Waldemar Głodek – Bieg do fotela prezydenta Warszawy rozpoczęty


Wielu z debatujących na forach prezentuje stanowisko, że odpowiadałby im ktoś taki jak Stefan Starzyński. Zgadzam się, mnie również. Czasy jednak się zmieniły, pokolenia które wyrosły po wojnie wcale nie dbały o wartości jakie on reprezentował. Najmłodsi zaś widzą już całkiem inny obraz Ojczyzny. Wielu z nich dobrze czuje się jak rządzą nami różne typy i typki o nie najlepszej reputacji; w tym specjaliści umiejętnie podpinający się pod ludzi odpowiedzialnych i skutecznie oplatujących ich swoimi mackami. Sprawia to bardzo negatywne wrażenie jakby kandydaci w wyborach byli jedynie zainteresowani zaspokojeniem swoich i najbliższych potrzeb.

Nadszedł czas wyborów prezydenta Warszawy. Ogłoszono, że proceder ten odbędzie się 21 listopada. Ewentualną dogrywkę przygotowano na 5 grudnia.[1]

Jak do tej pory do głównych kandydatów zaliczani są Hanna Gronkiewicz-Waltz, aktualnie prezydentująca stolicy i kandydat PO, Wojciech Olejniczak kandydat lewicy i Czesław Bielecki jako niezależny z poparcia PiS.

Wśród tej czołówki najwięcej emocji wzbudził chyba Czesław Bielecki. Głównie za sprawą poparcia go przez Jarosława Kaczyńskiego i zaaprobowania go jako reprezentanta PiS. Wielu nie tylko pisowców przyjęło tę decyzje z niedowierzaniem.

Adam Wielomski, historyk i publicysta, rewelację tę określił jako: "Czesław Bielecki: substytut narodowo-katolickiego kandydata PiS na Prezydenta Warszawy?"[2]

Bardzo energicznie zareagował na to pisowskie wsparcie również Zygmunt Wrzodak[3], jak by nie było jeden z założycieli Ligi Polskich Rodzin, z którą wielkie nadzieje pokładała całkiem nie mała liczba wyborców. LPR była partią nie kojarzoną z okrągłym stołem i Magdalenką. PiS mając za mało swoich głosów w parlamencie aby samodzielnie wziąść władzę, szukał koalicjantów. Haczyk połknął Roman Giertych i LPR z Samoobroną wsparły PiS ku swojemu nieszczęściu. Nieporozumia w koalicji odbiły się niekorzystnie dla całej trójki, z której PiS jedynie uratował swoje istnienie. Stracił jednak wpływy i kontrolę nad Polską mimo posiadania w odwodzie Prezydenta RP. Dzisiaj, po wielu zawirowaniach można przypuszczać, że ta porażka PiS była wkalkulowana w koszta wysadzenie z orbity zarówno LPR jak i Samoobrony. Prowadzona walka PiS-u z PO i odwrotnie jest jedynie smutnym spektaklem na polskiej scenie politycznej mamiących widzów naturalnością wydarzeń.

Określenie “scena polityczna”, używane przez różnych publicystów na opisanie polskiego światka polityków i biurokratów, jest wyjątkowo trafne! – pisze w swoim blogu Anthony Ivanowitz[4]. Można zastanawiać się czy jest to akurat nazwisko czy tylko pseudo autorskie nie mniej jego wywód jest warty przemyślenia, mimo bardzo szorstkiego momentami języka.

Innym kandydatem szczególnie urozmaicającym to grono jest Janusz Korwin-Mikke (Wolność i Praworządność), postać znana na scenie politycznej. Trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o staż i doświadczenie w wyborach to Korwin-Mikke ma największe. Czy tym razem zamieni swoje marzenia w fotel prezydencki? Zobaczymy. Tymczasem żartownisie podpierają się sloganem ukutym wcześniej przez Janka Pietrzaka gdy ubiegał się o prezydencki fotel: jak nie będzie lepiej, to przynajmniej będzie weselej!

Zgłoszeni zostali jeszcze Krystyna Legierski (Zieloni?), Katarzyna Munio z Porozumienia Warszawskiego “Wspólnota Samorządowa” i kandydat niezależny Romuald Szeremietiew.

Pojawienie sie Romualda Szeremietiewa[5] na liście kandydatów jest niestrawne dla okrągłostołowców, więc bedą robić wszystko aby utrudnić mu kampanię wyborcą. A jest to ciekawa postać. Bardzo ambitny człowiek przejżyście określający zagrożenia dla Polski; chcący zrobić coś dobrego i mający do tego zarówno wiedzę jaki wykształcenie. Kiedy zajmował się naszą armią tak mocno zaszedł za skórę różnym kręcącym lody, że jego właśnie sądzono jako przestępcę. Okazało się ostatecznie, że ta sztuczka im się nie udała a sądy poszczególnych instancji uznały Szeremietiewa niewinnym pomówień. Jest to pewnego rodzaju legitymacja a wcześniejsze doświadczenia zapewne będą mu pomocne.

Analizując, trzeba pamiętać że nie tylko ten wygrywa co głosy liczy ale jeszcze ten kto mam wystarczajace środki na dziennikarską klakierkę, nie zawsze muszą to być pieniądze, teczki też maja swoja wartość w takich zawodach a wsparcie odżywających pod skrzydłami rzadzącego tandemu służb specjalnych wewnętrznych i zewnętrznych może być szczególnie przydatne w finałowej rozgrywce.

Waldemar Głodek
28 wrzesień 2010 r.


[1] Iwona Kilar – “Warszawa. Znamy już kandydatów na prezydenta stolicy”: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/warszawa_znamy_juz_kandydatow_na_prezydenta_stolicy_161491-1–1-d.html

[2] Adam Wielomski – "Czesław Bielecki : substytut narodowo-katolickiego kandydata PiS na Prezydenta Warszawy?": http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/6728/

[3] Zygmunt Wrzodak – “Czesław Bielecki vel Maciej Poleski”: http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=33&pid=2856

[4] Anthony Ivanowitz – “Show must go on, czyli miałeś chamie złoty róg”: http://www.pospoliteruszenie.org/Show%20must%20go%20on.htm

[5] PolskaLokalna.pl – “Szeremietiew na stolicę?”: http://polskalokalna.pl/wiadomosci/mazowieckie/warszawa/news/oglosil-na-blogu-ze-powalczy-o-rzady-w-stolicy,1531796

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek