Uwłaszczenia, faktury, taśmy i inne niuanse sukcesów politycznych ….


Niezależnie od tego ile razy politycy PiS i ich medialne otoczenie będzie twierdziło, że nagranie Kaczyńskiego jest kapiszonem, a wątek dziurawych spodni jest tam najciekawszy, opublikowane nagranie jest chyba nawet mocniejsze od nagrań w Sowie. Wprawdzie nie mamy wulgaryzmów, wątków obyczajowych i zapadających w głowie bon motów, ale wierzę, że moi czytelnicy nie potrzebują ich do tego, by się na chwilę skupić nad tą wielowątkową i bardzo ciekawą historią.

Tak jak pisałem ostatnio, środowisko Kaczyńskiego uwłaszczyło się na majątku należącym do Ekspresu Wieczornego na początku lat 90. Dzięki temu jest w posiadaniu cennych nieruchomości w centrum Warszawy. Majątek ten został wniesiony do Fundacji Instytut im. L. Kaczyńskiego. Fundacja sama nie może prowadzić działalności gospodarczej, dlatego prowadzi działalność za pośrednictwem należącej do siebie spółki Srebrna, do której oprócz nieruchomości, za pośrednictwem kolejnych spółek należą też: „Gazeta Polska Codziennie”, „Gazeta Polska”, „Moje Państwo” i Niezależna.pl. Zarówno Instytut jak i Srebrna obsadzone są przez najbliższych współpracowników Kaczyńskiego. Są tam Adam Lipiński, żona Krzysztofa Czabańskiego, Krzysztof Czabański, kierowca i sekretarka Kaczyńskiego. Sam Jarosław Kaczyński zasiada w radzie Instytutu. Nie może więc podejmować decyzji w imieniu spółki Srebrna. Nie może nawet podejmować decyzji w imieniu jej właściciela – Instytutu. I tu przechodzimy do nagrań.

Austriacki biznesmen, będący mężem córki kuzyna Kaczyńskiego, otrzymuje pełnomocnictwo od Srebrnej do rozpoczęcie prac przygotowawczych do budowy wieżowców na działce należącej do Srebrnej. Trzeba znaleźć finansowanie, architekta, prawników, wykonawcę budowy. Austriak konsekwentnie dopina kolejne elementy. Inwestycje ma finansować kontrolowany przez państwo bank Pekao SA. Prezes banku Michał Krupiński kilkukrotnie spotyka się w tej sprawie z Kaczyńskim i Austriakiem. Na marginesie, ciekawe jak często prezes Pekao uczestniczy w takich spotkaniach z potencjalnymi kredytobiorcami….

Jedna rzecz stale blokuje inwestycje. Władze Warszawy nie wydają warunków zabudowy, bez których nie da się postawić wieżowca. Kaczyński dochodzi do wniosku, że PiS musi wygrać wybory w Warszawie, żeby móc wybudować wieżowce. Dlatego zawiesza prace nad przygotowaniem budowy. Problem w tym, że Austriak swoją część zadania wykonał, poniósł znaczne koszty i zaczął domagać się swojego wynagrodzenia. Niestety nie miał pisemnej umowy ze Srebrną.

Kaczyński na nagraniu do wszystkiego się przyznaje, ale stwierdza, że brak umowy jest dużym problemem formalnym. Proponuje aby Austriak poszedł do sądu, wtedy Srebrna zawrze z nim ugodę i pieniądze wypłaci. Metoda na ugodę jest dobrze znana i często stosowana. Czy możliwe więc, że Kaczyński rzeczywiście chciał Austriakowi zapłacić? Nie. Gdyby chciał zapłacić, to by mu zapłacił, a o sprawie nie dowiedziałaby się Wyborcza.

Prawnie wygląda to dla Jarosława Kaczyńskiego fatalnie. Zawarł w imieniu Srebrnej umowę ustną z Austriakiem, do czego nie miał prawa. Zgodnie z przepisami spółka Srebrna w żaden sposób nie odpowiada za zobowiązania zaciągnięte przez osoby nie mające prawa jej reprezentować. Oznacza to, że Jarosław Kaczyński jest osobiście winien austriackiemu biznesmenowi sporo pieniędzy.

Są tu tylko dwie możliwości. Albo Kaczyński oszukał Austriaka, ponieważ nie miał prawa do reprezentowania Srebrnej albo zarząd Srebrnej i Instytutu były dla Kaczyńskiego tylko słupami i uważał, że ma prawo jednoosobowo zarządzać całym tym majątkiem. W pierwszym wypadku Kaczyński jest oszustem, w drugim ukrywa fakt prowadzenia przez siebie działalności gospodarczej na szeroką skalę. Tertium non datur.

Dziwicie się, że upadają firmy budowlane, które realizowały zlecenia w trakcie państwowych inwestycji, nie otrzymały wynagrodzenia, ale musiały zapłacić VAT i dochodowy, musiały pokryć swoje inne koszty? Jeżeli sam Naczelnik nie płaci kontrahentom, i to nie byle jakim, bo kontrahentom należącym do jego dalszej rodziny, to jak można się dziwić, że przykład nie idzie w dół? Takie mamy państwo. Jeżeli Kaczyński potrafi złamać pisemną umowę koalicyjną i wyrolować swoich politycznych partnerów, to potrafi też nie zapłacić partnerom biznesowym.

Gdy PiS nacjonalizował Pekao, mówiłem, że sytuacja w której politycy kontrolują banki jest bardzo niebezpieczna. Może prowadzić do wykorzystywania banku do finansowania przedsiębiorstw zaprzyjaźnionych z władzą i odmawiania kredytów tym mniej zaprzyjaźnionym. Minęły 2 lata i okazuje się, że Pekao finansuje próbę przejęcia Radia ZET przez braci Karnowskich oraz miał sfinansować budowę wieżowca przez Kaczyńskiego. To już wiecie po co PiS był ten bank? Wiecie do czego politykom są spółki Skarbu Państwa?

Według opozycji ten jeden wieżowiec zmieniłby układ sił w polskiej polityce. Te kilkadziesiąt milionów złotych dochodu rocznie sprawiłoby, że PiS uzyskałby olbrzymią przewagę nad konkurencją polityczną. Kilkadziesiąt milionów złotych. To dużo czy mało? Hajdarowicz kupił „Rzeczpospolitą” za 80 mln zł. Radio Zet ma kosztować około 150 mln zł. Mając kilkadziesiąt milionów złotych rocznie można w kilka lat uzyskać olbrzymi wpływ na rynek medialny w Polsce. Można trafiać swoją propagandą do większości Polaków i manipulować nimi na niespotykaną dotąd skalę. Można powtórzyć to, co Orban zrobił na Węgrzech.

Jeszcze jedno. Czemu nagrania wyszły akurat teraz? Otóż jesteśmy na ostatniej prostej procesu sprzedaży Radia Zet. Chętnymi są Agora, Zbigniew Jakubas i mający obietnicę kredytu z Pekao bracia Karnowscy. Nietrudno zauważyć, że nagłośnienie możliwości finansowania wieżowców Kaczyńskiego przez PEKAO znacząco zwiększa polityczne koszty finansowania zakupu radia przez Karnowskich.

Podsumowując, prezes PiS za pomocą spółki krzak założonej na słupa, chciał otrzymać kredyt od banku kontrolowanego przez państwo, aby postawić wieżowce na działce na której się uwłaszczył w dzikich czasach przełomu lat 80 i 90. Co ciekawe jedyną przeszkodą okazały się platformerskie władze Warszawy. Kaczyński wiedział, że jeżeli Jaki wygra wybory to budynek powstanie, a jeżeli Trzaskowski to nie. Skoro nawet Naczelnik wie, że prawo nie ma żadnego znaczenia przy dużych inwestycjach i liczą się tylko układy polityczne, to czemu PiS tego prawa nie zmieni? Przecież w okolicy Srebrnej powstało już pięć wieżowców. Czym oni zaskarbili sobie sympatię władz Warszawy? Czemu jednym wolno budować a innym nie? Na to pytanie już każdy musi sobie sam odpowiedzieć.

To jest gigantyczna sprawa. Nie będzie miała chyba jednak żadnego wpływu na wynik wyborów. Jest po prostu za trudna i za skomplikowana. Gdyby Kaczyński chociaż raz przeklnął, opowiedział chociaż jedną obyczajową anegdotkę lub wyraził niepopularny pogląd, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Nic z tym niestety nie zrobimy, możemy się jedynie na tę ludzką ignorancję oburzać.

Ale oprócz oburzenia musimy, naprawdę musimy, zacząć brać pod uwagę tę ludzką ułomność, ten deficyt uwagi poświęcanej sprawom ważnym. Jeżeli kiedykolwiek chcemy wygrać w tej demokratycznej grze, musimy poznać jej zasady i zacząć się do nich stosować. W przeciwnym wypadku już zawsze będziemy skazani na rządy beneficjentów Srebrnej i ich stosujących podobne metody konkurentów z PO. Jeżeli dałeś radę, mój drogi czytelniku, przebrnąć przez ten długi tekst, to znaczy, że należysz do elity intelektualnej naszego kraju. Do elity potrafiącej na kilka minut skupić uwagę i przeczytać ze zrozumieniem dłuższy tekst pisany. Nie zmarnuj tego daru jaki otrzymałeś od losu i wykorzystaj w jakiś sposób ten swój ponadprzeciętny intelekt do naprawy państwa. To jest wielka praca, która sama się nie wykona.

Sławomir Mentzen

Źródło: Sławomir Mentzen na FB, 30 stycznia 2019.

 

  *    *    *

 

Jest afera Kaczyńskiego, tylko „Wyborcza” źle to sprzedała.

Austriak wystawił fakturę, a prezes PiS zapewnił go, że zostanie opłacona. Nie została

„Taśmy Kaczyńskiego” opublikowane przez „Gazetę Wyborczą” okazują się być ani mokrym ani kapiszonem. „Wyborcza” po prostu schrzaniła sprawę skupiając się na epitetach opisujących Kaczyńskiego zamiast na zimno przedstawić fakty. Mecenas Jacek Dubois, pełnomocnik Austriaka Gerarda Birgfellnera, zwraca uwagę, że wprost z taśm wynika, że prezes PiS „dał konkretne zlecenie, które było realizowane i on poszczególne elementy tego zlecenia odbierał”, natomiast nie otrzymał za to zapłaty.

Mecenas zatrudniony przez Austriaka Birgfellnera w rozmowie z wiadomo.co wyjaśnia szczegółowo, czego dotyczy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

– Zawiadomienie dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa oszustwa, którego mógł się dopuścić pan Jarosław Kaczyński. Miało ono polegać na tym, że w celu uzyskania korzyści majątkowej dla spółki Srebrna wprowadził w błąd naszego klienta poprzez wywołanie w nim przekonania, że zamierza zapłacić za usługę, którą mu zlecił. W ten sposób doprowadził go do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez to, że nasz klient przez ponad rok pracował wykonując zlecenie o wartości, zgodnie z ustaleniami opartymi o ceny rynkowe, ok. 5 mln zł. Kwota ta nie została mu zapłacona – wyjaśnił mec. Dubois.

 W momencie kiedy nasz klient wykonał zlecenie, zaczął domagać się zapłaty. Wtedy wskazano mu podmiot, na który ma wystawić fakturę. Kiedy wystawił ją zgodnie ze wskazaniami, okazało się, że firma ta nie dysponuje środkami finansowymi i nie może mu zapłacić. Natomiast faktyczny zleceniodawca, czyli spółka Srebrna, oznajmił, że nie może zapłacić, bo faktura wystawiona jest na inny podmiot – zaznaczył prawnik.

– Pan Kaczyński, powołując się na to, że jest uprawniony do podejmowania wszystkich decyzji związanych ze Srebrną, zlecił naszemu klientowi wykonanie pracy na rzecz Srebrnej, a następnie wskazał inny podmiot, na który ma być wystawiona faktura. Podmiot ten został utworzony przez Srebrną w celu realizacji inwestycji budowy dwóch wież i miał docelowo przejąć własność nieruchomości. W międzyczasie jednak pan Kaczyński wstrzymał tę inwestycję i do przeniesienia własności nieruchomości nie doszło. W konsekwencji podmiot, który miał realizować inwestycję i na który została wystawiona faktura, nie posiadał żadnego majątku – zaznaczył mec. Dubois.

– Pan Kaczyński zapewniał, że zlecenie zostanie opłacone, ale po wystawieniu faktury zapłata nie została zrealizowana – powiedział i dodał, że „to przypomina scenariusz filmu sensacyjnego”.

Odniósł się także do partyjnego przekazu wmawiającego, że Jarosław Kaczyński „zachował się uczciwie”.

– Ja nie wiem, czy pan Kaczyński na co dzień charakteryzuje się wyjątkową uczciwością, natomiast w tej sprawie jasne jest, że zatrudnił człowieka, który poświęcił ponad rok swojego życia zawodowego dla zrealizowania jego wizji i za to nie dostał wynagrodzenia. Jeżeli według pani Mazurek tak wygląda uczciwość, to rzeczywiście może tak mówić. Ja się z tym nie zgadzam – ocenił mecenas Jacek Dubois.

– Fakt wykonania zlecenia nie budzi wątpliwości, kwestia niezapłacenia za nie również. Pan prezes wprost przyznaje, że zlecenie było zrealizowane i nie zostało opłacone – zaznacza prawnik.

Jak mówi mecenas, „zgodnie z Kodeksem karnym przestępstwo oszustwa dotyczące mienia znacznej wartości jest zagrożone sankcją do 10 lat pozbawienia wolności”.

Źródło: wiadomo.com

.
Za: Najwyższy Czas!, 30 stycznia 2018.
.
Ilustracja tytułowa: Srebrna Tower, nowy projekt wieżowca w Warszwie. W budynku ma się znaleść hotel, apartamenty, na ostatnim piętrze sky bar. W budynku ma znaleźć się rownież Instytut im. Lecha Kaczyńskiego.  Fot. za: nowawarszawa.pl, 19 października 2018.
.
  , 2019.01.31.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane