A kaz tyz ta Polska, kaz ta?...
Ryszard A. Kusmierczyk – Windsor, Ontario, Kanada - 8 marca 2009

Swietny artykul ks.prof. Czeslawa Bartnika pt. „Czyzby to juz „post-Polska” ?” opublikowany na stronie internetowej Wirtualna Polonia z data 7 marca 2009  http://wirtualnapolonia.com/2009/03/07/czyzby-to-juz-post-polska/ a takze na stronie polonijnej organizacji Unia Stowarzyszen i Organizacji Polskich w Ameryce Lacinskiej (USOPAL) http://www.usopal.com/index.php?option=com_content&task=view&id=1638&Itemid=100

nie jest szczegolnym wyjatkiem w tworczosci pisarskiej tego Polaka-Ksiedza-Patrioty.

   

Przyzwyczail nas Ksiadz Profesor do tego, iz za kazdym razem, gdy zabiera glos w sprawach Polski, czyni to w sposob szczegolny, bo nacechowany- w oparciu o wiedze akademicka i zyciowa - gleboka troska nie tylko o sprawy Kosciola ale rowniez a moze przede wszystkim, troska o dobro Polski i Polakow.  Nie inaczej jest i w tej jego najswiezszej wypowiedzi.

 

Probujac odpowiedziec na - przez niego samego postawione pytanie - „czyzby to juz post-Polska ? ”, ks.Bartnik podaje nam dosyc dluga liste grzechow jakie zostaly i nadal sa popelniane.                                  

Mozna zaryzykowac twierdzenie na podstawie tego tekstu, iz Dekalog rzadzenia Polska zostal przez Polakow sprzeniewierzony do ktorejs tam potegi.

 

Ale chwileczke- czy przez Polakow, czy tez przez udajacyh Polakow wilkow-przebierancow w owczej skorze a moze przez, ze uzyje jezyka gorali- budorzy,  przewodnikow, bacow, juhasow, honielnikow, polaniorzy, ktorychsmy w roznych wyborach powybierali, mianowali, zatwierdzili i ktorym codziennie, tak, czy owak, przytakujemy i przyzwalamy na to cale bezecenstwo?                                          

 

Oto skrocona, z koniecznosci jedynie do hasel, lista grzechow mijajacego 20-lecia, z katalogu jaki nam przytoczyl ksiadz profesor C. Bartnik.

I jak znam sprawy polskie, lista jest bardzo niekompletna.

„- Polska staje się jakimś “europodobnym” manekinem bez swej polskiej duszy....  - odrzuca się i u nas kategorię narodu i kategorię państwa suwerennego.  

  - Rząd polski długo oszukiwał społeczeństwo...      - - Partie oszukują wyborców.   

  - Banki oszukują firmy...                        - - fundusze emerytalne oszukują emerytów....   

  - Premier oszukał Fundację “Lux Veritatis”.              - Bruksela oszukuje rolników ...                 - ministerstwo okłamało rolników... 

  - Ekonomiści, bankowcy i finansiści to przeważnie cyniczni gracze...                
  - nasze rządy... kontynuują nadal politykę Aleksandra Kwaśniewskiego, który  zawetował ustawe sejmową o uwłaszczeniu Polaków.

  - Rządy PO, a zresztą w pewnym stopniu i PiS, nie protestują przeciwko szkalowaniu Polski... 

 - Premier łaje prezydenta, że nie podpisuje traktatu lizbońskiego, ale prowadzi taką

   politykę, jakby ratyfikacja była zakończona.                                                                         

 - Premier i rząd głoszą bezpardonową walkę z korupcją, ale jednocześnie angażują wielu niepewnych ludzi z układów...                                                         

 - Rząd PO nie chce z tymi układami walczyć, przyjmuje do siebie ludzi dawnych układów i atakuje tych, którzy z tymi układami walczyli: panów Kaczyńskich... 
 - Coraz bardziej wyrzuca się Kościół katolicki ze świadomości publicznej.   
 - - Ciągle daje się pełną możliwość głoszenia u nas poglądów antypolskich i  antynarodowych.

I tu ks. Bartnik podaje przyklad Marka Haltera, jawnego antypolaka i klamce historycznego, zaproszonego przez Katolicki Uniwersytet Lubelski na wyklady

   do Lublina.

- Koalicja głosi,..z naszym wejściem do UE nie grozi nam wcale napływ degeneracji moralnej z Unii, a teraz faktycznie sprzyja tym degeneracjom... „                   

 

Kazdy uwazny i dobrze Polsce zyczacy obserwator zycia spolecznego i politycznego w tym kraju- czy to tam mieszkajacy, czy poza krajem - przyzna, ze ta lista jakkolwiek szokujaca, jest NIEMALZE perfekcyjnym odzwierciedleniem tego, co tam w tej Polsce sie dzieje i co sie z ta Polska wyprawia.

Celowo uzylem duzych liter w slowie „niemalze”, dlatego, iz, jak sadze, samo wyliczanie grzechow, bez wymienienia z nazwiska i imienia i sprawiedliwego osadzenia, jesli nie w sadzie prawa, to w sadzie opinii publicznej, sprawcow tych grzechow, czy tez podania pelnej nazwy grup zorganizowanych w celach antypolskich ( tzw. partii politycznych)

i ich przywodcow – sprawcow tych grzechow, nie zalatwimy sprawy do konca.

 

Odnosze wrazenie, czytajac ten artykul, iz wedlug ks.Bartnika glownym sprawca zla jest partia o nazwie Platforma Obywatelska, po czesci postkomunisci z SLD a partia Prawo i Sprawiedliwosc, gdzies tam cos zrobila zlego ale odpuszcza sie im te winy, bo zalozyciele tej partii „z tymi ukladami walczyli”.

 

Tak zwani „ludowcy” z PSL to juz niemalze „patrioci – fachowcy”, gdyz potwierdzaja , ustami swego prezesa a zarazem wicepremiera, ze „polskie banki sprzedane obcym okradają nas w ogóle, a w czasie kryzysu szczególnie” .

Chcialoby sie zakrzyknac- wicepremier lamie prawo, nie powiadamiajac prokuratury o dokonanym przestepstwie, gdybysmy nie wiedzieli, ze to wszystko tylko gra pozorow, po kanadyjsku „smoke and mirrors”.

Premier Pawlak udaje, ze wie i udaje, ze jest oburzony a ks. Bartnik daje sie zwiesc widokom w lustrze i stawia zaslone dymna wokol tego wielozlobnego „ludowca”. 

 

W mojej ocenie, wszystkie partie wystepujace w Sejmie i Senacie obecnej kadencji sa partiami antypolskimi, jesli za polskosc przyjmiemy to wszystko, co ujete jest w Konstytucji Polski i to, co czcigodny Ksiadz Profesor od parudziesieciu lat stara sie nam wylozyc.

 

Wszystkie te wymienione przez profesora przyklady grzechow, to grzechy wtorne.

Grzechem glownym wobec Polski, jest zdrada pozbawienia Polski suwerennosci.

Zdrada Polski, jakiej dopuscili sie w dniu 1 kwietnia 2008 roku poslowie Sejmu a nastepnego dnia senatorowie, gdy glosowali za ratyfikacja traktatu lizbonskiego.

 

To, co przedtem i co pozniej bylo i jest robione, to tylko rezultat przyzwolenia jakie my wszyscy- ci, w swietle prawa pelnoletni obywatele Rzeczypospolitej Polskiej dalismy. Przyzwolilismy w minionym 20-leciu na rzadzenie tym krajem przez tych wszystkich, z malymi wyjatkami, karlow moralnych i antypatriotow, ktorzy z tak wielka szkoda dla Polski byli poslami, senatorami, ministrami, rektorami, radnymi, prezydentami, itd...

 

Eleanor Roosevelt powiedziala kiedys tak : „Nikt nie jest w stanie zmusic cie do bycia bezsilnym i bezwartosciowym bez twojego przyzwolenia.”

To my pozwolilismy i nadal pozwalamy swa codziennie okazywana obojetnoscia - tym przyzwoleniem na to ubezwartosciowienie Ojczyzny, w rezultacie czego, jak pisze ks.Bartnik: „ Już nie ma Polski, kiedy można tak sobie z niej kpić i pluć na nią”.

 

Zapatrzeni jedynie w liste praw, zapominamy o Ojczyznie, jako Wielkim Obowiazku.

A Dwight Eisenhower powiedzial slusznie, ze „ Ludzie, ktorzy cenia swe przywileje ponad zasady, wkrotce traca i jedno i drugie”.

 

Boli mnie to, widzac jak rodacy beztrosko przegrywaja - na wlasne zyczenie- to, za co, na przestrzeni wiekow, tylu Polakow oddalo swe zycie.

Oddaja Polskosc, oddaja wolnosc.

Ale z drugiej strony, czy obecne trzy pokolenia mieszkajacych na terenie Polski zdaja sobie sprawe z tego, co traca?

 

W jednym z apeli do poslow PiS, przed glosowaniem nad ratyfikacja traktatu lizbonskiego zawarlem taka oto mysl :

Gdy w 1920 roku suwerennosc Polski byla w smiertelnym niebezpieczenstwie, wrogowie suwerennej Polski dotarli na przedmiescia stolicy Polski - Warszawy.

Dzisiaj, wrogowie suwerennej Polski sa juz w centrum Warszawy !

Wrogowie suwerennej Polski sa na tej samej Sali Sejmowej Rzeczypospolitej Polskiej

co i Wy Poslowie z klubu Prawa i Sprawiedliwosci !”

 

Jaki byl wynik glosowania w Sejmie i Senacie to juz wiemy i jak glosowali poslowie z PiS, tez pamietamy.

Ale co bylo bolesne w tych decydujacych dniach o byc albo nie byc traktatu, to calkowite wylaczenie sie spoleczenstwa z tego procesu.

Z wyjatkiem kilkunastu patriotow, nie bylo wtedy przed Sejmem nikogo, kto moglby przypomniec poslom los targowiczan.

 

Dlaczego tak jest?

Zdaje sobie sprawe z tego, ze mamy do czynienia z drugim, czy tez trzecim pokoleniem, ktore zostalo wychowane w warunkach zniewolenia duchowego.

O ile bowiem siedem pokolen okresu bezpanstwowosci Polski, jakim byl okres zaborow, doswiadczylo wielkiego zniewolenia ekonomicznego, kulturowego i fizycznego, jednak nie bylo obiektem tak silnego ataku sil zniewalajacych w sensie duchowym, jakim byl okres 45-lat panowania w Polsce idei komunizmu i sowietyzmu.

 

O ile spoleczenstwo Polski bylo duchowo przygotowane na powrot panstwowosci suwerennej Polski w 1918 roku, czego dalo dowod w okresie niespokojnego miedzywojnia, jak tez i samej II wojny swiatowej, o tyle spoleczenstwo Polski w 1989 nie bylo duchowo dojrzale do podjecia tego wielkiego, zbiorowego obowiazku.

 

Suwerennosc Polski i Polakow zostala im ukradziona przy „okraglym stole” a ostateczne rozparcelowanie zostalo dogadane w Magdalence i niestety, wiekszosc rodakow zdaje sie nie zauwazac tego faktu.

Nie ma im kto tego faktu uswiadamiac gdyz stalinowski i hitlerowski plan pozbawienia Polakow warstwy inteligencji a wiec tej „myslacej glowy spoleczenstwa”, wzmocniony dodatkowo okresem czterech dekad wylegarni mutantow oportunizmu i bezpanstwowosci daje o sobie w brutalnej formie znac, szczegolnie w okresie tej rzekomej wolnosci zapoczatkowanej w 1989 roku, z jej relatywistycznymi idealami w stylu „ Robta co chceta”

 

Polacy roku 1989, w odroznieniu od tych z 1918 nie mieli bowiem w swych sercach tego uczucia bycia krolem, bycia suwerenem swego panstwa.

Gdyby bowiem Polacy mieli w sobie mocne poczucie zrozumienia i zarazem pragnienia bycia szczepem tego krolewskiego „Piastowego Rodu”, gdyby mieli w pamieci serc to uczucie nieszczescia z „wydziedziczenia z krolestwa” w okresie zaborow, to wiedzieliby jaka nedze szykuja im tym traktatem lizbonskim biurokraci z Brukseli, wspierani tabunem kosmopolitow jedynie mowiacych i piszacych po polsku i majacych swa bardzo liczna reprezentacje w Sejmie RP.

G.Pascal tak napisal w „Mysli” „... Wielkosc czlowieka jest wielka w tym, ze zna on swoja nedze...Wszystkie te nedze czlowieka dowodza jego wielkosci: sa to nedze wielkiego pana, wydziedziczonego krola.

Ktoz czuje sie nieszczesliwy, ze nie jest krolem, jesli nie krol wydziedziczony?...”

 

Poslowie Sejmu RP VI kadencji, reprezentujac ponoc obywateli Polski, w przyspieszonym trybie, wielu z nich bez przeczytania nawet tekstu Traktatu, wydziedziczyli narod Polski z ich krolewskiego majestatu bycia krolem swego suwerennego panstwa.

 

Trzy partie, sposrod czterech w parlamencie, jak jeden maz glosowaly za zrzeczeniem sie suwerennosci Polski na rzecz innego panstwa - Unii Europejskiej.

Uczynili to, niepomni Konstytucji RP, ktora nie zezwala NIKOMU na taki akt.

 

A to, ze prezydent jeszcze nie podpisal traktatu, to zwykla gra tego polityka – cyniczna gra.

Tak samo, jak gra byly kankany tanczone przez liderow PiS przy ratyfikacji traktatu lizbonskiego, odrzuceniu wniosku o referendum w sprawie traktatu, ustawa o ochronie zycia, ustawa o lustracji, prawo wlasnosciowe, czy indyferencja wobec ohydnych prob wymuszenia na Polsce wyplaty odszkodowan, losy ustalen kolejnych komisji sejmowych, czy wreszcie obecne, tych politykow wypowiedzi, w sprawie zlikwidowania zlotowki, jako polskiego pieniadza.

 

Wszystko to, co politycy PiS robia, to anegdotyczne gonienie kroliczka tak, aby go nie zlapac. A bron Boze osadzic.

Nalezy to widziec, gdy tak lekka reka bierze sie w obrone przywodcow tej partii.

Zgadzam sie co do opinii o Platformie Obywatelskiej i SLD, jako partiach szczegolnie wrogich  wobec klasycznej, historycznej i ideowej wizji tozsamosci Polski.

Nie mozna jednoczesnie zapomniec roli jaka odegrali i nadal odgrywaja „obrotowi” z PSL w 20-leciu antyrozwoju Ojczyzny

Wszyscy oni , to przyslowiowy Pac wart palaca i palac Paca, bo z jednego i tego samego rozdania pochodza.

 

I jeszcze jedno, sprawa KUL.

Bolesna dla mnie osobiscie, bo jestem od parunastu lat dzialaczem kanadyjskiego Towarzystwa Przyjaciol KUL.

W minionych kilku latach wladze tej uczelni, z dla siebie tylko znanych powodow, podjely szereg bardzo niefortunnych decyzji, sprzecznych z duchem i tradycja tej Uczelni.

Zaproszenie tego pseudonaukowca, polakozercy - nazwiska juz nawet nie chce wymieniac - na wyklady na KUL, o czym Ksiadz Bartnik napomknal, to kolejny bolesny przyklad dryfowania tego uniwersytetu w strone przepasci.

 

O ile Wielki Kanclerz KUL jest „ z urzedu”, o tyle czlonkowie senatu KUL i wladz KUL sa wybierani przez profesorow i studentow tej uczelni.

Czyzby KUL mial taki senat, jak Polacy parlament?

Spojrzmy jeszcze na postawe Wielkich Kanclerzy KUL, od kard. S.Wyszynskiego poczawszy a na obecnym skonczywszy a obraz stanie sie nieco klarowniejszy.  

  

W zakonczeniu artykulu, ksiadz profesor Bartnik pisze, ze: „Trzeba zrzucić z Polski okupacyjną, liberalistyczną i antypolską czapę... Trzeba nam rządu, polityków i działaczy czystych, godnych i otwartych na wszystko, także na polskość i na religię....bo Polska jest wspaniała w spotkaniach mądrych i dobrych ludzi ... w pomysłowości i twórczości ludzkiej, a przede wszystkich w sercach i w sumieniu.”

Cisnie sie na usta pytanie- ilu ich jest ?

Serce kaze mi jednak wierzyc, iz nadal jest wystarczajaco duzo Polakow do uczynienia zmian- do odzyskania Polski.

Inaczej, nie mialoby sensu nawet i to pisanie.

 

Nadszedl czas, bysmy sie obudzili i otrzasneli z otepienia.

Wystarczy, azeby kazdy z tych „madrych i dobrych ludzi” rozpoczal naprawe od siebie i swoich najblizszych, jak radzil Theodore Roosevelt : „ Rob, co tylko w twojej mocy, majac to, co posiadasz i tam, gdzie jestes”.

 

Ryszard A. Kusmierczyk – Windsor, Ontario, Kanada

 

8 marca 2009