Depopulacja ludności świata. Część V. Polityka ludobójstwa Polaków


Przeczytaj:  Część I.,   Część II.,   Część III., Część IV.

„Prawa terytorialne zwierząt” stosowane na ludziach

Od Karola Darwina (1809-1882) pochodzi teoria selekcji. W teorii tej można wyróżnić kilka zasadniczych myśli. Jedną z nich jest walka o byt, wywołana nadmiarem istot tego samego gatunku. Wynikiem tej walki jest naturalna selekcja, ponieważ tylko te osobniki, które wykażą najlepsze przystosowanie do warunków, wyjdą z niej zwycięsko. Jeszcze sto lat temu była to teoria, a dzisiaj jest to już stosowana praktyka wśród ludzi. Do tego jeszcze trzeba dodać teorie maltuzjańskie, które pochodzą od Thomasa Malthusa.

W latach 50. XX w. uczeni, zwolennicy maltuzjańskiej teorii, wymyślili że, „w życiu społecznym wielu gatunków zwierząt wyższych obowiązują pewnego rodzaju prawa terytorialne, które zabezpieczają cały gatunek przed groźbą sytuacji maltuzjańskiej. W tym przypadku ciężar nacisku maltuzjańskiego spada na mniejszość osobników wypieranych poza ten teren, gdzie są pozbawieni środków do życia, a populacja utrzymuje się znacznie poniżej maksymalnie możliwej gęstości. Łatwo można dowieść, że „prawa terytorialne” działają także wśród ludzi”.

Prawo „terytorialne” odkryto obserwując społeczne obyczaje ptaków i ssaków. Wpływ tych praw na populację sformułowano następująco: „Gdy populacja stale wzrasta, wtedy lokalna gęstość zaludnienia nie może wzrastać w nieskończoność. Terytorialne siły obronne wypierają więc osobników w położenie marginalne, i w ten sposób zasoby optymalnego miejsca zamieszkania nie ulegają wyczerpaniu. Większość osobników wypartych wymiera, niektóre jednak mogą znaleźć niewykorzystywane dotąd terytorium nadające się do zamieszkania i w ten sposób rozszerzają zasięg gatunku. W rezultacie populacja utrzymuje się przy gęstości optymalnej albo poniżej optymalnej w miejscu najlepszym, a osobniki zbędne są wypierane na terytorium graniczne, gdzie muszą się przystosować do nowych warunków lub wyginąć” (G. A. Barthollmew i J. B. Birdseli. Cytat za: Carlo M. Cipollo, „Historia gospodarcza świata”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965).

Tak to sobie wymyślili maltuzjanie, a Klub Rzymski wdraża prawo „terytorialne” w życie. Według tego prawa stosowanego wśród ludzi, nieludzki system ekonomiczny świata każdego roku wyrzuca na margines życia miliony ludzi. Według neomaltuzjan, tylko jednostki silne przetrwają, słabe muszą zginąć.

Komunizm to „świat ludzi doskonałych
pod względem fizycznym i umysłowym…”

Adam Schaff (1913-2006) był polskim filozofem pochodzenia żydowskiego, który był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu. Był rewizjonistą. Jego książka to program młodego Marksa, czyli komunizm to humanizm w praktyce. Program ten jest realizowany od 1989 r.

Adam Schaff, filozof. Od 1931 do 1989 roku członek najpierw Komunistycznej Partii Polski, później PZPR, w latach 1955-1968 członek Komitetu Centralnego. Fot. marxismocritico.com

W książce „Marksizm a jednostka ludzka” Adam Schaff do zespołu postulatów marksowskich dodaje jeszcze szereg innych, zwłaszcza z dziedziny zdrowia i eugeniki. Eugenika była stosowana przez nazistów i wiązała się z eutanazją. W latach 30. i 40. XX w. reżim nazistowski w przymusowych programach eutanazji zabijał dziesiątki tysięcy osób uznanych instytucjonalnie za upośledzonych i przeprowadzał sterylizację setek tysięcy umysłowo upośledzonych ludzi. W Chinach w latach 40. i 50. XX w. komuniści wprowadzili ustawę o kontroli urodzeń, a więc aborcję, antykoncepcję ale również sterylizację mężczyzn i kobiet. Chińska rodzina może mieć tylko jedno dziecko, więc rodzina przede wszystkim stara się o syna, który w przyszłości utrzyma rodziców. O ile urodzi się córka, to rodzice się jej brutalnie pozbywają. W Polsce w kwietniu 1956 r. komuniści wprowadzili ustawę o dopuszczalności przerywania ciąży, która obowiązywała do 1993 r. Wprowadzona w 1993 r. ustawa antyaborcyjna dopuszcza jednak aborcję pod trzema warunkami.

Adam Schaff nie omawia postulatu z dziedziny zdrowia, ale można przypuszczać, że był wrogiem powszechnej dostępności do lecznictwa. Jego komunizm to „świat ludzi zdolnych do zaspokojenia wszystkich swoich potrzeb materialnych, ludzi doskonałych pod względem fizycznym i umysłowym…”. W tym nowym wspaniałym świecie nie będzie ludzi chorych, ułomnych fizyczne i umysłowo, inwalidów, gdyż człowiek będzie doskonały pod „względem fizycznym i umysłowym”.

W dziedzinie eugeniki i redukcji przyrostu naturalnego ludności, poglądy Adama Schaffa były zgodne z poglądami głoszonymi przez neomaltuzjan, którzy postulują w państwach ograniczanie przyrostu naturalnego. Według neomaltuzjan, aby ograniczyć przyrost naturalny ludności należy wprowadzić aborcję, występki przeciw naturze, prostytucję, należy promować wstrzemięźliwość płciową, antykoncepcję, ostrożność w zwieraniu małżeństw, późne małżeństwa; odwetowo natomiast działają, zmniejszając już istniejącą liczbę ludności: emigracja, wojny, nędza, choroby, dzieciobójstwa. Szczególnie zwiększa się śmiertelność dzieci u ludzi biednych wskutek braków w odżywianiu i niedostatecznej opieki zdrowotnej.

Earth

W 1986 r. ludność Polski liczyła 37 milionów 571 tys. Według GUS, na koniec 2010 roku, liczba ludności naszego kraju wynosiła 38 milionów 200 tysięcy. Upłynęły 24 lata i przyrost wyniósł zaledwie 629 tys. osób. Od dłuższego czasu jest ujemny przyrost demograficzny.

Biuro demograficzne ONZ opublikowało prognozy dla wszystkich krajów świata do roku 2050. Dane oparte są o statystyki z roku 2008 (opublikowane w 2009 r.) Oto dane o ludności wybranych krajów, w milionach ludzi, za okres od 1950 do dzisiaj i prognoza do 2050 r. Liczba mieszkańców Polski w 2050 r. będzie wynosić 32 mln.

Co to jest komunizm?

Wielu Polaków nie rozumie, co to jest komunizm, i łączy komunizm z PRL. Komunizm to jest to całkowite zniesienie rynku, własności prywatnej, pieniądza, państwa, Kościoła, religii, wartości i moralności chrześcijańskiej, rodziny, to socjalizacja dzieci przez wychowanie seksualne w szkołach (demoralizacja), gender, aborcja, eugenika i eutanazja, to rewolucja seksualna lub kulturalna, depopulacja i homoseksualizm, oraz wymieszanie narodów głównie islamem. To chaos i dżungla. To cofnięcie w rozwoju społeczeństw do epoki wspólnoty pierwotnej.

Według Adam Schaffa, komunizm to humanizm w praktyce: „Jeśli komunizm jako cel społeczny jest pomyślany jako humanizm w praktyce, to cel ten wiąże się organicznie z charakterem rewolucji, która do tego celu prowadzi – rewolucji społecznej. Komunizm, jako skończony naturalizm = humanizmowi, jako skończony humanizm = naturalizmowi; stanowi on prawdziwe rozwiązanie konfliktu między człowiekiem a przyrodą oraz między człowiekiem a człowiekiem…” (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”). Humanizm  marksowski nie ma nic wspólnego z humanizmem chrześcijańskim, jest jego przeciwieństwem.

W filozofii kultury naturalizm to egzystencja, w której podstawowe wartości to przyjemność zmysłowa, życie w zdrowiu i dobrobycie. Stanowią one przeciwieństwo przykrości, choroby i śmierci. Najgorszą sytuacją jest jednak nie śmierć, lecz życie w ciężkiej chorobie i nędzy, będąc zdanym na opiekę innych. Taka hierarchia wartości powoduje, że w naturalizmie zezwala się na eutanazję (śmierć jest lepsza od cierpienia) oraz aborcję, a także wszelkie inne działania poprawiające jakość życia (np. eksperymenty na embrionach). Naturalizm w etyce przejawia się w liberalizmie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalizm_%28filozofia%29 ).

PiS przeciwko niepełnosprawnym

W dniach od 18 kwietnia do 27 maja 2018 r. zdesperowani rodzice dorosłych niepełnosprawnych protestowali w Sejmie i domagali się podwyższenia świadczeń dla swoich dzieci. Rząd PiS nie chce spełnić żądań niepełnosprawnych!

Protestujący wydali oświadczenie, w którym napisali:

„Po 40 dniach walki o godne życie naszych niepełnosprawnych dzieci, po 40 dniach ciągłych upokorzeń i pogardy ze strony obecnego rządu zawieszamy protest. Obecny rząd nie jest gotowy do dialogu z nami – jedynie do monologu. Nigdy nie zrozumiemy tego, że w naszym kraju skazuje się osoby niepełnosprawne na życie w biedzie i ubóstwie. Państwo nakazuje im żyć za niecałe 900 zł. Nie udało się skłonić rządu do realizacji pierwszego postulatu. Nigdy nie zrozumiemy tego, że obecna władza nie chciała pomóc najsłabszej grupie społecznej skromnym dodatkiem na życie w kwocie 500 zł” – napisali protestujący w oświadczeniu (http://wyborcza.pl/7,75398,23458841,iwona-hartwich-w-rmf-fm-protest-moze-zostac-zawieszony.html).

Klub Rzymski

Club of Rome Logo.svg

W kwietniu 1968 r. z inicjatywy włoskiego przemysłowca dr Aurello Peccei odbyło się w Accademia dei Lincei w Rzymie sympozjum na temat rozwoju cywilizacji przemysłowej współczesnego świata przy udziale 30 zaproszonych uczonych z Europy, USA i Japonii. Postanowili oni utworzyć stałą grupę pod nazwą KLUB RZYMSKI, z zastrzeżeniem, że liczba jego członków nie może przekroczyć stu. Klub określa się jako międzynarodowa organizacja ds. badań rozwoju ekonomiczno-społecznego ludności świata. KLUB RZYMSKI jest komisją KOMITET 300, rządu światowego, i jego główną rolą jest prowadzenie badań demograficznych i propagowanie w państwach ograniczanie przyrostu naturalnego ludności.

W 1972 r. ukazał się raport „Granice wzrostu” dotyczący komputerowej symulacji wykładniczego wzrostu gospodarczego i demograficznego z ograniczoną podażą zasobów, zlecony przez Klub Rzymski i finansowany przez Fundację Volkswagena. Wyniki badań zostały po raz pierwszy zaprezentowane na międzynarodowych spotkaniach w Moskwie i Rio de Janeiro latem 1971 roku. Autorami raportu są Donella H. Meadows, wspomniany wyżej Dennis L. Meadows, Jørgen Randers i William W. Behrens III, reprezentujący zespół 17 naukowców.

Raport został skrytykowany przez naukowców, ekonomistów i biznesmenów. Krytycy twierdzili, że historia udowodniła, że prognozy są nieprawidłowe, co było oparte na popularnym przekonaniu, że „Limity wzrostu” przewidują wyczerpanie zasobów i związane z tym załamanie gospodarcze do końca XX w. Raport „Granice wzrostu” stał się przedmiotem kpiny już w latach siedemdziesiątych. Zaatakowano metodykę, komputer, wnioski, retorykę i osoby stojące za projektem.

Alexander King, następca Aurello Pecceiego, sam przyznał, że celem Klubu było wdrażanie polityki ludobójstwa dla państw III świata. Był on stworzony po to, aby się upewnić, że nigdy nie nastąpi rozwój państw III świata i że czarni i brązowi ludzie tego świata nie staną się zbyt liczni. Klub Rzymski zapoczątkował ludobójczą mentalność, w której Holdren, Cass Sunstein i inni z administracji prezydenta Obamy byli obecni.

W książce „Nudge: Improving Decisions about Health, Wealth and Happiness” Cass Sunstein proponuje, by zaprzestać rządowego uznawania małżeństwa. „Zgodnie z naszą propozycją słowo „ małżeństwo ”nie pojawiłoby się już w żadnym prawie, a licencje małżeńskie nie byłyby już oferowane ani uznawane przez żaden szczebel władzy” – przekonuje Sunstein. Kontynuuje: „jedynymi stanami prawnymi, które nadawałyby się parom, byłby związek cywilny, który byłby krajową umową o partnerstwie między dowolnymi dwoma osobami” .O Holdrenie i jego programie depopulacji ludności świata pisałem w części I.

Adam Schaff od 1969 r. był członkiem powstałego w 1968 r. Klubu Rzymskiego, a 1987 r. pierwszym prezesem Polskiego Towarzystwa Współpracy z Klubem Rzymskim. Klub Rzymski jest komisją Klubu 300 (rząd światowy) i jego główną rolą jest prowadzenie badań demograficznych i propagowanie w państwach ograniczanie przyrostu naturalnego ludności. Według jednego z członków tego klubu prof. Meadowsa, Polska ma liczyć 15 mln mieszkańców.

Prof. Dennis L. Meadows w 1974 r., współautor raportu „Granice wzrostu”, po kongresie demograficznym, który odbył się w Bukareszcie, udał się w objazd stolic ówczesnych krajów socjalistycznych, między innymi do Warszawy. Z tej okazji ukazujący się w PRL tygodnik „Kultura” (nr 2/604 z 12 stycznia 1975 roku) przeprowadził wywiad z prof. Meadowsem zatytułowany „Granice prognozy”, w którym ten pseudouczony stwierdził, że około 15 milionów ludności dla Polski „gwarantowałoby równowagę”, (Wywiad z profesorem Dennisem na stronie: https://f6862.wordpress.com/2016/06/23/granice-wzrostu-wywiad-z-profesorem-dennisem-l-meadows/ ).

Swej nienawiści do Polaków nie ukrywa Żyd Hartman, który 26 lutego 2015 r., po stracie psa, na swoim blogu napisał:

Ty chamie, polski chamie! Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego. Brzydzących się okrucieństwem i przemocą. I ja o taką Polskę będę walczył, jak potrafię” (http://hartman.blog.polityka.pl/2015/02/26/ty-chamie-polski-chamie/).

Wypowiedź Hartmana nie spotkała się z żadną reakcją ze ani strony władz III RP, ani ze strony wymiaru sprawiedliwości. On nie wypowiada się w liczbie pojedynczej, lecz w mnogiej. Mówi: „I co my mamy z wami zrobić?” lub „Weźmiemy szturmem wasze szkoły” itd. Z tego wynika, że nie jest sam. Jan Hartman jest wiceprzewodniczącym Żydowskiego Stowarzyszenia B’nai B’rith (Loża Polin) działającego na terenie Polski.

Niemieckie eksperymenty w czasie II wojny światowej
stały się praktyką w XXI w.

Kurt Blume (1894-1969), jako Pełnomocnik ds. Badań nad Rakiem w Trzeciej Rzeszy, od dawna interesował się „wojskowym użyciem substancji rakotwórczych” i wirusami powodującymi raka. Według książki Ute Deichmanna „Biologists under Hitler”, w 1942 roku został dyrektorem jednostki stowarzyszonej z Central Cancer Institute na Uniwersytecie w Posen (Poznań w Polsce, anektowany przez Niemcy w 1939 roku). Twierdził, że praca w tym instytucie wiązała się wyłącznie z działaniami „obronnymi” przeciwko broni biologicznej. Heinrich Himmler, Hermann Goering i Erich Schumann, szef sekcji naukowej Wehrmachtu, zdecydowanie popierali ofensywne użycie broni chemicznej i biologicznej przeciwko Wielkiej Brytanii, Związkowi Radzieckiemu i USA. W 1943 roku Schumann napisał do dr Heinricha Kliewe, jednego z ekspertów w dziedzinie wojny biologicznej Wehrmachtu, że „w szczególności Ameryka musi być atakowana jednocześnie z różnymi ludzkimi i zwierzęcymi patogenami epidemicznymi, jak również szkodnikami roślin”. Według Kliewe, plaga, tyfus, cholera i wąglik były opracowywane jako broń, a także nowy „syntetyczny środek do rozprzestrzeniania tych bakterii”, który pozwoliłby im pozostać wirulentny przez osiem do dwunastu tygodni.

W osadzie Pokrzywno (dzisiaj jest to osiedle na poznańskim Nowym Mieście), które Niemcy nazwali Nesselstedt, w południowo-wschodniej części Poznania, znajduje się Klasztor Urszulanek. W otaczającym go murze, w narożu ulic: Pokrzywno i Urszulanek tkwi schron z czasów II wojny światowej. Siostrzyczki zadbały o jego wygląd; obiekt, w którym czernieją dwa poziomy strzelnic, otynkowano. W górnej części umieszczono napis „Króluj nam, o najsłodsze Serce Jezusa”, a na jego szczycie ustawiono pokaźnych rozmiarów figurę Zbawiciela!

Urszulanki objęły to miejsce w posiadanie w okresie międzywojennym. Po 1939 r. Niemcy usunęli stąd zakonnice. W 1943 r. wznieśli na terenie klasztoru cztery pawilony z rozbudowanymi podziemiami. Całość ogrodzili, solidny mur uzupełniając kilkoma schronami. Na podstawie relacji nielicznych świadków przypuszcza się, że powstał tu tajny ośrodek badań, w którym pracowano nad kolejną niemiecką wunderwaffe – bronią biologiczną. W laboratoriach miano prowadzić doświadczenia z zarazkami groźnych chorób. Zimą 1944 obiekty wizytował Heinrich Himmler. W styczniu 1945 klasztor zajęły wojska radzieckie.

Schron w narożniku muru pełnił rolę strażnicy (wartowni?). Załoga SS strzegła miejsca, które dla kamuflażu nazwano Zentralinstitut für Krebsforschung, czyli Centralny Instytut Badań nad Rakiem, niemiecka placówka badawczo-doświadczalna podległa Reichsuniversität Posen istniejąca w latach 1942-1945. (https://www.wikiwand.com/en/Kurt_Blome).

Kurt Blome [fot. wikiwand.com]

W 1943 r. Blome pracował nad bronią bakteriologiczną, chociaż oficjalnie był zaangażowany w badania nad rakiem, co było jednak tylko kamuflażem. Blome dodatkowo pełnił funkcję zastępcy ministra zdrowia Rzeszy. Uważa się, że amerykańska interwencja uratowała Blome od szubienicy w zamian za informacje obroni biologicznej, gazie nerwowym i doradztwo w sprawie amerykańskich programów broni chemicznej i biologicznej. W listopadzie 1947 r., dwa miesiące po uniewinnieniu w Norymberdze, Blome był przez wywiad przeprowadzony przez czterech przedstawicieli Camp Detrick, Maryland, w tym dr. HW Batchelor, w którym „zidentyfikował ekspertów od broni biologicznej i ich lokalizację oraz opisał różne metody prowadzenia wojny biologicznej”.

W 1951 roku został zatrudniony przez amerykański korpus chemiczny w ramach „Projektu 63”, jednego z następców operacji Paperclip, do pracy nad wojną chemiczną. W jego aktach nie wspomniano o Norymberdze. Odmówił wizy konsulowi USA we Frankfurcie, był zatrudniony w Europejskim Centrum Wywiadu Dowodzenia w Oberursel, Niemcy Zachodnie. Pracował tam nad nigdy nie odtajnionym tajnym projektem oznaczonym w aktach sprawy zagranicznego naukowca Blome jako „Army, 1952, Project 1975” (Podrozdział ten pochodzi z mojego cyklu „Szlakiem śmierci. Koniec tajemnicy Riese”, część XIV).

Rakotwórcze leki

Praktycznie od lata 2018 r. z miesiąca na miesiąc pojawia się coraz więcej ostrzeżeń o toksycznych lekach na nadciśnienie i serce. Głośno było o całej sytuacji, kiedy Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków wycofywała kolejne z nich po tym, jak odkryto, że zawierają śladowe ilości potencjalnie rakotwórczego składnika, stosowanego w wielu lekach przeznaczonych do leczenia nadciśnienia. Chodziło o wyroby zawierające produkowany w Chinach walsartan.

Jedna z europejskich firm farmaceutycznych przypadkowo wpadła na obecność szkodliwej N-nitrozodimetyloaminy (NDMA) w chińskim walsartanie.

Substancja ta jest uznawana za „prawdopodobny czynnik rakotwórczy dla ludzi”. Śledztwo ujawniło, że problem z zanieczyszczeniem występował już od 2012 roku

Główny Inspektor Farmaceutyczny (GIF) po raz kolejny na wieść o zagrożeniu, zareagował błyskawicznie i wycofał z polskiego obrotu wszystkie serie leków zawierających w swoim składzie walsartan wyprodukowany przez Zhejiang Huahai Pharmaceutical Co. Ltd. Lista wycofywanych leków na nadciśnienie jednak się wydłuża.

Głównie chodzi o wykryte w nich zanieczyszczenia, które zawierają substancje prawdopodobnie rakotwórcze dla ludzi m.in. N-nitrozodimetyloaminę (NDMA), N-nitrozodietyloaminę (NDEA) oraz kwas N-nitrozo-N-metyloamino masłowy (NMBA).

Kilkaset tysięcy Polaków brało zanieczyszczone medykamenty. System kontroli w EU, który wydawał się sprawny, wychwycił problem dopiero po pewnym czasie i zaalarmował polską inspekcję (https://www.politykazdrowotna.com/34003,leki-kardiologiczne-11-producentow-z-rakotworcza-substancja-aktualna-lista).

Choroby układu krążenia i nowotwory

Według Głównego Urzędu Statystycznego, głównymi przyczynami śmierci Polaków są choroby układu krążenia. Odpowiadają za ponad 70 proc. wszystkich zgonów. Na choroby układu krążenia rocznie umiera 177 tys. osób. Na choroby nowotworowe umiera blisko 110 tysięcy osób.

W Polsce leczy się raka znacznie mniej skutecznie niż w innych krajach UE. A już za siedem lat, jak wynika z raportu NIK, to nowotwory będą główną przyczyną zgonów w naszym kraju.

Najwyższa Izba Kontroli przygotowała raport dotyczący walki z nowotworami. Z dokumentu wynika, że choć liczba zachorowań na nowotwory złośliwe jest w Polsce niższa niż w Europie, to umieralność – dużo wyższa.

– Placówki zajmujące się leczeniem raka są rozproszone, a ośrodków specjalizujących się w leczeniu określonych typów nowotworów jest zbyt mało. Niewystarczające są też zasoby kadrowe lekarzy i sprzętu do radioterapii, który w dodatku coraz bardziej się starzeje – mówi prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Z raportu wynika, że w naszym kraju na 100 tys. mieszkańców przypada 2,3 lekarzy onkologów i zaledwie „pół” onkologa dziecięcego.

Z raportu wynika też, że Polak chorujący na raka mają ograniczony dostęp do nowoczesnych technologii oraz terapii. – Eksperci zwracają uwagę, że ponad połowa nowoczesnych leków onkologicznych zarejestrowanych w Europie, nie jest w ogóle refundowana w Polsce – podkreślił prezes NIK.

W Polsce najniebezpieczniejszy jest rak płuc i jelita grubego. Wśród kobiet najwięcej zgonów wywołuje nowotwór piersi i szyjki macicy, a wśród mężczyzn: rak płuc i prostaty.

A już za siedem lat takich zgonów będzie o 25 proc. więcej (http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,22972835,to-nie-jest-kraj-dla-chorych-na-raka-co-roku-polska-traci.html).

W Polsce rak zabija blisko 110 tysięcy osób, z czego około 100 tysięcy umiera w wyniku nowotworów złośliwych.

Wynika z nich, że w 2016 r. liczba chorych zwiększyła się do 180,3 tys. i nadal będzie rosnąć. W 2014 r. na nowotwory zachorowało w Polsce 159,2 tys. osób. Główny autor raportu Tomasz Kiełczewski podkreśla, że zwiększa się również liczba zgonów z powodu chorób nowotworowych. W 2005 r. przekroczyła ona 90 tys., a w 2014 r. zwiększyła się do 95,6 tys.

W latach 1999-2014 łącznie na nowotwory zmarło w naszym kraju prawie 1,5 mln osób.

W PRL w 1970 r. na nowotwory złośliwe chorowało 56 090 osób, w 1984 r. na nowotwory złośliwe chorowało 72 729 osób. Trzeba tutaj przypomnieć, że w dziejach Polski, lata PRL były okresem największego uprzemysłowienia, a w związku z tym występowało duże zanieczyszczenie powietrza, skażenie wód; w 1985 r., rok po Czarnobylu, chorowało 76 761; w 1990 chorowało 83 377; w 2013 r. chorowało już 156 487 osób, a nie było już narodowego przemysłu. Jeżeli przy dużym uprzemysłowieniu Polski, zachorowalność na raka była średnia, to skąd tak wielka zachorowalność przy braku narodowego przemysłu? Jeszcze trzeba dodać, ilość pieców węglowych była o wiele większa w PRL niż obecnie, to jednak twierdzi się, że to piece węglowe są główna przyczyną zanieczyszczeń powietrza. Bzdura!

W 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport dotyczący walki z nowotworami. Z dokumentu wynika, że choć liczba zachorowań na nowotwory złośliwe jest w Polsce niższa niż w Europie, to umieralność – dużo wyższa.

Z raportu wynika też, że Polacy chorujący na raka mają ograniczony dostęp do nowoczesnych technologii oraz terapii. – Eksperci zwracają uwagę, że ponad połowa nowoczesnych leków onkologicznych zarejestrowanych w Europie, nie jest w ogóle refundowana w Polsce – podkreślił prezes NIK (http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,22972835,to-nie-jest-kraj-dla-chorych-na-raka-co-roku-polska-traci.html).

Brak leków

10 lipca br. gazety alarmowały: Farmaceuci, lekarze i przede wszystkim pacjenci alarmują, że na rynku brakuje coraz więcej leków powszechnie stosowanych przez chorych np. na cukrzycę. Nie ma ich dla milionów chorych! Kryzys lekowy w Polsce jest coraz większy. W sumie brakuje około 500 leków.

Takiego kryzysu lekowego jeszcze nie było, a może być tylko gorzej i drożej. Już teraz na rynku aptecznym brakuje pół tysiąca leków. Niepokojące sygnały słychać było od kilku miesięcy, ale ministerstwo zdrowia nie wprowadziło żadnego programu ratunkowego i dziś od okienka w aptekach coraz więcej pacjent ów zaczyna odchodzić z pustymi rękami (https://dziennikzachodni.pl/kryzys-lekowy-w-polsce-brakuje-ok-500-lekow-nie-ma-ich-w-aptekach-i-hurtowniach-pacjencii-nie-wiedza-co-robic/ar/c14-14262351). Rząd zwala winę na mafie.

Już 4 marca 2019 r. portal medonet.pl alarmował – „Ponad 60 pacjentów z Lublina chorujących na raka płuc nie otrzymuje niezbędnych leków. Odpowiednie leczenie jest decydujące dla ich przeżycia. Jednak NFZ nie ma pieniędzy na sfinansowanie” (http://www.medonet.pl/zdrowie,chorzy-bez-niezbednych-lekow–nfz-nie-ma-pieniedzy-na-refundacje,artykul,1730825.htm).

Okradanie chorych w szpitalach

W 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli  przeprowadziła kontrole w szpitalach. W raporcie napisano, że jedzenie serwowane pacjentom w kontrolowanych szpitalach często było nieadekwatne do ich zdrowia. Choć NIK podaje, że na dzienne żywienie pacjenta polskie ośrodki przeznaczają od 9,55 zł do 17,99 zł., to w rzeczywistości dzienna stawka wynosi 5 zł. I tak na przykład, zamiast masła chorym podawano tłuszcz mleczny do smarowania, zamiast sera – suszony hydrolizat białkowy o smaku sera i aromacie sera, wędliny najgorszej jakości. NIK w raporcie podkreśla, że o poprawie zdrowia pacjenta oprócz takich czynników jak wykwalifikowana opieka lekarska, odpowiednie badania, rehabilitacja czy leki decyduje również bogata w witaminy i minerały dieta. To podstawy rekonwalescencji każdego chorego. To jest tylko zapis na papierze, a w rzeczywistości jest tragicznie. Pacjenci są po prostu okradani. Więźniowie mają lepsze jedzenie, niż pacjenci w szpitalach. Szpitale korzystają z usług firm kateringowych, które nie podają danych o kosztach „wsadu do kotła”.

W szpitalach brak lekarzy

Po 1989 r. utrudniono Polakom dostęp do lecznictwa specjalistycznego (depopulacja). W przychodniach tworzą się długie kolejki oczekujących na świadczenie, a czas oczekiwania do specjalisty sięga nawet kilku lat, gdyż nie ma lekarzy specjalistów. Niezadowalająca jest również jakość udzielnych świadczeń. Do tego dochodzi potężne zadłużenie szpitali i ośrodków zdrowia, ciągły wzrost cen leków, co w procesie leczenia ma olbrzymie znaczenie, ponieważ wielu pacjentów po wizycie u lekarza, z braku pieniędzy rezygnuje z zakupu przepisanych leków. Wszystko to sprawia, że umiera coraz więcej Polaków w wieku średnim, nie mówiąc już o osobach starszych.

Z Polski wyjechało już ponad 30 tys. lekarzy, w większości specjalistów, i tysiące pielęgniarek. Taką politykę przyjęto po 1989 r. Kolejno zmieniające się rządy ją kontynuują. Humanizm marksowski A. Schaffa jest wprowadzany od 1989 r.

Już niebawem zapewne dojdzie do sytuacji, że w Polsce będą szpitale, ale ludzie będą umierać na ulicach, bo w szpitalach nie będzie już lekarzy. Jest jeszcze jedna możliwość: ze szpitali zrobią Zakłady Opiekuńczo – Lecznicze, Paliatywki, w których się nie leczy, a funkcje życiowe są podtrzymywane środkami farmakologicznymi.

Fot. Dariusz Goździewski / za: oko.press

Rząd chce likwidacji 150 szpitali powiatowych, ale nie ma odwagi powiedzieć tego wprost. Wprowadzona 1 października 2017 r. sieć szpitali miała m.in. ułatwić działanie mniejszych placówek powiatowych i zwiększyć dostępność do usług dla pacjentów. Ostatecznie w sieci znalazły się 594 szpitale na 957 istniejących w kraju, w tym wszystkie powiatowe. Dziś efekt jest taki, że szpitale powiatowe ledwo dyszą, część być może upadnie, rządzący jednak nie poczuwają się do winy. Zadłużenie szpitali w skali całego kraju sięgnęło 11 mld zł. „Dogorywamy powoli” – mówi OKO.press dyrektor szpitala w Nowym Mieście Lubawskim (https://oko.press/eutanazja-szpitali-powiatowych-rzad-chce-likwidacji-150-z-nich-ale-nie-ma-odwagi-powiedziec-tego-wprost/).

Z raportu, który Fundacja Watch Health Care opublikowała pod koniec czerwca tego roku, wynika, że aby dostać się do specjalisty Polacy muszą poczekać w kolejce średnio ok. 3,4 miesiąca, a na pojedyncze świadczenie gwarantowane 3,7 miesiąca. To 2 tygodnie dłużej niż w ubiegłym roku! Najgorzej wygląda sytuacja w dostępie do endokrynologa, gdzie czas oczekiwania wynosi nawet 23 miesiące. Na wizytę u ortodonty poczekamy 11 miesięcy, a do immunologa – 9 miesięcy. Najkrócej, bo „tylko” dwa tygodnie trzeba czekać na wizytę u pediatry, ginekologa, otolaryngologa, onkologa, dermatologa i chirurga. „W Polsce próżno szukać choć jednej dziedziny medycyny, w której pacjenci nie natrafialiby na kolejki”, czytamy w raporcie (https://www.newsweek.pl/polska/rekordowe-kolejki-do-lekarzy-a-beda-jeszcze-dluzsze/wvskr4n}. Tyle raport, ale w praktyce jest jeszcze gorzej.

500+to poprawianie statystyki
ONZ-towskiego programu rozwoju UNDP,
i innych ośrodków badań.

Program 500+ nie działa. Jak podał GUS, w końcu 2018 roku liczba ludności Polski wyniosła 38 411 tys. – o ok. 22 tys. mniej niż w końcu 2017 r. W raporcie urząd napisał: „Przebieg zjawisk demograficznych w 2018 roku nie uległ zmianie w stosunku do obserwowanego przez minione 7 lat. Liczba ludności zmniejsza się począwszy od 2012 r. (z wyjątkiem nieznacznego wzrostu – o niespełna 1 tys. – w 2017 r.). Na zmiany w liczbie ludności w ostatnich latach wpływ ma przede wszystkim przyrost naturalny, który pozostaje ujemny począwszy od 2013 r.”.

W 2018 r. zarejestrowano 388 tys. urodzeń żywych. To oznacza, że po dwóch latach wzrostu liczba urodzeń spadła o prawie 14 tys. W ubiegłym roku zmarło ponad 414 tys. osób.

W latach 90. XX wieku Polska zanotowała największy wzrost ubóstwa spośród wszystkich 175 państw sklasyfikowanych przez ONZ-towski program rozwoju UNDP. Kojarzyła się z biednymi krajami Afryki. W 2007 r. Komisja Europejska opublikowała raport, w którym wykazano, że wśród wszystkich krajów UE w Polsce najwięcej dzieci żyje w biedzie, bo aż 29 proc. Wzywała ona Polskę do bardziej konkretnych działań na rzecz integracji społecznej i wzrostu zatrudnienia.

W połowie października 2011 r. podano komunikat w „Wiadomościach” TVP1, że w 2011 r. w skrajnym ubóstwie w Polsce żyje 2,1 mln osób, w tym 600 tys. dzieci. To, że w Polsce w skrajnym ubóstwie żyje 2,1 mln osób nie oznacza wcale że reszta społeczeństwa żyje zasobnie. Na skraju ubóstwa żyją miliony Polaków, a reszta żyje na kartach kredytowych. Według ostatniego raportu InfoDług za listopada 2011 r. długi, którymi może zająć się komornik i firmy windykacyjne ma 2,080 mln. Polaków.

3 lutego 2014 r. „Newsweek” alarmował: „Ponad 500 tys. dzieci w Polsce nie dojada, blisko 450 tys. nie ma wszystkich podręczników, a blisko 600 tys. nie chodzi do dentysty z powodu biedy – wynika z raportu GUS. Najmłodsi są w naszym kraju najbardziej narażeni na ubóstwo. Takie dane przynosi publikacja GUS „Warunki życia rodzin w Polce”, na którą powołuje się  „Rzeczpospolita”. Zdaniem gazety na 8,9 mln dzieci w wieku 0–24 lata „na utrzymaniu” w niedostatku lub biedzie żyje 1,4 mln” (http://polska.newsweek.pl/dzieci-w-polsce-bieda-ubostwo-newsweek-pl,artykuly,280072,1.html).

W Polsce zagrożonych biedą i wykluczeniem społecznym jest 10 mln Polaków. Zgodnie z danymi Eurostatu w 2008 roku takie osoby stanowiły 30,5 proc. populacji, w 2010 – 27,8 proc., a w 2011 r. – 27,2 proc.

Program 500+ nie działa, bo nie miał na celu zwiększenie urodzeń dzieci, lecz poprawienie statystyki. Efektownym wyjściem byłoby przywrócenie podatku VAT w wysokości 8 proc. lub niżej, na ubrania i obuwie dla dzieci.

1 stycznia 2012 roku w wyniku nowelizacji ustawy o VAT stawka tego podatku na ubrania i obuwie dziecięce została podniesiona przez rząd PO-PSL z 8 do 23 proc.

Depopulacja homoseksualizmem

Thomas Robert Malthus (1766-1834) fot. WikiComm

Thomas Robert Malthus (1766–1834), angielski ekonomista, profesor w college w Haileybury. W 1798 wydał on anonimowo dzieło „Principles of Poulation”, w którym przedstawił teorię ludnościową, nazwaną od niego maltuzjańską. Według Malthusa zwiększenie liczby ludności uzależnione jest ściśle od ilości środków utrzymania, gdyż nieograniczony przyrost mieszkańców w danym państwie musi doprowadzić do zwichnięcia równowagi między liczbą mieszkańców a ilością środków utrzymania.

Malthus zwalcza politykę państw, które sprzyjają wzrostowi ludności. Uznaje ją jako szkodliwą i niepotrzebną i proponuje ograniczanie przyrostu naturalnego ludności. Wyznawał teorię tzw. związku przyczynowo-skutkowego, którego konsekwencją będzie prawo odwetu. Postuluje, by państwa przeciwdziałały naturalnemu przyrostowi ludności przez popieranie prostytucji, występków przeciw naturze, spędzanie płodu itp. Zdawał sobie sprawę, że w ten sposób sprowokuje sprawiedliwość Bożą, gdyż zakładał, że za popełnione grzechy musi spaść na ludzi kara Boża, która zmniejszy już istniejącą liczbę ludności, bo sprowadzi nędzę, wojny, choroby, jako karę za dzieciobójstwo. Zwolennicy teorii Malthusa, neomaltuzjanie, zawiązali Ligę, która ma swoich przedstawicieli w każdym niemal państwie. Proponują oni ograniczanie płodności małżeńskiej przez stosowanie środków antykoncepcyjnych, głównie feministki. Jednocześnie walczą oni o poprawę rasy, eugenika i głoszą hasło „quality not quality”. Dlatego w ramach depopulacji ludności świata, państwa popierają homoseksualizm.

7 czerwca 2016 r. rząd PiS podpisał wraz ze wszystkimi państwami Unii Europejskiej umowę, którą Kampania Przeciw Homofobii okrzyknęła wydarzeniem historycznym: „To historyczny moment! Nigdy wcześniej kraje UE nie wypowiedziały się jednym głosem w kwestii równouprawnienia osób LGBT”.

Warszawa. Prezydent Trzaskowski i vice-prezydent Rabiej. Fot. Inter.

W rzeczywistości umowa nie dotyczy wyłącznie osób homoseksualnych, ale wszelkich tożsamości płciowych LGBTI została zawarta w ramach konsensusu w sprawie praw kobiet, równości płci i ochrony dla osób LGBTQ podczas posiedzenia Rady Unii Europejskiej i wzywa poszczególne rządy w UE, aby „rozważyć współpracę z Komisją Europejską w odniesieniu do opublikowanej pod koniec 2015 roku listy działań (Lista działań Komisji na rzecz przyśpieszenia równości LGBTI List of actions by the Commission to advance LGBTI equality), aby doprowadzić do równości LGBTI” i „do podjęcia działań w celu zwalczania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową”.

Pełnomocnik do Spraw Równego Traktowania Wojciech Kaczmarczyk, wypełniając instrukcje polskiego rządu, zgodził się na realizację wytycznych zawartych w dokumencie „Lista działań na rzecz osób LGBTI”.

Polska na forum ONZ wspiera LGBT

21 listopada 2016 r. w Trzecim Komitecie Zgromadzenia Ogólnego ONZ (ZO) odbyło się głosowanie nad rezolucją Grupy Afrykańskiej w sprawie przyjęcia corocznego raportu Rady Praw Człowieka (RPCz). Instytut Ordo Iuris informował już, że w związku z ogromnymi kontrowersjami wokół ustanowienia mandatu „Niezależnego Eksperta” odpowiedzialnego za ochronę przed przemocą i dyskryminacją ze względu na tzw. „orientację seksualną” i tzw. „tożsamość genderową” (SOGI), w głosowanym dokumencie proponowano odroczenie w czasie wejście w życie rezolucji SOGI. Propozycja ta miała na celu pogłębioną dyskusję celem osiągnięcia porozumienia w sprawie podstaw prawnych dla ustanowienia mechanizmu promującego perspektywę subkultur LGBT. Obecnie brak bowiem wystarczających podstaw prawnych dla ustanowienia „Niezależnego Eksperta” zajmującego się subkulturami czerpiącymi własną autoidentyfikację z pojęć „tożsamości genderowej” lub „orientacji płciowej”.

Jednocześnie jednak część państw promujących ideologię LGBT na forum ONZ zgłosiło poprawkę do procedowanego dokumentu, wykreślającą wezwanie do podjęcia dyskusji nad podstawami prawnymi dla ustanowienia ww. mandatu i do dalszych konsultacji w tym zakresie. Poprawka została przyjęta większością 84 głosów, przy sprzeciwie 77 państw i wstrzymaniu się od głosu przez 17.

Niestety wśród państw wspierających instytucjonalizację wpływów LGBT w Radzie Praw Człowieka i w całej ONZ znalazła się Polska, która oficjalnie ją sponsoruje i zagłosowała za  jej przyjęciem. Jest to wsparcie dla bezprecedensowej promocji interesów lobby LGBT na świecie (http://www.pch24.pl/dobra-zmiana-dla-subkultury-lgbt–polska-wsparla-w-onz-interesy-homoseksualnej-miedzynarodowki,47559,i.html).

Szkodliwe woreczki plastykowe

Woreczki, w których gotujemy kaszę lub ryż mogą zawierać szkodliwe substancje – alarmują naukowcy. Chodzi o bisfenol A. Choć eksperci ostrzegają przed gotowaniem w woreczkach, to producenci twierdzą, że ryzyka nie ma.

W Polsce przyjęło się, że ryż czy kaszę gotuje się w plastikowych woreczkach, w które są pakowane. W ten sposób łatwiej odmierzyć odpowiednią ilość, nie przypala się, a proces gotowania jest szybszy. Problem w tym, że zdrowemu jedzeniu robimy plastikową kąpiel.

Często bowiem woreczki zawierają szkodliwe związki chemiczne, przede wszystkim bisfenol A (BPA). Podczas gotowania rozpuszcza się, substancja trafia do wody, a następnie do jedzenia. A finalnie – do naszego organizmu.

Podtruwanie Polaków

Choroby przenoszone drogą pokarmową są zwykle zakaźne lub toksyczne. Powodują je bakterie, wirusy, pasożyty lub substancje chemiczne przedostające się do organizmu przez skażoną żywność lub wodę. Patogeny przenoszone przez żywność mogą powodować ciężkie biegunki lub wyniszczające infekcje, w tym zapalenie opon mózgowych.

Zanieczyszczenia chemiczne prowadzą do ostrych lub przewlekłych zatruć. Potencjalne zagrożenie mogą stanowić produkty pochodzenia zwierzęcego niepoddane obróbce cieplnej, owoce i warzywa oraz skorupiaki mogące zawierać morskie biotoksyny. Szacuje się, że ponad 200 chorób może być spowodowanych nieodpowiednim przygotowaniem żywności (https://ncez.pl/abc-zywienia-/zasady-zdrowego-zywienia/bezpieczenstwo-zywnosci-zalezy-rowniez-od-ciebie).

Od kilkunastu już lat jesteśmy bombardowani informacjami o zatrutej żywności produkowanej w Polsce. Niestety, skąpe są natomiast informacje o konsekwencjach, jakie ponieśli producenci. Jeżeli ktoś już został skazany, to raczej na kilka miesięcy w zawieszeniu. Producenci zatrutej żywności nie robili tego z głupoty, lecz świadomie dla łatwego zysku. Niektóre procedery trwały nawet kilka lat. Gdzie były odpowiednie służby? Przy okazji wykrytych afer, poinformowano, że weterynarze odpowiedzialni za kontrolę wyrobów mięsnych są opłacani przez zakłady produkujące te wyroby. Jest to skandal! Oto za portalami internetowymi kalendarium trucia Polaków. Zgroza!

Według danych Państwowej Inspekcji Handlowej, w roku 1998 normom nie odpowiadało przeszło 57 procent napojów, alarmuje Główny Inspektor Sanitarny we Wrocławiu. Krzysztof Wilk, zastępca wojewódzkiego inspektora sanitarnego poinformował, że kolonie pleśni w napojach z wytwórni w Środzie Śląskiej to grzyby z rodzaju penicillium – są żywe i namnażają się w dogodnych warunkach. – Napoje z pleśnią nie nadają się do spożycia, gdyż zagrażają zdrowiu i są niezgodne z polską normą – mówi Janina Stefańska, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego MZiO.

W jednym z opakowań sezamu łuskanego wykryto pałeczki Salmonelli
W jednym z opakowań sezamu łuskanego wykryto pałeczki Salmonelli. Fot. Sedovay / Shutterstock.

W czerwcu 2019 r. Główny Inspektor Sanitarny ostrzegał. Salmonella w opakowaniu sezamu. GIS ostrzega. W jednym z opakowań łuskanego wykryto pałeczki Salmonelli. Spożycie produktu wiąże się z ryzykiem zatrucia pokarmowego. Ostrzeżenie GIS dotyczy produktu „Sezam łuskany RADIX-BIS 300 g”. Bakterie Salmonella wykryto w dwóch z pięciu przebadanych próbek. GIS ostrzega przed spożyciem tego produktu (https://www.onet.pl/?utm_source=wiadomosci.onet.pl_viasg_wiadomosci&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=26c27345-30d1-4d48-a954-b0b3a5bcfa82&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807&utm_v=2).

W styczniu 2019 r. przed używaniem „kubków termicznych bambusowych” ostrzegał Główny Inspektorat Sanitarny. Stwierdzono w nich „migrację formaldehydu”, który może zagrażać zdrowiu konsumentów – podał na swojej stronie internetowej GIS. Firma ALDI, dystrybutor „kubków termicznych bambusowych” w Polsce, po otrzymaniu sprawozdania z badań podjęła natychmiast procedurę wycofania produktów, które pozostały w sprzedaży.

27 września 2008 r. portal www.polskatimes.pl opublikował artykuł Moniki Gocłowskiej i Tomasza Ł. Rożka „Chińskie zabawki zawierają substancje trujące dzieci”. Autorzy napisali: „Lalki z rakotwórczą melaminą, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców. Najnowszy raport PIH nie pozostawia wątpliwości: chińskie produkty zawierają szkodliwe dla zdrowia i życia substancje. Państwowa Inspekcja Handlowa w sierpniu skontrolowała kilkaset bazarów i sklepów sprzedających zabawki. Znalazła lalki z rakotwórczą melaminą, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców. Kontrolerzy sanepidu i PIH niemal co miesiąc znajdują na sklepowych półkach chińskie produkty, które w ogóle nie powinny tam trafić”. Dalej: „Państwowa Inspekcja Handlowa, która zbadała ponad 1,3 tys. zabawek, stwierdziła, że aż jedna trzecia z nich w ogóle nie powinna trafić na rynek. Uznali, że część zakwestionowanego towaru może stanowić nawet zagrożenie dla życia i zdrowia konsumentów. Inspektorzy odkryli w zabawkach niedozwolone stężenie chromu i ołowiu, które mogą wywoływać ciężkie choroby, z rakiem włącznie”. Ciekawe, czy te zabawki zostały wycofane ze sprzedaży?

TVN24 dnia 7 grudnia 2009 r. tytułem informował: „Finał afery Zakładów Mięsnych Constar. Sąd wydał wyrok. Pracownicy skazani”. W artykule: „Były powiatowy lekarz weterynarii Witold S., lekarze weterynarii Piotr Ś. i Małgorzata M. oraz inspektor weterynarii Janusz P. usłyszeli wyroki skazujące na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Dyrektor Marek Cz. został częściowo uniewinniony, ale za pozostałe zarzuty również został skazany na 8 miesięcy w zawieszeniu na dwa lata. O sprawie „Constaru” zrobiło się głośno po tym, jak „Rzeczpospolita” i program „Uwaga” w TVN doniosły o „odświeżaniu” starych, spleśniałych kiełbas przez pracowników starachowickich zakładów mięsnych. Na etykietach zmieniano potem daty ważności i nowe-stare wędliny mogły trafić na sklepowe półki”.

30 września 2010 r. portal finanse.wp.pl krzyczał: „Co czwarte piwo jest trefne!”  Dalej: „Za cierpkie, za gorzkie, mętne, z osadem zbierającym się na dnie… Co się dzieje z polskim piwem?! Po skargach konsumentów za badanie złocistego trunku wzięła się Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Wyniki kontroli są porażające – trefne jest co czwarte piwo!”.Drogim składnikiem w piwie jest chmiel, który daje goryczkę, ale zamiast niego można dodać po wrzuceniu sproszkowanej żółci bydlęcej, która też nadaje żółty kolor. Po kontrolach na browary posypały się pieniężne kary. Inspektorzy już zapowiadają kolejne kontrole.

4 stycznia 2011 r. portal www.sfora.pl informował: „Polacy zjedli 1,5 tony zatrutego dioksynami mięsa z Niemiec”. Fakt sprzedania w Polsce niemieckiej wieprzowiny skażonej dioksynami potwierdził już główny lekarz weterynarii. Na półki sklepowe do powiatu tyskiego na Śląsku trafiło półtorej tony takiego mięsa. Mięso zostało sprzedane – tłumaczy rmf24.pl.

28 lutego 2012 r. portal Fakt podał informację, że fałszywa i trująca sól była w słonych paluszkach, serach, wędlinach, wypiekach, konserwach, przetworach rybnych, pieczywie i kiszonkach. Przez długie lata w przeróżnych produktach spożywczych sprzedawanych w całej Polsce jedliśmy sól, która służy do posypywania zimą dróg, wytwarzania farb czy produkcji torebek. Takie są szokujące ustalenia śledczych. Trzy firmy kupowały niejadalną tzw. sól wypadową i potem sprzedawały ją hurtowniom i producentom żywności jako spożywczą! Proceder trwał co najmniej kilkanaście lat. Miesięcznie na rynek mogły trafiać nawet trzy tysiące ton takiej soli! Zawiera nawet do 4 proc. związków siarki. W soli spożywczej nie może ich być więcej niż 0,05 procenta, a więc norma została przekroczona blisko 100 razy! Wciąż nie została upubliczniona lista zagrożonych produktów. Zatrzymano pięć osób, które jednak są już na wolności. Mają zakaz handlu solą.

7 marca 2012 r. portal Wiadomości24.pl w artykule „Afera goni aferę! Podrabiano susz jajeczny” podaje: „Podrobiony susz jajeczny (który może być rakotwórczy) trafiał na rynek spożywczy. Zawierał śladowe ilości jaj, za to dużo suszu rybnego z dodatkiem wapnia i kurkumy. Policja aresztowała już szefa firmy – 56-letniego mieszkańca Kalisza – głównego organizatora procederu. Prokuratura postawiła mu dwanaście zarzutów. Zarzuty usłyszało także siedem innych osób. Za zarzucane podejrzanym czyny grozi do 10 lat więzienia. Wątek spożywczy to jednak tylko część sprawy. Inne zarzuty dotyczą wyłudzeń i przywłaszczeń na kwotę czterech milionów złotych”.

19 stycznia 2013 r. PAP informuje: „Wafle i rurki waflowe firmy Magnolia z Lubska w woj. lubuskim zostały wyprodukowane z mleka w proszku zanieczyszczonego nieznaną substancją – podał w komunikacie Główny Inspektor Sanitarny. Produkty są dystrybuowane w kraju i w czterech europejskich krajach. Chodzi o słodycze wyprodukowane po 22 listopada 2012 r. – rurki waflowe „Stilla Dolce Cocoa Rolls 2x50g” oblewane wewnątrz kremem czekoladowym z czekolady mlecznej, „Wafle z kremem waniliowym Vanilla wafers 175 g”, wafle mleczne „Poesia Milk Cream 70 g”, wafle MAX mleczne w czekoladzie mlecznej 35 g, rurki waflowe suche 70 g, rurki waflowe suche cienkie 70 g, wafle mleczne „Słodka Nuta” 175 g, wafle kakaowe w czekoladzie naturalnej 600 g, oraz wafle z kremem „Wiener Eiswaffel”.

10 lutego 2013 r. portal wiadomosci.wp.pl podał, że „Słowacy mają zastrzeżenia do polskiego masła. Słowacka inspekcja weterynaryjna odkryła w jednym z supermarketów w Popradzie masło z zawartością niedozwolonych w UE emulgatorów i konserwantów – informuje „rmf24.pl”. Produkt pochodzący od polskiego producenta zawierał emulgatory E 471, E 322 (lecytynę sojową), E 472 c oraz konserwant E 202. Substancje te – zgodnie z przepisami Unii Europejskiej – nie powinny znaleźć się w produkcie mleczarskim. Ich użycia zabrania także słowackie prawodawstwo”. Nie podano producenta.

8 marca 2013 portal TVN wp.pl tytułem artykułu informował: „Polski zakład dodawał do swoich produktów wędliny i mięso wycofywane ze sklepów”. W artykule: „Zakłady Viola w miejscowości Lniano (woj. kujawsko-pomorskie) dodawały do produktów wędliny i mięso wycofywane ze sklepów – podał TVN. – Cały udziec świński uwędzony, upieczony, w zeszłym tygodniu stał na magazynie. Owinęli go folią, w środku była woda, zrobił się grzyb taki biały. Umyli to, podgrzali i jest jak świeży – m.in. taką opowieść pracownika zakładu zarejestrowały ukryte kamery reporterów „Uwagi!”. Na nagraniu widać, jak zwracane ze sklepów mięso jest segregowane tak, by jak największa część odrzutów trafiła do ponownej sprzedaży. Nawet towar z bardzo krótkim terminem ważności jest przerabiany na mielonki, wędliny i kiełbasy. Proceder odbywał się na wielką skalę. – Miesięcznie sklepy zwracały nawet po kilka ton towaru – mówi informator TVN-u. Nie na każdym mięsie można było jednak ponownie zarobić. Sklepy zwracały nawet ewidentnie zepsute produkty: śliskie, cuchnące. – Jeśli takie rzeczy wprowadza się na teren zakładu, to one zakażają stoły, posadzki. Bakteria, chodzi tutaj o listerię, zakaża najczęściej wędliny – twierdzi informator dziennikarzy TVN”. Podobna afera była wcześnie w Zakładach Mięsnych Constar

3 kwietnia 2013 r. portal Fakt opublikował artykuł „Ty też jadłeś padlinę!”. W artykule: „Na liście klientów ubojni koło Rawy Mazowieckiej jest co najmniej 16-18 różnej wielkości zakładów mięsnych z prawie połowy kraju! Są to m.in. przetwórnie mięsa i zakłady wędliniarskie. Zaopatrywały się u Piotra M. Mięso z padłych lub chorych zwierząt mogło więc trafić do dalszej odsprzedaży lub przerobu! Z zeznań części świadków wynika, że proceder trwał w zakładzie od dłuższego czasu”.

18 kwietnia 2013 r. RMF FM tytułem alarmował: „Słowackie kurczaki zarażone salmonellą trafiły do Polski Wykryto je w zakładach przetwórczych na Warmii i Mazurach”. Dalej: „Okazało się, że słowacki dostawca wysłał do Polski 5 ton podejrzanego mięsa. Weterynarze sprawdzają, czy mogło trafić do sprzedaży i czy inni odbiorcy zaopatrywali się u tego hodowcy. Mięso, które trafiło do Polski, było zarażone najgroźniejszą dla człowieka odmianą salmonelli typu enteritidis. Może ona wywoływać u ludzi zapalenie jelita cienkiego i grubego”.

23 kwietnia 2013 r. Wirtualna Polska opublikowała artykuł Michała Jankowskiego „Te owoce i warzywa są najbardziej skażone”. Autor pisze: „Piękne czerwone jabłka, soczyste truskawki, aromatyczne papryki. Niech jednak nie zwiedzie cię ich piękny wygląd, bo mogą go one zawdzięczać… stosowaniu pestycydów. Listę świeżych warzyw i owoców najbardziej skażonych chemikaliami opublikowała amerykańska organizacja Environmental Working Group (EWG). Znalezione substancje mogą powodować obniżenie wskaźnika IQ i wpływać negatywnie na rozwój mózgu u dzieci, nawet jeśli stosowane są w niewielkich dawkach. Na pierwszych trzech miejscach znalazły się jabłka, winogrona i truskawki. Pestycydy znalazły się niemal w każdym badanym kawałku tych owoców. Na tylko jednym winogronie znaleziono aż 15 różnych środków chemicznych stosowanych do opryskiwania roślin. Podobna sytuacja miała miejsce z papryką. Po 13 różnych substancji znaleziono na selerach, pomidorach czereśniowych oraz paprykach. Aż 99 proc. jabłek było skażonych. Kolejne miejsca zajęły: seler, brzoskwinie, szpinak, papryka, nektarynki, ogórki, pomidory czereśniowe, ostre papryczki oraz borówki. ”.

Autor nie podał jednak informacji, które z tych owoców i warzyw trafiły na polski rynek? O truciu GMO (ang. Genetically Modified Organisms) już nie wspomnę (Podrozdział ten pochodzi z mojego tekstu „Nieprzyjaciele rodzaju ludzkiego”, dwie części, z dnia 15 marca 2014 r.:

Inspektorzy PIH przed sądem

Trudno jakoś uznać te wymienione procedery podtruwania Polaków za przypadkowe. Czy to są wszystkie, przyszłość pokaże. Tragiczne skutki podtruwania mogą się objawić dopiero po latach. Wymienione przypadki świadczą też o jednym, a mianowicie o złej działalności służb odpowiedzialnych za kontrolę produktów żywnościowych, policji i prokuratury. O aferze trującej i fałszywej soli prokuratorzy wiedzieli od 12 lat. Państwo Polskie stało się niebezpieczne dla swoich obywateli.

8 lipca 2008 r. portal Kartuzy.info podał informację, że na początku grudnia 2007 r. kartuscy policjanci zatrzymali sześciu pracowników Państwowej Inspekcji Handlowej w Gdańsku, którzy podczas prowadzonych kontroli na terenie powiatu kartuskiego przyjmowali łapówki. Wszyscy oskarżeni przyznali się do winy, natomiast dwie osoby dobrowolnie chcą poddać się karze. Po przeprowadzonym dochodzeniu Prokuratura Rejonowa w Kartuzach skierowała do sądu akt oskarżenia.

Portal gazeta.pl/wiadomości informował: „14 byłych pracowników Wojewódzkiej Inspekcji Handlowej (dawny PIH) ze Szczecina odpowie przed sądem za łapówkarstwo. To koniec śledztwa w sprawie łapówek, jakie mieli przyjmować”.

Zakłady produkujące żywność mają być zakładami zaufania społecznego. Trudno już uwierzyć w zapewnienia zakładów mięsnych, jak na przykład „Viola”, że będą pracować nad odzyskaniem utraconego zaufania. Straconego zaufania już się nie odzyska.

Stanisław Bulza

Przeczytaj więcej artykułów Stanisława Bulzy na naszym portalu  >   >   > TUTAJ .

Ilustracja tytułowa za: hindustantimes.com, fot. HT File Photo.

*

2019.07.14.
Avatar

Autor: Stanisław Bulza