Cyrk czy ogłupianie, jak „załatwiono” Polaków w 1989 roku


Z cyklu: „P -328, państwo istnieje formalnie”

Motto:

Historię piszą zwycięzcy” – dlatego od 300 lat nie znamy polskiej historii – jj

Fałszerzy historii należy karać tak samo jak fałszerzy pieniądza. – Cervantes.

Za co nie lubię Polaków?,  Ponieważ zdrajców i renegatów biorą za  bohaterów i stawiają im pomniki” – Katarzyna II

Ci, którzy nie pamiętają o przeszłości, są skazani na jej powtarzanie. – Santayana

*

Poniżej znajduje się przedruk mojego artykułu z 1992 roku. Jako ekspert strony Solidarnościowej brałem udział w obradach Okrągłego Stołu, tej ustawki WSI. Poniższy artykuł powstał właśnie po zakończonych obradach, na podstawie obserwacji poczynionych w czasie posiedzeń.

W owych czasach, nie mogłem znaleźć w Polsce żadnego wydawcy, a internetu jeszcze nie było. Udało się ten artykuł wydać w tygodniku w Nowym Jorku.

W tym samym czasie, wraz ze śp. pułkownikiem Rajskim,  wydaliśmy dwie książeczki na temat tego, co się działo w owych czasach, pod tytułem „W Rękawiczkach” , czyli o przejęciu majątku państwowego przez korporacje zachodnie, związane z City of London Corporation.

Przez ponad 50 lat, po 1945 roku,  wmawiano społeczeństwu konieczność oszczędzania, z powodu wydatków ponoszonych na odbudowę kraju, po zniszczeniach wojennych. Jak odbudowano ten majątek, to praktycznie za bezcen przejęły go korporacje zachodnie.

Zresztą nigdy nie było tzw. „Zimnej wojny”. Przez cały czas byliśmy pod kontrolą banków City. Proszę sobie przypomnieć, po wojnie zarówno Polak, jak i Niemiec jak i Amerykanin zarabiali średnio po około 1000 złotych,  marek, dolarów. Puszka piwa kosztowała podobnie:  1-3 złote, marki, dolary. To dlaczego za dolara musieliśmy płacić 100 złotych? Przykładowo, tona węgla kosztowała wówczas ok. 200 złotych, ale na zachód sprzedawaliśmy ją za 12 dolarów. Wmawiano nam, że to się opłaca, ponieważ dolar to 100 złotych, razy 12 to 1200 złotych, czyli 6 razy drożej sprzedawany aniżeli w Polsce.

Podobie jest obecnie. Puszka piwa kosztuje  u nas 3-6 złotych, w Niemczech tyle samo euro, a w USA dolarów. Średnie wynagrodzenie w podanych krajach wynosi ok. 4000 złotych, euro czy dolarów. To dlaczego za euro musimy płacić 4 złote?

Ford pik-up z silnikiem diesla w Tajlandii kosztuje ok. 10 000 dolarów, a w Polsce ponad 100 000 złotych. Dlaczego?

Kto okrada Polaków?

Na tej podstawie, sztucznej różnicy walut,  okrada się społeczeństwo skolonizowanego kraju. W stosunku do rubla transferowego opisał to już w 1980 roku właśnie płk. Rajski.

Skolonizowane państewka, istniejące pozornie, jak twierdzi minister spraw wewnętrznych p. Sienkiewicz,  muszą płacić haracz do centrali.

Jest to możliwe, dzięki istnieniu Centralnych Banków. Obecnie wszystkie kraje mają Centralne Banki, które są zależne od City of London Corporation. W City znajduje się 97- 98% całego kapitału kuli ziemskiej, oraz 96% kapitału systemu ubezpieczeń.

Jak jakiś kraj nie chciał wejść do systemu Centralnych Banków, to miał „rewolucję” CIA, vide Libia czy Irak.

Tak więc, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością,  tzw. przemiany w 1989 roku były przeprowadzane na wniosek  City, siłami rodzimych trolli. 

Podobnie było już wcześniej, poczynając od powstania T. Kościuszki przeprowadzonego za 50 000 franków, Powstania Listopadowego czy Styczniowego, Rebelii Szeli, czy tzw. Wiosny Ludów. Przewrót majowy został dokonany przez Piłsudskiego – Gineta – Selmana za 800 000 funtów otrzymanych z City.

Tak więc wszystko to co napisałem przed prawie 30 laty, pozostaje aktualne.

Poniżej mój tekst sprzed prawie 3 dekad. Sam sprawdź Szanowny Czytelniku dlaczego był zapomniany.

*

1 4 November 6, 1992 ~ ” ‚ Opinié ¬ Tygodnik świat Polska -the Polish wono’

Rewolucja czy teatr?  

 Jerzy Jaśkowski  

 Od dłuższego czasu w polskiej prasie, radio i telewizji trwa nieprzerwana dyskusja o tym, co naprawdę zdarzyło się w latach osiemdziesiątych w krajach tzw. demokracji ludowej. Z większości wypowiedzi jednoznacznie wynika, że na skutek trudności gospodarczych występujących w tych krajach, doszło w nich do bezkrwawego przejęcia władzy, czy to przez grupy „refomatorów” z dawniejszej partii komunistycznej (jak np. w Bułgarii), czy tez przez tzw. elity opozycyjne. Bazą tych zmian były wystąpienia robotnicze i strajki związane bezpośrednio z pogorszeniem się stopy życiowej.   

Jednakże, gdy spojrzy się spokojnie na wydarzenia minionych 12-14 lat, sytuacja nie wydaje się wcale tak jednoznaczna i prosta. Już z historii, choćby ostatniego stulecia, wiadomo, że pomimo dużo większych trudności ekonomicznych w niektórych krajach świata, nigdy niemal nie doszło w nich do żadnej rewolucji, ani większego wystąpienia przeciwko rządowi, o ile nie było pomocy z zewnątrz. Czyżby kraje tzw. demokracji ludowej w jakiś istotny sposób odbiegały od tych „zdrowych” zdawałoby się prawideł?

Wiadomo na przykład, że nie byłoby tzw. Rewolucji Październikowej, gdyby nie przygotowanie jej przez wywiad niemiecki i udział agentów: Lenina i jego kompanii . 

Wiadomo też, że nie doszłoby do żadnej rewolucji węgierskiej , gdyby nie prowokacje Armii Czerwonej i KGB. 

Wiadomo wreszcie, że za wszystkimi „ruchami wyzwoleńczymi” w Afryce stała,  albo Armia Czerwona (np. Somalia, Etiopia, Angola), albo tzw.  najemnicy organizowani przez City. 

Z tego właśnie powodu należałoby retrospektywnie przeanalizować sytuację, jaka panowała w naszym kraju w okresie ostatnich kilkunastu lat. Czy w Polsce była już odpowiednia atmosfera do ,,rewolucji”? Czy społeczeństwo rzeczywiście „dojrzało” do przejęcia władzy od komunistów? Czy może była to doskonale przygotowana gra służb specjalnych – gra mająca być dymną zasłoną dla zmiany władzy? 

Zacznijmy od pewnych pytań, na które brak jest logicznych odpowiedzi: 

1. Jak to się stało, że „opozycja” solidarnościowa, najsilniejsza była w Gdańsku, gdzie jednostki Służby Bezpieczeństwa były najbardziej rozwinięte? 

2. Jak to się stało, że w Gdańsku, gdzie odbywały się największe wystąpienia przeciwko stanowi wojennemu (i z tego powodu największe represje przeciwko społeczeństwu) — w wyniku przeprowadzonych akcji weryfikacji milicji,  tylko 11 proc. byłych milicjantów nie zostało zweryfikowanych? Dodajmy, że przewodniczącym Komisji Weryfikacyjnej w województwie gdańskim był Jacek Merkel – działacz Solidarności, a w roku 1989 członek Komisji Społeczno-Politycznej, powołanej przez generała Kiszczaka, byłego szefa wywiadu wojskowego i ministra MSW. Obecnie Merkel pełni funkcję prezesa banku w Gdańsku. 

3. Jak to się stało, że Jerzy Milewski – niegdyś pracownik Instytutu Maszyn Przemysłowych PAN w Gdańsku, a potem Kierownik Biura Solidarności w Belgii – do dnia dzisiejszego nie rozliczył się z 8 milionów dolarów, które wpłynęły do kasy  tego Biura? 
Jak to się stało, że większość transportów pomocy dla podziemnej Solidarności (nadzorowanej właśnie przez Milewskiego) zaraz po przekroczeniu granicy wpadała w ręce milicji? Dodajmy, że dla celów konspiracyjnych drukarni, Milewski kupował m.in. superszybkie komputery (objęte embargiem CO-COM), które również – natychmiast po przekroczeniu granicy – wpadały w „rence” milicji i służb specjalnych. 
Jak to się stało, że pomimo poważnych zarzutów (nie tylko o pieniądze) postawionych mu na Zjeździe Solidarności  – Jerzy Milewski powołany został do Kancelarii Prezydenta? 
Dlaczego to jemu właśnie powierzono kierownictwo Biura Bezpieczeństwa Narodowego?
Warto dodać, że nazwisko Milewskiego figuruje na liście współpracowników SB, przedstawionej w Sejmie w dniu 4 czerwca 1992 z adnotacją: „kartoteka założona w 1964 roku”.  

Jak to się stało, że za rządów Tadeusza Mazowieckiego spokojnie palono archiwa służb specjalnych, twierdząc, że nie można udostępnić akt szpiegów i donosicieli SB z powodu „teoretycznej możliwości ich sfałszowania”? Twierdzono tak pomimo faktu, że generał Kiszczak publicznie i wielokrotnie podkreślał, iż sam dostarczył premierowi Mazowieckiemu ,,pełną listę” byłych agentów Służby Bezpieczeństwa, będących obecnie posłami, senatorami i członkami Rządu. 

Podobnych pytań można by zadać więcej – ale czy trzeba?

Spróbujmy założyć, że scenariusz wydarzeń był inny niż ten, jaki przedstawia większość naszych środków przekazu. Otóż, przy założeniu odmiennego scenariusza, przebieg wydarzeń w Polsce układa się w logiczną całość. 

Już od czasów cara Iwana Groźnego w Rosji działały służby specjalne – tzw. carska ochrana. Od tamtych też czasów działał wywiad wojskowy. Za carów, oba te wywiady znajdowały się pod mniejszą lub większą kontrolą. Kontrola nad służbami specjalnymi praktycznie ustała w czasie po  bolszewickiej rewolucji. 

Tzw. Rewolucja Październikowa, wśród niezliczonych nieszczęść, spowodowała i to, może najgorsze: pozwoliła mianowicie na wymknięcie się spod kontroli wszelkich służb specjalnych, a nawet więcej, dała im nieograniczoną władzę w imię ratowania bolszewickiego przewrotu. Do tego celu stworzony został cały arsenał odpowiednich środków i przepisów prawnych.

Jak wskazują dowody, bezpośrednio po rewolucji najsilniejsze i dominujące były służby cywilne: osławione CZEKA, WCZEKA, NKWD (różne nazwy tej samej organizacji).

W okresie formowania się Armii Czerwonej i ona powoływała swe własne służby specjalne, pierwotnie ukierunkowane na typowy wywiad wojskowy. Jednakże, w związku z trwającą wojną domową, służby te musiały  się również zajmować inwigilacją społeczeństwa.

Sytuacja ta prowadziła oczywiście do konfliktów z istniejącymi służbami cywilnymi (np. NKWD). Walka o wpływy pomiędzy tymi służbami była m.in. przyczyną czystki w Armii Czerwonej w 1937 roku. Rywalizacja owych służb bezpieczeństwa trwa do dnia dzisiejszego.

Z jednej strony, nadal stoi wywiad cywilny w postaci KGB i jej modyfikacje, a z drugiej, wywiad wojskowy – GRU. 

We wszystkich krajach satelickich Moskwy, podział władzy był taki sam.

W Polsce znane są rozgrywki pomiędzy wywiadem cywilnym UB (następnie SB), a wywiadem wojskowym. 

Pierwszy ostry konflikt o władzę powstał w roku 1956, w trzy lata po śmierci Stalina. Jak wiadomo, istniały wówczas dwie frakcje: tzw. puławianie (od nazwy ulicy Puławskiej w Warszawie, gdzie się mieściła siedziba UB) oraz natolińczycy.

Rozgrywki  w 1956 roku spowodowały, że do władzy w Polsce doszły siły, którym udało się doprowadzić do usunięcia oficerów sowieckich z dowództwa armii polskiej. Rywalizacja miedzy wywiadami trwała jednak nadal. Do wiadomości publicznej przedostawały się niekiedy okruchy informacji dotyczących tych wydarzeń. Charakterystyczne jest jednak to, że afery, w które zamieszany był wywiad wojskowy znacznie skuteczniej tłumiono w mass mediach, aniżeli te, w które zamieszani byli agenci wywiadu cywilnego. 

Około roku 1980 sytuacja ponownie się zaogniła, w związku z inwazją Sowietów na Afganistan.  W wielu miastach Polski doszło wówczas do strajków. Największy z nich zorganizowano w Gdańsku. Słynna noc z „soboty na poniedziałek” w sierpniu roku 1980 (kiedy to w stoczni zostało tylko około 400 stoczniowców, o czym w Gdańsku wiedziano powszechnie) – nie spowodowała akcji milicji, mimo że gdański system inwigilacji należał do najlepiej rozwiniętych w Polsce. 

Pamiętamy co się dzieje dalej: pod pozorem wałki z rozkładem państwa, władzę przejmuje wojsko. Generał Jaruzelski – Wolski – Słuckin,  zostaje najpierw sekretarzem PZPR, a następnie premierem rządu. Zaraz potem następuje zmiana na stanowisku ministra MSW. Zostaje nim generał Kiszczak – zawodowy oficer wywiadu wojskowego,  od chyba 1945 roku.

Jednym z pierwszych jego posunięć jest włączenie SB do Milicji – tj. pod wspólne dowództwo. Następnym rozkazem Kiszczaka jest powołanie na stanowiska komendantów milicji (a nawet wojewodów lub wicewojewodów) oficerów związanych z wywiadem wojskowym. 

W ten oto sposób likwiduje się niezależność „cywilnych” służb specjalnych w Polsce. Jednocześnie, wojskowe służby informacyjne dostają do swoich rąk wszelkie tajne kartoteki SB. Podkreślenia wymaga fakt, że żadne z posunięć w służbach specjalnych nie jest planowane z dnia na dzień, a większość z nich – z co najmniej 10-letnim wyprzedzeniem.

Zbliża się rok 1989 i dochodzi do obrad Okrągłego Stołu. I znowu można powiedzieć, że większość istotnych spraw,  które ,,załatwiano” w Magdalence – załatwiono w tzw. sosie własnym, to jest pomiędzy ludźmi, których nazwiska figurują na liście prezentowanej w Sejmie w dniu 4 czerwca 1992 roku przez ministra Macierewicza. Teoretycznie, wywiad wojskowy oddaje pewne atrybuty władzy, ale najważniejsze, związane z gospodarką i finansami – zostawia sobie.

W tym miejscu wypada podkreślić, że takie afery, jak sprawa ART-B czy FOZZ dokonywane były pod osłoną i z udziałem oficerów i agentów byłego Zarządu lI Sztabu Generalnego WP oraz Departamentu I MSW.

Grzegorz Żemek – główny podejrzany w aferze FOZZ , był tajnym współpracownikiem Zarządu II Sztabu Generalnego WP, podobnie jak kilku innych jego współpracowników. Prezes Rady Nadzorczej FOZZ, wiceminister finansów Janusz Sawicki, najpierw był tajnym agentem, a następnie kadrowym pracownikiem wywiadu na etacie niejawnym. Dający osłonę spółce ART-B , prezes Narodowego Banku Polskiego, był tajnym współpracownikiem Departamentu I MSW. Warto przy tym dodać, że wbrew rozpowszechnianej opinii – sprawa ART-B nie zaczęła się od przelewu pieniędzy, lecz od handlu bronią; wiadomo zaś, że w warunkach monopolu państwowego nikt, bez zgody wywiadu nie dostałby na to potrzebnych koncesji (zob. Tygodnik Solidarność nr 27/92, Prawo i Życie nr 34/92). 

Niezmiernie pouczające jest także prześledzenie tzw. listy Macierewicza. Generał Kiszczak nie ukrywa, że sam przekazał nowemu, solidarnościowemu ministrowi – Krzysztofowi Kozłowskiemu – pełną listę agentów pełniących aktualnie funkcje publiczne (posłów, senatorów itd.). Tak naprawdę to ujawnił on po prostu listę swojej konkurencji – SB. Kiszczak był bowiem szefem wywiadu wojskowego.

Fakt otrzymania takiej listy potwierdził publicznie w TV nie tylko K. Kozłowski, ale także J. Szymanderski oraz bracia Kaczyńscy – jedyni, którzy zrobili z niej użytek, eliminując agentów z władz Porozumienia Centrum. Nie ulega też żadnej wątpliwości, że minister Kozłowski przekazał otrzymaną listę nowemu ministrowi – Majewskiemu, a ten z kolei – Macierewiczowi.

Jak przyznał następny minister MSW, Milczanowski, sam dokonał on weryfikacji listy – już w rok przed przekazaniem jej Sejmowi.

Można więc przyjąć, że zawarte na liście tej nazwiska są na pewno rejestrowane w kartotekach SB. Natomiast brak jakiegoś nazwiska, wcale nie świadczy o tym, że dana osoba nie była agentem służby tajnej. Po prostu, z jakiegoś powodu, nazwiska tego nie ujawniono. 

Już sam fakt podania do publicznej wiadomości listy nazwisk agentów spowodował, że w jednym dniu, ów tak niezmiernie rozbity Sejm błyskawicznie się zjednoczył i dokonał obalenia Rządu Premiera Olszewskiego. Złamano przy tym kilka ustaw sejmowych – np. w sprawie odwołania ministrów MSW i MON-u. Chodziło zatem o faktyczne przejęcie kontroli w państwie, czyli rebelię, rokosz itd. Co prawda to, o co toczyła się walka wiadome było już dużo wcześniej.

Przyjrzyjmy się tzw. „Sprawie Parysa”. Po objęciu teki ministra MON, Parys mianował szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, generała Stelmaszczuka. Jednym z pierwszych  rozkazów Generała było wydanie zakazu lotów samolotów rosyjskich bez wiedzy i zgody władz polskich. Chodziło tu m.in. o przeciwdziałanie przemytowi towarów na szeroką skalę z baz rosyjskich w Polsce oraz rozprowadzaniu narkotyków tzw. czarnego afganu. Natychmiast rozpoczęła się nagonka na Parysa ze strony Belwederu, czyli Bolka, który, z powodu dziwnej gry premiera Olszewskiego – doprowadził do odwołania ministra z zajmowanego stanowiska. 

Kolejny szef MON, Janusz Onyszkiewicz, w jednym z pierwszych rozkazów odwołał generała Stelmaszczuka i powołał na stanowisko szefa Sztabu Generalnego WP generała Wileckiego. Wilecki natychmiast odwołał rozkaz Stelmaszczuka dotyczący startów samolotów rosyjskich.

Cała ta tajemnicza sprawa staje się jasna po zapoznaniu się z „listą Macierewicza”. Znajdują się na niej niemal wszyscy pracownicy Belwederu: zarówno Wachowski, jak i Milewski, Falandysz czy Ziółkowski. I tak się jakoś dziwnie składa, że wszyscy współtwórcy Solidarności z roku 1980 zostali odsunięci od władzy.

Jak mogą potoczyć się dalej losy naszej Ojczyzny? 

Otóż wszystko zależy od tego, która strona weźmie górę. Wywiad wojskowy to przecież powiązania z przemysłem zbrojeniowym, z hutnictwem i z górnictwem, gdzie funkcje dyrektorów wciąż pełnią oficerowie lub byli oficerowie WP. Przemysł ten jest systematycznie niszczony, co wywołuje duży opór ludzi w nim zatrudnionych. Jest on niszczony z premedytacją przez Belweder i powiązane z nim kręgi.

Przykłady? 

Chociażby zakup helikopterów Bella dla papieża, który spowodował zerwanie kontraktu na sprzedaż naszych Sokołów (wykorzystali to natychmiast Francuzi).

Albo – afera z dyrektorami radomskiego Łucznika „złapanymi” na handlu bronią, i wbrew zapewnieniom ministra Skubiszewskiego – oczekującymi na deportacje do USA (Skubiszewski znajduje się na liście Macierewicza – teczka założona w 1964 roku, pseudonim ,,Kosk”).

Są to tylko okruchy spraw, które przedostają się do wiadomości publicznej. Skrzętnie wymazywane – uniemożliwiają szukanie połączeń.

W tym samym czasie jesteśmy świadkami tzw. afer cywilnych jak np. wódczanej , papierosowej , rublowej i wielu innych, które,  pomimo, że są opisywane – w dziwny sposób nie powodują żadnych konsekwencji dla sprawców. Wygląda na to, że czerpiący zyski z tych afer posiadają  „dobre koneksje” – tak,  jakby nadal pełnili funkcje polityczne. 

Niestety , niewykluczone jest, że o tym co będzie z Polską za rok, decyduje się wciąż jeszcze w City, poprzez Moskwę.

Wszelkie twierdzenia o rozbiciu KGB czy też jej konkurencji, GRU , są pozbawione jakichkolwiek dowodów. Wręcz przeciwnie, istnieją dowody na to, że służby te nadal działają w pełnej sile.

Czyż nie było takim dowodem przetrzymywanie w więzieniu redaktora Szaniawskiego – jeszcze w kilka miesięcy po ,,wolnych” wyborach Mazowieckiego (na liście Macierewicza), albo sprawa uprowadzenia  profesora Wołkowa z Polski przez agentów sowieckiego wywiadu wojskowego w 1992 roku. 

Niedawno, generał Kiszczak  z uznaniem wypowiadał się o nowym ministrze Obrony Rosji i Armii Czerwonej, generale Dubynin. Nie zapominajmy, że Dubynin jest nie tylko ,,bohaterem” wojny w Afganistanie czy byłym dowódcą wojsk sowieckich w Polsce, ale także dowódcą GRU,  grupy stacjonującej w Legnicy.
c.b.d.o.

* * *

Ale kto o tym jeszcze pamięta??

W nauce istnieje tzw. czynnik psi, oznaczający stosunek korzyści z odkrycia do efektów negatywnych. Powinien on być zawsze dodatni.

Sam PT. Czytelniku musisz ocenić  czy przemiany 1989 roku były dla naszego kraju dodatnie czy ujemne.

Czynnik psi posiada wartość czasową ok. 25 lat. Po tym okresie można ludziom w systemie państwowej, powszechnej edukacji, tak wyprać mózgi, że niczego i tak nie będą pamiętali i kojarzyli. Jest to szczególnie łatwe, kiedy posiada się monopol na informację oraz produkcję pieniądza. Jak wiemy, cała informacja polskojęzyczna jest w „rencach” obcych. A o produkcji prawa i pieniądza decyduje Bruksela, czyli City of London Corporation.

*

Państwo, którego historia budowana jest na kłamstwie nie może przetrwać. – jj

Nie karze się tego kto zabija ustami, ani też nie łupi się tego, który zabija językiem “ Tajna Historia Mongołów PIW Warszawa 2005.

„Trzeba rozrywać rany polskie,  aby się nie zabliźniły blizną podłości” – St.Żeromski 


Dan w dniu w. Leondera z Sewilli – 28 lutego 2019 

(ur. ok. 534 w Nowej Kartaginie (Cartagena)Hiszpania, zm. 599 lub 600) – święty Kościoła katolickiegoarcybiskupSewilli.Był synem Seweriana; bratem IzydoraFulgencjusza i Florentyny.Wraz z rodziną udał się do Sewilli, gdzie po rychłej śmierci rodziców opiekował się rodzeństwem. Następnie wstąpił do benedyktynów a w roku 578 został arcybiskupem Sewilli. Miał znaczący udział w nawróceniu Hermenegilda z jego żoną Ingundą, wspierał go również przed atakami rozgniewanego ojca, króla WizygotówLeowigilda, który jednak kazał zamordować Hermenegilda w 585 roku.Leander podczas swej misji w Konstantynopolu poznał świętego Grzegorza I Wielkiego i został jego bliskim przyjacielem. Święty Leander jest pionierem i organizatorem słynnego synodu w Toledo w roku 589, podczas którego król Wizygotów Rekkared I, brat Hermenegilda wraz z całym ludem przeszedł z arianizmu na katolicyzm. W 590 roku Święty powołał kolejny synod w Toledo, na którym znowu podjęto ważne decyzje dla Kościoła w Hiszpanii. Zmarł w Sewilli w roku 599[1] lub 600, prawdopodobnie 13 marca. Do dziś zachowało się wiele jego pism, w tym jego słynna mowa pochwalna, wygłoszona przez niego na zakończenie synodu w Toledo w roku 589. Świętymi zostali również jego bracia – Izydor i Fulgencjusz oraz siostra Florentyna.W ikonografii jest przedstawiany jako arcybiskup z książką, płonącym sercem, gęsim piórem, ze swym rodzeństwem. https://pl.wikipedia.org/wiki/Leander_z_Sewilli

*

Dr Jerzy Jaśkowski

Gdańsk, 27.02.2019 r.
Kontakt: [email protected]

Autor jest dr nauk medycznych, specjalistą II stopnia z chirurgii ogólnej oraz adiunktem z biofizyki i fizyki medycznej.

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu>    >    >  TUTAJ .

Dr Jerzy Jaśkowski na FB …

  • Ilustracja tytułowa: Dr hab. n. med. Jerzy Jaśkowski. Fot. TagenTV. / wybór zdjęcia wg.pco

  , 2019.01.27.

Dr Jerzy Jaśkowski

Autor: Dr Jerzy Jaśkowski