O seksizmie i rzezi Woli


Dwie wiadomości zrobiły na mnie wczoraj duże wrażenie, w zasadzie trzy, ale tę trzecią umieszczę tu na koniec, niczym przysłowiową wisienkę na przysłowiowym torcie. Oto gazownia ogłosiła na swoim portalu, że zakupiła znany i wydawany od lat tytuł prasowy „Twój weekend”. Niektórzy wiedzą co to za pismo, a tym, którzy nie wiedzą, tłumaczę – to jest soft porno dla ubogich. Najtańszy magazyn z gołymi babami na polskim rynku. Gazownia zaś kupiła pismo, żeby walczyć z seksizmem i je po prostu zamknąć. Taka fanaberia – zamknijmy „Twój weekend” to będzie mniej seksizmu. Nie słychać nic o tym, by gazownia kupowała „Playboya” i zamykała go walcząc w ten sposób z seksizmem. Nie słychać nic to tym, by likwidowano „CKM” (nie wiem czy jeszcze istnieje, ale zakładam, że tak), ale „Twojego weekendu” nie będzie. Nie może go być albowiem potencjał promocyjny tego pisma, wobec potęgi internetu był żaden, reklamy pewnie się nie sprzedawały, a telewizja unieważniła wszystkie rzewne historie z życia jakie się tam pojawiały. Gazownia postanowiła więc, że zrobi wydarzenie z zamknięcia pisma i zapunktuje u publiczności. Nie wiem czy można traktować gorzej swoją publiczność niż to robi GW, może tak, ale jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Oczywiście gromady idiotek zaczną tańczyć z powodu zamknięcia tej biedy, jaką było pismo „Twój weekend”, a żaden sensowny głos w sprawie się nie pojawi, bo można będzie to podciągnąć pod seksizm i obronę pornografii. Ja oczywiście nie mam żadnych wahań i wiem, że jak coś lub ktoś stawia nas wobec alternatywy – seksizm albo pornografia – chodzi w istocie o pieniądze. I za tymi pieniędzmi się rozglądam. Zwrócę jeszcze uwagę na okładkę ostatniego „Twojego weekendu” gdzie widać różne znane z mediów „dojrzałe i mądre” kobiety, z Ewą Kacprzyk w samym środku. To jest dość dwuznaczny koniec seksizmu jeśli wziąć pod uwagę kreacje Pani Kacprzyk z ostatnich 30 lat. No, ale dobra, każdy likwiduje seksizm tak, jak umie.

Teraz sprawa rzezi na Woli. Kurski ogłosił wczoraj, że będzie konkurs na scenariusz filmu o tych wypadkach. Jest to w zasadzie wiadomość dobra. Chcę jednak przypomnieć, że był już ogłoszony konkurs na scenariusz filmowy, który miał zaowocować wielką, hollywodzką produkcją. Firmował go minister Gliński. Był też projekt na łuk triumfalny stojący w nurcie Wisły. Nic z tych projektów nie wyszło. Wszyscy wiemy dlaczego. Bo wzięli się za nie ludzie nieodpowiedzialni, zainteresowani jednym tylko – stałym zwracaniem na siebie uwagi. Konkurs Glińskiego wygrał jego brat, bo wszystko musi pozostać w rodzinie. Pan Robert powiedział co prawda, że rezygnuje z nagrody, ale to i tak nie ma znaczenia, bo żadnego filmu nie będzie. Wszystko ucichło,a pan minister wypowiadał się niedawno w radio, że taki film robi się kilkanaście lat. Teraz kolejny konkurs ogłasza Kurski, pozostaje mieć nadzieję, że nie wygra go Łepkowska, co wcale nie jest takie oczywiste. Jedno jest jednak pewne – na pewno nie wygra go brat Kurskiego. I to jest wiadomość pocieszająca i ważna.

Ja jestem szczerze zdumiony, że w Polsce ministerstwo kultury nigdy – bo tak to trzeba powiedzieć – Oni nigdy nie sformułowało żadnego programu propagandy filmowej. Zawsze było instytucją reaktywną, ospałą, realizującą zamówienia partii, albo zamówienia jakichś środowisk. Tak jest do dzisiaj, a wypływa to z prostego i omawianego tu po wielokroć faktu – z głębokiej pogardy jaką twórcy i urzędnicy mają dla widza. Oni mają jeszcze do tego jakieś nierozpoznane gwarancje, że ta pogarda ujdzie im zawsze na sucho. Nie wiem bowiem jak inaczej można tłumaczyć istnienie reżysera Zanussiego i reżysera Żuławskiego, dwóch estetów nie potrafiących ani powiedzieć, ani tym bardziej zrobić niczego po prostu ładnego. No, ale oni są już w zasadzie przeszłością. Teraz kolej na nowych ludzi. Czekajmy więc co wyniknie z tego konkursu Kurskiego. Jak wiemy rzeź Woli to jest wydarzenie, które powinno być sfilmowane dawno temu. Nie stało się tak, albowiem okropności tych wypadków przekraczają wszelkie możliwe granice, a do tego jeszcze ktoś mógłby pomyśleć, że Polacy też cierpieli w czasie okupacji, a nie tylko zajmowali się noszeniem żywych żydów na Gestapo. Nie sądzę, by ktokolwiek dziś mógł uwierzyć w to co w sierpniu 1944 roku wydarzyło się na warszawskiej Woli. Tak jak nie sądzę, by ktokolwiek mógł uwierzyć, w to jak wyglądała ewakuacja Ochoty w pierwszych dniach powstania. To są rzeczy nie do uwierzenia i nie do zaakceptowania. Ponieważ jednak minęło od tych wypadków ponad siedemdziesiąt lat, a popkulturą rządzą dziś formaty mocno nieciekawe, nie spodziewam się po tym konkursie prawdy, ani też nie spodziewam się, że scenariusz realizował będzie postulaty czegoś co czasem określa się jako „sztuka wysoka”. Jestem wręcz pewien, że będzie to dramatyczna historia o Wikingach gwałcących niewiasty, zasypujących fosy jeńcami i podpalających dobrze wyposażone domy niewinnych ludzi. Głównymi bohaterami zaś będą Polak i ukrywający się u niego Żyd, a także dwie dorodne dziewczyny, na koniec zbrukane przez ludzi Dirlewangera i pozbawione życia za pomocą bagnetów. Tak się bowiem w Polsce i nie tylko w Polsce rozumie ekspresję i tak zwaną eksplozję wzruszeń. Widzieliśmy to już przecież w całkowicie bezsensownym i niepoukładanym filmie „Miasto 1944”, który składał się z ogranych i średnio zrozumiałych kawałków, pociętych według widzimisię montażysty, bo chyba nie reżysera. Tutaj będzie podobnie. Ja zaś marzę o tym, by ktoś zrobił film o powstaniu, albo i o tej rzezi opowiedziany z punktu widzenia niemieckiego żołnierza. Są nawet po temu podstawy, bo gazownia dawno temu opublikowała wstrząsającą relację Belga, który służył w Wermachcie i w sierpniu 1944 znalazł się w Warszawie. Nazywało się to „Próbuję policzyć Polaków, których zabiłem”. Dobra kanwa dla scenariusza, ale niestety bez szans, bo widz musi się utożsamiać z bohaterami, ale kłopot jest taki, że ci bohaterowie przegrali i twórcy nie mogą się zdecydować z jakimi dokładnie cechami widz ma się utożsamiać. No nic, czekajmy i bądźmy dobrej myśli. W lipcu albo sierpniu nastąpi rozstrzygnięcie konkursu.

Teraz wisienka na torcie. Najsłynniejsza blogerka świata i Polski, Katarzyna Sadło znana jako Kataryna, broni wolności obywatelskich na łamach wyborczej i występuje przeciwko opresyjnemu rządowi PiS. Ciekaw jestem czy kupi sobie ostatni numer „Twojego weekendu” i da się z nim sfotografować.

Wyjeżdżam dziś na konferencję. Zaczynamy jutro o 9.30. Dziś z rana dostałem wiadomość, że niektórzy z uczestników przekonani są iż wpłata 250 zł oznacza rezerwację hotelu i nocleg. Proszę Państwa, niech nikt nawet nie próbuje wysnuwać takich sugestii. Hotele i kolację każdy organizuje sobie we własnym zakresie.

Gabriel Maciejewski 

Źródło: Baśń jak niedźwiedź – BLOG LITERACKI,  8 marca 2019.

  • Ilustracja tytułowa za: 4.bp.blogspot.com / wybór zdjęcia wg.pco
, 2019.03.11.

Autor: Gabriel Maciejewski