Kompleks WIELKA SOWA – tajemnica ukryta pod ziemią


W Górach Sowich w okresie II Wojny Światowej realizowane były przez III Rzeszę ogromne inwestycje  budowlane.  Podziemne kompleksy Osówka, Rzeczka i Włodarz /udostępnione do zwiedzania/ położone są w górze otoczonej pozostałą częścią pasma Gór Sowich i stanowią centralną część budowy.

Zawalony szyb. Zdjęcie ze zbiorów Autora.

 Dokoła, niejako w pierścieniu zewnętrznym drążono kolejne podziemia: w Dziale Jawornickim, Sajdaku, Gontowej.  To co jest dzisiaj dostępne do oglądania nie zostało po prostu zasypane i zamaskowane – jest w większości w stanie surowym. Wiele śladów wskazuje na to, że część wykończonych obiektów podziemnych została dobrze ukryta.

Platforma przed jednym z zawalonych zdjęć. Zdjęcie ze zbiorów Autora.

Najwyższym szczytem Gór Sowich jest Wielka Sowa (niem: Hohe Eule) – 1015 m npm, a drugim co do wysokości Mała Sowa – 972 m npm.  Są one położone w jednym wspólnym masywie i przez szczyt Małej Sowy prowadzi główny szlak na Wielką Sowę. Na nim odnalazłem obcięte rury od zasilania w wodę.      Po wojnie do 1947 roku na Dolnym Śląsku urzędowali Rosjanie traktując te tereny jak ziemie podbite.  W Walimiu zainstalowana była rosyjska komendantura. Rosjanie mocno interesowali się podziemiami – na pewno penetrowali sztolnie w Sokolcu i na Osówce.  Na Dolnym Śląsku eksploatowali też, aż do wyczerpania złóż kilka kopalni rudy uranowej.  Wiadomo, że „w 1964 roku na Wielkiej Sowie stacjonował batalion saperów radzieckich” – za Jerzy Cera „Tajemnice Gór Sowich”. Co tam robili?

 Naiwnością było by sądzić, że najwyższa góra – Wielka Sowa – zbudowana z twardych skał, odgrodzona lasami od siedzib ludności, jednocześnie otoczona dobrymi drogami pozostała po za zainteresowaniem planistów niemieckich.  Idąc tym tropem rozpocząłem wielokierunkowe badania masywu Wielkiej i Małej Sowy, których wyniki przedstawiam poniżej.

Obcięta rura zasilania wodnego w pobliżu jednego z szybów. Zdjęcie ze zbiorów Autora.

Kluczem do skutecznych poszukiwań jest zrozumienie jak prowadzona była budowa, jakie elementy naziemne musiały jej towarzyszyć, gdyż ich pozostałości mogą być w terenie.  A zatem muszą być drogi dotarcia do drążonych wyrobisk, platformy na których można rozładowywać wózki z urobkiem, środki transportu urobku i budulca /kolejki, wyciągi/, miejsca pod ustawienie kompresorów do przewietrzania wyrobisk i zasilania wiertnic, miejsca pod kruszarki, place do składowania urobku i budulca, prąd i woda.  To wszystko istnieje na zboczach tego masywu.

Gwóźdź do mocowania torów do podkładów. Zdjęcie ze zbiorów Autora.

Jedyną relację świadka z budowy na Wielkiej Sowie jaką napotkałem w literaturze znalazłem w książce Zbigniewa Dawidowicza „RIESE Hitlerowskie Podziemia śmierci” w rozdziale „Górnik z kopalni Lena”. Świadek jest Ślązakiem i podaje, że wysłano go do góry Hohe Eule, podaje swój adres w Walimiu, pracował jako cieśla przy naprawianiu drabin po strzałach i przygotowywaniu szalunku pod betonowanie. W górze były 4 połączone ze sobą sztolnie i komory o wymiarach 12 na 24 i 36 m długości.  To właśnie na te 4 sztolnie natrafiłem.  Ich zawalone wejścia znajdują się na zboczu Małej Sowy i są doskonale zamaskowane. Same sztolnie sięgają swą długością co najmniej w okolice szczytów Małej i Wielkiej Sowy co wnioskuję z odnalezienia w ich pobliżu 3 zasypanych wylotów szybów prawdopodobnie łączących się ze sztolniami. 

Obiekt w wybraniu w zboczu prawdopodobnie związany z podawaniem przy betonowaniu. Zdjęcie ze zbiorów Autora

Drugą wskazówką jest szkic zawarty w książce Mariusza Aniszewskiego „Podziemny świat Gór Sowich” – pokazuje on lokalizację torowiska kolejki na Małej Sowie, a przy dokładnej analizie „Fotomapy” Jerzego Cery widać na zboczu inne ciekawe elementy takie jak zbiornik zasypowy na materiały budowlane, 2 walcowate zbiorniki z okrągłymi włazami, prawdopodobnie pompę wieżową do betonu, plac przeładunkowy i składowisko na urobek oraz trasę wyciągu.

Te 4 sztolnie stanowią prawdopodobnie największy kompleks podziemny w tym masywie, ale nie jedyny. Już po ich zidentyfikowaniu otrzymałem niemieckie zdjęcia lotnicze z 1945 roku i ich analiza potwierdziła w 100% moje ustalenia, i dopiero w tym momencie, mając pewność że nie popełniam błędu, zdecydowałem się  na dokonanie  w 2018 roku oficjalnego zgłoszenia znaleziska.   Analiza tych zdjęć ujawniła także, że prace prowadzone były na całym obszarze masywu Wielkiej i Małej Sowy oraz terenach przyległych. Drążenie sztolni i prace betoniarskie były prowadzone również na stokach  od strony Sokolca, w wybraniach zboczy usytuowane było co najmniej kilkanaście różnych obiektów zagłębionych w ziemi – niektóre o wymiarach i kształcie zbliżonym do „siłowni” z Osówki, widoczne są też dziesiątki mniejszych obiektów jak baraki lub jakieś składy, oraz wiele tras wyciągów.  Większość z tych miejsc została perfekcyjnie zasypana i zamaskowana.

Obiekt zagłębiony w ziemi wymiarami zbliżony do siłowni. Zdjęcie ze zbiorów Autora.

Tak więc budowa była ogromna i musiała być już mocno zaawansowana skoro prawie wszystko zostało zamaskowane.  Musiały tam pracować tysiące ludzi – nie pozostał po nich ślad!  To właśnie dla pamięci o Nich i Ich męczeństwie,  podjąłem badania na tym terenie. 

Po oficjalnym zgłoszeniu do Konserwatora Zabytków powiadomiłem o odkryciu też IPN Wrocław i  Generalnego Konserwatora Zabytków (MKiDN), zaproponowałem stworzenie programu badań tych obiektów i niestety żadna z tych instytucji nie podjęła działań.  Jestem tym oburzony.

Dlatego teraz  przekazuję Państwu te informacje z nadzieją, że z czasem uda się doprowadzić do prac wykopaliskowych na Wielkiej Sowie i odsłonić jej ponure tajemnice.

Ilustracja tytułowa: Początek trasy torowiska kolejki do wywozu urobku.

Autor: Andrzej Grabski

*

2019.08.06.
Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane