Aniołki dziurawego Stefana


Jak pamiętacie, a może i nie, ś.p. Seawolf pisał o Niesiołowskim per dziurawy Stefan. Wszystko przez to, że Niesiołowski po zamordowaniu Rosiaka powiedział, że tak naprawdę zamach ten był szykowany na niego właśnie – na Stefana N – i to on miał być podziurawiony tym nożem. Dziś dziurawy Stefan wraca w nowej odsłonie. Ja zaś piszę o nim, bo nie mogę napisać dziś nic pogłębionego albowiem jadę do hurtowni omawiać sprawę wejścia na rynek.

Pogadamy więc o Stefanie, do którego pałam wyjątkową wprost niechęcią. Powtórzę dlaczego, choć już o tym pisałem. W czasach ZCHN Stefan występował w spotach wyborczych tej partii, w powyciąganym tiszercie i machając rękami bełkotał coś o wartościach i konserwatyzmie. W tym czasie pokazywali też w telewizji Jana Parysa w berecie, spodniach sztuczkowych, z laską, jak chodzi po mieście i popada w zamyślenie nad losem Polski.

Oczywiście na tle tych dwóch egzemplarzy cała lewica oraz mumia wolności wyglądała jak cud miód ultramaryna i uosobienie normalności. Byłem młodym człowiekiem i wiedziałem już, po obejrzeniu Stefana i Parysa, że nie można w żaden sposób na nich głosować, bo stylizacja przez nich zaproponowana nie pochodzi z tego świata. To jest stylizacja zapośredniczona z innych światów, jakichś równoległych. Stwierdziłem to mając trochę ponad 20 lat, wielu ludzi jednak głosowało na obydwu panów wierząc w to, że prezentowany przez nich look odzwierciedla ich rzeczywiste poglądy.

No więc, podobnie jak wtedy, tak i dziś uważam, że nie ma czegoś takiego jak poglądy polityczne. Jest za to histeria na ich tle i to właśnie przez całe swoje medialne i polityczne życie demonstrował Stefan N. Dzisiejsza afera z jego udziałem jest tylko potwierdzeniem tego, o czym wiedzieliśmy już wcześniej. Nie będę tu wciskał kitu, że jestem jakoś szczególnie skrępowany pisząc o niej, bo nie jestem wcale. Pisanie o takich sprawach nie nastręcza mi żadnych trudności i nie mam w związku z tą tematyką żadnych wahań. Mam za to spore doświadczenie, z którego czasem korzystam.

Tak, jak na przykład dziś. Co trzeba zrobić, żeby uniknąć tak twardego lądowania związanego z przyrodzoną człowiekowi seksualnością, jakie dziś spotkało Stefana? Nie chodzić na dziwki, to proste, albo płacić za nie z własnej kieszeni, a nie wtajemniczać w swoje upodobania, a niechby nawet i były trochę brudnawe, jakichś obcych facetów, obracających nie swoją gotówką. Tak się zachowują idioci. No, ale odpowiedź taka tylko częściowo załatwia sprawę. Tematu wcale nie wyczerpuje. Politycy bowiem, w swoich przedziwnych pozach, w swoich garniturach i przekrzywionych krawatach są i będą wdzięcznym obiektem polowań i szyderstw związanych z seksualnością. Tego nie można uniknąć, no chyba, że poziom dyskusji, na co nie liczę, wzbije się znacznie powyżej obecnie lansowanej normy.

W czym tkwi kłopot? W tym, że ci wszyscy ludzie udają kogoś kim nie są. Stefan nie jest politykiem konserwatywnym, on w ogóle nie jest politykiem. Z innymi nie jest lepiej, oni są pokazywani po to, by w tych swoich komicznych uniformach wygłaszać kwestie uznawane przez media za wyraz ich poglądów politycznych. A tych jak wiemy nie ma. Jest tylko histeria. Tę zaś stymuluje się poprzez rozdawanie lub tylko sugerowanie zezwoleń na swobodę obyczajową.

To znaczy ludzie w polityce wiedzą, że mogą chlać i sprowadzać dziewczyny z agencji ile razy im się zachce. Wpadają i tak tylko ci, na których ktoś się zawziął. Większość tych baranów zasiadających w ławach sejmowych ma na takie ekscesy carte blanche. Oni się tego nie wyrzekną sami z siebie. Takie obostrzenia trzeba narzucić.

Tylko jak i kto ma to zrobić? O zawstydzeniu jednego z drugim nie może być mowy, bo jak ktoś jest politykiem w Polsce to wstydu nie ma. Cały ten sejm jest jak kolonia Eloi przeznaczona do pożarcia przez Morloków. Czasem ktoś znika, ale reszta tego nie zauważa, bo poziom rozrywki jest tak wyśrubowany, że wygodniej jest nie zauważać. No i teraz zniknęli Stefana.

Prezes się odwinął, jak napisała pantera w komentarzu. Ja zaś myślę, że to dopiero początek, najlepsze jeszcze przed nami. No, ale nie jestem tu po to, żeby zgadywać co się stanie, ale żeby opisać pewną formułę życia politycznego i pułapkę w jakiej tkwią wybrani w demokratycznych wyborach przedstawiciele narodu. Szkoda, że nie pokazali tych dziewczyn, co to je Stefan miętosił 30 razy w ciągu dwóch lat, co daje 15 razy na rok czyli półtora raza w miesiącu. Dopiero wtedy byłaby kupa śmiechu. Ciekaw jestem bowiem jakiej klasy jest to towar i czy Stefan kazał sobie sprowadzać konkretne koleżanki, czy też może zdawał się na gust swoich sponsorów. Myślę, że któryś z rasowych reporterów powinien do nich dotrzeć i porozmawiać o Stefanie tak trochę poważniej.

Pisząc poważniej mam na myśli konteksty estetyczne. Inne bowiem w tej aferze nie grają żadnej roli. Stefan N rzecz jasna, te akurat konteksty lekceważy, albowiem on, czego dawał wyraz wielokrotnie, jest przywiązany do piękna jedynie wewnętrznego, którego emanacją jest mądrość wypisana na twarzy oraz oddana w słowie, które niczym z woda z krynicy wydobywa się z ust mędrca.

Sprawy prostsze, czytelniejsze dla widza, czyli te, o których ja piszę, Stefan N ma w pogardzie. I to wiemy od czasów kiedy występował w przepoconym tiszercie w spotach wyborczych ZCHN. On się do nich nie przywiązuje albowiem uważa je za powierzchowne. Ja zaś chętnie bym zobaczył w jaki sposób pan Niesiołowski zachowuje się kiedy już zamkną się za nim drzwi garsoniery, może niekoniecznie chciałbym widzieć jak zdejmuje kalesony, ale ten moment kiedy on wie, że już wolno, byłby dla mnie dość interesujący. Z estetycznego – jedynie istotnego punktu widzenia.

Muszę dziś skrytykować Wiadomości, które ostatnio bardzo mi się podobały, albowiem w demaskacji Stefana posunęły się one nieco za daleko. Przywołano mianowicie fragmenty pamiętników tak zwanej Anastazji P, te dotyczące Niesiołowskiego właśnie. Uważam, że niepotrzebnie, bo to jedynie uwiarygadnia tę kobietę, która – o czym nigdy dosyć przypominania – została wykreowana po to, żeby zdefasonować życie ludzi takich jak marszałek Kern. Ktoś się w tych wiadomościach zapomniał. Ja rozumiem, że materiał trzeba było przygotować na szybko, ale nie można popełniać takich lapsusów.

Co oprócz estetyki jest w tej aferze najważniejsze? Wspomniane tu już poczucie bezkarności polityków, który wypływa wprost z otrzymanego pozwolenia. Ono zaś świadczy o tym, że politycy nie są samodzielni. Nie mogą być skoro respektują pozwolenia. Stefan też je respektuje, bo gdyby było inaczej wziąłby po prostu pieniądze z wypłaty i poszedł się zabawić w miasto. On jednak zrobił inaczej – on w krąg owych wtajemniczeń i pozwoleń wciągnął trzech gości, co chcieli coś tam załatwić w Puławach i jeszcze w jakimś innym mieście.

Oczywiście, można też przyjąć, że Stefan jest po prostu chytry i nie wydaje swoich pieniędzy, ale chętnie wyda cudze, a jeszcze lepiej, żeby nie było mowy o pieniądzach, ale żeby były te kobity z cycamy….Wersję tą uznaję jednakowoż za uproszczoną i będę się trzymał tej wcześniejszej.

Afera dziurawego Stefana obnaża niesamodzielność polskich polityków. Niesamodzielność manifestującą się na poziomie najprostszym, bo na poziomie instynktów. Do tego jeszcze dochodzi równie istotna kwestia wizerunkowa. Nie dotycząca poglądów bynajmniej, ale zwyczajnie ładnego looku w obiektywie. O tym także nie ma mowy. Jest katastrofa. Stefan już jest w ocembrowanym dole. Kto jeszcze do niego dołączy?

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

 

Gabriel Maciejewski 

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  1 lutego 2019.
  • Ilustracja tytułowa za Inter. / wybór zdjęcia wg.pco

 

  , 2019.02.02.

Autor: Gabriel Maciejewski