No ale jak to, nie wierzyć ofierze gwałtu…?!


To dość długi tekst, ale przeczytaj. Nie będziesz się nudzić, obiecuję.

Victor Nealon był brytyjskim listonoszem. W 1996 roku został skazany za atak na kobietę i próbę gwałtu. Zwyrol wcale nie zamierzał przyznawać się do winy, zgrywał niewiniątko. Trafił do pierdla, dostał złagodzoną wersję dożywocia, czyli – miał prawo ubiegać się o zwolnienie już po 7 latach. Po 7 latach odsiadki ubiegał się o zwolnienie. Dalej nie przyznawał się, cholerny gwałciciel, do winy, więc siedział dalej. I dobrze tak, gnojowi! Potem znowu szansa na zwolnienie – brak okazanej skruchy – pozostawienie w więzieniu. I znowu. I znowu.

Wraz z rozwojem technologii, bezczelny przestępca zaczął się domagać, żeby ktoś wreszcie porządnie sprawdził ślady DNA, zabezpieczone w ubraniach kobiety. No co za bezczelny typ! No ale przeprowadzono ponowne śledztwo, tym razem śledczym łaskawie zachciało się DOKŁADNIE sprawdzić pozostawione ślady… i okazało się, że na bluzie i staniku kobiety są ślady kogoś innego. Sąd wypuścił mężczyznę na wolność i zwrócił mu honor. 17 lat życia mu jednak nie zwrócił. Nie zgodził się wypłacić mu rekompensaty za niesłuszne skazanie, ale za to… obciążył go kosztami (2500 funtów) badania DNA, na które nalegał. Bo zdaniem sądu, choć nowe fakty ujawniły, że nie można stwierdzić jego winy, to badanie nie stwierdziło też jednoznacznie jego niewinności.

Facet, który 17 lat siedział zamknięty niewinnie w celi i od początku błagał o pomoc wobec wyrządzanej mu niesprawiedliwości, teraz zamiast odzyskiwać równowagę psychiczną na tropikalnych wyspach na koszt państwa, od 6 lat dalej musi marnować życie na sali sądowej.

Oskarżenie kogoś to najłatwiejsza rzecz na świecie. Przeprosiny też wiele nie kosztują. Ale naprawienie szkód wyrządzonych komuś oczernionemu niesłusznie to już zupełnie inna sprawa.

Marzec roku 2006. Czarnoskóra studentka Crystal Mangum (na zdjęciu) oskarżyła trzech białych studentów, grających w szkolnej drużynie footballowej Duke, o zgwałcenie jej. Media błyskawicznie rozdmuchały temat, publicznie zrobiono z tego… rasistowskie przestępstwo z nienawiści. Gwałt nienawiści.

Nikt nie zamierzał czekać na wyniki śledztwa – skoro kobieta twierdzi, że została zgwałcona, to przecież tak chyba było, nie?! Po co miałaby zmyślać. Nawet pan nie pomyśl, że ofiara gwałtu mogłaby sama sobie wymyślić, że została zgwałcona, samo pomyślenie jest zbrodnią przeciwko niej. (Czy jakoś tak ta wałęsowska logika idzie). Trener drużyny, który nie potrafił wychować swoich zawodników na porządnych ludzi, został więc zmuszony do złożenia dymisji, a prezes, w akcie skruchy za czyn gwałcicieli, wycofał drużynę z rozgrywek do końca sezonu.

Kwiecień następnego roku. Prokurator generalny stwierdza niewinność oskarżonych, i oskarża o oszustwo… prokuratora prowadzącego sprawę. Okazuje się, że pan prokurator spiskował z dyrektorem laboratorium, w którym badano DNA oskarżonych, i próbował namówić go, by nie ujawniał dowodów uniewinniających studentów oskarżonych o gwałt przez czarnoskórą kobietę. Sprawiedliwość tym razem zwyciężyła – studenci odzyskali wolność i dobre imię, a pan lewacki prokurator (który w czasie procesu forsował teorię o tym, że biali studenci zgwałcili czarną studentkę z nienawiści rasowej) stracił pracę i odsiedział swoje przestępstwo w więzieniu. Spędził tam cały, boży… dzień.

Manipulatorka, która zyskała swoją upragnioną sławę w mediach i wylansowała się na ofiarę rasizmu rasy białej, w międzyczasie zaszła sobie w ciążę, i… włos jej z głowy nie spadł. Wręcz przeciwnie – napisała książkę i zarobiła na swoim bezczelnym kłamstwie. I choć już w czasie procesu gubiła się w zeznaniach, do końca utrzymywała, że jej oskarżenia były słuszne a umorzenie sprawy miało charakter polityczny.

Jeśli ktoś uznał, że warto traktować ją jako osobę wiarygodną, musiał szybko tego pożałować. Już w 2010 roku jej mała córeczka zadzwoniła na policję, a funkcjonariusze zastali ją na bijatyce ze swoim partnerem. Została oskarżona o próbę zamordowania go, i podpalenia domu. Odsiedziała kilka miesięcy, po kilku kolejnych związała się z nowym konkubentem, a następnie… zamordowała go nożem. Z pierdla może wyjść już w 2026 roku.

No ale jak to, nie wierzyć na ślepo ofierze gwałtu…?!

Czarnoskóra nazistka nienawidziła białych ludzi do tego stopnia, że była gotowa zrobić z siebie ich ofiarę i zniszczyć im życie. Nienawiść bolszewików do Kościoła jest co najmniej równie silna. Oni też nie cofną się przed niczym, żeby mu zaszkodzić i odnieść na tym propagandowe korzyści, nawet jeśli mieliby oczernić kogoś niewinnego.

Podobna historia, ze znanym aktorem Jussie’m Smollettem, wydarzyło się w ostatnich dniach, ale o tym napiszę szerzej w osobnym tekście w najbliższych dniach.

Pod koniec lat 80. w USA głośno było o Tawanie Brawley, którą miało zgwałcić czterech białych mężczyzn. Społeczność afroamerykańska zawrzała. Na ulice wyszły tłumy, prowadzone przez lidera separatystycznego ruchu Naród Islamu – Louisa Farrakhana. Wielkie zaangażowanie wykazywał słynny promotor bokserski Don King, a za pomoc w ujawnieniu białych sprawców gwałtu zaoferował 25 tysięcy dolarów… Bill Cosby, który aktualnie sam odsiaduje karę za serię gwałtów. Że też nie wyznaczył nagrody za ujęcie samego siebie…

Po zapoznaniu się ze sprawą, sąd uznał, że nastolatka sama sobie wymyśliła historyjkę o gwałcie, a badania wykluczyły jej wersję. Jeszcze jedna próba wykreowania czarnoskórych jako ofiar białych bandytów.

No ale jak to, nie wierzyć na ślepo ofierze gwałtu…?!

Rok 2009. Nastoletnia Danmell Ndonye oskarża o gwałt zbiorowy pięciu mężczyzn. W trakcie śledztwa wychodzi na jaw, że jeden z nich nagrywał to na telefon. Zapis video nie zostawiał wątpliwości, że ofiara tego ,,gwałtu” stanowczo się tego ,,gwałtu” domagała. Skruszona przyznała przed sądem, że oskarżyła niewinnych ludzi o gwałt i chciała im zniszczyć życie (a częściowo zrobiła to już samym oskarżeniem), bo nie chciała, żeby jej chłopak pomyślał, że jest… puszczalska.

No ale jak to, nie wierzyć na ślepo ofierze gwałtu…?!

Rok 2003. Niejaki Paul Anderson oskarża w Dublinie znanego irlandzkiego księdza. Przypomniał sobie po 25 latach, że w czasie przygotowań do Komunii był przez niego molestowany. Ksiądz został natychmiast odsunięty od posługi w swojej parafii i postawiony przed sądem. Śledztwo wykazało, że oskarżenia wobec niego to stek bzdur, i że Anderson świadomie kłamał żeby zaszkodzić księdzu i Kościołowi. Anderson został skazany na 4 lata więzienia.

Po odczytaniu wyroku, ksiądz stwierdził: ,,Wolałbym zostać zastrzelony, prosto w głowę, niż przechodzić przez to, przez co musiałem przejść od momentu postawienia mnie w stan oskarżenia. Ale ta sytuacja dała mi lepszy wgląd w to, co musiał przeżywać Jezus Chrystus, który przecież również został fałszywie oskarżony. A skoro jego radą było, żeby wybaczać choćby i 77 razy, więc i ja muszę w sobie odnaleźć to wybaczenie dla Paula Andersona. I wybaczam mu. Wybaczam mu z całego serca. Szczerze proszę, żeby wysoki sąd wziął to pod uwagę przy wydawaniu wyroku na niego.”

Z naszych mediów się o tym nie dowiecie. Niewinny ksiądz fałszywie oskarżony o pedofilię…? I w dodatku publicznie przebaczający człowiekowi, który zrujnował jego życie…? Proszący o jego uniewinnienie…?!

Niee, to za mało chwytliwe dla ,,Wyborczej”, TVN i Sekielskiego. Nie pasuje do koncepcji.

Sierpień ubiegłego roku, szok w parafii na Florydzie. Ksiądz katolicki zostaje oskarżony o molestowanie dziecka. Zostaje natychmiast oddalony z posługi w parafii i postawiony przed sądem, bo w przypadku księży – dzięki nagonce lewicowych, bolszewickich mediów – obowiązuje domniemanie winy, zamiast, jak w innych przypadkach, domniemanie niewinności.

Prokurator wycofuje oskarżenie, a rzekoma ofiara przyznaje, że jej oskarżenia były fałszywe i złożyła je pod wpływem… swojego ojca, któremu nie podobało się, że ksiądz uczy w szkole jego dziecka.

Niewinny ksiądz niesłusznie oskarżony o pedofilię przez ,,ofiarę”, która wszystko wymyśliła…?! Nieeeeemożliwe przecież! Pojawia się oskarżenie to burzymy pomniki i plujemy nawet na trupy, prosty schemat.

Rok 2014. David Ramirez Castillo pisze list do papieża Franciszka i informuje go, że on i jego rówieśnicy byli – jako nastolatkowie – molestowani przez ojca Romana Martineza i dwóch innych księży, tworzących ,,pedofilski krąg”. Papież Franciszek przeprasza go niemal na klęcząco, staje całkowicie po jego stronie i zachęca do odważnego obciążania kapłanów, którzy oczywiście natychmiast zostają odsunięci od posługi (domniemanie winy). Prokurator żąda dla ,,księdza pedofila” 9 lat więzienia i 50 tysięcy euro kary.

Po czym wycofuje akt oskarżenia, gdyż, jak stwierdza, nie tylko nie ma dowodów winy, ale akt oskarżenia ze strony ,,ofiar” jest niespójny, sprzeczny i niewiarygodny. Księża wracają do służby. Franciszek udaje, że nie było tematu.

Marzec 2010, Irlandia. Ksiądz Tim Hazelwood zostaje oskarżony o molestowanie dziecka. Po trwającym 6 lat piekle kapłana, odsądzonego od czci i wiary, ,,ofiara molestowania” wycofuje oskarżenia, przyznaje się do kłamstwa i przeprasza. Ksiądz zażądał od swojego prześladowcy dużej kwoty pieniędzy. Nie, nie ciesz się bolszewiku – klecha nie wziął tych pieniędzy dla siebie, tylko wskazał oszustowi fundację charytatywną, na konto której ofiara gwałtu (lewicowej prasy) ma przelać zasądzoną kwotę.

,,Poczucie wstydu, brak nadziei, kompletna bezradność. Jak można udowodnić swoją niewinność…?” – wyznał później oczerniony ksiądz. Najwięcej bólu sprawił mu moment, gdy o oskarżeniach pod swoim adresem musiał powiedzieć 87-letniej matce.

USA, wrzesień ubiegłego roku. Mająca dwadzieścia kilka lat kobieta telefonicznie informuje, że w dzieciństwie była molestowana seksualnie przez księdza pedofila, Davida Gillisa. Domniemanie winy, usunięcie z parafii, proces. Ofiara wycofuje się z oskarżeń, informuje, że zrobiła to, bo… była przygnębiona.

Nowa, postępowa terapia. Jesteś przygnębiona, masz doła, chłopak cię rzucił – łap za słuchawkę, dzwoń do ,,Wyborczej”, oskarż jakiegoś księdza o pedofilię. Ulga natychmiastowa.

Listopad 2014, dziennikarka ,,Rolling Stone” Sabrina Erdely publikuje szokujący materiał pod tytułem ,,Gwałt na obozie”. Artykuł dotyczy studentki zgwałconej przez członków bractwa. Artykułem zainteresowali się dziennikarze śledczy. Nie zostawili na nim suchej nitki. Wydano nawet specjalny raport, w którym oskarżono Erdely o brak wykazania się choćby elementarnymi zasadami dziennikarskiej rzetelności. Ostatecznie okazało się, że cała historia jest jedną wielką bzdurą, a do żadnego gwałtu nie doszło. Pani ,,dziennikarka” opublikowała w amerykańskiej prasie przeprosiny. W jej strony posypały się pozwy o łącznej kwocie 32 milionów dolarów.

Zanim jednak pani reporterka stała się ,,sławna”, próbowała zrobić szum wokół siebie atakując Kościół w Philadelphii. Swoją historię oparła na wyznaniach młodego mężczyzny, ulicznego narkomana, który oskarżał księży o molestowanie. Problemy dla pani dziennikarki nadeszły z niespodziewanej strony – otóż jej artykuł został zmiażdżony przez… amerykańskiego ,,Newsweeka”, którego dziennikarz wyjawił, że świadek, na którego powołuje się Erdely, złożył już wcześniej zeznania w archidiecezji, na policji, przed sądem i w rozmowie z innymi prokuratorami. I każda z jego wersji brzmiała inaczej, przecząc sobie wzajemnie. Na koniec wyszło na jaw, że w prokuraturze, która zajmowała się tą sprawą, pracuje… jej mąż.

Takich i podobnych historii wydarzyło się w ostatnich latach TYSIĄCE. Fejki, oczernianie, próby rujnowania życia niewinnym ludziom, a to wszystko z nienawiści, dla sławy, z zawiści lub dla pieniędzy.

Powtarzam kolejny raz, najwyraźniej jak się da:

NIE TWIERDZĘ, ŻE KSIĄDZ JANKOWSKI BYŁ NIEWINNY. Nie mam pojęcia jaka była prawda w jego sprawie, więc nie zamierzam udawać, że ją znam. To nie był ksiądz z mojej bajki, sam fakt, że przyjaźnił się z kimś takim jak Wałęsa, dużo o nim mówi. Ale to jeszcze nie zbrodnia.

Twierdzę, że – zwłaszcza w dobie odradzającego się komunizmu, neobolszewizmu i zawsze połączonego z nim antyklerykalizmu – każdy samodzielnie myślący, nie odmóżdżony, nie zmanipulowany do szpiku kości człowiek, powinien 10 razy się zastanowić, zanim pochwali niszczenie czyjegoś pomnika z powodu oskarżeń opierających się wyłącznie na ustnych relacjach.

To odróżnia rozumnych, inteligentnych, myślących ludzi, od wzburzonego tłumu ciemniaków z widłami i pochodniami, rodem ze sceny z filmu ,,Shrek”.

*

I jeszcze kilka komentarzy:  (wybór wg.pco)

Dość świeża sprawa:
Jeden z ministrantów (mający wówczas 16 lat) oskarżył go o to, że w 2009 roku wykorzystał go seksualnie. W 2011 roku sąd uznał winę polskiego kapłana i skazał go na pół roku więzienia, w zawieszeniu na 2 lata. Zakazał mu także pracy z osobami do 18 lat.
Ksiądz Adam został suspendowany, odsunięty od pracy w parafii i pracował jako robotnik. W 2016 roku pojawili się nowi świadkowie w tej sprawie. Trzy osoby – znajomi poszkodowanego byłego ministranta, zeznały że już po wyroku skazującym księdza, słyszały od młodego człowieka w prywatnych rozmowach, iż całe oskarżenie jest nieprawdziwe i zostało przez niego wymyślone z zemsty na księdzu, który przestał dawać jego rodzinie pieniądze. Wówczas sprawa sądowa została wznowiona.

Sąd zlecił ponowne badania psychiatryczne głównego świadka oskarżenia czyli byłego ministranta. Biegli po badaniach ustalili, że jego zeznania są niewiarygodne. Na niejawnej rozprawie sąd przesłuchał też nowych świadków.

Według obrońcy księdza Kuszaja, dowodów na jego niewinność było więcej. Wyrok uniewinniający ogłoszono 13 lutego 2019.

*

Z drugiej strony mamy ewidentny gwałt i pedofilie Polańskiego. Naćpał i upił 13 letnią dziewczynkę i kary uniknął.

*

Szczerze, zastanawia mnie dlaczego wszyscy tak głęboko kopią, szukając etycznego znaczenia tego zachowania. Ocena jest bardzo prosta. Zniszczone zostało czyjeś mienie, ktoś za nie zapłacił, pomnik stał na czyjejś ziemi. Co oznacza, że jest to czysty wandalizm, zniszczenie mienia. Ocena motywów oczywiście sobie i w to się nie bawię, ale wandalizm zawsze jest karygodny i niski, bez względu na motywy i poglądy 

*

Najgorsze w tym wszystkim, że ze względu na ideologiczne walki, nikt tych ludzi preparujących fałszywe oskarżenia, nie potępi aż w tak okrutny sposób w jaki linczuje się oskarżonych.
A de facto karanie niewinnego człowieka jest tak samo obrzydliwe jak gwałt, a może nawet bardziej obrzydliwe.

*

Źródło: Raz prozą, raz rymem walczymy z propagandowym reżimem – FB, 22 lutego 2019.

*

Tytuł wpisu nadany przez red. PCO.

*

  , 2019.02.24.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci