„Każda rzecz wielka musi kosztować i musi byś trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe!”– Ks. kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia


Brak mocnego prymasa, brak Prymasa Wyszyńskiego

[…] Widać, że coraz bardziej brak Kościołowi polskiemu tego prawdziwego przywódcy. Brak mu tak naprawdę kogokolwiek, kto by w nim wyznaczał jakiś kierunek. Kto dzisiaj, gdyby coś zagrażałoby wiernym mógłby zakrzyknąć NON POSSUMUS?

Stefan kardynał Wyszyński, prymas Polski

Uważam, że źle się stało już wtedy, gdy stanowisko prymasa zostało osłabione. Niepotrzebnie oddzielono jego władzę od przewodzenia Episkopatowi Polski, a już zupełnie nie rozumiem oddzielenia władzy prymasa od metropolii warszawskiej. Co teraz znaczy prymas? Nie mówiąc już o samej osobie obecnie zasiadającej na tronie prymasowskim Uważam, że urząd ten stracił na ważności, a szkoda. Władza w KK została rozdrobniona. Teraz właściwie każdy metropolita jest sobie panem i może kierować swoja „łodzią” dowolnie. Jeśli nie ma „admirała” to wystarczy lekka mgła i Kościół się „rozpłynie”, a to może prowadzić do niepotrzebnych podziałów. Już się mówi o kościele krakowskim, warszawskim, gdańskim, czy toruńskim. Myślę, że dla uzdrowienia sytuacji nasi hierarchowie powinni wystąpić do papieża o przywrócenia mocnej władzy prymasowskiej w Polsce.

W historii było wielu wielkich prymasów m.in. Jan Paweł Woronicz, August Hlond i oczywiście wspomniany już wcześniej Stefan Wyszyński. 
Podziwiam postać tego niezłomnego człowieka. Był tercjarzem franciszkańskim i rzeczywiście żył jak franciszkanin, nie posiadał żadnej własności, a jego największymi skarbami była Biblia i Brewiarz. Nie będę pisała tu jego życiorysu, ani nie opiszę dokonań, bo pewnie w zawiasku z rocznicą śmierci prymasa Tysiąclecia inni zrobią to lepiej ode mnie.

Warto przypomnieć sobie jego sylwetkę pełną godności, jego ciepły uśmiech, niezwykłą mądrość i sprawiedliwość płynącą z jego słów. 
Prymas kard. Stefan Wyszyński nie raz spotykal się z różnymi zarzutami. Przecież przewodzil Koścołowi w trudnych czasach. Gdy prowadził rozmowy z PRL- owskim rządem spotkał się z zarzutami, że nie paktuje się z diabłem, odpowiadał „z diabłem nie można się porozumiewać, ale z ludźmi tak”. Te słowa pokazuą jakiej klasy był człowiekiem.

Chcę przytoczyć tu kilka cytatów, które mogą być odpowiedziami na wiele nurtujących nas obecnie pytań i podpowiedzią:

Jak postępować?

„Wszystkie cnoty są niczym jeżeli nie ma miłości, a jeżeli jest miłość wszystkie inne mieszczą się w niej.” 
„Nie wystarczy mieć serce, trzeba mieć ład serca.” 
„Bóg jest bliżej nas niż o tym myślimy. Szukamy Go zazwyczaj za daleko.” 
„Każda rzecz wielka musi kosztować i musi byś trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe!” 
„Chodzić będę po ziemi z sercem miłującym; może to być męczeństwem, ale lepsze jest męczeństwo z miłości niż męka nienawiści.” 
„My tak wiele deklarujemy o postępie i demokratyzacji, co zda się wyklucza istnienie niewolnictwa. A jednak istnieje ono nadal, choć w innej formie, która rodzi jeszcze gorszą niewolę i jest źródłem wszelkiego zła. To zniewolniczenie duszy ludzkiej przez grzech, zniewolniczenie serc, uczuć i myśli, zniewolniczenie czynów i działań człowieka rzutujące na każdą niemal dziedzinę życia!”

Słowem kierujmy się miłością i skończmy wreszcie z „męką nienawiści.” Nie bójmy się spraw trudnych, bo tylko takim warto się poświęcać. Nie bądźmy niewolnikami tego co w nas złe. Jeśli chcemy porządkować świat, wprowadźmy ład w swoje serca i nie szukajmy Boga daleko, bo On jest TU.

Jak traktować innych?

„Skończmy z krytyką bliźnich! Oceniajmy w prawdzie samych siebie.” 
„Chrońmy się od pogardy dla kogokolwiek, nawet dla najgorszego człowieka, bo to jest j e s z c z e człowiek, aż … człowiek!” 
„Obyśmy w poszukiwaniu sprawiedliwości nie spodleli! A można spodleć przez dochodzenie swego za wszelką cenę.” 
„Nie trzeba ciągle innych ganić, karcić, wytykać. Należy zawsze odwoływać się do Bożych wartości, które są w każdym człowieku, chociażby ten człowiek był najbardziej sponiewierany i zniszczony.” 
„Warto służyć każdemu człowiekowi i dla każdego warto się poświęcić. Jeżeli cokolwiek warto na świecie czynić, to tylko jedno – miłować.” 
„Umiemy wyliczyć winy innych ludzi wobec nas, ale naszych win wobec innych na ogół nie widzimy.”

Czyli szanujmy inność ludzi. Stale ich nie krytykujmy, raczej przyjrzymy się sobie, bo zmienienie świata trzeba zacząć właśnie od siebie. Nie domagajmy się stale sprawiedliwości, bo można ją znaleźć dbając o dobro innych. Nie oskarżajmy pochopnie, bo może się okazać, że sami jesteśmy gorsi.

Jak jest kondycja otaczającego nas świata?

„Coraz częściej dochodzi się dzisiaj do przekonania, że nie ma sensu wyliczanie dzielących świat różnic, natomiast wielką mądrością jest wynajdywanie takich mocy i wartości, które jednoczą wszystkich ludzi.” 
„Im świat będzie dalej od Boga, tym bardziej będzie Boga spragniony. Im więcej będzie nasycony dobrobytem, tym bardziej będzie głodny Boga.” 
„Człowiek współczesny, chociażby niewiele wiedział o Ewangelii i nigdy jej nie czytał, pragnie ideałów, które stawiał Chrystus.” 
„Przykazanie miłości bliźniego musimy odnieść do wszystkich. Mniejsza z tym, czy wierzą czy nie wierzą, czy nas kochają czy nie. Wszyscy mają prawo do naszej miłości.” 
„Wielkim nieszczęściem współczesnego świata jest to, że ludzie nędznie o sobie myślą, bo do tego nędznego myślenia o sobie dorabiają później nędzny styl życia i łatwo się usprawiedliwiają. Mówią nieraz: nic dziwnego, przecież to tylko człowiek, może więc mieć nędzne życie…Gdybyśmy odmienili styl oceny człowieka i raczej mówili: to przecież aż człowiek!”

Warto posłuchać słów kard. Wyszyńskiego, które są jakby do nas skierowane. Skończmy wyszukiwać różnice. Spróbujmy znaleźć to co może powrotem zjednoczyć Polaków. Nie ma co udawać, że tego nie widzimy – zasady świata oparte są na dekalogu, a najważniejsze przykazanie miłości powinno obejmować wszystkich, bo tylko kochając przestaniemy ranić, a zaczniemy rozumieć. Zacznijmy szanować swoje człowieczeństwo, bo jesteśmy aż ludźmi i to przez całe życie.

Jaka jest sytuacja Kościoła?

„Każda prawdziwa miłość musi mieć swój Wielki Piątek. To nie krzyż się chwieje, to świat się chwieje i toczy – Krzyż stoi!” 
„Nie ma się co dziwić, gorszyć i niepokoić tym, że Kościół jest stale krzyżowany; jak Chrystus zwyciężył na krzyżu, tak i Kościół zwycięża na krzyżu i przez krzyż.” 
„Nie Kościół ma się przystosować do świata, tylko świat ma się przystosować do Ewangelii. Ciężko jest być wiernym Bożym przykazaniom, ale zachowanie Bożych przykazań daje radość, a pogwałcenie ich mnoży krzyże i mękę.” 
„Tak często słyszymy: niech Kościół nie wtrąca się do spraw politycznych. My się nie wtrącamy do spraw politycznych we właściwym tego słowa znaczeniu, ale powiedzcie mi, co dzisiaj na świecie jest sprawą polityczną, a co nią nie jest? To wszystko są sprawy ludzkie, a Kościół posłany jest, aby chrzcić i nauczać narody, mówiąc im, co zwycięża świat, co może ulżyć w jego niedolach, mękach, bólach i trwogach.”

To co Prymas Tysiąclecia mówił o Krzyżu i Kościele warto sobie przypomnieć, zwłaszcza w sprawie wtrącania się do polityki. „To wszystko są sprawy ludzkie”. Trudno się też nie zgodzić, że łamanie zasad nic dobrego nie daje „mnoży krzyże i mękę”. 
Wiernym odradzał biadolenie, bo wiara to krzyż i nie ma co narzekać. Każdy ma swoja Golgotę. A „Krzyż stoi!” i nie musi to się nikomu podobać, po prostu tak jest.

I na koniec ważna rada dla WSZYSTKICH.

„Ludzie, którzy codziennie na nas patrzą, zawsze coś wypatrzą…Nie zawsze się im wszystko podoba, choćby to nawet było dobre. Znosić to cierpliwie i przyjmować spokojnie, jest wielką umiejętnością, mądrością i warunkiem wewnętrznego spokoju.”

Sgosia

Zrodlo: NIEPOPRAWNI.PL –  sgosia – blog –  22 maja 2011 

*

Aresztowali Prymasa Stefana Wyszyńskiego.

Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński. Fot. SJPIIwK
Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński.
Fot. SJPIIwK

Choć pół roku wcześniej zmarł Stalin, to jesienią 1953 roku stalinizm nad Wisłą osiągał swój szczyt. Panował terror, więzienia były pełne więźniów politycznych, w PZPR toczyła się walka o władzę. Przyszła pora na ostateczną rozprawę z Kościołem.

To był późny wieczór, po godzinie 22., piątek 25 września 1953 roku. Do Pałacu Arcybiskupów w Warszawie załomotali ubecy. Podstępem dostali się do środka. Przedstawili Prymasowi decyzję rządu – podpisaną przez szefa Urzędu Rady Ministrów Kazimierza Mijala – o internowaniu. Około północy kawalkada samochodów ruszyła. Pierwszym miejscem przetrzymywania Prymasa był klasztor w Rywałdzie koło Starogardu Gdańskiego.

Komuniści po przejęciu władzy w Polsce szybko zrzucili maskę przychylności dla Kościoła. Czasy, gdy najwyżsi dygnitarze komunistyczni brali udział w procesji Bożego Ciała należały do zamierzchłej epoki. W 1949 roku władze wprowadziły dekret O ochronie wolności sumienia i wyznania, co w praktyce oznaczało przymusową ateizację. Likwidowano katolickie organizacje i szkoły. Przejęto Caritas. Poprzez ruch „księży patriotów” antagonizowano hierarchię kościelną i dezorientowano wiernych.

Kościół wykazał dużo cierpliwości i szedł na dalekie ustępstwa. W 1950 roku podpisał z władzą porozumienie, które wywołało duże zamieszanie. Potępiono w nim m. in. działalność niepodległościową. Komunistom to nie wystarczyło. W lutym 1953 roku wprowadzili dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych. – Non possumus – odpowiedział Prymas – Nie możemy. Komuniści przeprowadzili ostateczny atak na Kościół. Skazany został, zmuszony torturami do przyznania się do szpiegostwa, biskup kielecki Czesław Kaczmarek. Następny był Prymas Stefan Wyszyński.

W niewoli Prymas przebywał ponad trzy lata. Po Rywałdzie trzymano w Stoczku, Prudniku i Komańczy. Jesienią 1956 do Prymasa przyjechali wysłannicy Gomułki. Prosili, by wrócił na Miodową.

Za: Sanktuarium bł. Jana Pawła II w Krakowie, 25 września 2013


, 2019.05.28.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci