O Biblii krytycznie. Część XVIII. Potop


Przeczytaj:   Część I.    Część II.   Część III.    Część IV.   Część V.   Część VI.   Część VII.   Część VIII.   Część IX.   Część X.   Część XI.   Część XII.   Część XIII.   Część XIV.   Część XV.   Część XVI. Część XVII.

Odczytanie tabliczek z Niniwy

W latach 70. XIX w. pracownik Brytyjskiego Muzeum w Londynie, George Smith (1840-1876), brytyjski asyriolog, tłumacz pisma klinowego; jako pierwszy przetłumaczył na język współczesny epos „Gilgamesz”. W 1872 rozpoczął pracę nad odcyfrowaniem tabliczek odkopanych w Asyrii przez Homuzda Rassama i przesłanych do Muzeum Brytyjskiego w 1861 r. Tabliczki, jak się podczas pracy okazało, zawierały treść jednego z najstarszych eposów świata i opowiadały historię półboga Gilgamesza. Gdy je opublikował, zerwała się fala protestów wśród pobożnych wiktoriańskiej Anglii, dla których Biblia była księga świętą, natchnioną przez Boga. Nie mogli się pogodzić z myślą, że historia Noego, to mit zapożyczony od Sumerów. Gdy się okazało, że epos nie jest kompletny, Smith, przy wsparciu finansowym „Daily Telegraph”, wyruszył na Bliski Wschód i w maju 1873, po pięciu dniach poszukiwań w Niniwie, odnalazł brakujące tabliczki, które w całej rozciągłości potwierdzały jego tezę.

Świadczyły o tym takie identyczne szczegóły, jak wszystkie gatunki zwierząt sprowadzone do arki, wypuszczenie na wolność kruka i gołębia, góra, na której osiadła arka, czas trwania potopu oraz morał opowieści: ukaranie ludzkości za grzechy i ocalenie bogobojnego człowieka. Są też różnice. Sumeryjski Noe nazywa się Utanapisztim. W Biblii potop sprowadza na ród ludzki Jahwe, stwórca świata przedstawiany w majestacie swej potęgi, natomiast w „Eposie o Gilgameszu” potop sprowadza bóg Enlil, a Utnapisztim został ostrzeżony przez przychylnego mu boga Enkiego. W zakończeniu Utanapisztim na szczycie góry składa bogom ofiarę, która „zaprawdę mile łechce nozdrza bogów żertwienna woń”. Noe również „wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń…”.

Epos „Gilgamesz” znany był na całym Bliskim Wschodzie, a jego wersje odnaleziono w Hattusie (stolicy Hetytów), w syryjskim Emar oraz w Megiddo w Palestynie. Tabliczki te zawierają zarówno tekst zapisany pismem klinowym, jak i wyjątkową mapę mezopotamskiego świata. Babilon ukazany jest w centrum, ale wymienione są także Asyria, Elam i inne miejsca.

Historia potopu opisana przez Sumerów przeszła do mitologii babilońsko-asyryjskiej oraz Biblii. Utwór babiloński i opowieść w Biblii różnią się od wersji sumeryjskiej jedynie w szczegółach. Sumeryjski mit o potopie odnaleziono w mocno uszkodzonej tabliczce, na której zachowała się zaledwie trzecia część pierwotnego tekstu. Na szczęście ocalał bardzo interesujący ustęp dotyczący okresu przedpotopowego, opis końcowej fazy potopu i epilog (Krystyna Łyczkowska, Krystyna Szarzyńska, „Mitologia Mezopotamii”, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986).

George Smith w 1876 napisał książkę „Chaldean Account of Genesis”, która stała się bestsellerem.

Gilgamesz

Epos „Gilgamesz” jest babilońską opowieścią, i należy do największych i najstarszych poematów epickich w literaturze. Poemat ten został odkryty w znacznych fragmentach, na glinianych tabliczkach, w 1853 r., w ruinach nowoasyryjskiej biblioteki króla Assurbanipala w Niniwie. Główny bohater Gilgamesz jest postacią historyczną i panował w XXVII w. p.n.e. W „Liście królów” jest on wymieniony jako piąty władca I dynastii z miasta Uruk. Stał się on bohaterem kilku sumeryjskich eposów, które powstały po jego śmierci. Epos opiewa dwanaście znaków Zodiaku, i przedstawia próby, stopnie wtajemniczeń, które na celu miały uzyskanie nieśmiertelności.

Obecnie znane są wersje tego poematu w czterech starożytnych językach: sumeryjskim, akkadyjskim, huryckim i hetyckim, w dwu wersjach. Wersja dłuższa zapisana jest na 12 tablicach. O zdarzeniu potopu traktuje zapis tablicy 11, zawierającej 307 wierszy, z których około 200 to opowiadanie o potopie. I. Djakonov wyraża opinię, iż tradycja o Gilgameszu powstała w 1 połowie III tysiąclecia choć najstarsze zachowane fragmenty eposu są późniejsze o około 800 lat.

Gilgamesz, król miasta Uruk, znał opowieść o swoim przodku imieniem Utanapisztim, który uzyskał nieśmiertelność i żył na krańcach ziemi. Gilgamesz postanowił więc udać się do niego, by poznać tajemnicę zdobycia nieśmiertelności. Droga była daleka i pełna niebezpieczeństw. Po przebyciu do gór Maszum odnajduje bramę, przez którą codziennie przechodziło słońce. Były to dwie kolumny, na których wspierało się niebo. Między tymi kolumnami znajdowała się brama, którą pilnowali dwaj ludzie – skorpiony. Tylko piersi ich człowiecze wystawały z głębi ziemi. Natomiast dolna ich część, o przyrodzeniu skorpiona, głęboka była osadzona w piekle. Już „sam ich widok powoduje śmierć”. Gilgamesza paraliżował strach, bo ich oblicze wieściło śmierć. Oddaje im pokłon. Skorpiony rozpoznają w nim boską część i pozwalają mu wejść do ciemnego tunelu. Strzelec-Centaur w czasach sumeryjskch był jeszcze jednym z półludzi – półskorpionów, których Gilgamesz spotyka na swej drodze.

Przez dwanaście podwójnych godzin Gilgamesz wędrował w ciemności, nim ujrzał promyki słońca. W końcu doszedł do bramy, przez którą wychodziło słońce. Za bramą spostrzegł wspaniały ogród, a w nim drzewa, których owocem był rubin, szmaragd i inne drogocenne kamienie. Tutaj Gilgamesz modlił się do boga słońca Szamasza (gr. Apollon). Skarżył się mu, że w swojej wędrówce musiał się żywić upolowaną zwierzyną i ubierał się w ich skóry. By zdobyć wodę do picia, musiał kopać głębokie studnie. Musiał też przejść przez straszną ciemność. Prosi Szamasza, by ten wskazał mu drogę do Utanapisztim, człowieka, który uzyskał nieśmiertelność. Ten mu odpowiada: „Nie znajdziesz żywota, którego szukasz!”. Gilgamesz znowu skargi zanosi. Wygląd jego i ogromne utrudzenie wywołało zaniepokojenie Szamasza, który w końcu dał się uprosić. Kieruje go do niewiasty niebiańskiej, Siduri-Sabitu (gr. Kirke), która była pełna mądrości. Pilnowała ona w boskim ogrodzie drzewa życia. Swój tron miała nad brzegiem morza wysoko. Jej ciało osłonięte było powłóczystą szatą, a biodra opięte pasem. Występuje ona również jako szynkarka i prowadziła gospodę.

Gilgamesz udaje się do niej, lecz jego postać budziła strach, gdyż okryty był skórami dzikich zwierząt. Był też brudny i wycieńczony trudami wędrówki. Gilgamesz w poszukiwaniu wiecznego życia przebierał się w skóry różnych zwierząt: koziorożca, szakala, pantery i lwa. Odziany w skóry dzikich bestii budził swym wyglądem strach. Wtajemniczany poddawał się tym obrzędom i przebierał się w skóry drapieżnych zwierząt z którymi się utożsamiał, zgodnie z cechami swego charakteru.

Siduri, gdy ujrzała go, zamknęła bramę. Gilgamesz prosił ją, by wpuściła go do środka. Walił toporem w bramę. Ona uchyliła ją, i pytała go, skąd i po co przybywa? Gilgamesz opowiadał jej swoje czyny oraz wspominał swego nieżyjącego brata bliźniaka Enkidu. Żali się jej, że również będzie musiał jak on legnąć na wiekuisty spoczynek. Siduri, podobnie jak Szamasz, nie widziała możliwości uzyskania przez Gilgamesza nieśmiertelności, i rzekła do niego: „Nie znajdziesz żywota, którego szukasz!”. Poradziła mu jednak, by się umył, wykąpał w świeżej wodzie, namaścił swą głowę, w czyste ubrał się szaty, i by powrócił do Uruku.

Gilgamesz jednak nie rezygnował. Wreszcie, na usilne jego prośby, wskazała mu ona sposób dotarcia do Utanapisztima, który znał sposób na uzyskanie nieśmiertelności. Po tej samej stronie morza znajdował się właśnie przewoźnik Utanapisztima, który przybył po drewno. Siduri kieruje go do niego. Być może, pozwoli on Gilgameszowi udać się jego łodzią do Utanapisztim. Po pewnym czasie Gilgamesz odnajduje przewoźnika i od nowa opowiada mu swoje dzieje. Przewoźnik wahał się zabrać go do łodzi. W złości Gilgamesz połamał mu kamienne skrzynie, które służyły do przepływania przez wzburzone Wody Śmierci. Musiał więc sporządzić odpowiednią ilość zaostrzonych konarów drzew. Razem przemierzają Wody Śmierci, i przypływają do miejsca, gdzie przebywa Utanapisztim.

W tym eposie przyczyny potopu nie są jasno sprecyzowane. Dowiadujemy się jedynie, że w umyśle bogów powstał zamiar zesłania na świat i ludzi zagłady: „Aby uczynili potop, zachęciło wielkich bogów ich serce”. Ea, bóg ludziom przychylny, czyni po ustaniu potopu wyrzuty Enlilowi, właściwemu sprawcy potopu.

Utanapisztim, chcąc wystawić na próbę Gilgamesza i przekonać o niemożności spełnienia jego pragnień, radził mu powstrzymać się od snu przez sześć dni i sześć nocy. Sen bowiem jest przedsmakiem śmierci. Gilgamesz był zmęczony i gdy tylko się położył zaraz usnął jak dziecko. Spał sześć dni i nocy. Po przebudzeniu zdał sobie sprawę z niemożności spełnienia swych pragnień. Utanapisztim każe przewoźnikowi zaprowadzić Gilgamesza do miejsca, gdzie zrzuci on z siebie skóry zwierząt, wymyje się w strugach wody, ubierze się we wspaniałą szatę, i ma powrócić do Uruku. Gilgamesz wykonał polecenie Utanapisztim, a ten zdradził mu w końcu jak uzyskać nieśmiertelność: „Oto zdradzę ci tajemną rzecz. Odkryję ci tajemnicę niektórego ziela, co jest zaklęte. Posiądziesz o nim wiadomość. Ziele wygląda jak cierń i rośnie głęboko na morskim dnie”.

Gilgamesz natychmiast odpływa z przewoźnikiem, i w miejscu wskazanym nurkuje w głębinę morską, przywiązując do nóg kamienie. Na dnie morskim ujrzał ziele czarowne, które zrywa. Wypływa na powierzchnię i ziele pokazuje przewoźnikowi, który z polecenia Utanapisztim towarzyszy Gilgameszowi w drodze powrotnej. Po drodze do Uruku, spragniony wody, zatrzymuje się nad stawiskami. Tam na brzegu wąż porywa ma cudowne ziele. Szansa na uzyskanie nieśmiertelności zniknęła mu z tą chwilą. Szlochając skarży się przewoźnikowi na swój zły los. Natomiast wąż pozbywa się starej skóry i odnawia swe życie.

Potop

Poniższy fragment z opowieści „Gilgamesz”, dotyczący potopu, podaję z wersji przetłumaczonej przez autora, by uniknąć podejrzeń o manipulację. Pisownia również oryginalna. Według opowieści „Gilgamesz”, Utnapisztim był jednym z niewielu ludzi, którzy ocaleli z potopu sprowadzonego przez bogów za namową Enlila. Ostrzeżony przez przychylnego mu boga Enkiego, Utnapisztim zbudował korab, na którym pomieścił swoją żonę, krewnych, sługi i dobytek oraz rośliny i zwierzęta wszystkich gatunków. Gdy nadszedł potop, unoszący się na falach korab dał wszystkim bezpieczne schronienie. Po siedmiu dniach stawiania czoła burzom podczas potopu statek osiadł na górze Nimusz. Po następnych siedmiu dniach Utnapisztim wypuszcza kolejno gołębia, jaskółkę i kruka. Ten ostatni już nie wrócił, co świadczyło, że wody potopu opadły i ptak znalazł miejsce, aby usiąść. Przybiwszy do lądu, Utnapisztim wypuścił wszystkie zwierzęta, zasadził wszystkie rośliny i złożył ofiary bogom. Skutki nierozważnie wywołanej katastrofy przeraziły bogów, którzy pożałowali swojej decyzji. W nagrodę za uratowanie życia ludzi i zwierząt obdarowali Utnapisztima wraz z żoną nieśmiertelnością. Oto fragment:

„Utanapisztim tak mu odrzecze:

Odkryję ci, Gilgameszu, dzieje tajemne – tajemnicę bogów chcę ci wyjawić: Jest gród Szurippak – ty sam go znasz, leży nad rzeką Eufrat. Gród ci to wielowieczny i długi czas łaskawie bywały mu bogi. Aż raz powzięli bogowie zamiar: zesłać potop.

W soborze nieśmiertelnym zasiadał i on, Ea, bóg głębin, który postanowę Onego wiecu odkrył na trzcinowej kolibie:

<Kolibo z trzciny, kolibo z trzciny! Ściano, ściano!

Czyżby trzcinowa, słuchaj! Ściano – słuchaj, co rzekę.

Ty mężu z Szurippok, Utanapisztim, synu Ubara-Tutu, wybuduj arkę z drzewa, wybuduj ją na korabiu! Kiń swe bogactwa, pogardź pożytki swymi, zbaw żywot swój-szukaj życia! Z wszystkiego, co żywo istne, z każdego rodzaju – nasienie wprowadź do nawy.

W dobrej zgodzie niechaj się mają ku sobie: szerokość i długość korabiu! Natychmiast zbuduj ten korab. Zepchnij go na morze słodkich wód i nakryj dachem>.

Więc pojąłem i odparłem Ei, bogu i panu mojemu:

<Uczynię, panie, jakoś mi kazał, i w części zdzierżę twe przykazania. Wszelako: cóż mam powiedzieć miastu i rzeszy, i najleniwszym z mieściców?>.

Otworzy Ea swe usta i powie do mnie, do swego służalca:

<Synu człowieczy – tak masz do nich przemówić:

Bel, potężny bóg, koso na mnie spogląda, przeto ja w waszym grodzie więcej mieszkać nie chcę – nie chcę już więcej krainę Bela oglądać mymi oczyma! Pociągnę w dół ku morzu słodkich wód, by odtąd osiąść przy Ei, który mi panem łaskawym. Zasię Ea pobłogasławi wam różnymi bogactw>.

A skoro pierwszy pobrzask jutrzenny zabłysnął, nagotowałem już wszystko. I pociągnąłem ku morzu słodkich wód, naniosłem bierwion i smoły i nakreśliłem plan korabiu. Wszystka ma czeladź przyłożyła ręki do dzieła. Pracowali mocni, pracowali i przymdlejsi. W miesiącu wielkiego Szamasza już korab stał ukończony. Com tylko posiadał – władowałem doń. Więc zgromadziłem złoto i srebro, i nasienie wszystkiego, co żywotne. Potem mej wszystkiej rodzinie i krewieństwu kazałem wstąpić do nawy. I wprowadziłem do arki bydło wielkie, tuczne – i wprowadziłem żywinę przymniejszą. Rękodzielni  wszelejakiego kunsztu takoż weszli na mój rozkaz.

I bóg mi wyznaczył godzinę: <Pod zmrok, skoro władcze ciemności straszliwą puszczę ulewę- wejdziesz do nawy i zaryglujesz drzwi>. I przyszła zapowiedziana godzina, gdy mierzchnie świat. Naówczas pany pomroków przeraźmy spuścili deszcz.

Spojrzałem na ulewę: strasznie było patrzeć na niepogodę.

Więc wszedłem do środka korabiu i zatrzasnąłem drzwi.

Sternikowi oddałem w pieczę potężną łódź. Ze świtem dnia następnego na niebie poczęło się kłębić chmurzysko czarne jak noc. Wszystkie złe duchy szalały, wszystka jasność przeodmieniła się w mrok. Zaszumiał orkan południa, lunęły strugi i pęczniały wciąż, aże dosięgły wierzchołów górskich.

Już wodne bałwany jęły się rzucać na ludzi. Już brat nie poznaje brata. Nawet sami bogowie doznali strachu przed potopem i pierzchli, kryjąc się na niebieskiej górze Anu. Przykucnięci jako psi, w zalęknieni- kulą sie bogowie. Jak białogłowa w ciężkich boleściach porodu, tak przeraźliwie Zakrzyna Isztar!

Skwyczy śliczny głos przewspaniałej bogini, rozdzierającym chrypem:

<Cudowny kraj minionych lat na błoto zmienion, na błoto! Przeto, żem ja

w bogów gromadzie złą dała radę!

Z mojej to, z mojej przyczyny! Jakoż mogłam  na bogów wiecu takie złe rzeczy

wygłaszać? Jakoż mogłam całe me plemię człowiecze wygubić? Niby

w bitewnym zamęcie – tak pada dziś ludzkość skoszona wodą! Azalim po to

spłodziła, zrodziła ludzkie pogłowie, aby tak Ninie, jak rybi wylęg, otchłanie

mórz zapełniło?>.

I zapłakali z nią wszyscy bogowie pospołu!

Siedzą bogowie przygnębieni w bólu i ronią łzy.

Udręka bólu wargi im przymyka…

Przez sześć dni i przez sześć nocy głuchym porykiem szumiała ulewa, niby ku wodospadów.

Siódmego dnia popuścił orkan. I wielka cichość nastała, jakby po bitwie.

Uspokoiło się morze, przycichła burza nieszczęścia.

Wyzieram na powietrze: umirzył się huragan. Wszyscy ludzie przemienieni byli w błoto. Jałową postacią stała się wszystkiej ziemi dziedzina.

I otworzył okienko, a jasność promienna prysnęła mi w twarz. Ku ziemi się chylę, usiadam i szlocham – i szlocham srodze, a moje Rzęsne łzy ściekają po moich policzkach.

I spozieram w dal na dalekie, na stepy wód. I w głośny uderzam krzyk:

<Wytracon jest wszystek rodzaj człowieczy>…

Po dwunastu podwójnych godzin wypłynęła z topieli nijaka wyspa. A korab przygnało ku górze Nissir. Sześć dni dzierży góra statek, sześć dni dzierży i nie pozwala nim zakolebać, niechby najlżejszym kołysem. Toli, skoro siódmy zabłyśnie dzień, wystawiam gołębia, wypuszczam gołębia, iżby poleciał. Wyfrunął gołąb i wróci. Bowiem nijakiego miejsca nie znalazł, gdzie by się oprzeć mógł. Przeto powrócił.

Wystawiam owo jaskółkę, wypuszczam jaskółkę, iżby poleciała. Wyfrunie jaskółka i wróci. Bowiem nijakiego miejsca nie znalazła, gdzie by się oprzeć mogła. Wiec powróciła.

Wystawiam kruka, wypuszczam kruka, iżby poleciał.

Wyfrunie kruk i obaczy, jak ziemia schnie i oddycha spod przygniotu opadających wód. Kruk żre, grzebie, kracze i już nie wraca.

– Naówczas wszystko wypuszczam na cztery wiatry z korabia i żertwę czynię z baranka.

Na szczycie góry ofiarne sypię ziarna, cedrowe drzewo spopielam i palę mirt.

Zwąchali zapach bogowie. Zaprawdę mile łechce nozdrza bogów żertwienna woń. Więc jako muchy się zlecą, jak muchy obsiędą ofiarniczy stos.

A skoro bogów królowa przybyła, skoro przybyła – już wielkie w górę podnosi kamienie, drogie kamienie: klejnoty, które jej ku ozdobie wyrzezać kazał Anu, niebieski bóg.

I zawołała: <Bogowie, wszyscy bogowie! Jako jest prawdą, że nigdy nie przypomnę tego uklejnocenia mej szyi – tak prawdą jest, że pamięć zdzierżę tym dniom o nigdy ich nie przypomnę w czasiech, co przyjdą! I wszyscy niechaj bogowie tu do ofiary się zbiorą – jedyny tylko Bel niech się do żertwy nie zjawia!. Jedyny Bel – że to bez wszelkiej rozwagi sprowadził potop na świat, a moje ludzkie dziecięta na sąd zagłady przeznaczył!>

Ale i lepak się zjawił wielki bóg Bel.

A skoro korab zaoczył, rozeźlił się wielki bóg Bel.

I gniewem na wszystkie bożyszcza żachnął się wielki bóg Bel:

<Jakież to żywe stworzenie uszło topieli?

Przedsię to człowiek nijaki nie miał pozostać przy życiu na sądnym moim dniu?>

Na to mu Ninib, co wojem bywał pomiędzy bogami, odpowie, na to swe usta otworzy Nimb i do wszechmocnego Bela przemówi:

<Któż to, okromia boga Ei, czyni rzeczy mądre?

To Ea, wszelkich spraw świadomy, wyrozumienia jest pełen!>

Więc otworzy usta Ea, bóg głębi, i do wszechmocnego Bela przemówi:

<O władny boże, o potężny! Jak mogłeś tak niebacznie rozwścieklić potopy?…” (Józef Wittlin, Marek Żuławski, „Gilgamesz”, przełożył Józef Wittlin, PIW 1987).

„Bogowie zesłali potop na ziemię, gdyż rodzaj ludzki rozmnożył się nadmiernie zagrażając spokojowi bogów”.

Autorzy książki „Mitologia Mezopotamii” o przyczynach potopu piszą: W eposie „Gilgamesz” przyczyny potopu nie są jasno sprecyzowane. Dowiadujemy się jedynie, że w umyśle bogów powstał zamiar zesłania na świat i ludzi zagłady; „Aby uczynił potop zachęciło wielkich bogów ich serce”. Wniosek z tego zdania wydaje się brzmieć: zesłanie zagłady jest kaprysem bogów. Ea, babiloński władca oceanu wód słodkich apsu; bóg mądrości i magii; ojciec boga Marduka; sumeryjskie imię – Enki, bóg ludziom przychylny, czyni po ustaniu potopu wyrzuty Enlilowi, właściwemu sprawcy potopu.

Ea swe usta otworzył i powiedział Enlilowi:

„Tyś mistrzem wśród bogów, bohater,

Jak mogłeś uczynić potop nie poradziwszy się?!

Grzesznikowi należało nałożyć grzech, człowiekowi

karygodnemu – czyn karygodny!

Zamiast potopu lepiej by powstał lew i ludzi

umniejszył,

zamiast potopu lepiej by powstał wilk i ludzi

umniejszył,

zamiast potopu lepiej by był głód w kraju i ludzi

umniejszył,

zamiast potopu lepiej by powstała zaraza i ludzi

umniejszyła”.

Słowa Ea, przerażonego skutkami potopu, pozwalają domyślać się bardziej konkretnej przyczyny: bogowie zesłali potop na ziemię, gdyż rodzaj ludzki rozmnożył się nadmiernie, zagrażając spokojowi bogów.

Enki w mitologii sumeryjskiej- bóg słodkich wód, bóg mądrości, stwórca człowieka, czczony w Eridu. Razem z bogiem nieba Anu i bogiem Enlilem (tłum. Pan Wiatru/Powietrza) tworzyli wielką triadę głównych bóstw (Krystyna Łyczkowska, Krystyna Szarzyńska, „Mitologia Mezopotamii”, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986).

Potop według mitów greckich

Grecy przejęli mity starobabilońskie, i bogom sumeryjskim nadali imiona greckie.Gilgameszowi w wędrówkach pomagał bóg słońca Szamasz, którego Grecy nazwali Apollonem, Nergal to Hades, sumeryjska bogini miłości Isztar/Wenus (Inana) to grecka Afrodyta, natomiast sumeryjska bogini Ereszkigal żona Nergala to grecka Persefona żona Hadesa. Lamassu – babilońskie demony opiekuńcze.

Gilgamesz to grecki Herakles. Bliźniczym bratem Gilgamesza był Enkidu, a Heraklesa Ifikles. Herakles był synem ziemskiej kobiety Alkmeny i boga Zeusa, a Gilgamesz był synem bogini Ninsum oraz śmiertelnika, wielkiego kapłana miasta Uruk. W greckim micie o potopie bohaterem jest Deukalion, który po potopie wylądował na szczycie góry, tak jak Utanapisztim.

Potop miał być pokaraniem ludzkości, wyniszczonej przez kataklizm całkowicie, z wyjątkiem kilku osobników, albo jednej tylko pary, która miała dać początek nowej ludzkości. Mówi o tym legenda o Deukalionie, który był synem Prometeusza, małżonkiem Pirry. Żył w wieku spiżowym, gdy Zeus postanowiwszy zgładzić rasę ludzką, zalał świat potopem.

Deukalion zbudował okręt, który unosił się na falach przez dziewięć dni i dziewięć nocy. Dziesiątego dnia wylądował razem z Pirrą na szczycie góry. Wezwał w modlitwie Zeusa Fiksjosa (Phyxiosa, opiekuna zbiegów), który zesłał mu Hermesa z przyrzeczeniem, że wypełni jego pierwsza prośbę. Temida poradziła wówczas małżonkom, żeby w celu odrodzenia rasy ludzkiej rzucali za siebie kości swojej matki. Tajemnicze słowa bogini zrozumieli oni w ten sposób, ze należy ciskać za siebie przez ramię kamienie wygrzebane z ziemi. Czynili to modląc się, żeby życzenie ich się spełniło. Z kamieni posianych przez Deukaliona wyrośli mężczyźni, z tych, które rzuciła Pirra – kobiety. Legenda ta miała w Grecji warianty lokalne. Bohaterem beockiego był Ogiges, megaryjskiego o Megaros.

Biblijny potop

Potop opisany w eposie „Gilgamesz” jest wspomniany w komentarzu Rigwendy, w księdze Awesty, w mitach greckich i w wielu innych mitach. Lokalnie opowieści o katastrofie snuły się wiekami od Sumeru do Akkadyjczyków i Babilończyków. Z Mezopotamii wynieśli je do Kanaanu Hebrajczycy, przekształcili je na swój sposób i umieścili wśród ksiąg Starego Testamentu. Sumeryjski Ziusudra to babiloński Utanapisztim, a w Biblii to hebrajski Noe.

W opowieści o potopie w Księdze Rodzaju występuje również  twierdzenie i przeczenie („Twierdzenie i przeczenie” zostały opisane w części XVII):

Twierdzenie: Bóg nakazał Noemu, aby wziął do arki po parze wszystkich zwierząt: „Spośród wszystkich  istot żyjących wprowadź do arki po parze, samca i samicę , aby ocalały wraz z tobą od zagłady” (Rdz 6, 19-20).

Przeczenie: „…Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; również z ptactwa – po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachować ich potomstwo dla całej ziemi” (Rdz 7, 2-3).

Natomiast sprzeczność utwierdza jeszcze bardziej następujące stwierdzenie, że do arki weszło tylko po jednej parze zwierząt, tak czystych, jak i nieczystych: „Ze zwierząt czystych i nieczystych, z ptactwa i ze wszystkiego, co pełza po ziemi, po dwie sztuki, samiec i samica, weszły do Noego, do arki, tak jak mu Bóg rozkazał” (Rdz 7, 8).

Istnieje też sprzeczność co do czasu trwania potopu.

Twierdzenie: „… przez czterdzieści dni i przez czterdzieści nocy padał deszcz na ziemię”(Rdz 7, 12). Po tym okresie Noe poczekał jeszcze siedem dni, aż wody się obniżyły: „A po czterdziestu dniach Noe, otworzywszy okno arki, które przedtem uczynił, wypuścił kruka; ale ten wylatywał i zaraz wracał, dopóki nie wyschła woda na ziemi…” (Rdz 8, 6-12).

Przeczenie: „A wody stale się podnosiły na ziemi przez sto pięćdziesiąt dni” (Rdz 7,24). Dalej: „Wody ustępowały z ziemi powoli, lecz nieustannie, i po upływie stu pięćdziesięciu dni się obniżyły (Rdz 8, 3-5).

Boże postanowienie zagłady. Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: <Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem. [Tylko] Noego Pan darzył życzliwością.

„Noe miał sześćset lat, gdy nastał potop na ziemi. Boże postanowienie zagłady. Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: <Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi

Noe wyszedł z synami, z żoną i z żonami swych synów do arki, aby schronić się przed wodami potopu. Ze zwierząt czystych i nieczystych, z ptactwa i ze wszystkiego, co pełza po ziemi, po dwie sztuki, samiec i samica, weszły do Noego, do arki, tak jak mu Bóg rozkazał.

A gdy upłynęło siedem dni, wody potopu spadły na ziemię. W roku sześćsetnym życia Noego, w drugim miesiącu roku, siedemnastego dnia miesiąca, w tym właśnie dniu trysnęły z hukiem wszystkie źródła Wielkiej Otchłani i otworzyły się upusty nieba; przez czterdzieści dni i przez czterdzieści nocy padał deszcz na ziemię.

I właśnie owego dnia Noe oraz jego synowie, Sem, Cham, Jafet, żona Noego i trzy żony jego synów weszli do arki, a wraz z nimi wszelkie gatunki zwierząt, bydła, zwierząt pełzających po ziemi, wszelkiego ptactwa [i istot ze skrzydłami]. Wszelkie istoty, w których było tchnienie życia, weszły po parze do Noego do arki. Gdy już weszły do arki samiec i samica każdej istoty żywej, jak Bóg rozkazał Noemu, Pan zamknął za nim [drzwi].

A potop trwał na ziemi czterdzieści dni i wody wezbrały, i podniosły arkę ponad ziemię. Kiedy przybywało coraz więcej wody i poziom jej podniósł się wysoko ponad ziemią, arka płynęła po powierzchni wód. Wody bowiem podnosiły się coraz bardziej nad ziemię, tak że zakryły wszystkie góry wysokie, które były pod niebem. Wody się więc podniosły na piętnaście łokci ponad góry i zakryły je. Wszystkie istoty poruszające się na ziemi z ptactwa, bydła i innych zwierząt i z wszelkich jestestw, których było wielkie mnóstwo na ziemi, wyginęły wraz ze wszystkimi ludźmi. Wszystkie istoty, w których nozdrzach było ożywiające tchnienie życia, wszystkie, które żyły na lądzie, zginęły. I tak Bóg wygubił doszczętnie wszystko, co istniało na ziemi, od człowieka do bydła, zwierząt pełzających i ptactwa powietrznego; wszystko zostało doszczętnie wytępione z ziemi. Pozostał tylko Noe i to, co z nim było w arce. A wody stale się podnosiły na ziemi przez sto pięćdziesiąt dni.

Ale Bóg, pamiętając o Noem, o wszystkich istotach żywych i o wszystkich zwierzętach, które z nim były w arce, sprawił, że powiał wiatr nad całą ziemią i wody zaczęły opadać. Zamknęły się bowiem zbiorniki Wielkiej Otchłani tak, że deszcz przestał padać z nieba. Wody ustępowały z ziemi powoli, lecz nieustannie, i po upływie stu pięćdziesięciu dni się obniżyły. Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat. Woda wciąż opadała aż do miesiąca dziesiątego. W pierwszym dniu miesiąca dziesiątego ukazały się szczyty gór. A po czterdziestu dniach Noe, otworzywszy okno arki, które przedtem uczynił, wypuścił kruka; ale ten wylatywał i zaraz wracał, dopóki nie wyschła woda na ziemi. Potem wypuścił z arki gołębicę, aby się przekonać, czy ustąpiły wody z powierzchni ziemi. Gołębica, nie znalazłszy miejsca, gdzie by mogła usiąść, wróciła do arki, bo jeszcze była woda na całej powierzchni ziemi; Noe, wyciągnąwszy rękę, schwytał ją i zabrał do arki. Przeczekawszy zaś jeszcze siedem dni, znów wypuścił z arki gołębicę i ta wróciła do niego pod wieczór, niosąc w dziobie świeży listek z drzewa oliwnego. Poznał więc Noe, że woda na ziemi opadła. I czekał jeszcze siedem dni, po czym wypuścił znów gołębicę, ale ona już nie powróciła do niego. W sześćset pierwszym roku, w miesiącu pierwszym, w pierwszym dniu miesiąca wody wyschły na ziemi, i Noe, zdjąwszy dach arki, zobaczył, że powierzchnia ziemi jest już prawie sucha (Rdz 7, 1-18).

A kiedy w miesiącu drugim, w dniu dwudziestym siódmym ziemia wyschła, Bóg przemówił do Noego tymi słowami: <Wyjdź z arki wraz z żoną, synami i z żonami twych synów. Wyprowadź też z sobą wszystkie istoty żywe: z ptactwa, bydła i zwierząt pełzających po ziemi; niechaj rozejdą się po ziemi, niech będą płodne i niech się rozmnażają>.

Noe wyszedł więc z arki wraz z synami, żoną i z żonami swych synów. Wyszły też z arki wszelkie zwierzęta: różne gatunki zwierząt pełzających po ziemi i ptactwa, wszystko, co się porusza na ziemi.

Przymierze Boga z Noem. Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: <Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem. Będą zatem istniały, jak długo trwać będzie ziemia: siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc>(Rdz 7, 1-22).

Redaktorzy Biblii Tysiąclecia w przypisach napisali: „Fakt występujący jako katastrofa powszechna w tradycjach wielu ludów, nawet Ameryki i Australii, a więc datujący się sprzed epoki mezolitycznej. Powszechność opisaną w tekście biblijnym (por. nadto Syr 48, 18; Hbr 11, 7; 1 P 3, 20; 2 P 2, 5-9) należy rozumieć w sensie moralnym: zasięg potopu odpowiada zasięgowi zepsucia moralnego opisanego w rozdz. 6. Podobieństwo opowiadania biblijnego o potopie z opisem eposu babilońskiego o Gilgameszu tłumaczy się faktem, monoteistycznego opracowania przez autora Rdz pradawnego podania. W typologii biblijnej potop to kara, której uchodzi część ludzi moralnie zdrowa”.

Czy do praw moralnych należy fakt, że redaktorzy Biblii, obcą opowieść przerobili na monoteistyczne opracowanie, i następnie umieścili w Biblii, by nim straszyć ludzi karą?

Stanisław Bulza

  • Ilustracja tytułowa:  Fragment eposu o Gilgameszu spisanego pismem klinowym. Źródło: pl.wikipedia.org   / wybór zdjęcia wg.pco

Przeczytaj więcej artykułów tego autora >   >   > TUTAJ .

Stanisław Bulza na FB ….

, 2019.02.09.

Avatar

Autor: Stanisław Bulza