Robert Wit Wyrostkiewicz: "Borusewicz o pięknej dla Polaków Syberii…"


SKANDAL! Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz na obchodach 100. rocznicy założenia Wierszyny, największej polskiej wsi na Syberii, powiedział: "Drodzy rodacy, gdzie wasi przodkowie zajechali, prawie na koniec świata (…) ale faktycznie wybrali piękne miejsce, urodziwe, takie gdzie chce się mieszkać i przyjeżdżać." Czy Borusewicz, który z urzędu powinien zajmować się Polonią, nie zna historii i losu Polaków z Wierszyny? Czy nie wie, że przez lata Syberia była dla nich miejscem biedy, niespełnionych marzeń i represji z powodu polskości, na których końcu niejednokrotnie czekała na nich śmierć zadawana przez bolszewików?

– Polska o rodakach na Syberii nigdy nie zapomniała i zawsze będzie wspierać, abyście zachowali nadal polskie korzenie – tymi pięknymi słowami zwrócił się 4 września do Polaków w Wierszynie, tzw. "małej Polsce" na syberyjskiej ziemi marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Zapewnił też naszych rodaków, że "Polska o was nie zapomniała, Polska o was pamięta i będzie pamiętała." A wszystko po to, by podsumować ich losy fatalnym i haniebnym stwierdzeniem: "Drodzy rodacy, gdzie wasi przodkowie zajechali, prawie na koniec świata (…) ale faktycznie wybrali piękne miejsce, urodziwe, takie gdzie chce się mieszkać i przyjeżdżać." Stwierdzenie to padło podczas uroczystości obchodów 100. rocznicy założenia Wierszyny, w której miał wziąć udział gubernator obwodu irkuckiego Dmitrij Mieziencew i pewnie tylko dlatego władze lokalne utwardziły 15-kilometrowy odcinek jedynej drogi prowadzącej do polskiej osady.

Jak poinformowała PAP  dzisiejsi mieszkańcy Wierszyny, a jest ich około 500 to "w większości potomkowie emigrantów polskich z terenów małopolski oraz Śląska Dąbrowskiego, którzy w 1910 roku zdecydowali się rozpocząć "nowe życie" z dala od ojczyzny". Agencja nie wspomniała o tym, że Polaków zwabiły płonne obietnice carskiej Rosji, która chcąc przeciwstawić się rosnącej fali emigracyjnej Polaków do Europy Zachodniej i Ameryki, starała się odwrócić ją na wschód. Nie napisano też o tym, że po przejęciu władzy przez komunistów nie tylko na siłę rusyfikowano naszych rodaków, ale także prześladowano, więziono i mordowano. Polakom nie dano szansy na powrót do kraju i to zapewne dla wielu był powód do pozostania na syberyjskiej zsyłce, a nie – jak ujął to marszałek Borusewicz – piękno krajobrazu "gdzie chce się mieszkać i przyjeżdżać". Nie chciało się tam zapewne mieszkać Polakom, którym po rewolucji bolszewickiej, w 1929 roku komsomolcy próbowali zdewastowali kościół. W 1934 r. zakazano uczyć dzieci języka polskiego, a w 1935 wieś zmieniła się w kołchoz "Czerwona Wierszyna". W 1937 roku NKWD wywiozło 31 światlejszych mieszkańców, którzy nigdy nie wrócili do domów i do dziś nie udało się ustalić, gdzie zostali zgładzeni. (O rzeczywistości syberyjskiej Polaków w Wierszynie czytaj obok wywiad z ks. Jarosławem Wiśniewskim z Taszkientu).

W Wierszynie funkcjonuje Dom Polski, utrzymywany ze środków Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", przy którym skupia się życie kulturalne i oświatowe tamtejszej Polonii zorganizowanej przy Stowarzyszeniu "Wisła" oraz zespole wokalno-tanecznym "Jarząbek". Od ubiegłego roku w miejscowym kościele pod wezwaniem św. Stanisława jest na stałe proboszcz z Polski, emerytowany ojciec Karol Lipiński. "Nasza Polska" dowiedziała się jaką kwotą "Wspólnota Polska" dowodzona przez Longina Komołowskiego wspiera Wierszynę, wieś będącą ewenementem w skali światowej, ponieważ w chwili obecnej jest to jedyna miejscowość poza granicami Polski, gdzie wszyscy mieszkańcy do dziś mówią po polsku co jest zasługą działającej we wsi szkoły (jedyna placówka oświatowa na Syberii, gdzie uczniowie uczą się wszystkich przedmiotów w języku polskim).  – "Wspólnota Polska" przekazuje środki na utrzymanie Domu Polskiego i planowane programy – powiedział "Naszej Polsce" Andzrej Grzeszczuk, kierownik Działu Informacyjnego "Wspólnoty Polskiej". – W tym roku jest to kwota 24 tys. zł. W zasadzie realizujemy w całości prośby stowarzyszenia z Wierszyny. Dofinansowanie realizujemy z dotacji Kancelarii Senatu przeznaczonej na cele polonijne – dodał Grzeszczuk. A więc "mała Polska", miejsce szczególne dla Polaków na Syberii, warte jest dla nas 24 tys. zł. rocznie, a ze słów przedstawiciela "Wspólnoty Polskiej" wynika, że jest to tylko realizowanie potrzeb już zasygnalizowanych, a nie własna inicjatywa strony polskiej! Nie trzeba dodawać, że faktycznie Wierszyna jest ewenementem, bo polskość jest tam wciąż wyraźnie odczuwalna. Ale trzeba dodać też, że Polska od lat realizuje politykę zapominania o Polakach na wschodzie, o ich martyrologii, potrzebach, sprawach codziennych. Przykładem takiego beztroskiego podejścia jest m.in. sielankowa wypowiedź Borusewicza i jego "hojne" dary (marszałek Senatu przebył setki kilometrów do Wierszyny i ofiarował polskiej szkole dwa komputery, laptopa i projektor multimedialny).

Robert Wit Wyrostkiewicz

Artykuł ukazał się w tygodniku "Nasza Polska" Nr 37 (776) z 14 września 2010 r.
http://www.naszapolska.pl

http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/1553-qnpq-nr-37-wyrostkiewicz-qborusewicz-o-piknej-dla-polakow-syberiiq

Przeczytaj również wywiad Roberta Wit Wyrostkiewicza z ks. Jarosławem Wiśniewskim “Borusewicz jak Chruszczow” tutaj:

http://www.bibula.com/?p=26728

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek