Już nie „grasujący samobójca”, a „naturalna śmierć” zaczyna grasować


Poruszony temat powstałby niezależnie od kilkudziesiątego wyjazdu do okulisty z uszkodzonym prawym okiem 02.03.2013 – „bym nie mógł celnie strzelać podczas mojej rewolucji” – przez WSIarzowego kapusia przy świadomym lub nie udziale ówczesnego Komendanta POlicji w Pasłęku za to jedyne osiągnięcie trzykrotnie awansowanego w ciągu trzech lat – ostatnio przez tzw. „dobrą zmianę” w 2016 r. na komendanta powiatowego w Braniewie, siedlisku WSI.

Temat ten jest połączony też ze mną – „NATURALNA” ŚMIERĆ W WIĘZIENIU „BOMBERA” – BRUNONA KWIETNIA.

Aby to wyjaśnić muszę się cofnąć w czasie – od końca lat 90-tych u.w. pisałem sporo tekstów ukazujących zbrodniczo-bandyckie państwo stworzone w roku 1989 przez mafię żydokomuny magdalenkowej (stalinowców i poststalinowców), a każdy tekst kończyłem hasłem:
” DO ODZYSKANIA POLSKI Z BANDYCKICH ŁAP – SZYKOWAĆ KAŁACHY!”.

Do tego hasła powróciłem po jesieni roku 2007. Oczywiście przez ten cały czas miałem „na karku” staro-nową SB-cję (głównie WSI która jakoby rozwiązana przekazała swoich agentów i kapusiów pozostałym „służbom” gdzie „pracują” do dzisiaj).

Teksty z takim hasłem od początku lat 2000. – po blokadach i zamykaniu mi stron, blogów, rozsyłane mailami do paru tysięcy odbiorców – mediów, dziennikarzy, organizacji polskojęzycznych na całym świecie, nie mogły się podobać tak mafiom „rządzącym” jak i rządzącej zza kulis komuszej agenturze. Wówczas zmuszony byłem wyjeżdżać do pracy w Londynie, a tam byłem łatwym celem obserwacji jak i nielegalnych represji.

W roku 2009 jednak miałem już dość poniewierki i nie podjąłem więcej pracy za granicą. Zacząłem szukać jej w Polsce.

Pod koniec czerwca 2009 roku na jednym z portali żeglarskich trafiłem na ogłoszenie. Poszukiwali sternika do spływu Wisłą z Krakowa do Gdańska. Ogłoszenie było sprzed 1,5 miesiąca. Sądziłem, że już nie aktualne, tym bardziej, że znałem Krakowskie środowisko żeglarskie i wiedziałem, że ze znalezieniem sternika na miejscu nie powinni mieć problemów. Mimo to odpisałem podając nazwisko i imię oraz adres i ku zdziwieniu otrzymałem pozytywną odpowiedź.

Oczywiście wzbudziło to u mnie pewne podejrzenia. Angażując się, z ostrożności postanowiłem sprawdzić czy jest coś na rzeczy. Po przyjeździe do Krakowa szef spływu Fundacji przedstawił mi załogę – piękne dziewczyny w wieku 26 – 30 lat, jak się później okazało absolwentki i studentki jednej z krakowskiej uczelni. Ten spływ opisałem w tekście „Mayday! Mayday! Mayday! – Tu Wisła! – Odbiór! …—… (SOS) TU WISŁA!”.

Mimo sympatii do pięknej załogi zachowałem ostrożność. Dopiero pod koniec rejsu, podczas postoju w Tczewie, zdecydowałem się sprowokować sytuację by sprawdzić moje wcześniejsze podejrzenia. Okazały się one rzeczywistością – spływ odbyłem pod „opieką” „służb” – byłego agenta WSI tego samego który kierował nadzorem nade mną m.inn. w Londynie.

Dowiedziałem się też, że naraziłem dziewczyny na sankcje z możliwością odwołania ich udziału w akcji afrykańskiej ponieważ nie doprowadziły żebym zaangażował się w którąś z nich (Fundacja była zaangażowana w pomoc Afryce).

Spływ przeprowadziłem zgodnie z planem. Po zakończeniu rejsu w Gdańsku i po rozliczeniu się, obserwowałem Fundację jedynie z ciekawości aż do roku 2011 roku. To jest do czasu, kiedy mediach pojawiło się zawiadomienie o „przygotowywanym zamachu na parlament” w Polsce. Wykonawcą miał być wykładowca uczelni na której studiowały dziewczyny z załogi (co jakiś czas się wymieniały).

Po poszperaniu stron internetowych tej uczelni oraz kontakcie z krakowskim środowiskiem żeglarskim gdzie potwierdzono o dobrych relacjach tych dziewcząt z „bomberem” – Brunonem Kwietniem, oraz o zgłaszaniu się sterników z Krakowa na ten spływ nawet o miesiąc wcześniej niż ja się zgłosiłem, wniosek nasunął się sam – czekano na mnie na polecenie WSIarzy pracujących już w innej SBcji, by zorganizować „grupę terrorystyczną planującą zamach na parlament RP”.

Pisząc o bandach okupujących Polskę od 1989 roku i wzywając do „szykowania kałachów” idealnie do tej roli się nadawałem. Mając solidne doświadczenie z ich działaniami ( przy jednej akcji upiec parę pieczeni) i prowokując w Tczewie wyjaśniłem sytuację i nie dałem się uwikłać (a dziewczyny naprawdę były wspaniałe).

Po informacji o aresztowaniu Brunona Kwietnia – opisałem tę prowokację WSIarzy a tekst opracowania rozesłałem mailami.

Kiedy dowiedziałem się o „naturalnym” zgonie w więzieniu „bombera” – Brunona Kwietnia stanęły mi przed oczami „samobójstwa” takich ludzi jak Andrzej Lepper, Sławomir Petelicki i setki innych, a w bieżących miesiącach trzy zgony z afery podbeskidzkiej. Wśród nich, bokser Dawid Kostecki który w więzieniu „powiesił się na prześcieradle leżąc w łóżku pod kocem”. 

Odpowiedź na pytanie – jak zmuszono Brunona Kwietnia do „przyznania się” o „przygotowywaniu zamachu na parlament” znają tylko organizatorzy ze staro-nowej SBcji z „byłego” WSI. Po swoich doświadczeniach – choćby nawet tylko tu ukazanych – jestem pewien, że była to akcja zorganizowana przez nich. Być może tym chcieli uzasadnić swój byt w „służbach”, a Brunona Kwietnia jakimiś hakami wykorzystano jako znawcę materiałów wybuchowych.

Teraz kiedy być może Kwiecień chciałby wyjawić prawdę, tak po prostu bez wcześniejszego „upadania na zdrowiu” „zmarł śmiercią naturalną” (ŻydoPiSowski nowy termin na okoliczności „zamykania gęby” świadkom).

Tzw. „dobra zmiana” jest tylko jednym z elementów bandycko-mafijnej Magdalenki, ściśle podlegającej gangsterskim „prawom”, funkcjonująca pod szyldem tzw. „lepszego POlicjanta”

Marek Chrapan

Źródło tekstu i fotografia autora: Marek Chrapan na FB , 8 sierpnia 2019.

*

*

Polish-Club-Online-PCO-logo-2
2019.08.15.

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci