazety na Zachodzie. Skoro już od września ksiądz Popiełuszko wiedział, że toczy się przeciw niemu postępowanie – pisały – to przecież nie trzymałby w domu dowodów świadczących o jego udziale w jakiejś politycznej konspiracji. Cóż to za konspirator? – pytano. Rzeczywiście. Toteż nikt nie twierdzi, iż młody ksiądz był konspiratorem sprawnym.

W czasie przesłuchania u prokuratora przyjaciele księdza Popiełuszki usuwali z jego mieszkania na plebanii kompromitujące go polityczne materiały propagandowe. Oznacza to, że trzymał je u siebie przez trzy miesiące, w czasie których toczyło się przecież śledztwo. Czemuż więc miałby oczyszczać z obciążających go dowodów swą garsonierę na mieście, o której istnieniu nikt nie wiedział? No i przecież skoro nielegalną „bibułę” trzymał w swoim mieszkaniu oficjalnym, to czyż tym bardziej nie magazynowałby takich rzeczy w mieszkaniu konspiracyjnym, o którego istnieniu do grudnia nie wiedziały ani władze śledcze, ani kościelne? Fakt, że młody ksiądz ma w Warszawie dwa mieszkania zaskoczył, a nawet oburzył wielu wiernych z parafii św. Stanisława Kostki, gdzie ksiądz Popiełuszko spełniał dotychczas posługi religijne. Wobec tego 18 grudnia, w czasie nabożeństwa odczytano oświadczenie księdza Popiełuszki, że własnościową garsonierę odziedziczył po ciotce.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko przyjął też grupę działających w Warszawie korespondentów prasy zachodniej i oświadczył im: „O wszystkich moich poczynaniach były poinformowane władze kościelne. Jeśli zaś chodzi o moje prywatne mieszkanie, to otrzymałem je przed pięciu laty w darze od mojej ciotki. I o tym władze kościelne były poinformowane. Zresztą przebywam tam sporadycznie. Z uwagi na nawał pracy mieszkam stale w rezydencji przy kościele św. Stanisława. Nie mam nawet czasu moim mieszkaniem należycie się zająć. Od lat nikt w tym mieszkaniu nie był”. Oświadczenie to nadała m. in. Wolna Europa w dniu 21 grudnia. Wersja, którą podała brytyjska rozgłośnia BBC, była już nieco inna. Dominik Morawski, rzymski korespondent BBC, powołując się na koła kościelne, oznajmił, że władze Kościoła nic nie wiedziały o istnieniu garsoniery księdza Popiełuszki. Rzymski korespondent oznajmił także, że ksiądz Popiełuszko twierdzi, iż mieszkanie na Chłodnej kilka miesięcy temu wynajął swoim znajomym. Jak widać, garsoniera młodego warszawskiego księdza robi międzynarodową karierę.

Przedstawiciele władz kościelnych w Warszawie poinformowali władze państwowe, że nic nie wiedzieli o konspiracyjnym mieszkaniu księdza Popiełuszki. Tego samego też dowiedział się w Rzymie korespondent BBC Dominik Morawski. Ksiądz Popiełuszko mówi zaś, że o jego konspiracyjnym mieszkaniu władze kościelne wiedziały. Kto mija się z prawdą? Czy mieszkanie było puste od miesięcy, czy wynajęte znajomym? Tylko jedna z publicznie podanych wersji może być prawdziwa, a obie firmuje ksiądz Popiełuszko. Rzecz jest istotna, gdyż być może to owi używający garsonierę znajomi bawili się ulotkami, matrycami i amunicją. W każdym razie dobra ciocia darująca księdzu mieszkanie, okazała się bajeczką dla naiwnych parafian. Stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że 22-letni wówczas ksiądz Jerzy Popiełuszko to nabył od osoby, która go nigdy przedtem na oczy nie widziała. Złożył ofertę na ogłoszenie w „Życiu Warszawy” o sprzedaży garsoniery i poprzedniej właścicielce pani Danieli D. zapłacił 350 tys. zł. Załatwiając formalności związane z przejęciem mieszkania, ksiądz Popiełuszko zataił, iż jest księdzem. W deklaracji o przystąpieniu do spółdzielni mieszkaniowej ksiądz Popiełuszko podał, iż jest z zawodu nauczycielem, obecnie nie pracuje ze względów zdrowotnych i pozostaje na utrzymaniu rodziny. Poświadczył to własnoręcznym podpisem. Administracja domu do dziś nie wie, że lokator garsoniery jest księdzem. Tytułuje go w piśmie urzędowym obywatel Popiełuszko. Z dokumentów kościelnych wynika, że w chwili gdy ob. Jerzy Popiełuszko kupował mieszkanie i podawał się za bezrobotnego nauczyciela, był wikarym w parafii Dzieciątka Jezusa w Warszawie i zajmował mieszkanie służbowe przy ul. Mierosławskiego. Stwierdził to na piśmie proboszcz Dzieciątka Jezus.

Jak nas informuje prokuratura, śledztwo w sprawie księdza Jerzego Popiełuszki trwa. Na razie wiadomo, że ów młody ksiądz to zmyśla ciocię-dobroczyńcę, to udaje bezrobotnego nauczyciela, to udaje chorego – a więc rozmija się z prawdą. Wiadomo także, że oplątuje swoje życie tajemnicami. W spółdzielni mieszkaniowej jako lokator garsoniery uchodzi za nauczyciela. Jako ksiądz zaś ukrywa przed przełożonymi, że ma prywatną garsonierę i jakieś drugie życie, w którym nie występuje jako ksiądz, lecz jako bezrobotny nauczyciel o podupadłym zdrowiu. Zachodni dziennikarze i radiostacje, które oni zasilają swoimi rewelacjami, mądrzej by zrobiły, gdyby nie tak szybko wierzyły wszystkiemu, co ksiądz Jerzy Popiełuszko mówi. Jest to bowiem postać tajemnicza, uwikłana w krętactwa, uprawiane nie tylko wobec władz państwowych, lecz także kościelnym przełożonym. Zachodni obrońcy księdza Popiełuszki zwykli jednak przyjmować z góry jako pewnik, że kto z motywów politycznych obraża istniejący w Polsce porządek prawny, automatycznie jest człowiekiem prawdomównym i vice versa”.

Ks. Jerzy Popiełuszko napisał sprostowanie. Zadzwonił też do redakcji „Expresu Wieczornego”, by umówić się na spotkanie z autorem artykułu Michałem Ostrowskim. Jednak okazało się, że nie pracuje tam dziennikarz o tym nazwisku.

Sekretarz Episkopatu Polski, arcybiskup Bronisław Dąbrowski zwrócił się do księdza Jerzego Popiełuszki z prośbą o zajęcia stanowiska wobec tego artykułu. Ks. Jerzy Popiełuszko napisał sprostowanie. Zadzwonił też do redakcji „Expresu Wieczornego”, by umówić się na spotkanie z autorem artykułu Michałem Ostrowskim. Jednak okazało się, że nie pracuje tam dziennikarz o tym nazwisku.

Napisał więc 2 stycznia 1984 r. do arcybiskupa Dąbrowskiego następujący list:

(…) Dla jasności wypowiedzi niezbędne jest posługiwanie się tekstem z „Expresu Wieczornego”.

  1. …umykał przed prokuratorskimi wezwaniami na przesłuchanie…

– wyjaśnienie w tej sprawie złożyłem w prokuraturze, że wezwanie było przyniesione przez dwunastu panów z SB jedyny raz dnia 1. XII. 83 r. w tej sprawie dzwoniłem do kurii i od kanclerza otrzymałem polecenie, by w tej formie wezwania nie przyjmować.

  1. …mecenasi ks. Popiełuszki zachowywali się dziwnie…

– to pani prokurator zachowywała się dziwnie, po przesłuchaniu kazała im nie wiadomo dlaczego czekać prawie godzinę, a potem sugerowała, by wzięli udział w przeszukaniu.

  1. …osobisty kierowca…

– Pan Chrostowski pracuje na państwowej posadzie, a w wolnych chwilach jeździ ze mną ze względu na moje bezpieczeństwo, któremu wielokrotnie już zagrażała służba bezpieczeństwa.

  1. Zarzut udziału w konspiracji.

– od kiedy to polska prasa powołuje się jako na źródło prawdy, na wiadomości uzyskane z RWE. Nigdy nie byłem w konspiracji, chyba że przyjmiemy, iż całe myślące po polsku społeczeństwo jest w konspiracji, wtedy i ja siebie z niej nie wyłączam.

  1. …Przyjaciele usuwali z jego mieszkania na plebanii kompromitujące go polityczne materiały propagandowe…

– Zarzut pozbawiony jakichkolwiek podstaw. Wyssany z palca. Nic nie było wynoszone, a nawet gdyby, to skąd autorowi znana jest zawartość tych niby kompromitujących mnie materiałów. Dlaczego ich nie ujawniono?

  1. …mieszkanie konspiracyjne…, o którym rzekomo nie wiedziały władze śledcze i kościelne…

– Meldunek w dowodzie osobistym mam z dn. 5 lipca 1979 roku, a więc główne biuro adresów musiało być z ta datą poinformowane o moim miejscu zameldowania.

– nakaz rewizji prokuratora z dn. 30 sierpnia 1983 r. przesłano na adres zameldowania.

– władze kościelne były poinformowane poprzez ks. Prałata Piotrowskiego, odpowiedzialnego za sprawy personalne księży, w czerwcu 1979 r. (…).

  1. …przyjął grupę działających w Warszawie korespondentów prasy zachodniej…

– Zgodnie z poleceniem J. E. ks. Arcybiskupa po wyjściu z aresztu żadnych korespondentów nie przyjmowałem.

  1. …Zarzut, że jakoby nieprawdą jest, iż mieszkanie otrzymałem od ciotki..

– otrzymałem pieniądze od ciotki (Mary Kalinoski) na kupno mieszkania, a więc mieszkanie otrzymałem od ciotki, mimo, iż kupiłem od obcej osoby. Ciotkę moją znał dobrze Biskup Miziołek, a jej hojność np. dla seminarium duchownego (stypendia fundowane klerykom) znana jest byłemu Rektorowi ks. Bp. Romaniukowi (…).

  1. …stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że 22 letni wówczas ksiądz…

– Ponad wszelką wątpliwość stwierdzić można, że 22 lata miałem będąc na IV roku Seminarium Duchownego, w roku 1969, a więc 14 lat temu, a nie przed niespełna 5-ciu laty, gdy nabywałem mieszkanie.

  1. …zataił, iż z zawodu jest księdzem…

– przede wszystkim Ksiądz nie jest zawodem,

– osoba załatwiająca formalności przyjęcia do spółdzielni, wiedząc, że nauczanie religii jest działalnością nauczycielską, dla zaakcentowania tego faktu wobec zarządu spółdzielni i ułatwienia przyjęcia mnie w poczet członków spółdzielni, poradziła wpisanie zawodu nauczyciela, bo przyjmowany byłem do spółdzielni nauczycielskiej. Działałem więc w dobrej wierze, w przekonaniu, że sprawa jest bez znaczenia.

  1. …udający chorego…

– zły stan mojego zdrowia wynika z zaświadczeń lekarskich, złożonych w prokuraturze, którymi dysponuję i mogę w każdej chwili przedłożyć.

 

„Pro memoria”

 

Wobec kontynuowania brutalnych ataków prasowych na ks. Jerzego Popiełuszki Episkopat Polski stanął w jego obronie i 6 lutego 1984 r. zwrócił się w tej sprawie do ministra Urzędu do Spraw Wyznań pismem „Pro memoria”:

„W myśl dotychczasowej praktyki prasowej, przy uwzględnieniu przepisów prawa karnego (art. 178 K.K.), podawanie w prasie informacji o osobie, mogących ją zniesławić lub narazić na utratę niezbędnego zaufania, stanowi przestępstwo. Nadto, zgodnie z art. 255 K.K. rozpowszechnianie publiczne, bez zezwolenia, wiadomości z przeprowadzanego postępowania przygotowawczego, czyli tzw. dochodzenia, zagrożone jest sankcją pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności lub grzywny. Tymczasem w sprawie ks. Jerzego Popiełuszki nie tylko, że podano jego imię, nazwisko i pełnioną funkcję, ale ukazał się artykuł o charakterze zniesławiającym, podpisany nazwiskiem Michał Ostrowski, w „Expresie Wieczornym” z 27.12.83 roku pt. „Garsoniera ob. Popiełuszki”. Nadto informacje zniesławiające były powtarzane w telewizji i na konferencji prasowej przez rzecznika prasowego Jerzego Urbana. Nie ma wątpliwości, że była to zorganizowana akcja przeciwko ks. Popiełuszce, licząc z góry na to, że nie będzie miał on możliwości obrony, a także celom zastraszenia go. Należy zauważyć, że w projekcie nowej ustawy prasowej w art. 14 przewiduje się, że nie wolno publikować w prasie danych osobowych i wizerunków osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunków świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę.

Niestety w sprawach jak wyżej lub innych osób pozbawionych możliwości wypowiadania się w polskich środkach przekazu, wszystkie środki są dopuszczalne, a pisma kierowane do redakcji o sprostowanie czy wyjaśnienie pozostają albo bez odpowiedzi albo przychodzi odpowiedź wykrętna, uchylająca się od zamieszczenia sprostowania, np. sprawa OO. Dominikanów w Poznaniu. Jak wynika z dodatkowych wyjaśnień ks. J. Popiełuszki jest on co kilka dni wzywany na przesłuchania i poddawany swego rodzaju nękaniu. Uprasza się Pana Ministra, aby był łaskaw pouczyć odpowiednie czynniki zainteresowane pisaniem o „działalności” ks. J. Popiełuszki, aby przestrzegały prawa obwarowanego ustawodawstwem PRL”.

Podpisał ksiądz Jerzy Dąbrowski.

Minister Urząd do Spraw Wyznań, Adam Łopatka, odpowiedział Sekretariatowi Episkopatu Polski w typowo komunistyczny sposób. Władze były pewne, że Kościół podejmie wobec ks. Jerzego Popiełuszki jakieś kroki, któreby go wyciszyły. Na końcu pisma zawarto też groźbę. Oto treść pisma:

„Ksiądz Jerzy Popiełuszko, podejmując działalność, powinien był zdawać sobie sprawę z tego, że stanie się obiektem zainteresowania środków masowego przekazu. Jak mi wiadomo, ani hierarchia kościelna, ani ks. Popiełuszko nigdy nie kwestionowali stałego – i trwającego nadal zainteresowania zachodnich środków przekazu osobą tego księdza, mimo częstego rozmijania się z prawdą. Przeciwnie, ks. Popiełuszko ochoczo korzysta z usług dziennikarzy zachodnich dla atakowania władz państwowych.

Dlatego też musi dziwić reagowanie na zajęcie się osobą ks. Popiełuszki przez krajowe środki przekazu. „Pro memoria” twierdzi, jakoby środki te zniesławiały ks. J. Popiełuszkę, ale nie podaje, na czym to zniesławienie miałoby polegać. Jeżeli ks. J. Popiełuszko uważa, że został zniesławiony – może on – lecz tylko on – wystąpić na drogę sądową z oskarżeniem prywatnym z art. 178 kodeksu karnego, bądź też z pozwem w postępowaniu cywilnym o ochronę dóbr osobistych na podstawie art. 23 i 24 kodeksu cywilnego. Odnośnie cytowanego w „Pro memoria” przepisu art. 255 kodeksu karnego przypomnieć trzeba, że nie jest przestępstwem rozpowszechnianie wiadomości z dochodzenia lub śledztwa o zezwolenie organu prowadzącego je. Poinformowanie przez prasę o rzeczywistym stanie sprawy ks. J. Popiełuszki spowodowane było kolportowaniem w kraju i za granicą różnych plotek i kłamstw na ten temat. Na marginesie tego warto również przypomnieć krytykę ograniczeń prawnych i informowania o przebiegu postępowania karnego, zawartą w „Tygodniku Powszechnym” (artykuł Macieja Kozłowskiego pt. „Uwagi do projektu prawa prasowego, nr 8-9 1982).

„Pro memoria” zawiera zadziwiające sformułowania, że „ks. J. Popiełuszko jest co kilka dni wzywany na przesłuchania i poddawany swego rodzaju nękaniu”. W związku z tym trzeba stwierdzić, że waga zarzutów uzasadniała tymczasowe aresztowanie ks. Popiełuszki, od czego odstąpiono wyłącznie na prośbę Sekretarza Episkopatu. Z żalem stwierdzam, że zapowiedziane ze strony kościelnej podjęcie niezwłocznie kroków mających na celu zapobieżenie dalszej przestępczej działalności ks. Popiełuszki nie nastąpiło. Nadal nadużywając ambony wygłasza on wypowiedzi zawierające treści karalne. Może to spowodować konieczność podjęcia przewidzianych kodeksem postępowania karnego środków zapobiegawczych.

Władze państwowe nie tracą jednak nadziei, że Sekretarz Episkopatu dotrzyma podjętych zobowiązań”.

Do tego pisma Urząd do Spraw Wyznań załączył materiał pt. „Pozaduszpasterską, niezgodną z prawem działalność księdza Jerzego Popiełuszki”. Materiał ten miał świadczyć o przestępczej działalności ks. Jerzego Popiełuszki. Jego treść była następująca:

„Przed wprowadzeniem stanu wojennego ks. Popiełuszko, jako jeden z łączników Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność Huty Warszawa, nielegalnie wchodził na teren Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarnictwa i inspirował chorążych do podejmowania strajku, a później do jego kontynuacji.

Od 1982 r. organizował nabożeństwa, w których pod szyldem delegacji parafialnych brał udział aktyw b. „Solidarności” z całego kraju. Wygłaszane przez ks. Jerzego Popiełuszkę kazania i intencja mszalna oraz wystrój kościoła niejednokrotnie wykraczały poza dotychczas przyjęte ramy duszpasterstwa. Zawierały elementy świeckie, stwierdzenia podburzające i wrogie dla państwa. Nabożeństwa w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie organizowane i prowadzone przez ks. Jerzego Popiełuszkę stały się swoistymi wiecami politycznymi. Powyższe działania wprowadzały w nastroje społeczne ferment, podsycały i jątrzyły. Były one często filmowane i nagrywane przez zachodnie ekipy telewizyjno-radiowe i stanowiły materiał dla wrogich PRL audycji. Od czerwca 1982 r. z inicjatywy ks. Jerzego Popiełuszki rozpowszechniano, w specjalnie wydanych broszurach, teksty jego kazań, treści intencji modlitw. Zamieszczano wiersze i fragmenty prozy, zawierające politycznie negatywne określenia, które uprzednio głoszono w kościele. Analiza tych tekstów wskazuje na zamiar wywołania emocji i skojarzeń niekorzystnych dla władz państwa i jego instytucji. Ks. Popiełuszko był też świadomy, że jego wystąpienia publiczne wywołują negatywne reperkusje dla porządku publicznego i kilkakrotnie były przyczyną wyjścia uczestników nabożeństwa na manifestację uliczną”.

Minister do Spraw Wyznań na potwierdzenie powyższego dołączył do pisma między innymi następujące fragmenty kazań ks. Jerzego Popiełuszki, wygłoszonych intencji i zdarzeń im towarzyszących:

– w dniu 30 maja 1982 r. w wygłoszonym kazaniu i intencjach m.in. stwierdził: „Najbardziej uwidoczniła się nienawiść tych, którzy nie wiedzą, co czynią, tych którzy czynią krzywdę i spustoszenie moralne w Ojczyźnie – najbardziej ich nienawiść uwidoczniła się w dniu Twojego święta, jako Królowej Polski, w dniu 3 maja. Wielu w tym dniu wylało się z oczu naszych sióstr i braci wymuszonych łez, było wiele niezawinionych razów”. Minister pisał, że wznoszona modlitwa zawierała następujące określenia: „Matka oszukanych, zdradzonych, w nocy pojmanych, na mrozie trzymanych, niesłusznie skazanych, bitych, poniewieranych, matek płaczących, Królowo Polski Walczącej, Polski cierpiącej, z krwią naszych braci, Ojczyzny drogiej, do ciebie Matko bije ten głos, krainę niewiernym wyrwij, którzy ją gnębiąc, zadają cios. Obroń z ciężkiego jarzma tyranów (…) dozwól by Polska nie znała panów (…) plagi bez przerwy trapią się raz w raz, wolne twe dzieci dziki wróg zgniata, ileż wdów, sierot jest pośród nas”.

– w dniu 27 czerwca 1982 r. w publicznym wystąpieniu powiedział: „Dodaj siły, męstwa i mądrości matkom dzieci, których ojcowie są głosem milionów naszych rodaków w Solidarności nadzieję mających. Ty znasz Panie Jezu czteroletniego Jacka, któremu osamotniona matka z godnością mówi: „Syneczku, zabrakło ci ojca, więc ty to zrobisz za niego. Ty go zastąpisz”. A na pytanie synka, dlaczego jeżeli tatuś nic złego nie uczynił, musi być za drutami, za murem, widzi w oczach matki łzy, i widząc łzy rozumie i potrafi czteroletni Jacek w swoim dziecinnym, wzruszającym wymiarze. Rozumie i dba o swoją mamę zamiast ojca.

Ty znasz płaczącą pięcioletnią dziewczynkę, która woła do ojca w czasie odwiedzin w obozie koło Warszawy: „Tatusiu wróć do domu, albo pozwól mi zostać z Tobą”. (…)

Ty Jezu znasz bóle i niepokoje wszystkich dziecięcych osieroconych serc. Dlatego wierzymy, że cierpienia dzieci i cierpienia całego narodu musza przynieść właściwe owoce. To, co wielkie i piękne rodzi się przez cierpienie. Tak, jak na cierpieniach, na bólu, na łzach i krwi roku 1970 wyrósł patriotyczny zryw ludzi młodych, wyrosła „Solidarność”. Dobre drzewo musi dać dobre owoce. Na drzewie zła muszą wyrosnąć i wyrastają złe owoce”. (…)

– w dniu 25 lipca 1982 r. ks. Popiełuszko odczytał rzekomy list od internowanych z Białołęki, skierowany na jego nazwisko jako wikariusza kościoła pw.  Św. Stanisława Kostki. W liście tym stwierdza się między innymi: „Trzeba się przygotować do wysiłku i poświęceń. Czeka nas jeszcze długa droga, ale nie możemy z niej zejść dla dobra nas samych i naszych dzieci. Wytrwamy i zwyciężymy”. W wystąpieniu publicznym ks. Jerzy Popiełuszko powiedział: „Uwięzionym, którym wytoczono procesy za to, że zgodnie i do końca chcieli zachować wierność przysiędze złożonej na sztandary ze świętymi wizerunkami, których postawiono w jednym szeregu z pospolitymi przestępcami i malwersantami, skazanymi na długoletnie więzienie, synom naszego Narodu, daj siłę ducha i siłę wytrwania. (…) Tym, którzy się ukrywają i są ścigani do dziś jak przestępcy, daj Boże mocy, by na drodze swej poniewierki spotkali ludzi życzliwych. Polecamy Ci Panie, robotników, którzy broniąc swoich niezbywalnych praw ludzkich, przelali własną krew i w ofierze złożyli swoje życie. Daj im Panie wieczną nagrodę w niebie”.

– w dniu 28 sierpnia 1982 r, w kazaniu powiedział: „Tymczasem my staliśmy się świadkami działania państw tyrańskich, gdzie mowa obywatela wyraża się w tonie prokuratorsko-policyjnym”. Minister pisał, że kościół w czasie nabożeństwa udekorowany był biało-czerwonym transparentem z napisem „Solidarność żyje i zwycięży”. Wewnątrz kościoła sprzedawano broszurę zawierającą m.in. „List internowanych z Białołęki do ks. Jerzego Popiełuszki”.

– w dniu 26 września 1982 r. podczas mszy w intencji Ojczyzny stwierdził: „W Ojczyźnie naszej prawa, to podstawowe prawa ludzkie, nie są szanowane, bo w obozach i więzieniach przebywa wiele tysięcy osób. Ze środków masowego przekazu pada wiele słów nieprawdziwych, a sprawiedliwość ma olbrzymie kroki”.

– w dniu 31 października 1982 r. w kazaniu powiedział między innymi: „Pragnę z tego miejsca zwrócić się do władz PRL, ażeby nie było więcej tych łez. Naród, który tyle wycierpiał w niedalekiej przeszłości nie zasługuje na to, by wielu jego najlepszych synów i córek przebywało w obozach i więzieniach. Nie zasługuje na to, by miały miejsce kainowe zbrodnie. Nie zasługuje na to, by wbrew jego woli odebrano mu okupiony cierpieniem i krwią robotników Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”.

Od grudnia 1983 r. księdza Jerzego Popiełuszkę wielokrotnie wzywano na przesłuchania do Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych. W tej sprawie napisał on 20 marca 1984 r. list do Sekretarza Episkopatu Polski, arcybiskupa B. Dąbrowskiego. Oto jego fragment:

(…)od grudnia 1983 r. trwają w KSMO przesłuchania, które mają charakter absolutnie nękający. Otrzymałem już dziesiąte z kolei wezwanie na przesłuchanie w związku z trwającym przeciwko mnie śledztwem w sprawie S-51/83. Od początku korzystam generalnie z przysługującego mi prawa odmowy składania wyjaśnień. Mimo to, po każdym przesłuchaniu por. Chyłkiewicz wręcza mi wezwanie na kolejne przesłuchanie. Nadmieniam także, iż w czasie piątego z kolei przesłuchania zabroniono mi przychodzenia na przesłuchania w obecności moich obrońców. Dodatkowo od kilku dni Służba Bezpieczeństwa usiłuje doręczyć mi wezwanie na przesłuchanie w MSW przy ul. Rakowieckiej w charakterze świadka, w sprawie nr II DS. 33/84. Ponieważ przesłuchania są częste i trwają po kilka godzin, przeszkadza mi to w moich licznych zajęciach duszpasterskich (…)„.

Postępowanie przeciwko księdzu Jerzemu Popiełuszce w sprawie o „nadużywanie wolności, sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL” wszczęto 22 września 1983 r. Zebrane w kilku tomach materiały śledztwa pozwolono mu przejrzeć 9 lipca 1984 r. Podczas czytania tych akt ks. Jerzy Popiełuszko sporządził poniższe notatki:

Ksiądz Jerzy został oskarżony, ale na mocy amnestii z 21 lipca 1984 r. postępowanie zostało umorzone. Tydzień później kampanię nienawiści pod adresem księdza Jerzego Popiełuszki rozpoczął rzecznik prasowy rządu PRL w randze ministra, Jerzy Urban. Na konferencji prasowej w dniu 1 sierpnia 1984 r. między innymi powiedział: „Proszę nie mylić mszy, a więc aktu religijnego z funkcjonowaniem klubu politycznego, w którym odbywa się judzenie przeciwko państwu, podsycanie negatywnych emocji politycznych wśród zgromadzonych, gdzie padają słowa w obronie kapłana uczestniczącego w nielegalnej grupie zbrojnej przechowującego broń, wspierającego morderców. Chcę wyrazić pogląd, że jeśli klub polityczny funkcjonuje na statusie świątyni, jest to takie samo nadużycie, jakim byłoby np. osłanianie wyrzutni rakietowych emblematem Czerwonego Krzyża”.

Na następnej konferencji prasowej w dniu 8 sierpnia 1984 r. rzecznik rządu powiedział: „Sporo natomiast w prasie zachodniej różnych spekulacji na temat stosunków państwo-kościół. Mogę powiedzieć, iż w trudnych i dramatycznych momentach dotychczas kościół okazywał poczucie odpowiedzialności. Liczymy, że nadal będzie je okazywał. Liczymy też na to, że awanturnicze, nieodpowiedzialne wystąpienia niektórych duchownych różnych szczebli zostaną poskromione w interesie narodu, państwa i w interesie własnym kościoła”.

Zaatakowała też ks. Jerzego Popiełuszkę radziecka gazeta „Izwiestia”. W numerze z 12 września 1984 r. Leonid Toporkow w artykule „Urok na wprok” napisał: „Wojowniczy i wojujący ksiądz Popiełuszko przekształcił swoje mieszkanie w składnicę literatury nielegalnej i ściśle współpracuje z zaciekłymi kontrrewolucjonistami. Ma się wrażenie, że nie czyta z ambony kazań, lecz ulotki napisane przez Bujaka. Zieje z nich nienawiść do socjalizmu”. Toporkow tłumaczył też, że w kościele św. Stanisława Kostki mają miejsce prowokacyjne, antysowieckie wystąpienia, które chcą zburzyć braterską przyjaźń między Polską a ZSRR. Zastanawiał się również, czy możliwe jest, aby zwykły ksiądz działał na własną odpowiedzialność” „czy możliwe jest, aby Popiełuszko i podobni mu duchowni mogli zajmować się rozrabiacką działalnością polityczną wbrew woli wyższej hierarchii kościelnej”. Władze sowieckie tym artykułem dawały wyraźny sygnał, że nie będą tolerowały takich wystąpień.

Tydzień później Jerzy Urban w „Tu i teraz” pod pseudonimem Jan Rem zaatakował ks. Popiełuszkę. Fragment jego artykułu „Seanse nienawiści”, który został zamieszczony w „Tu i Teraz” , nr 38, dnia 19 września 1984 r., brzmiał następująco:

„W inteligenckiej części warszawskiego Żoliborza stoi kościół księdza Jerzego Popiełuszki – obok św. Brygidy w Gdańsku najbardziej renomowany klub polityczny w Polsce. (…) Ksiądz Popiełuszko nie zaspakaja niczyjej ciekawości, nie zapełnia białych plam historii ani nie przeprowadza politycznych przewodów, od których mózg staje, by odwrócić się w przeciwnym niż dotychczas, antysocjalistycznym kierunku. Jednym słowem ten mówca, ubrany w liturgiczne szaty nie mówi niczego, co byłoby nowe lub ciekawe dla kogokolwiek. Urok wieców, jakie urządza, jest całkiem odmiennej natury. Zaspakaja on czysto emocjonalne potrzeby swoich słuchaczy i wyznawców politycznych. W kościele księdza Popiełuszki urządzane są seanse nienawiści. Mówca rzuca kilka zdań wyzbytych sensu perswazyjnego oraz wartości informacyjnej. On wyłącznie steruje zbiorowymi emocjami.

Uczucie nienawiści politycznej do komunistów, do władzy, do wszystkiego co jest powojenną Polską przynoszone jest na tę salę przez bywalców, a pod dyrygencją księdza Popiełuszki przestaje być wewnętrznym robakiem drążącym człowieka (…) Wyznawcy sfanatyzowanego księdza Popiełuszki nie potrzebują argumentów, dociekań, dyskusji, nie chcą poznawać, spierać się, zastanawiać i dochodzić do jakichś przekonań. Chodzi tylko o zbiorowe wylanie emocji. Ksiądz Jerzy Popiełuszko jest więc organizatorem sesji politycznej wścieklizny (…) Po drugiej niż ksiądz Popiełuszko politycznej stronie obserwujemy zalew faktów, argumentów, danych; same racje i rozumowanie (…) Uważam za mądrą rezygnację z bogatszych środków politycznego oddziaływania, sądzę, że umiar i racjonalizm będą procentować na dalszą metę, bo upiory, które żoliborski magik polityczny wypuszcza spod ornatu same pozdychają”. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę także ze strat, które na razie ponosimy przez to, że wśród lektorów KC brakuje natchnionych dyrygentów tłumami (…) Cóż z tego, że ks. Popiełuszko mierzi, skoro w dzisiejszej wykształconej Polsce polityczni magicy są wciąż skuteczni (…) Bardzo to smutne, ale prawdziwe, póki ma swoją klientelę ks. Popiełuszko i wzięciem się cieszą jego czarne msze, do których Michnik służy i ogonem dzwoni”.

Po tych perfidnych wystąpieniach rzecznika rządu do księdza Jerzego zaczęły napływać anonimy z pogróżkami. Straszono w nich poderżnięciem gardła, zastrzeleniem, podzieleniem losu „bohatera Warszawy nr 1” – Grzegorza Przemyka itp.

Jesienią sytuacja ks. Jerzego Popiełuszki była już bardzo trudna. Czuł się zmęczony ciągłymi atakami, przeczuwał, że grozi mu śmierć. Nasilające się kłopoty ze zdrowiem i ciągłe napięcie psychiczne wskazywały, że czas pomyśleć o jakimś wypoczynku. Ksiądz Prymas zaproponował Mu wyjazd na studia do Rzymu, pozostawiając jednak Jemu samemu decyzję w tej sprawie. Ksiądz Jerzy pozostał w Warszawie. 13 października 1984 r., upozorowany przez Służby Bezpieczeństwa wypadek drogowy na trasie z Gdańska do Warszawy był drugą próbą zamachu na życie księdza Popiełuszki. Trzecią, zaplanowano i wykonano 19 października 1984 r.

Prałatowi Uszyńskiemu na pięć dni przed porwaniem wyznał: „Ja już się nie lękam, jestem gotowy na wszystko, na każdą ofiarę”. Kilka lat wcześniej, pod koniec 1981r. przeczuwał: „Ja wiem, że mnie zabiją, ale jeszcze nie teraz. Módlcie się, aby ktoś był świadkiem mojej śmierci”.

Przeczytaj:  Część III.

 

Stanisław Bulza

 

  • Zdjecie główne:  Jedno z ostatnich publicznych wystąpień Ks. Jerzego Popiełuszki, Bytom 8 października 1984 r. 

 

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

 

  , 2015.10.17 / 2018.10.22.

Autor: Stanisław Bulza