Sekielski czyli uroki poddaństwa osobistego


Zwrócono mi ostatnio uwagę, że na blogu za mało jest tekstów refleksyjnych, a za dużo organizacyjnych. To jest oczywiście prawda i musimy to zmienić. No, ale muszę też informować ludzi jakoś o swoich przedsięwzięciach i ich konsekwencjach, a tego nie da się zrobić inaczej jak przez blog. Na ewentualną część ogłoszeniową umieszczaną oddzielnie nikt klikał nie będzie.

No, ale dziś będzie refleksyjnie. Mamy oto redaktora Sekielskiego, skończonego grafomana, który – jak każdy grafoman – obdarzony jest dużą dozą pewności siebie. Sekielski na rynku idiotyzmów i propagandy agresywnej obstawia segment demaskacji. Pisze też kryminały, które zawsze zaczynają się w ten sam sposób – Zdzisław obudził się przed świtem, w ustach poczuł smak goryczy…Powiecie, że już o tym pisałem przy okazji innych grafomanów. Oczywiście, że pisałem, ale dramat ludzi dotkniętych grafomanią polega na tym, że oni uważają swoją dysfunkcję za konwencję. Zresztą o czym ja tu mówię, muszę się opanować, bo redaktor Sekielski ni cholery z tego nie zrozumie. Grafomania, dysfunkcja, konwencja…może jeszcze sekwencja co? Po co to tak dręczyć biednego grubasa, po co? Dupa – o – to jest słowo, które redaktor Sekielski zrozumie w mig, a pochodne tegoż, opisujące rozmaite czynności wykonywane przez protagonistkę – miłym echem odbijać się będą w zarośniętych czarną szczeciną uszach redaktora S.

Ostatnio w sieci pokazują zdjęcie Sekielskiego, jak mądrze patrzy, a pod spodem jest napis – Kościół się już nie podniesie. Jeśli nie wierzycie, sami sprawdźcie. Ponoć Sekielski ujawnił prawdę o pedofilii w Kościele, a teraz dzieli ją na mniejsze i będzie żenił w telewizorze na dekagramy, to jest chciałem rzec na minuty czasu antenowego. I od tego właśnie Kościół się już nie podniesie. Ja myślę jednak, że Kościół się podniesie, a w pozycji siedzącej pozostanie Sekielski. A dlaczego tak sądzę zaraz wyjaśnię.

Otóż ludzie, którzy wynajmują takich Sekielskich nie ujawniają im celu swojej misji, pozostając przy omawianiu nieistotnych szczegółów oraz takim sprofilowaniu komunikatów, by wynajęty poczuł się wyróżniony, a także zrozumiał prostą prawdę – tylko on jeden może uratować biedne dzieci przez bestialstwem księży pedofilów. To jest oczywiście nieprawda, Sekielski nie może tego zrobić, on może jedynie ustawić się w kolejce po wypłatę i to wszystko. Jasne jest, że nie będziemy oglądać produkcji Sekielskiego, chodzi o to, by umieścić ją w szerszym jakimś kontekście. W kontekście kulturowym, jakby powiedzieli mędrcy z Polskiej Akademii Nauk. No to umieszczajmy. Zadajmy sobie najpierw pytanie jaki był istotny sens społeczeństwa zhierarchizowanego i co takiego zrobiła z tym społeczeństwa demokracja? Zadajmy też kolejne pytanie – co takiego z dawnych zhierarchizowanych społeczeństw pozostało nam dzisiaj. Możemy to robić w spokoju, albowiem ani Sekielski, ani nikt z jego otoczenia nie zrozumie ani słowa z tego o czym tu piszemy.

Otóż sens istnienia społeczeństw zhierarchizowanych to zapewnienie osobistego bezpieczeństwa lub możliwości samodzielnej obrony tego bezpieczeństwa osobom z najwyższych pięter hierarchii. Ci którzy byli poniżej nie mieli takiej możliwości, ale też jej nie potrzebowali. Byli bowiem pod ochroną ludzi zajmujących w hierarchii piętra wyższe. Teraz musimy doprecyzować co to znaczy osobiste bezpieczeństwo, bo nie chodzi tu zawsze o bezpieczeństwo życia. To jest znikomy procent przypadków, chodzi o bezpieczeństwo godności i nietykalności fizycznej. Chodzi o to, by szlachcic i duchowny nie był bity i torturowany w śledztwie. Jak wiemy wszelkie rewolucje zaczynają się od widowiskowego i bardzo brutalnego likwidowania klas wyższych i to za każdym razem dokonuje się w ten sam sposób – trzeba tych ludzi wymordować, a wcześniej odrzeć ich z godności. Jeśli warstwy niższe występują w obronie swoich panów, są mordowane bez żadnej litości i nie zasługują nawet na to, by z ich śmierci zrobić widowisko. Piwnica, nóż, dół z wapnem łopata – taki jest program rewolucji dla klas niższych. Co rewolucja proponuje w zamian? Wolność, równość, braterstwo, to jasne….Czy ktoś z Was chce się pobratać z Sekielskim? Ja na ten przykład nie, nie chcę, go nawet oglądać. Co takiego jest – wolność, równość, braterstwo? To jest zrównanie wszystkich w prawie do opóźniających się w nieskończoność rozpraw sądowych i wydanie ich na pastwę urzędników i prowokatorów. Demokracja zwyciężyła, ale nie zwyciężyła do końca. To znaczy wszystkie etapy rewolucji likwidujące społeczeństwo klasowe mamy już za sobą. Kościół jest jedynym reliktem dawnej hierarchii i trzeba go teraz unieważnić. Ponieważ chwilowo nie ma pozwolenia, ani atmosfery pozwalającej na podrzynanie księżom gardeł i wieszanie ich za nogi nad ogniskiem, mamy na tapecie pedofilię. To jest jednak, i wszyscy księża ze szczególnym wskazaniem na biskupów powinni mieć tego świadomość, dopiero wstęp. Kiedy się bowiem kończy z pewnym projektem – z projektem społeczeństwa klasowego, hierarchicznego, nie może być mowy, by pozostały po nim jakieś ślady. Wszystko musi być wysprzątane. I to sprzątanie właśnie się zaczęło. Nie wiem jak się skończy, ale wierzę, że Kościół przetrwa, a nie podniesie się Sekielski. No, ale możemy rozwijać tu pewną wizję, tytułem ostrzeżenia księży i biskupów. Może zmienię na chwilę rytm i zadam takie pytanie – skąd się wzięła pedofilia w Kościele? Bo do niedawna słyszeliśmy tylko o tym, że ksiądz żyje z gospodynią jak mąż z żoną, że ma kochanki i gra w karty. O pedofilii mówiło się rzadko. Wynikało to z faktu, że dystans pomiędzy kapłanem a małoletnim był mocno wydłużony. Ja się nigdy, jako dziecko, nie kolegowałem z żadnym księdzem. Przez ostatnie lata, dzięki różnym ruchom duszpasterskim dystans ten się skrócił znacznie i to zapewne wywołało zjawisko, które z taką mocą chce zwalczać Sekielski. Skala tego zjawiska jest nieznana, ale zgadzamy się co do tego, że najsilniej zaznacza się ono w krajach, gdzie demokracja jest dojrzała, a swobody obyczajowe święcą największe triumfy, jak na przykład w USA. Najmniejsze zagrożenie patologiami jest w tych krajach, gdzie hierarchia utrzymała swój charakter lub gdzie wierni grupują się wokół duszpasterza, bo zapewnia on im emocjonalne, a nieraz fizyczne bezpieczeństwo. Tego oczywiście Sekielski nie dostrzega, albowiem on chce zwalczać pedofilię w polskim Kościele. Zakładam, że istotny sens tej misji mu umyka, ze względu na przyrodzone ograniczenia lub na wysokość budżetu, na którym pracuje.

Wracajmy jednak do hierarchii i rewolucji. Zwalczanie pedofilii w Kościele to próba likwidacji ostatnich pozostałości społeczeństwa hierarchicznego. To mocny głos, który mówi – nie możecie się czuć bezpieczni, możemy was oskarżyć o co chcemy i spreparować co chcemy. Jak się któryś, gdzieś kiedyś sfotografował z ministrantem – koniec z nim. Nie możecie się czuć bezpiecznie, albowiem to przeszkadza w realizacji planu. Na co ten plan opiewa? Na degradację wszystkich. Jeśli nie ma kasty osób wyróżnionych i naznaczonych charyzmatem, czy to tradycji, czy to dziedzicznego majątku, czy to herbu, my wszyscy jesteśmy zdegradowani do poziomy gnid. Te zaś trzeba wykończyć cyjanowodorem wymieszanym z ziemią okrzemkową. Degradacja ta dokonywać się będzie póki co powoli, ale przyjdzie moment, że gwałtownie przyspieszy. A wszystko rzecz jasna, dla dobra dzieci. Wszystkich dzieci.

Kim w tak zarysowanym szkicu jest redaktor Sekielski? To jest najoczywistszy piewca poddaństwa, osobistego poddaństwa, które ma stać się normą obowiązującą wszystkich.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl gdzie umieściłem pierwszy wywiad z Tłokini.


Gabriel Maciejewski

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  12 grudnia 2018.

 

  • Ilustracja tytułowa: Tomasz Sekielski na gali Grand Press 2015. Foto: Wiadomości-Gazeta  / wybór zdjęcia wg.pco

 

  , 2018.12.16.

Autor: Gabriel Maciejewski