Wybory w Gdańsku pod specjalnym nadzorem


Po doświadczeniach wyborczych z Warszawy, kiedy to mogliśmy przekonać się naocznie o nienaruszalności układów transformacji ustrojowej, kolejnym przykładem trwałości umów magdalenkow-okrągłostołowych były wcześniejsze wybory na prezydenta Gdańska.

Wyniki znamy. Wygrali faworyci popisowskiego establiszmentu. Gdy wcześniej w Warszawie telewizja publiczna wspierała po części kandydata Patrika Jakiego, to już na wybrzeżu takiej szansy Grzegorzowi Braunowi i Markowi Skibie – kandydatom na prezydenta Gdańska – nie dano.

Wiele o tym już napisano. Zanim jednak będą swoi liczyć głosy ważne jest przygotowanie „terenu”. Trzeba przyznać, że zarówno w Warszawie, jak i w Gdańsku aktualne władze poświęciły temu zagadnieniu należytą uwagę. Nie mieli z tym żadnego problemu, ponieważ aktualny system zarządzania preferuje tych co są bliżej koryta.

Zatem jak przygotowywano zwycięstwo pani Aleksandry Dulkiewicz. Poniżej cytuję artykuł opublikowany na portalu MOTO.media.pl kilka tygodni przed wyborami dający obraz funkcjonowania układu gdańskiego, zasadnie opisywanego jako mafijny.

wg/PCO

*

G. BRAUN ZAREJESTROWANY LECZ UKŁAD NIEZACHWIANY

Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości co do skuteczności funkcjonowania układu gdańskiego, zasadnie opisywanego jako mafijny, to powinien definitywnie pozbyć się ich już po pierwszych perypetiach Grzegorza Brauna i jego sztabu w kampanii wyborczej na wakujące miejsce prezydenta Gdańska po zabójstwie Pawła Adamowicza.

Dzisiaj, tj. w poniedziałek, 11 lutego 2019 roku o godz. 14-ej znany reżyser został wprawdzie zarejestrowany jako trzeci kandydat do funkcji włodarza grodu nad Motławą, lecz po pierwsze – straconych bezpowrotnie kilku dni na prawno-formalne potyczki z Miejską Komisją Wyborczą nikt komitetowi G. Brauna nie zwróci, po drugie – trzeba byłoby sporej naiwności, aby sądzić, iż była to ostatnia kłoda rzucona przez manipulatorów na drodze do demokratycznego rozstrzygnięcia. Jestem absolutnie pewien, że będą następne i to rzucane z różnych stron, trójmiejskich mediów nie wyłączając.

Dziennikarzy widziałem dzisiaj na korytarzach Urzędu Miejskiego blisko trzydziestu lecz obawiam się, że spokojnie wystarczy palców u jednej ręki aby wskazać tych, którzy argumenty i racje kandydata spoza gdańskiego układu przedstawią w sposób obiektywny.

Dość powiedzieć, że moje pytanie do przewodniczącego komisji Marka Jankowskiego, zadawałem w zupełnym osamotnieniu. A było to pytanie z gatunku szczególnie istotnych, gdyż dotyczące sędziowskiej interpretacji rubryki “adres zamieszkania”, która stała się przyczyną przesunięcia rejestracji Komitetu Wyborczego Wyborców Grzegorza Brauna aż o trzy dni.

Jeśli w opinii M. Jankowskiego pod pojęciem adresu zamieszkania należało rozumieć nie adres aktualny i faktyczny lecz widniejący w rejestrze wyborców, to dlaczego nie zaznaczono takiego wymogu np. w formie zwykłego odnośnika na druku zgłoszenia? Odpowiedzi nie zacytuję, bowiem jej pokrętność zwala z nóg nawet dziennikarza przywykłego do prawniczej demagogii. 

Szczepan Lewna, członek Miejskiej Komisji Wyborczej dał się wcześniej poznać m.in. jako wiceprezydent Gdańska ds. komunalnych aktywnie uczestniczący w “prywatyzacji” GPEC

A propos samej Miejskiej Komisji Wyborczej… Otóż w jej składzie nie sposób zbyć milczeniem osoby niejakiego Szczepana Lewny. Tematyką gdańską zajmuję się jako dziennikarz od 42 lat, toteż pamiętam, że ten pan w latach 2003-2004 jako ówczesny wiceprezydent Gdańska ds. komunalnych odegrał kluczową rolę (oczywiście, poza swoim przełożonym, P. Adamowiczem) w iście złodziejskiej prywatyzacji Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, polegającej na odsprzedaży trzech czwartych akcji tej firmy (czytaj: zapewniających pełną kontrolę) spółce… komunalnej z Lipska. Układ gdański (włącznie z policją, prokuraturą i sądownictwem) w niczym nie zakłócił jego bezkarności, a nawet – wręcz przeciwnie. Ledwie kilka lat temu zauważyłem Sz. Lewnę np. w składzie rady nadzorczej Zarządu Morskiego Portu Gdańsk

Niewykluczone, że aktywna działalność eks-wiceprezydenta w Miejskiej Komisji Wyborczej ma zapewnić mu powrót do lat świetności. Trzeba przyznać, że jeśli tak jest, to stara się, jak może. Właśnie Sz. Lewna został zdemaskowany przez G. Brauna podczas – uwaga! – wynoszenia z pomieszczenia komisji kilkuset kart z podpisami niezbędnymi do rejestracji jego komitetu. Dodajmy, że mimo interwencji samego zainteresowanego, jak i rejestracji zdarzenia przez lokalną, niezależną telewizję rzeczone karty “oddaliły się” w nieznanym kierunku wraz z asystą funkcjonariuszy Straży Miejskiej

A przecież nie jest powiedziane, że wyżej wymieniona dwójka nie będzie miała wsparcia w pozostałych członkach komisji. Są to – w kolejności alfabetycznej – Zygmunt GłuszczGrażyna GorczycaEwa JedyńskaAgata KosteczkoGrażyna PoddubiakBarbara PujdakWaldemar Raszkiewicz i Genowefa Wojciechowska. Część z nich oddelegowana została do udziału w komisji przez kandydatów określających się jako prawicowi, a nawet – po niespełnieniu warunku uzyskania 3 tys. podpisów – deklarujący pełne poparcie dla Grzegorza Brauna. I co? Otóż uchwała komisji o wstrzymaniu rejestracji jego komitetu z powodu “adresu zamieszkania” przyjęta została jednogłośnie, bez choćby jednego votum separatum, nie mówiąc o jednoznacznym sprzeciwie… Byli już zmęczeni i chcieli do domu, czy zostali czymś przekonani przez zwolenników Aleksandry Dulkiewicz, następczyni P. Adamowicza przyklepanej na prezydencką funkcję zarówno przez PO jak i PiS w ramach niezłomnego – także w Gdańsku – POPiS-owego sojuszu.

Moim zdaniem zakończony dzisiaj sukcesem proces rejestracji Grzegorza Brauna to dopiero drobna potyczka przed batalią przeciwko kandydatowi spoza układu gdańskiego. Ba, najgorsze dopiero się zacznie…

Tekst i zdjęcia:
Henryk Jezierski
(11.02.2019)

  • Ilustracja tytułowa: Funkcjonariusze Straży Miejskiej strzegący pomieszczenia komisji wyborczej przed dziennikarzami…

Źródło: MOTO.media.pl, 11 lutego 2019.

*

2019.03.05.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane