Jo sie wos pytom, gdzie jest górnik z kopalni “Bytom”?


Pewnego dnia w czasie jakiejś górniczej narady, może spędu górniczych aktywistów paryjnych, czy też innej hucpy zorganizowanej dla poprawienia samopoczucia klasy robotniczej, w czasie gdy wiecej było pytań do władzy niż chleba na półkach w piekarni, jeden z górników kopalni “Bytom” zadał pytanie bardzo kłopotliwe dla rządzących górnictwem. Po przerwie tegoż górnika zabrakło na sali a inny własnie zaptyał co z nim się stało. W tamtych latach życie wykuło wiele podobnych opowiadań. Pozwalały nam one, mimo wielu udręk związanych z ich opowiadaniem, łatwiej znosić osiągnięcia władzy ludowej.

Było minęło. Można by o tych smutnych historiach zapomnieć. Jednak okrągłostołowa zgraja podjęła w imieniu nie tylko swoim zbójeckie rozwiązania. I mamy jak mamy. Nawet jeżeli tego nie chcieliśmy to i tak nikt nas o to nie pytał. Represje w Polsce sie nasilają. Dzień po dniu życie donosi o nowych problemach, które poprawni optymści zamieniają w żarty gdy innym z tym wcale nie do śmiechu.

Jak podała elektroniczna Rzeczypospolita z 14 września i tym razem kopalnia Wujek zapisała sie źle w górniczej historii. Kopalnia Wujek to ta sama do której onegdaj gen. Kiszczak skierował najbardziej socjalistycznie wyrobiony element jakim bez wątpienia były karne i otumanione pancerne głowy z ZOMO. Wtedy upominajacy sie o ludzkie traktowanie górnicy zostali zabici na terenie kopalni przez funkcjonariuszy państwa ludowego. Mieszkając daleko od Polski żyjemy i zajmujemy się swoimi problemami. Nie zwalnia nas to z interesowania sie tym co dzieje sie w kraju, dlatego też mój wpis tutaj.

Górnik, o którym napisano w RP to człowiek widzący fałsz i obłudę tych co odpowiadają za organizację pracy; odpowiadają również za wydobycie, jak najtaniej i jak najwięcej. Zdawał sobie sprawe z zagrożeń wynikających z pracy pod ziemią. Nie chciał fałszować odczytów wyników pomiaru stężenia metanu i innych groźnych dla życia górników wskaźników. A mógł jak wielu innych konformistów zadawalać się życiem zamiast wytykać błędy a w przypadku braku poprawy rozpowiadać poza terenem kopalni. Nie on pierwszy i nie ostatni dostał z tego powodu w przysłowiową d… Tak jak kiedyś, tak i teraz zabezpiecznie miejsc pracy ma wiele do życzenia, aczkolwiek samych miejsc pracy pozostało już niewiele. Załatwianie tych co to zauważali i głośno protestowali nie zmieniło się, zmieniły się jedynie metody ich traktowania. Znaczy się, juz tak normalnie nie wylewa się gościa na pysk, teraz umila mu się życie.

Historię człowieka, który odważył się upublicznić działalność ludzi odwpowiedzialnych za tak zwane bezpieczeństwo pracy w kopalni Wujek-Ślask na łamach RP opisanła Izabela Kacprzak. Artykuł pod poniższym linkiem:

http://www.rp.pl/artykul/535752-Ostatnia-scena-filmu-z-kopalni-.html

  1. wg
Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek