Nauka, czy brednie naukowe.


Z cyklu: ” P-340, państwo istnieje formalnie”.

Motto:
Charta non erubescit „,
czyli 
papier jest cierpliwy.

Można stwierdzić z prawdopodobieństwem pewności, że to motto przyświeca zdecydowanej większości tzw. witryn internetowych, prowadzonych przez trolli na zlecenie koncernów .

Podrzucono mi tematy ze strony pt.”Nauka to lubię”, prowadzonej przez, jak sam podaje absolwenta fizyki i eksperta Głosu Niedzielnego  p. Tomasza Rożka, dotyczące witaminy D. Obecnie, każdy może się zajmować wszystkim czym chce, ale odrobina wiedzy jest konieczna.

Taki p. Janusz Bieszke opowiada co mu ślina na język przyniesie, na temat wymyślonej przez siebie historii jakiejś sarmacji , czy lechicji. Gdyby trochę wcześniej pomyślał, to zapoznałby się np.  z budową geologiczną naszego kraju. Dowiedziałby się jakie było prakoryto Wisły i , że ujście Wisły znajdowało się koło  obecnego Hamburga, a jezioro Gopło, aż do 1320 roku było wyższe o 5 metrów, dlatego owa krzywa wieża została zbudowana dopiero za Kazimierza, a nie 500 lat wcześniej za „Popiela”.  Czyli tereny obecnej Polski były bagniste. Wiedziałby także, że pojęcie „mysze idą” oznacza najazd Wikingów. Takich najazdów na Polskę przez Odrę, Noteć, Gopło i Wisłę było w owym okresie co najmniej 5.  W tym samym czasie co najmniej 4 na Niemcy, w tym nawet na Norymbergę, gdzie zarżnięto biskupa. Na marginesie, Wikingowie byli chrześcijanami, na samej wyspie Gotland było 96 kościołów już X wieku.

Dowiedziałby się p. Bieszke, na podstawie zwykłych wykopalisk, że żaden z tych jego wymyślonych władców nie mógł być królem, ponieważ to pojęcie powstało dopiero w X wieku, ale naszej ery, a nie 1000 lat przed naszą erą.Wiedziałby również, że bez dróg, poczty czy szkół nie można zbudować państwa. Wszyscy Piastowie korzystać musieli z pomocy sekretarzy, czyli mnichów frankońskich, włoskich, czy hiszpańskich. Co oni pisali i do kogo, to żaden komes czy kasztelan nie wiedział, ponieważ pisać i czytać nie umiał.

Zupełnie inną sprawą jest to, że przejęta przez spółkę z Izraela Bellona, takie brednie drukuje, a potem masowo są sprzedawane w Lidlu za 10 zł. Jedynym celem tego bełkotu jet zajmowanie czasu ludziom i próby tworzenia nowego mięsa armatniego, do tych wszystkich pożal się Panie Boże misji.

Pojęcie misja pochodzi od misjonarzy, którzy np. jak św. Wojciech, wchodzili do wrogiego dzikiego kraju i usiłowali wprowadzać tam cywilizację, najczęściej byli za to mordowani. Obecne misje pokojowe to masło maślane. Misja z samej istoty rzeczy była pokojowa. Teraz w nowo mowie, pojęcie misja oznacza  napad na zupełnie inny kraj, nawet nie graniczący z agresorem, w imię iluzjonistycznych gazetowych bredni usłużnych idiotów [Goldman zwany Leninem].

Przykładem jest misja, rzekomo pokojowa Pentagonu, w Iraku, w poszukiwaniu jakowejś broni masowej zagłady. Jak nawet podają to już filmy amerykańskie, wyświetlane w 52 stanie, czyli Polsce, od 15 lat szukają, szukają i znaleźć nie mogą tej broni masowego rażenia, a że przy okazji wymordowali kilkaset tysięcy ludzi. Kogo to obchodzi? Oni dostali polecenie i  szlus.

Jedyna broń masowej zagłady jaka znalazła się na terenie okupowanym przez Pentagon, to pociski ze zubożonego uranu użyte masowo np. w 2004 roku w Faludzy i śmiertelne skutki używania tej broni dla cywilów, a w szczególności dla dzieci.

Podobnie jest w Afganistanie, gdzie jak mówi bohaterka filmu „Służby Specjalne” : „i to wszystko dla paru kilogramów narkotyków?

Tak więc musimy rozróżnić informację, od bełkotu medialnego wprowadzanego celowo, aby ogłupiać ludzi.

Zdecydowana większość stron internetowych prowadzona przez tzw. młodych gniewnych ludzików, potocznie dawniej zwanych hundejbinami, to nic innego jak bełkot medialny, prowadzony przez osobników, którzy znaleźli, dostali, źródło utrzymania.

Do takich z całą pewnością należy p. Tomasz Rożek, przedstawiający się jako fizyk. Być może skończył jakiś uniwersytet, ale nie wiadomo  dlaczego nie wymienia, ani nazwy tego uniwersytetu, ani miasta w którym studiował. Człowiek ten dołącza do znanego grona znachorów takich jak: najbardziej znana znachorka warszawska p. mgr. prof. Lidia Brydak, czy mgr prof Gut.

Oczywiście są oni pracownikami Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Podobną nazwę wprowadzono do Polski po 1989 roku, jak  w USA, NHS przeprowadzającego doświadczenia na granicy ludobójstwa np. w Gwatemali. Jak to już udowodnił Stańczyk, błazen królewski, przed prawie 500 laty, najwięcej w Polsce jest lekarzy.

Podpiera się p. Rożek tym, że prowadzi także w Głosie Niedzielnym programy edukacyjne. Coś sobie przypominam, bo już raz opisałem te jego audycje. Od tego czasu, na wszelki przypadek nie czytam Gościa Niedzielnego. Jeżeli w dziedzinie, w której co nieco się orientuje, zaangażowano człowieczka z tak niskim poziomem wiedzy, to co może być publikowane w dziedzinach, w których nie mam większego pojęcia. Ciekawe dlaczego media zatrudniają takich znachorów, a jednocześnie gwałtownie zwalczają innych?

Sam musisz to zrozumieć PT Czytelniku.

Przykładowo, Gość Niedzielny nie publikował listy księży agentów. Gdyby to zrobił, to film braci S, prawdopodobnie nie wszedłby nigdy na ekrany, ponieważ owi rzekomi twórcy, jako przykład złych obyczajów w Kościele, z rzeszy ok. 30 000  księży, wyłowili akurat 3 agentów SB. Gdyby nastąpiło odizolowanie się Kościoła od ubekistanu, to nikt by nie łączył pojęcia Kościół z agenturą i kapusiami.

Głos Niedzielny nie wspomina o agenturze niejakiego księdza Tichnera, nie tylko kapusia, ale i agenta wpływów. 

Ja, swego czasu skończyłem czytanie tego pisemka. Życie jest zbyt krótkie, aby tracić czas na bzdety. Wspomniałem o p. Tomaszu Rożku z prostej przyczyny, podesłania mi jego wypowiedzi na Youtubie , dotyczącej roli witaminy D. Widać wyraźnie, że człowieczek ten przeczytał sobie z Wikipedii parę zdań i nie ma zielonego pojęcia o cym mówi i z czym to się je. Jego wypowiedź odnosi się do XIX wiecznej wiedzy i krzywicy. Już w 1930 roku ustalono pewne normy poziomu witaminy D w surowicy, których utrzymywanie zapobiega krzywicy. Od 1930 roku, do dnia dzisiejszego, minęło prawie 90 lat i nauka naprawdę zrobiła dużo w celu wyjaśnienia mechanizmów naszego życia. Ale trzeba się tego nauczyć.

Banialuki p. Tomasza Rożka sprawdzają się do:
1. niezrozumienia całkowitego roli witaminy D w organizmie,
2. niezrozumienia naszego trybu życia = niewolniczego.

Pan T. Rożek namawia do opalania tak, jak gdyby nie wiedział, że opalać się tylko można pomiędzy godziną 11 – 13. jeżeli oczywiście jest słońce i ciepło. Wyraźnie także zapomniał, że mass media głównego nurtu dezinformacji, od 1990 roku ostrzegają przed opalaniem, rzekomo z powodu raka. Może to spowodowało aluminium przyjmowane w szczepionkach?

Wiadomo, że aluminium zawarte w szczepionkach np. przeciwko grypie przyczynia się do demencji.

Generalnie zdecydowana większość społeczeństwa w tym okresie  tj pomiędzy godziną 11 a 13.00, siedzi pod dachem czy to w pracy czy w szkole. Tak więc, ten sposób zdobywania witaminy ~D~, dla większości społeczeństwa jest niedostępny.

Tworzenie się witaminy D, to skóra  klatki piersiowej, plecy i  nogi, ręce mają minimalne znaczenie. Może p. T. Rożek w swojej wyobraźni widzi po ulicach panie paradujące do pasa rozebrane czy panów tak spacerujących w południe. Niestety, ja nie mam takiej wyobraźni i na ulicach miast polskich nie widzę takowych osobników. Po pierwsze, nie te obyczaje. Po drugie, jednak u nas jest zimno i co najwyżej przez parę tygodni w roku można chodzić rozebranym do pasa.

Jak zapewne „nasz”  Fizyk wie, czy jak wierzy, w drodze ewolucji człowiek żyje w systemie 24 godzin. Innymi słowy, co 24 godziny musi co najmniej raz siusiać, kupkać i jeść. Nie można robić sobie zapasów i spać tylko raz na miesiąc. No może seks można uprawiać raz na rok.

To samo dotyczy witaminy D. Musimy uzupełniać niedobory codziennie, albo prawie codziennie. Już kilkudniowa przerwa może spowodować drastyczny spadek jej poziomu we krwi.

Podana przez p. T. Rożka dawka 1000 UI zapotrzebowania dziennego jest przewidziana dla dziecka rocznego, półtorarocznego. Oglądając p. T. Rożka na Youtubie wyraźnie widać, że ma masę trochę większą, aniżeli roczne dziecko, chociaż niekoniecznie wszystkich narządów. Tak więc wciskanie podobnych bzdur wprost ośmiesza lektora.
I tutaj uwaga dla Pani Żony p. T. R. Nie wiem, czy prywatnie swojej rodzinie p. T. R. także takie dyrdymały powtarza z lat 30 ubiegłego wieku, ale podpowiem, że 80% nowotworów piersi u kobiet jest zależnych od poziomu witaminy D.

W swojej pracy nie miałem żadnej kobiety z rakiem piersi, która miałaby prawidłowy poziom witaminy D. Każda kobieta, która przychodziła z rakiem  piersi czy przydatków, macicy itd. miała poziom witaminy D w granicach 10 ng. Tak, że jak Pani woli: wierzyć mężowi, a potem amputować sobie biust czy narządy rodne, czy też zaufać staremu lekarzowi i utrzymywać poziom witaminy D w granicach 100 ng. Podobnie dotyczy to obu Pani córek. Powinny mieć poziom witaminy D-3, czyli 25 OHD w granicach 100ng, podobnie jak poziom żelaza w granicach 100 mg.

Co prawda są masochistki, które obcinają sobie biusty, ale to już choroba psychiczna np. u niejakiej Jangelicy Jully.

Takie proste rzeczy jak wypadnie włosów, pomarszczona cera, także zależą od poziomu witaminy D. Proszę pamiętać, że uroda to nie fizyka i eksperymentu nie będzie można powtórzyć, a potem „stary”  będzie szukał zamiany na nowy model.

Proszę także douczyć swego męża, że za naszą odporność odpowiada, aż 5000 genów z czego 75 % jest zależnych od poziomu witaminy D.

Tak więc widać wyraźnie, że p. fizyk T. Rożek tylko ogłupia słuchaczy i PT Czytelników sprowadzając rolę witaminy D do walki ze złamaniami.

Dzienne zapotrzebowanie dla dorosłego człowieka, opracowane na podstawie 10 lat obserwacji, w Polsce wynosi ok. 5000 UI dobrej witaminy, kupowanej w Niemczech lub Anglii. Ta kupowana w sklepach w Polsce nie jest kontrolowana i potrzeba nieraz nawet 10 000 UI dziennie. 

Ostrzegam także przed kupowaniem tzw. witaminy D dla zwierząt. Zawiera ona dużo wapna, a to może doprowadzić do zawału mięśnia sercowegoWitaminy D nie można przyjmować z wapnem.

Trany sprzedawane w Kraju są mało wartościowe i nie polecam ich kupowania szczególnie tzw. norweskich, najczęściej z Chile.

Osoby chore na raka powinny przyjmować co najmniej 20 000 – 30000 UI dziennie w zależności od poziomu we krwi. Powinien on wzrosnąć do co najmniej 150 ng.

Osoby chore na SM wg. danych amerykańskich mogą przyjmować nawet 50 000 Ui dziennie. W USA są już takie tabletki. Oczywiście, pod kontrolą badań laboratoryjnych.

Takie dyrdymały p. Magistra są  niestety bezpośrednim efektem powszechnej, państwowej edukacji, wprowadzonej do Polski 250 lat temu, przez niejakiego Samuela de Pointa, agenta City of London Corporation.Jak wiemy, ten system został jeszcze bardziej „dokręcony” po 1989 roku  i wprowadzeniu realizacji postulatów Klubu Rzymskiego. Wg. tej publikacji Polska ma być zamieszkiwaną przez 15 300 000 ludzi i być zapleczem siły roboczej dla Zachodu. Pogadanki p. T. Raczka doskonale wpisują się w program ogłupiania ludzi wg. tych założeń.   Podobny sposób siania dezinformacji i ogłupiania ludności maja inne strony internetowe takie jak:
Matka Pediatra 

P.S. Specjalna informacja dla p. Rożkowej.
Muszę poinformować, że rak prostaty jest także witamino D zależny. To znaczy, najczęściej wstępuje przy poziomach witaminy D u mężczyzn w zakresie znacznie poniżej 20 ng. Przypominam o tym, ponieważ, to że seks ustanie to najmniejszy dla Pani problem. Problemem jest to, że po operacji i noszeniu woreczka, facet taki najczęściej brudzi wokoło siebie. Z doświadczenia wiem, że problem sprzątania spada na barki kobiet. Więc jak to mówi przysłowie: „Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy”.
Powinna Pani wziąć ten problem pod uwagę w dawkowaniu witaminy D. Sprzątanie po takim facecie jest naprawdę uciążliwe.

dan w dniu 08 czerwca 2019r. tj św. Metarda

Medard urodził się na początku VI w. w Salancy (niedaleko Valenciennes). Jego ojciec był Frankiem, zaś matka Rzymianką. Jego kolegą podczas nauki w szkole w Saint-Quentin był św. Eleuteriusz, któremu Medard przepowiedział, że zostanie biskupem w Tournai. Tak się też po 30 latach stało. Św. Remigiusz, metropolita Reims, wyświęcił Medarda na biskupa Noyon (w północno-zachodniej Francji). Medard usunął z powierzonej mu diecezji resztki pogaństwa. Wprowadził uroczyście św. Radegundę do klasztoru, gdzie ta czcigodna królowa, żona Lotara I, po uzyskaniu formalnej separacji od męża spędziła resztę życia.Otoczony powszechną czcią, Medard zmarł ok. roku 560. W jego pogrzebie wziął udział sam król Lotar I. On też przeniósł relikwie Świętego do katedry w Soisson; syn Lotara natomiast ufundował tam słynne opactwo św. Medarda. W średniowieczu kult św. Medarda był bardzo żywy w Europie. Powstało wiele jego żywotów. Jego dzieje opiewał w poezji największy poeta owych czasów, św. Wenancjusz Fortunat. Św. Grzegorz z Tours poświęcił mu również piękne karty swojej Historii Franków. Św. Medard był czczony jako patron wielu zawodów: rolników, plantatorów winorośli, piwowarów.

Dr Jerzy Jaśkowski
Gdańsk, 8.06.2019 r.
Kontakt: [email protected]

Autor jest dr nauk medycznych, specjalistą II stopnia z chirurgii ogólnej oraz adiunktem z biofizyki i fizyki medycznej.

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu>    >    >  TUTAJ .

Dr Jerzy Jaśkowski na FB …

  • Ilustracja tytułowa: Dr hab. n. med. Jerzy Jaśkowski. Fot. TagenTV. / wybór zdjęcia wg.pco

*

Poglądy autorów publikowanych materiałów nie koniecznie muszą być zgodne ze stanowiskiem redakcji Polish Club Online.

*

2019.06.15.
Dr Jerzy Jaśkowski

Autor: Dr Jerzy Jaśkowski