Michal  Radomski

Od roku 1951 Michal Radomski, wraz malzonka Helena i czteroletnia córeczka Krystyna  zamieszkali w Stanach Zjednoczonych. Od samego poczatku wybrali sobie Zatoke Sw. Franciszka. Od dawna mieszkaja w Oakland. Wczesniej bylo San Francisco, z którego zyciem polonijnym bardzo byli i nadal sa zwiazani.  Aktualnie pan Michal jest prezesem Towarzystwa Sw. Stanislawa Biskupa i jednym z dyrektorów Domu Polskiego, a takze czlonkiem Stowarzyszenia Polskich Kombatantów.

Zanim jednak pan Michal osiadl w Kalifornii zycie nieszczedzilo mu wielu trudów. Urodzil sie na rzeszowszczyznie. W roku 1939 zostal powolany do wojska do pulku stacjonujacego w Jaroslawiu. W wyniku kleski wrzesniowej dostal sie do niewoli. Niemcy wywiezli go do lagru w okolice Magdeburga. Pózniej pracowal u niemieckiego rolnika. Po wyzwoleniu przez wojska  amerykańskie, przeczuwajac dluga okupację Polski przez czerwono-armistów, zdecydowal udac sie na zachód. Bedac jeszcze w Niemczech dowiedzial sie, ze Amerykanie potrzebuja kierowców. Zglosil sie natychmiast do pracy. Wtedy tez poznal Helene, swoja pózniejsza malzonke. Nie ominely ich tarapaty bedace konsekwencja szybko zmieniajacych sie wydarzen tamtych lat. Szczesliwie jednak udalo im sie pobrac.  Pozniej byla Francja i Belgia gdzie urodzila sie córka Krystyna. 

    Poczatki zycia w Kalifornii nie byl latwe. Trudnosci ze znalezieniem pracy, szczególnie nowoprzybylym emigrantom, dawaly sie we znaki. Jeszcze w Polsce nauczyl sie krawiectwa. To mu bardzo pomoglo. Pierwsza prace w Ameryce dostal u krawca w San Francisco za 35 centów na godzine. Wczesniejsze doswiadczenia procentowaly, szybko zostal szefem zmiany. Wielu z kolegów, rodowitych Amerykanów,  pracowalo w firmie dluzej od niego i nie zaszczycil ich taki awans. Byli zaz-drosni i czesto utrudniali prace. Po czterach latach udalo sie panu Michalowi przeniesc do bardzo dobrego i drogiego sklepu odziezowego “George J. Good” w Berkeley, gdzie przepracowal 33 lata.

Bedac prezesem Domu Polskiego mial okazje osobiscie zapoznac gen. Maczka, który bez zapowiedzenia odwiedzil polonijna placówke przy ulicy 22-ej. Bohaterski dowódca zastal pana Radomskiego przy malowaniu Domu Polskiego, a ze nie byl w mundurze to i panu Michalowi na mysl nie przyszlo jak wielceszanowana osoba zawitala w progi Domu Polskiego. W podobnych zaskakujacych okolicznosciach zapoznal sie równiez z biskupem Rubinem, pozniej wyniesionym do godnosci kardynala.

Mówiac o bibliotece Domu Polskiego z zazenowaniem wspomina czasy kiedy zgromadzone w niej zbiory roily sie od interesujacych pozycji, mozna powiedziec bialych kruków, które z czasem “wyfrunely" z pólek za przyczyna Rodaków zapominajacych je zwracac po przeczytaniu.

Pan Michal z odpowiedzialnoscia i zaangazowaniem podchodzil do swojej spolecznej dzialalnosci. Aczkolwiek ciagle chetnie uczestniczy w imprezach polonijnych to jednak wczesniej, dopóki zdrowie mu pozwalalo, aktywnie bral udzial równiez przy ich organizowaniu. W czasie prezesury jego codzienne zycie zamykalo sie miedzy praca a Domem Polskim. Po powrocie do domu, najczesciej bezposrednio po wejsciu zjadal szybko przygotowany przez pania Helene obiad i w te pedy gonil do Domu Polskiego. A poniewaz od poprzedniego prezesa przejal wszystko w nienajlepszym ladzie,  spedzal dlugie godziny na pracy spolecznej. Bywalo, ze cierpliwosc malzonki czasami dochodzila do zenitu i wtedy proponowala mu przeniesienie swojego lozka do Domu Polskiego.

Z pelna satysfakcja wspomina uroczystosci Millenium Polski obchodzone przez organizacje polonijne z rejonu Zatoki Sw. Franciszka. Dobra organizacja, serdecznosc i wystawnosc nadajaca wysoka range obchodom znamiennej rocznicy przypadla do gustu ówczesnemu arcybiskupowi San Francisco  J. McGucken.  Zapewne to bylo powodem zmiany wczesniejszej niecheci Archidiecezji do powstania polskiej parafii etnicznej i wydania dekretu zezwalajacego na zalozenie polskiej misji katolickiej w San Francisco.  

Po kilku latach nielatwego godzenia pracy zawodowej z dzialalnoscia spoleczna na rzecz Domu Polskiego udalo mu sie namówic na prezesostwo pana Dominika Widaka, który w tym czasie odchodzilo ze swojego zakladu na rente. Pan Michal zgodzil sie byc wiceprezesem.

Niech najserdeczniejsze zyczenia zdrowia beda podziekowaniem panu Michalowi Radomskiego za jego trud i poswiecenie w dzialalnosci spolecznej wsród Rodaków w rejonie Zatoki Sw. Franciszka.               (w.g.)

Nasz Dom nr 3 (maj/czerwiec) z 1997 roku.

Dom Polski - Sylwetki Spoleczników