Ukraińcy z Polski do RFN, Polacy do USA, Azja do Polski, czyli wielki plan braci od kielni


Wszechobecna ręka wszechobecnego pośrednika chce przesuwać narody, wynaradawiać je i tasować ich tożsamości.

 

I have a dream. A raczej dwa sny. Jeden zły a jeden dobry. Pierwszy bardzo realny, drugi – średnio.

W tym pierwszym śnie unosiłem się, niczym Król Duch, ponad granicami krajów Europy. Ujrzałem jakieś osobliwe narodów poruszenie. Nie, nie do boju się zrywających ani nie do pracy twórczej dla swych ziem i braci.

Ludów morze z tobołkami, cziemodanami za chlebem. Z krajów gdzie wielopiętrowe, kapiące od złota centra kultury obcych ludów powstają, by pochłonąć miejscowe wierzenia, z krajów, gdzie odrobinę chleba z ziemi przez uszanowanie podnoszą, a tonom owoców pod drzewami dają gnić, by pośrednik łup miał swój piracki. Z krajów, gdzie krajowe kury i krowy nie mogą wykarmić swoich… hodowców, gdzie ręka pośrednika pod kurą, wieprzem, brzuchem krowy i pod owocowym drzewem. Wszechobecna ręka wszechobecnego pośrednika skryta za każdym głodowo opłacanym producentem. Kim są owi pośrednicy, kto ich wpuścił, umocował prawnie, kto ich stręczył i za nimi lobbował? Kto dla uwznioślenia ich rabunku stworzył im kryszowe, ponadnarodowe unie mamiąc tubylców wylaniem dróg pod swoje tiry z przeterminowanym towarem i mydląc im oczy mydełkiem Fa w Aquaparkach.

Ludów rzeki z krajów, gdzie pracę złodziej w garniturze trzyma tak tanią, by miejscowi w dal mknęli rajów złudnych. Kto ich przegania z miejsca na miejsce żerowiska sobie wykrajając i wpuszczając na nie synów Azji? Kto zacz? Jak mu z oczu patrzy, gdy w żywe oczy łże z wszystkich ekranów i telebimów? Kto tych inżynierów ludzkich losów dopuścił do władzy? Dlaczego mają tak wąskie oczy i krzywy uśmiech? Czy to – przeoczany – dla nas znak? Kto podżyrował im kredyt zaufania u łatwowiernych elektoratów? Geniusze strategii politycznej, czy zaklinacze gniewu ludu, by go wtłoczyć do przepastnej urny pozornych wyborów? Ich wina nieświadomej służby lichwie i prowadzenia narodów w ślepe uliczki uwłaczających exodusów nie będzie im odpuszczona.

Relacje czynią rzecz. Relacje są wszystkim (prawie). W ostatnich dniach zaistniało w przestrzeni publicznej kilka faktów. Po polach polskiej świadomości, niczym po polskich wrzosowiskach na koniec złotej jesieni – zaczęły się snuć mgły. Mgły kuszących miraży, mgły opowieści przy ognisku. Polscy innowacyjni rycerze goniący, doganiający i wreszcie – cytuję: „Daj Bóg” – przeganiający Germanów. Germanów o niczym innym nie marzących, jak o tym, by Lechici ich prześcignęli. Jest to kontynuacja serialu dla młodzieży o produkcji Wiedźminów goniących na dronach umykające elektryczne auta. Teraz ten obraz Szecherezada (1) nam poszerza, robi panoramiczny rzut, na mapę Europy. Ścigamy więc Germanów. Wzór czerpiąc z fotografii irlandzkiego krajobrazu, którą nasi przywódcy powiesili sobie nad łóżkiem. Kiedyś Maciej Zembaty lansował tzw. afirmacje Leonarda Orra (autosugestia myśleniem pozytywnym podbudowana kiepską, amatorską metafizyką): np.: Mogą osiągnąć wszystko, co chcę. Trzeba było dziesiątki, setki razy wypisywać (jak w szkole) i powtarzać sobie na głos swoje życzenia, pragnienia i bonmoty w typie: Nic nikomu nie jestem winny.

Dwaj powożący rydwanem „przyszłej potęgi RP” ledwo rozróżniają zarobki obywatela od poziomu PKB na głowę obywatela i dlatego raz obiecują dogonienie Niemiec (Zachodu) pod względem średnich płac, a raz pod względem PKB (do sprawdzenia w archiwum kampanii wyborczej…, obiecywanie raz jednego, raz drugiego jest jawnym dowodem kompletnej improwizacji w zakresie strategii gospodarczej kraju). Oczywiście, nadmuchany konsumpcją poziom polskiego PKB za krótkich parę latek padnie analogicznie jak gierkowski. Ale Szecherezada nam prawi, że jeżeli będziemy więcej kupowali, to spadną z nieba inwestycje wraz z nowiutkim, prosto spod igły, polskim przemysłem. Są tylko dwa warunki: 1. musimy powtarzać sobie 5 razy dziennie (liczba powtórzeń sprawdzona przez muzułmanów) afirmacje. Najprostsza afirmacja: „Damy radę!”. Inna: „Nam się uda!”. Po prostu, stajemy przed lustrem, zaglądamy sobie głęboko w oczy i cedząc słowa powtarzamy 20 razy: „Da-my ra-dę!”. Drugi warunek to „zgoda, zgoda, w samorządzie zgoda, a Bóg rękę poda”. Oczywiście jest to brednia. PO, .N i PSL to partie o genezie i celach kleptokracyjnych. I nigdy nie zaprzeczą swym korzeniom i swej istocie, bo nie chcą i nie potrafią. Nawoływanie, żeby „jak w Irlandii” (??) zjednoczyć obydwa (?) obozy i „wspólnie pracować” (??) dla „dobra Polski” (?), jest czymś, przed czego analizą i logicznym rozbiorem wszelki trzeźwy umysł się wzdraga. Podmieniono Nowogrodzką? A może ona zawsze taka była, tylko nigdy nie dopuszczono jej, by zaprezentowała, co jej w duszy gra? I don`t know…

Reasumując: pierwszy warunek wyprawy Twardowskiego na księżyc, to powtarzanie sobie tzw. Afirmacji Prezesa. Drugi warunek to poobklejanie ścian pokojów, sal, hal – plakatami z podobiznami tych, z którymi mamy się wyściskać, wycałować (Schetyna, Kosiniak, Lubnauer, Czażasty itp.) oraz walka z negatywnymi emocjami na widok tych facjat. A po tym treningu przystępujemy do WSPÓLNEJ BUDOWY z nimi nowej, silnej, zjednoczonej Polski. I tak nam dopomóż instrument pochodny. Oraz jednająca się Irlandia.

Uff! Od samego pisania o tych hasłach i pomysłach dwóch, co powożą rydwanem kina Pollywood – można odejść od zmysłów. Ja wciąż nie wierzę, że to się dzieje. Uszczypnijcie mnie i powiedzcie, że to tylko takie żarty, że MM i JK sobie krotochwilnie dworują, chcąc ocieplić swój wizerunek o zdolność do bycia kawalarzem. Dorośli ludzie nie mogą takich rzeczy mówić na serio. Nie ma takiej opcji.

Ale wróćmy do wątku osobliwych koincydencji ideolo (koincydencje ideolo zawsze mówią o ważnych etapach, o rozpoczynaniu nowej fazy czegoś; koincydencje ideolo kiedyś zwano mądrością etapu). A więc mamy kilka zbiegów okoliczności, których adept jasnego spojrzenia nie może przeoczyć.

1. wkrótce Niemcy otworzą w pełni rynek pracy przed Ukraińcami, co spowoduje ich masowy exodus zarobkowy z Polski (od parunastu dni przedstawiany jako Apokalipsa dla polskiego rynku pracy, a skoro Apokalipsa, to musi być i Wybawiciel, czyli… Azjata)

2. ogłoszenie przez perfumistkę Mosbacher, możliwości zniesienia wiz dla Polaków od 2020 r.

3. powolne zanurzanie się rządu MM w azjatycki rezerwuar roboczej siły tańszej trochę niż ukraińska.

4. tchórzliwe, dyktowane z Brukseli abdykowanie rządowe we wszelkich kwestiach związanych z Marszem Niepodległości i ruchami prawej strony prowadzące aż do haniebnych „propozycji” MM, AD (ostatnio dopisał się Jakubiak), by zabronić Polakom nieść transparenty na 11 listopada!

Oczywiste jest, iż jest to rezultat ponadnarodowego planu, który przyklepała ekipa MM-JK (JK został powiadomiony przez MM, który sam został powiadomiony o uruchomieniu operacji). Synchronizacja i synergia tych trzech działań rokuje jak najgorzej. Nastąpi kolejna fala czyszczenia Polski z energicznych jednostek i podmienienia ich oraz Ukraińców – w imię Allaha – Pakistańczykami, Bengalczykami i innymi ledwopiśmiennymi „inżynierami z Azji”. Jak powiedziała sweet Georgetta, słodka Jerzynka: Polacy zawsze stali ramię w ramię i kieszeń w kieszeń z Amerykanami i ich pierworodnym, przeukochanym dzieckiem, jakim jest żydowskie lobby. No, może literalnie tak nie powiedziała, ale dyplomacja pozostawia – jak wiadomo – duże pole do domysłu.

Polsce, jako choremu człowiekowi Europy właśnie zaczynają internacjonalni demiurgowie aplikować kurację antynacjonalistyczną i antyetniczną. I taki rząd i para „podwykonawców” (duet MM-JK) nie tylko się nie przeciwstawi, ani nie opracuje antidotum, ani alternatywnego, alarmowego scenariusza, lecz – o zgrozo i hańbo – przyłoży z pasją ręce do realizacji tej budowli międzynarodową kielnią… Ugotowali nas na miękko, a my myśleliśmy, że to solarium.

Okres obecny, otwarty oświadczeniem Mosbacher i prezesa apelami o wspólne z kleptokracją budowanie nowej Polski – jest absolutnie analogiczny do roku 1988. Wtedy też komunistyczna TV zaczęła nadawać osobliwe w tamtej sytuacji programy, o… potrzebie zjednoczenia się Europejczyków. Wałęsa udawał, że walczy o coś, stoczniowcy udawali, że strajkują, rządziła junta a media… już – z wielomiesięcznym wyprzedzeniem – robiły podorywkę pod Kolaboro-Stół i pod UE… Wilk z zającem przy sutym stoliku ustalały plan, jak zaprząc nacjonalistyczne pchły do pracy. No i kilkanaście miesięcy później heblowano kanty stołu. Podrasowano żądzę wolności narodu (symulacja strajków młodych stoczniowców, Wałęsa na ich ramionach) i uczono recytowania… afirmacji michnika, bolka i braci fartuszkowo-brukselskiej reprezentowanej godnie przez Brata Geremka i siostrę Niezabitowską oraz gońca i szatniarza Mazowieckiego. A potem włączono niemieckie wypompowywanie z Polski energii, myśli technicznej, siły mięśni, szans na silną gospodarkę i gotówki. Tę samą przepompownię projektuje MM (czy świadomie, czy nie świadomie, nie interesuje mnie to). Ale robi to pod hasłami o 180 stopni przeciwnymi niż to, co realizuje. Mazowiecki też nie wart psa za ogon pociągnąć, ale  aż takiego kitu nie wciskał.

Tę samą jedność chcą w nas wzbudzić. To ten sam ton, ta sama parciana retoryka… Ogłaszam, że pomiędzy pierwsza a drugą turą wyborów 2018 r. w Polsce – grupa założycielska MM-JK uroczyście otworzyła Etap Przygotowań do Neo-Okrągłego Stołu. Etap ten zwie się też: ZP, czyli Zjednoczony Przedstolik. Tego samego ośrodka kierowniczego fragrancje rozchodzą się z politycznej kuchni kierującej sznureczkami MM rozwijającymi się z kłębka animowania masowych ruchów migrantów zarobkowych. Z tym że, tym razem jest to próba nie żywiołowych przesiedleń, lecz perfidna akcja deetnizacji Polski. Monoetniczna struktura Polski jest cierniem w oku soroso-lauderów świata tego. Nieświadomość prezesa co do wielości modeli konstrukcji pojęcia „obywatel” i hołdowanie neomarksistowskim pojęciom „narodu” oraz niezrozumienie idei „nacjonalizmu” samo prosiło się, by tę piętę Achillesa-Jarosława, ten punkt uczynić obiektem specjalnej operacji internacjonałów. Tragifarsą jest, że antynacjonalne lobby rękoma pupila prezesa niepostrzeżenie dla niego samego wciągnęło go do obozu, w którym jest jego zadeklarowany wróg nr 1, czyli Soros. Wszystko jak w klasycznym westernie: wódz Indian został zwabiony za pomocą słabości do wody ognistej (czyli słabości do myśli, że UE została stworzona po to, żeby… prześcigać Niemców, albo, żeby ktokolwiek kogoś prześcigał), zwabiony do Saloonu o którym myślał cały czas, że to kościół, dopóki kule nie zaczęły ścinać kolejnych piór z jego dumnego pióropusza, który był symbolem jego władzy nad swoim, walecznym plemieniem, które teraz już się rozproszyło, widząc, jak naiwnego ma wodza i nie gwarantującego mu minimum bezpieczeństwa.

O miesiącu i roku ów, styczniu roku 2018. Wreszcie Polacy wybrali, ups, Polakom się wybrał rząd, który aż do końca zaspokoi eksperymenty nienasyconych, bezczelnych, internacjonalnych starców. Przy nie milknącym skandowaniu i aplauzie likwidowanego narodu.

PS

Ach, przecież nie napisałem o tym drugim śnie. Ten drugi sen był o tym, że się zdążymy obudzić, póki jeszcze nie będzie za późno. I wziąć swoje sprawy w swoje ręce.

 

Wawel24

 

Źróło: NIEPOPRAWNI.pl / 2 listopada 2018.

 

  • Ilustracja tytułowa: Stworzenie świata – William Black. Za: wikipedia.

 

Przeczytaj więcej artykułów tego autora na naszym portalu  >  >  >  TUTAJ.

 

  , 2018.11.03.

 

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci