Dyplomatyczna bańka mydlana


Temat amerykańskiej ustawy JUST ACT 447 budzi wiele kontrowersji i jest szeroko dyskutowany. Jak zwykle opinie są podzielone. Czasami działają emocje. Czasami historyczne doświadczenie o rolowaniu nas przez sojuszników. Sprawa nie jest łatwa do rozwiązania przy rosnącym braku zaufania do kolejnej ekipy rządzącej Polską. Kwestia interpretacji definicji suwerenności i tego czy jest jest ona obecna nad Wisłą to początek narastających sporów, które wykorzystywane są umiejętnie do kierowania emocjami. Poniżej prezentujemy jeden z punktów widzenia na to zagadnienie nadesłany nam przez prof. Mirosława Matyja, zamieszkałego w Szwajcarii. – Red. PCO.

*

Dyplomatyczna banka mydlana

W Polsce mamy do czynienia z dyplomatyczna banka mydlana, której powodem jest uchwalenie ustawy Just Act 447 w USA.  Od miesięcy czytamy w prasie i w internecie hasła tego typu: „zagrożenie dla dobra Polski”, „cios w polska suwerenność”, „okradanie Polski”,  „Żydzi chcą od nas 300 mld dolarów”. Organizowane są liczne protesty i marsze, komentarze i konstrukcja czarnych scenariuszy nie ustają. Żydzi i Izrael oskarżają w odwecie Polaków o antysemityzm. W tych warunkach rodzi się nawet anty-antysemityzm. Krótko mówiąc, „mleko się wylało” – ale czy ta panika jest uzasadniona?

Spłata już była

Bezspornym faktem jest, ze Żydzi utracili znaczna cześć mienia w Polsce w wyniku tragicznych wydarzeń w czasie ostatniej wojny światowej. Dlatego w lipcu 1960 r., rząd Polski podpisał ze Stanami Zjednoczonymi umowę, zgodnie z którą zobowiązał się zapłacić 40 mln ówczesnych dolarów amerykańskich za całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń obywateli USA (żydowskiego pochodzenia), zarówno osób fizycznych jak i prawnych z tytułu nacjonalizacji i innego rodzaju przejęcia przez Polskę mienia tychże obywateli, które nastąpiło w Polsce przed dniem podpisania i wejścia tej umowy w życie. Spłata tego zobowiązania przez Polskę następowała regularnie w rocznych ratach i została w całości spłacona  w styczniu 1981 r. Po prawie 40 latach roszczenia USA pojawiają się ponownie, tym razem w postaci ustawy JUST Act 447, co powoduje zrozumiale oburzenie. To oburzenie jest tym wieksze, gdyz aktualne roszczenia sa nieuzasadnione i przede wszystkim skonstruowane w ramach wewnetrznego prawa amerykanskiego. Tu rodzi sie pytanie: czy „era Holocaustu” obejmuje tez okres po roku 1960?! Nie jest jednak tajemnica, ze zydowski lobbying w Kongresie Stanow Zjednoczonych jest mocny – a tam, gdzie grupy interesow maja cos do powiedzenia, mozna rowniez wykreowac odpowiednia ustawe.

JUST Act 447

Dlaczego jedna ustawa wzbudza tyle emocji? W tym akcie prawnym chodzi o wypłacenie odszkodowań dla ofiar Holocaustu i ich rodzin, które nie otrzymały dotąd odszkodowania za straty wojenne i powojenne. Ustawa jest bardzo nieścisła, bo nie definiuje dokładnie i jasno ani podmiotu ani czasu – czyli podstawowych elementów, do których się odnosi. Generalnie, termin Holokaust należy rozumieć w odniesieniu do ludobójstwa innych prześladowanych grup etnicznych, narodowych i społecznych oraz więźniów politycznych w obozach koncentracyjnych. Powszechnie pojęcie to związane jest jedynie albo przede wszystkim z ludobójstwem Żydów w czasie II Wojny Światowej – i to jest pojęcie zawężone. Holocaust oznacza, albo powinien oznaczać, zagładę ludności jakiejkolwiek narodowości, nie tylko żydowskiej. Ustawa odnosi sie czasowo do „ery Holocaustu”. Jaka to konkretnie „era”? Czy to lata 1933-45 czy też „tylko” lata 1939-1945? Czy „era Holocaustu” to również tzw. lata stalinowskie, a wiec powojenne? Tych konkretów brakuje w ustawie JUST. W kazdym razie ten akt prawny odnosi się do osób, które przeżyły Holocaust oraz innych ofiar nazistowskich prześladowań – a wiec nie tylko Zydow. Byc moze Zydzi uwazaja sie za narod wybrany, ale ktory narod nie ma takiego samego zdania o sobie? Jestesmy wiec przy kwestii interpretacji ustawy. Dlaczego interpretuje sie ten amerykanski wewnetrzny akt prawny tylko w kategoriach odszkodowania dla Zydow?  Przyjmijmy teoretycznie, ze „era Holokaustu” to okres II wojny swiatowej, choc ta czasowa definicja prowokuje dyskusje. Tu nalezaloby sie zastanowic, ile narodowosci ucierpialo w okresie wojennego Holocaustu i komu nalezy sie odszkodowanie. Przy czym kwestia odszkodowania dotyczy nie tylko kierunku od Polski na zachod, ale rowniez, a moze przede wszystkim, od Polski na wschod. W tym kontekscie ustawa wychodzi Polsce naprzeciw, bowiem takze Rosja powinna uregulowac kwestie odszkodowan wobec Polski. O roszczeniach Polski wobec Niemiec juz nie wspominam, bowiem wiadomo, ze jakikolwiek rachunek wladze w Warszawie winny najpierw przeslac do Berlina, a potem – albo rownolegle – do Moskwy . Ustawa jest oczywiscie tendencyjna, ale rowniez niejasno sformulowana, wiec kazde panstwo moze praktycznie interpretowac ja na swoja korzysc. Dlatego nie ma tu zadnych podstaw do jakiejkolwiek paniki.

Co ustawa JUST oznacza w praktyce prawa miedzynarodowego?

Ustawa zobowiązuje sekretarza stanu USA do złożenia sprawozdania dotyczącego sytuacji prawnej i systemowej w 46 krajach, w tym w Polsce, które podpisały w 2009 roku tzw. Deklarację Terezińską w Czechach. Wlasnie ta deklaracja jest podstawa prawno-miedzynarodowa do wykonania raportu, obejmujacego procedury administracyjne, sądowe, w szczególności dotyczące zwrotu mienia tam, gdzie jest to możliwe, wypłaty słusznego odszkodowania tam, gdzie zwrot jest niemożliwy i wreszcie przeznaczania mienia, które nie ma spadkobierców na cele edukacyjne i społeczne, w szczególności pomoc ofiarom Holocaustu. Wychodzę z założenia, że chodzi tu w pierwszej linii o informacje o stanie zaspokajania roszczeń dla obywateli Stanów Zjednoczonych, bowiem ustawa JUST wchodzi w zakres wewnętrznego prawa amerykańskiego. Krotko mowiac, Izrael nie powinien miec zadnych podstaw roszczeniowych w stosunku do Polski. Warto zaznaczyć, że w ustawie nie ma, bo nie może być, jakiegokolwiek przymusu zwracania mienia, czy wypłaty odszkodowań, przez obywateli 46 państw. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu. Ustawa, jak już wcześniej wspomniałem, jest elementem wewnętrznego prawa USA, a państwo to jest suwerenne i może uchwalać dowolne ustawy. Ale USA nie mają prawnego dyktatu nad światem ani nie uchwalają prawa uniwersalnego/globalnego, choć często odnosimy takie wrażenie. Wiec pytam po raz kolejny: po co ta cala panika? Otoz, media wyolbrzymiaja zagrozenie dla Polski ze strony USA i Izraela (co ma Izrael do „konfliktu” polsko-amerykanskiego?). Donosza o mozliwych represjach: od nieoficjalnych nacisków przez oficjalny lobbying aż po sankcje, np. bojkot polskich produktów, cla zaporowe, odmowy udzielenia kredytu itp.  Stosunkowo nowym hitem medialnym jest mozliwosc zaszantazowania Polski przez USA w sprawie instalacji tarczy antyrakietowej i calej rozbudowy potencjału obrony przeciwrakietowej na terenie naszego kraju. A ze koszt tej inwestycji bedzie wynosic prawdopodobnie ok. 300 mld dolarow (sic.), wiec media wykreowaly wizje, ze roszczenia zydowskie opiewaja na taka sume. Oczywiscie, ani w pierwszym ani w drugim przypadku kwota ta nie ma najmniejszej racji bytu. Tak wiec Polacy sami kreuja nieprawdopodobne liczby, ktore organizacje zydowskie moga tylko z wdziecznoscia przejac i poblogoslawic. W miedzyczasie zapomniano o tarczy przeciwrakietowej i pisze sie o zadaniach Izraela wobec Polski wlasnie w wysokosci 300 mld. Jeszcze „lepsze” jest straszenie spoleczenstwa koniecznoscia wyprzedazy majatku narodowego, aby uzyskac srodki na splate roszczen. Wytworzyla sie wiec paranoidalna sytuacja, do ktorej wciagniete zostalo zupelnie niepotrzebnie panstwo Izrael. Tymczasem nie wolno obecnie spekulować na temat wielkości odszkodowań, które Polska powinna zapłacić osobom obcych narodowości za „erę Holokaustu”, bo jakakolwiek podana kwota nie ma w tej fazie racji bytu. Faktem jest, że nie ma tak naprawdę żadnych poważnych wyliczeń. W ustawie zaś napisano, że odszkodowania mają być wypłacone zgodnie ze światowymi standardami w przypadku odszkodowań wojennych i podobnych. Chodzi tu więc o sprawiedliwie, a nie pełne odszkodowania, które zwykle są niemożliwe. Poza tym, nie wiadomo jeszcze tak naprawde, kto i komu ma placic. Polskie protesty powinny byc skierowane raczej przeciwko deklaracji z Terezina (ktora polski rzad dobrowolnie podpisal), bowiem ta deklaracja wchodzi w zakres prawa miedzynarodowego. Ale jak wiadomo, zadna deklaracja nie ma charakteru wiazacego dla panstwa-sygnatariusza. Natomiast na mocy ustawy JUST Act 447 zadne sankcje nie znajdują umocowania .

Suwerenność

Warunkiem koniecznym każdego państwa do jakiegokolwiek działania we własnym interesie jest jego suwerenność. Dlatego cieszmy się, że od 30 lat Polska jest ponownie suwerenna i strzeżmy tej suwerenności jak oka w głowie. Oczywiście ciągle słyszy się nie do końca przemyślane pomysły, aby w Konstytucji RP dokonać zapisu związanego z przynależnością Polski do Unii Europejskiej i do NATO i nadrzędnością prawa tych instytucji nad prawem polskim. To sa jednak na pewno tylko niestosowne zarty wybranych politykow. Bo jesli nie zarty, to co? Myślę jednak, że nikt tych „zartow”nie bierze poważnie, bowiem oznaczałoby to ograniczenie polskiej suwerenności, a tym samym oddanie części prerogatyw władczych organom ponadnarodowym, albo jeszcze lepiej – państwom, które mają ostatni glos w UE i NATO. A to byłby definitywny powrót do sytuacji z czasów PRL. Dlatego uwazam spekulacje niektorych polskich politykow, igrajacych z ograniczeniem polskiej suwerennosci na rzecz instytucji ponadnarodowych, za bardzo niebezpieczne i niesmaczne.  Aktualna „wojna dyplomatyczna”, bo jak to inaczej nazwac, jest przykladem na to, jak wazna jest niezaleznosc i niezawislosc, a wiec suwerennosc Polski. Dodam tutaj, że decyzja podjęta przez Naród przy urnie wzmocniłaby i potwierdziłaby jeszcze bardziej suwerenny charakter państwa – zgodnie z art. 4 Konstytucji RP.

Rola polskiego rzadu i dyplomacji

Co robi polski rzad w tej w sumie paradoksalnej sprawie? Niestety, nie wiemy co robi i czy cokolwiek robi. Narod jest wzburzony, wytworzyla sie tzw. dynamika wlasna w kraju i wsrod Polonii. W tej sytuacji premier polskiego rzadu powinien uspokoic wzburzone spoleczenstwo, osobiscie albo za posrednictwem swojego rzecznika. Wypowiedziec sie na temat interesow Narodu Polskiego i raison d’être Polski. Powinien informowac i przede wszystkim uspokajac spoleczenstwo na biezaco.  Wazna rola przypada tutaj dyplomacji polskiej, ktora powinna prowadzic poloficjalne negocjacje pozakulisowe, aby bez wzburzania opinii publicznej doprowadzic ten niewypal dyplomatyczny do szczesliwego konca. Czy polska dyplomacja potrafi prowadzic takie nieformalne rozmowy? Chodzi tu bowiem o ingerowanie w wewnetrzne sprawy USA, gdyz ustawa JUST act 447 jest wewnetrznym prawem amerykanskim. To delikatna sprawa, ale dyplomaci sa po to, aby zajmowac sie takimi wlasnie delikatnymi kwestiami. Dyplomata, np. ambasador, to rowniez lobbyista szukajacy ustawicznie kontaktow ze osrodkami wladczymi innych panstw i powinien byc wyprobowany w prowadzeniu nieformalnych negocjacji. Dyplomacja to nie zabawa dla grzecznych dzieci, ani nie tylko odwiedzanie srodowisk polonijnych, lecz ciezka i odpowiedzialna praca. Pocieszam sie jednak, ze dzialania polskiego rzadu i polskiej dyplomacji „ida pelna para” zakulisowo i wkrotce doczekamy sie pozytywnych efektow tych dzialan (?).

Czy ustawa JUST jest przemyślana?

Wróćmy jednak do ustawy JUST act 447. Nie wymaga komentarza fakt, że ta ustawa nie jest do końca przemyślana. W grę wchodzi 46 państw mających spłacać odszkodowania ofiarom ludobójstwa (Holokaustu). W którym kraju to spłacanie ma się zacząć, a w którym skończyć? Czy Polacy będą najpierw czekać na spłatę odszkodowań przez Niemców i Rosjan, aby uzyskać środki na wypłacenie odszkodowań np. Żydom? Piszę Żydom, a nie Izraelowi, bowiem państwo izraelskie w okresie żydowskiego Holokaustu nie istniało. Ustawa jest wewnętrznym uregulowaniem prawnym w USA – jest więc moralna sugestia uregulowania tzw. „kwestii roszczeniowych” i dotyczy, jak już wspomniałem „ery Holocaustu”. Egzekwowanie tych uregulowań leży jednak całkowicie w gestii i dobrej woli suwerennych państw. Uchwalajac ustawe JUST Act 447 Kongres USA skompromitowal sie. Zadne panstwo nie powinno, bezposrednio czy posrednio, w ramach swojego wewnetrznego prawa ingerowac w sprawy innych panstw. Od tego jest prawo miedzynarodowe i jego instytucje – w tym wypadku ONZ. Potega i dominacja USA w polityce swiatowej, nie upowazniaja wladz amerykanskich do jakiegokolwiek sugerowania innych podmiotom miedzynarodowym, jak powinny postepowac. Dlatego smieszy mnie wrecz wypowiedz ministra spraw zagranicznych USA Mike’a Pompeo, ktory ingeruje w wewnetrzne sprawy polskie i wzywa polskie wladze, aby poczynily postępy w zakresie kompleksowego ustawodawstwa dotyczącego restytucji mienia prywatnego dla osób, które utraciły nieruchomości w dobie Holocaustu. Ciekawe, czy amerykanski dyplomata bedzie tez nawolywal wladze np. Rosji i Ukrainy do podobnych „postepow”? Ustawa JUST nie jest ani spójna, ani logiczna, ale przede wszystkim nie jest „przekładalna” w praktyce międzynarodowej. Oczywiście nikt tu nie neguje potrzeby prowadzenia polityki zadośćuczynienia za ludobójstwa – jednak powinno się to dziać na arenie międzynarodowej i z udziałem wszystkich zainteresowanych i przede wszystkim dla wszystkich poszkodowanych.  Nie zapominajmy, ze Polska jest dużym demokratycznym krajem, położonym w centrum Europy, niezawislym, dumnym i przede wszystkim suwerennym. I ta swiadomosc powinna wystarczyc, aby Polki i Polacy mogli bez obaw i optymistycznie spogladac w przyszlosc. Rzad Polski podpisal suwerennie Deklaracje z Terezina i powinien ja rowniez suwerennie interpretować i informować polskie społeczeństwo na bieżąco. Zaś dramaturgia związana z ustawa JUST Act 447 to dyplomatyczna i medialna banka mydlana.


Prof. Miroslaw Matyja

Autor jest politologiem, ekonomistą i historykiem. Absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i Uniwersytetu w Bazylei. Doktoryzował się na trzech uniwersytetach w dziedzinie nauk humanistycznych, ekonomicznych i społecznych. Jest profesorem na Polish University Abroad w Londynie, gdzie kieruje Zakładem Kultury Politycznej i Badań nad Demokracją. Alpinista, jako pierwszy Polak zdobył szczyt Tilicho (7200 m.) w masywie Annapurna w Himalajach. Jest autorem kilku książek i licznych publikacji.

*

Artykuł nadesłany przez Autora.

  • Ilustracja tytułowa: Inter. / wybór zdjęcia wg.pco

*

*

, 2019.05.19.
Mirosław Matyja

Autor: Mirosław Matyja