Inż. Witold Zglenicki, „polski Nobel” (6.01.1850 – 6.07.1904)


Inżynier Witold Zglenicki, polski geolog, nafciarz wynalazca i filantrop nazywany „polskim Noblem”. Zapisał polskiej nauce dochody z pól naftowych o wartości większej, niż wynosił kapitał fundacji noblowskiej. Po raz pierwszy i jedyny badacze mieli więcej pieniędzy, niż byli w stanie wydać.

Rodzina inż. Witolda Juliana Leona Zglinickiego (1850-1904), filantropa, największego mecenasa nauki i oświaty w całej 1000 – letniej historii Narodu Polskiego, geologa, legendarnego nafciarza. Fot. za: fundacjanaukipolskiej.pl

Witold Zglenicki urodził się 6 I 1850 roku w Starej Wargawie (obecnie woj. łódzkie, pow. łęczycki) w zaborze rosyjskim w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Szkołę średnią ukończył w Płocku, potem studiował w Warszawie i Petersburgu. W czasie studiów postanowił poświęcić się górnictwu. Szczególnie interesowała go ropa naftowa.

Początkowo pracował w Staropolskim Okręgu Przemysłowym na Kielecczyźnie – najpierw w Suchedniowie, potem w Mroczkowie, gdzie zajmował się eksploatacją i modernizacją wielkich pieców do wytopu żelaza. Stracił tę pracę w wyniku intrygi. Potem pracował w urzędzie probierczym w Rydze. Po roku miał szansę dostać znowu dobrze płatną posadę w Zagłębiu Donieckim, ale… odmówił. Wolał podjąć pracę w Baku, obecnie stolicy Azerbejdżanu, wtedy miasta na krańcach ówczesnego państwa rosyjskiego. Wielu było zdumionych tym wyborem. Zglenicki miał jednak swój zamysł. Chciał zająć się ropą naftową. Lepiej organizował pracę i wprowadzał ulepszenia techniczne.Dzięki jego pracy Baku stało się znaczącym ośrodkiem wydobycia tego surowca, który w tym czasie zyskiwał na znaczeniu.

Okazało się, że jest nie tylko dobrym geologiem, ale też organizatorem. W obcym dla siebie terenie potrafił szybko dobrać, wyszkolić i przywiązać do siebie zespół współpracowników,

Co więcej, poza swoją oficjalną pracą wolny czas poświęcał na prowadzenie badań geologicznych. Szukał ropy naftowej, złóż węgla, złota, srebra, rud ołowiu, miedzi, manganu. Z wynikami swych prac zapoznawał władze rosyjskie. Uzyskał nagrody pieniężne, odznaczenia, a także nadania ziemi. Został m.in. współwłaścicielem terenów naftowych w okolicy wiosek Amiradżan i Surachany pod Baku oraz właścicielem innych działek.

W ostatnich latach XIX wieku wysunął projekt wydobycia ropy naftowej z… dna morza. Dziś nie jest to nic dziwnego, ale w tamtych czasach było to istne „science fiction”. Dość powiedzieć, że ta technologia rozpowszechniła się dopiero kilkadziesiąt lat później! Mimo to renoma, jaką miał już Zglenicki, sprawiła, że udało mu się uzyskać wsparcie prywatnych inwestorów, którzy sfinansowali badania podmorskie. Zostały one jednak przeprowadzone nie poprzez wiercenie pod wodą, ale przez zasypanie pewnego obszaru morza.

Zapewne polski inżynier osiągnąłby dużo więcej, gdyby nie choroba. Zapadł na cukrzycę, która wtedy była nieuleczalna. Zmarł 6 VII 1904 roku w Baku.

Po śmierci okazało się, że nie zapomniał o tym, że jest Polakiem. Po pierwsze, kazał sprowadzić swoje ciało do Polski i pochować w rodzinnych stronach, po drugie zaś w testamencie poczynił ogromny zapis dla Kasy im. Mianowskiego. Była to fundacja zajmująca się wspieraniem młodych, zdolnych polskich naukowców działająca na terenie zaboru rosyjskiego. W myśl ostatniej woli Zglenickiego miała ona stać się szafarzem nagród dla najgodniejszych polskich naukowców. Jak sam stwierdził, inspiracją dla niego stanowił znany zapis Alfreda Nobla, dzięki któremu stworzona została do dziś przyznawana sławna nagroda. Zglenicki wyraźnie zaznaczył, że działek nie wolno Kasie sprzedawać.

Dar Zglenickiego wydawał się skromny w porównaniu z darem Nobla, przez co zmarłego geologa posądzano o manię wielkości. We władzach Kasy im. Mianowskiego rozważano odrzucenie zapisu jako kłopotu. Ostatecznie jednak go przyjęto, podpisując umowę z koncernem naftowym słynnej rodziny Rotschildów. Fundacja miała otrzymywać procent z zysków – 1/5 wartości wydobywanej ropy i 1/6 wydobywanego gazu ziemnego.

Pod koniec 1908 roku do Kasy nadchodzi zawiadomienie o dochodzie w postaci 1462 rubli. W następnym roku (1909) przyszło już 5478 rubli, w 1910 – 5535, w 1911 – już 186.473, a w 1912 – 472.657!

Witold Zglenicki okazał się przewidującym człowiekiem i trafnie ocenił wartość posiadanych terenów. Mimo że Kasa otrzymywała niewielką część zysków, to i tak były to kwoty ogromne jak na taką instytucję. Dość powiedzieć, że w roku 1907 ogólna suma pieniędzy wydana na wszelkie zapomogi wynosiła tylko 31.644 ruble. Doszło do takiego paradoksu, że Kasa nie była w stanie wydać wszystkich pieniędzy! W roku 1912 wydała 84.548 rubli, w 1913 – 160.671, w 1914 – 177.939. Świat naukowy Kongresówki nie był dostatecznie silny, by móc przetworzyć na wiedzę tak duże sumy.

Jednakże taki stan rzeczy skończył się wraz z wybuchem I wojny światowej. Utrudniła ona pozyskiwanie pieniędzy z Azerbejdżanu. Potem reżim bolszewicki upaństwowił pola naftowe. Odrodzone państwo polskie podczas negocjacji przed zawarciem traktatu ryskiego upomniało się o dochody Kasy im. Mianowskiego, ale bolszewicy odmówili, uzasadniając to tworzeniem niebezpiecznego dla siebie precedensu, który mógłby zachęcić właścicieli innych zabranych obszarów i kopalni do upominania się.

Przez resztę okresu międzywojennego Kasa próbowała się jeszcze upominać wespół właśnie z byłymi właścicielami pól naftowych, ale było to bezskuteczne i zapis „polskiego Nobla” przeszedł do historii, a on sam popadł w zapomnienie.

Szczepan Korulczyk

Autor jest historykiem z wykształcenia, absolwentem UMCS w Lublinie.

Źródło: RadzynINFO.pl , 06/07/2019
Ilustracja tytułowa fot. Ullstein Bild / Getty Images; Wikipedia.org

Przeczytaj więcej o inż. Witoldzie Zglenickim:

Baku, Batumi, ropa, Stalin, strajki u Rotszyldów i inżynier Zglenicki – Pink Panther, 26/05/2017

Zapomniana historia polskiego Nobla Witolda Zglenickiego i jego testamentu, Forbers, 3/02/2017

*

2019.07.07.
Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci