KL Auschwitz: Czy kosztem więźniów Polaków – będzie zwiększona ekspozycja o więźniach żydowskich i holokauście?


Zakrawa wręcz na zdradę narodową – gdy na teren KL Auschwitz można wnosić dziesiątki flag Izraelskich na drzewcach, zaś flag Polskich na drzewcach (rozporządzeniem dyrektora i akceptacją tego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego) – takich flag na drzewcach wnosić nie wolno!

REFLEKSJA

W Kalendarzu wydarzeń w KL Auschwitz autorstwa Danuty Czech, na stronie 450 widnieje m.in. następująca informacja:

„dnia 25.06.1943 r. na dziedzińcu bloku nr 11 rozstrzelani zostali: Jan Klistała nr 111912, Stanisław Sobik nr obozowy 107482, Alojzy Siąkała nr 109857, Franciszek Kocur nr 123028, Józef Dziuk nr 123023, Teodor Mroczek nr 123032, Franciszek Wybrańczyk nr 107484, Archop Rudyj nr 107758, Alojzy Nawrat nr 111913, Alojzy Burysz nr 108694, Franciszek Stroba nr 108699, Piotr Kowalenko nr 47757, Henryk Hoffman nr 123025.

Stąd, w opracowaniu o moim Ojcu wpisałem jednoznacznie, że przyobozowa ziemia Oświęcimia jest dla mnie świętą. Leżą na niej rozsypane prochy mojego ojca, oraz tysięcy innych więźniów, zamordowanych a następnie spalony w obozowym krematorium. Popioły po spalonych zwłokach z krematoriów rozsypywane były na pobliskich polach, wywożone i topione w stawach oraz rzekach, lub wsypywane do dołów spaleniskowych. Ziemia byłego KL Auschwitz przesiąknięta jest niemal w każdym calu krwią katowanych więźniów. Śmierć była stałym zagrożeniem dla ofiar tego obozu od momentu jego powstania i sprowadzenia pierwszego transportu więźniów, i następnie kontynuowana do ostatnich chwil, gdy więźniowie znajdowali się pod nadzorem hitlerowskich oprawców w tzw. marszu ewakuacyjnym. Inni więźniowie umierali już po wyzwoleniu – na skutek prowadzonych na nich badań pseudomedycznych czy fizycznie wycieńczeni warunkami egzystencji w obozie.

Marsz Żywych z flagami Izraela na drzewcach, co zabronione jest dla Polaków, KL Auschwitz 2018. Fot. Wikimedia Commons

Wspominam o tym dlatego, by unaocznić męczeństwo ofiar hitlerowskiego planu zagłady, a szczególnie tak jasno sprecyzowane poleceniem Adolfa Hitlera wobec narodu Polskiego w przemówieniu wygłoszonych dnia 22 sierpnia 1939 r.:

[…] … Wydałem rozkaz zabijania bez litości i bez miłosierdzia mężczyzn, kobiety i dzieci polskiej mowy i polskiego pochodzenia. Tylko w ten sposób zdobędziemy potrzebną nam przestrzeń życiową… Polska będzie wyludniona i zasiedlona Niemcami.

I … – doszukuję się tu do analogii tak dzisiaj eksploatowanego słowa „HOLOKAUST” – skoro jasno jest użyte stwierdzenie, wobec kogo w KL Auschwitz była przeznaczona zagłada! „Holocaust, także Holokaust (całopalenie, z gr. holo-kautóo – spalam ofiarę w całości, Szoah z hebr. שואה – całkowita zagłada, zniszczenie) – określenie to stosuje się do prześladowań i zagłady Żydów przez władze III Rzeszy oraz jej sojuszników w okresie II wojny Światowej. Pierwotne znaczenie terminu holocaust odnosiło się do ofiary spalanej całkowicie na ołtarzu, a takie ofiary składali w starożytności m.in. Grecy i Żydzi” (według Wikipedii).

My Polacy mamy swoją nazwę na MORDOWANIE – unicestwianie Polaków. Dlaczego więc posługujemy się nazewnictwem hebrajskim? Nie widzę potrzeby rozróżniania jakimś specjalnym wyrazem tego co robili naziści w KL Auschwitz, że mordowali tam więźniów niezależnie od ich narodowości a więc Polaków, Żydów, Rosjan, Węgrów, Ukraińców, Francuzów itd., itd.

Jakie więc znaczenie ma ów Holokaust – skoro mowa jest o mordowaniu z jednakowym sadyzmem w KL Auschwitz więźniów różnych narodowości? Chyba, – że jest to celowe wyróżnianie tych którzy byli mordowani „łagodniej” lub mniej „łagodnie”.

Odwiedziłem Muzeum Auschwitz-Birkenau już w 1949 roku – kiedy z wycieczką zorganizowaną przez rybnicki ZBoWiD dla kolonii letniej dzieci po byłych więźniach, zawieziono nas właśnie do tego KL Auschwitz. Wówczas niemal „świeże” jeszcze eksponaty po byłych więźniach przemawiały wyjątkowym tragizmem na naszą młodocianą świadomość. Przecież każde z nas miało jakiś uczuciowy związek z tym co działo się w tej fabryce śmierci.

W doroślejszym już wieku, ponownie odwiedzałem to miejsce śmierci mojego ojca, by pod Ścianą Straceń KL Auschwitz – zapalić znicz i złożyć wiązankę kwiatów. Od około 2000 roku, jako członek TOnO oraz Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, odwiedzałem KL Auschwitz częściej, poznając szersze grono byłych więźniów. Spotkania i rozmowy z byłymi więźniami (pokolenia moich rodziców) dawały chyba nie tylko mnie – wyjątkowe odczucia.

Oświęcim. Teren Muzeum KL Auschwitz. Nie wpuszczono rodzin ofiar. 27.01.2019. Fot. Ula Kowalska. Zdjęcie udostępnione przez Stowarzyszenie Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych w Poznaniu.

Jakże wielki wyzwalał i wyzwala się w moim sercu szacunek do byłych więźniów, od których patriotyzm najczystszej miary, wyciszenie psychiczne, wartości moralne, kultura bycia, inteligencja, tak mocno emanują, zaś przez okazywaną skromność dają przywilej znajdowania się wśród uświęconych za życia.

Zajmując się opisywaniem relacji z byłymi więźniami, mimo częstokroć negatywnej oceny bliskich i znajomych, że tkwię i zajmuję się tematyką o tak ponurej problematyce, ja miałem poczucie obowiązku jaki powinienem kontynuować do końca moich dni, by utrwalać pamięć o tamtych ofiarach hitleryzmu. Miałem i mam w świadomości obowiązek stawiania za wzór patriotyzm Tych, którzy – gdy Ojczyzna była w potrzebie, bez wahania składali ofiarę życia w Jej obronie, w poczuciu tak wzniosłych ideałów jak: BÓG, HONOR, OJCZYZNA.

Podczas którejś z uroczystości rocznicowych, w 2003 roku miałem zaszczyt poznać historyka, pracownika naukowego Muzeum dr Adama Cyrę, osobę wyjątkową od pierwszego dnia poznania – wyjątkową przez rozległą wiedzę o KL Auschwitz i ofiarach tego obozu, poprzez Jego wyjątkowo przyjacielski stosunek do byłych więźniów. Fascynacja ta trwa do dzisiejszego dnia, i skutkuje nie tylko serdeczną przyjaźnią, ale i inspiracją do opracowania i wydania moich książek o tematyce związanych z męczeństwem byłych więźniów.

Warto także przypomnieć, że to dr Cyra opracował i spowodował wydanie znakomitej monografii o Rotmistrzu Witoldzie Pileckim – o którym mówi się z takim pietyzmem dopiero od około roku, a przecież historia Rotmistrza opisana była już w 2000 roku i nie wiadomo dlaczego aktualny dyrektor tego bohatera tak ignorował od 2006 do 2018 roku?

Odwiedzam Muzeum Auschwitz-Birkenau bardzo często, gdyż jak to już wspomniałem, jednym z więźniów tego obozu był mój ojciec i tam zginął. Od bramy głównej ogarnia mnie narastające uczucie smutku i pokory wobec nieszczęść i tragedii ludzkich, jakie tu miały miejsce. Staram się być jak najczęściej przy bloku 15. To w bloku 15a przebywał mój ojciec po przekazaniu go do obozu. Stąd pisał do nas listy, tutaj rozmyślał o nas.

Często brałem udział w spotkaniach z byłymi nielicznymi już więźniami – dla mnie jakże zasłużonymi osobami, którzy tyle wycierpieli od oprawców hitlerowskich nie tylko w KL Auschwitz ale i innych obozach koncentracyjnych. Przy okazji takich to spotkań na terenie największego cmentarzysku świata jakim był KL Auschwitz, opowiadają swoje więzienne i obozowe przeżycia. Są to wspomnienia bolesne, wyciskające łzy tak u wspominających jak i u słuchaczy, szokujące, powodujące wręcz niewiarę w to, że można było przeżyć takie upokorzenia, sadyzm, gdy żyło się w przekonaniu, że w każdej chwili życie jest zagrożone, że może być odebrane w majestacie absolutnej bezkarności przez bestie, określające się jako naród wybrany – nadludzi!

Gdy więc stawiają sobie pomniki (żyjący) „superpatrioci” z okresu walki z komuną, jakże przykre jest, że tamci z lat walki o wyzwolenie Ojczyzny z pod hitlerowskiej okupacji (1939-1945) spychani są w zapomnienie. Wystarczy porównać, ile odznaczeń przyznano nowo wykreowanym „bohaterom”, ileż przyznano im finansowych odszkodowań w porównaniu z tymi, którzy cierpieli w hitlerowskich miejscach kaźni i zniewolenia. Nie wypada nawet porównywać ogromu krzywd jaką doznali nowo wykreowani „super patrioci” którzy podczas internowania musieli sypiać na przysłowiowym styropianie, gdy Tamci sypiać musieli na kamiennej posadzce po której ciekła woda w sztolni podobozu Ebensee, a z wygłodzenia dopuszczali się kanibalizmu.

Dla czystego porównania, ile odszkodowań otrzymały rodziny ofiar które zginęły w katastrofie pod Smoleńskiem, a ile odszkodowań otrzymały rodziny zamordowanych w KL Auschwitz – w walce (w różnych organizacjach konspiracyjnych) o wyzwolenie Ojczyzny?

W ostatnich dniach, przy recenzji na temat filmu o Witoldzie Pileckim znalazłem taki oto cytat: „Jeden z największych bohaterów nie tylko polskiej, ale również europejskiej historii. Pokazujący, czym może stać się dla człowieka Ojczyzna, honor i godność. Udowadniający, że bycie Polakiem oznacza zawziętość, dumę i walkę o wolność za wszelką cenę…”. Pytam więc w obliczu tego co dzieje się w Muzeum KL Auschwitz-Birkenau, gdzie można znaleźć te przymioty honor i godność, gdy doświadczamy jak wygląda „Nowa Polityka Historyczna” i jakie nieuki ją tworzą pod własne manipulacje „suwerenem”!

Nawiążę w tym miejscu do smutnej dygresji. Otóż, rozmawiając z byłym więźniem – urodzonym w KL Auschwitz-Birkenau, ze smutkiem stwierdził, że zapraszany jest przez szkoły niemieckie na spotkania z młodzieżą spragnionej wiedzy o nazistowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych przekazywanych przez autentycznych uczestników tej historii w tym oczywiście KL Auschwitz. Mam osobiste doświadczenie, że na tego typu zaproszenie do wzbogacania nauki historii w polskich szkołach trudno liczyć. Otrzymać takie zaproszenie to bardzo skromne wyjątki. A tyle mamy do buńczucznego upominania się o szanowanie wydarzeń historycznych w naszym kraju i z tak nieodległej przeszłości!

Przychylam się do słów autora artykułu – którego tytułu nie zapamiętałem:

[…] … czy Ci autentyczni patrioci odgradzali się od „suwerena” tłumem ochraniarzy, kordonami policji, czy kryli się za różnego rodzaju parawanami z barierek ochronnych, murów itd. itd.? Ostatnie wystąpienia polityków z najszerzej pojętej ekipy rządzących, wykazała ile jest w nich zakłamania, braku honoru – przekłamując publicznie swoje poczynania jako wyjątkowo wielkie, gdy tymczasem ów suweren ma doskonalą pamięć i wie jak było naprawdę. Jak zatem można się odwoływać do ich uczciwości i patriotyzmu, skoro sami pokazują, że ich poczucie uczciwości w osądach – to stek kłamstw i przekrętów wobec prawdziwych wydarzeń. Czy do osób tak zagubionych w kłamstwie można się odwoływać – odwoływać do ich godności, przyzwoitości, honoru?

Rotmistrz Witold Pilecki (w obozie Tomasz Serafiński). W KL Auschwitz oznaczony numerem obozowym 4859, więziony w bloku 15. Fot. APMA-B, za: GoogleAtrs&Culture

Patrioci z moich książek – o pamięć których zabiegam, od pierwszych dni okupacji hitlerowskiej a wiec od 1939 roku mieli do wyboru: albo kolaborację, upokarzające układy zdrady swych ideałów, czy śmierć – i … wybierali śmierć! BO TO BYLI PATRIOCI!

Nawiązując do zdewastowania sal na parterze bloku 11, otrzymałem wyjątkowo głupawe odpowiedzi z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – uzasadniające demolowanie tego bloku. A przecież, wobec postanowień z 31.10. w 2007 r. Komitet Światowego Dziedzictwa jest następujące Orzeczenie Znaczenia tego miejsca (31 COM 8B.8):

„Przedmiotem szczególnej ochrony są:

Ogrodzenia, druty kolczaste, bocznice kolejowe, perony, baraki, szubienice, komory gazowe i krematoria obozu Auschwitz-Birkenau pokazują w sposób jednoznaczny, jak przebiegał Holokaust i realizowana przez nazistowskie Niemcy polityka masowych mordów i pracy przymusowej. Zbiory zgromadzone na terenie miejsca przechowują pamięć o tych, których z premedytacją mordowano, i obrazują systematyczny mechanizm, za pomocą którego się to odbywało. Przedmioty osobiste znajdujące się w zbiorach stanowią świadectwo życia ofiar przed przywiezieniem do obozów zagłady, a także świadectwo cynizmu, z jakim wykorzystywany był ich dobytek oraz szczątki ich samych. Ze względu na staranną konserwację oryginalnych dowodów, przeprowadzoną bez zbędnych rekonstrukcji, miejsce oraz jego otoczenie cechuje wysoki poziom autentyzmu i integralności.

Powyższe Orzeczenie określa Wyjątkową Uniwersalną Wartość tego miejsca i powinno stanowić podstawę dla wszystkich przyszłych decyzji i działań związanych z zarządzaniem dotyczących miejsca Światowego Dziedzictwa”.

Czy zatem decyzją Dyrektora Muzeum można dowolnie zmieniać w tym obiekcie o tak jednoznacznym unikatowym znaczeniu – lokalizację eksponatów? Czy można prycze z bloku 11 na których więźniowie spędzali swą ostatnią (w tymże bloku) przed egzekucją wyrzucać z tego bloku i magazynować w innym miejscu zmagazynowania? Czy oryginalne ślady (eksponaty!) jakimi są napisy pozostawione na belkach stropowych można zastąpić opisami na wymyślonych (przez twórców wystawy) banerach lub tablicach? Jak można uzasadniać eksponowanie postaci Witolda Pileckiego w bloku w którym nie przebywał – kosztem marginalizowania tych którzy przechodzili na śmierć tj. więźniów policyjnych? Jakaż jest wiarygodność tych działań i czy można je nazwać dobrymi intencjami? Pytam, co na to Konserwator Zabytków – Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Krakowie, od którego na moją interwencję o demolowaniu bloku 11 do dnia dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi?

Rotmistrz Witold Pilecki był więziony w bloku 15 (tam gdzie mój Ojciec) i tam powinno się urządzić o nim wystawę, nie przekłamując faktów i przylepiać go na siłę do bloku 11. Zresztą na piętrze bloku 11 już istnieje wzmianka o Witoldzie Pileckim, o Maksymilianie Kolbe, o obozowym ruchu oporu. Należy więc udostępnić piętro do zwiedzania, a nie opowiadać farmazonów o słabym stropie – bez pokazania ekspertyzy budowlanej.

Piotr M.A. Cywiński, dyrektor Muzeum KL Auschwitz. Fot. Kazerne Dossin -VIMEO

W aspekcie powyższego, zastanawiam się, co znaczy deklarowane wprowadzenia pojęcia przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – „Nowa Polityka Historyczna”? Jak bowiem rozumieć domaganie się Beaty Szydło by zwolnić dyrektora Cywińskiego gdy PiS był w opozycji, gdy jeszcze nie było mowy o tak bulwersującym dewastowaniu bloku 11 w Muzeum w Oświęcimiu. Wówczas była widoczna niekompetencja Cywińskiego na stanowisku dyrektora Muzeum, a obecnie ta sama Beata Szydło wraz z Jarosławem Sellinem przyjechali i zaakceptowali to co Cywiński zdemolował, teraz wszystko co robi jest w porządku?

Ponawiam pytanie, po interwencjach w związku z usunięciu śladów obecności więźniów policyjnych z bloku 11 (ok. 5000 osób), gdzie będzie miejsce i w jaki sposób będzie upamiętniona pamięć o tych ofiarach hitleryzmu? Czy kosztem więźniów Polaków – będzie zwiększona ekspozycja o więźniach żydowskich i holokauście?

Jerzy Klistała

Artykuł opublikowany za zgodą autora.

  • Tytuł zewnętrzny pochodzi od redakcji PCO.

Na zdjęciu tytułowym: Prezydent Andrzej Duda na Marszu Żywych 2018 w towarzystwie prezydenta Izraela Reuwena Riwlina, który w wystąpieniu na uroczystości zarzucił Polakom „pomoc w nazistowskiej eksterminacji.”. Fot. za: jpost.com/ wybór zdjęcia wg.pco

*

Przeczytaj więcej artykułów Jerzego Klistały na naszym portalu > > > TUTAJ.

*

Przeczytaj również inne artykuły związane tematycznie z KL Auschwitz na naszym portalu > > > TUTAJ.

*

*

2019.05.30.
Avatar

Autor: Jerzy Klistała