Bolesław Orłowski: CZARODZIEJ Z MENLO PARK


Wszystkie wcześniejsze systemy sztucznego oświetlenia były żałośnie niedoskonałe – dopiero żarówka pozwoliła naprawdę „dzień z nocy czynić”. Był to sukces radykalny, pełne zwycięstwo. Coś w rodzaju teorii Kopernika w astronomii, a do tego z bardzo konkretnymi i powszechnymi skutkami praktycznymi. Mało kto pamięta, jak niedawno, w sensie historycznym, do tego doszło.

Zasługą Edisona było też to, że stworzył drobiazgowo przemyślany system dystrybucji prądu elektrycznego z elektrowni (także będącej jego dziełem) do odbiorców, ze znormalizowanymi oprawkami i wtyczkami, do których – wedle jego założenia – miały pasować wszystkie znajdujące się w użyciu urządzenia elektryczne. Była to racjonalna, ukierunkowana na powszechną wygodę zasada. Dopiero w naszej epoce niektóre firmy, nastawiane na walkę z konkurencją i zmonopolizowanie rynku, zaczęły clip_image001rozmyślnie ją łamać. To wyraźna tendencja, w której dążenie do zysku rozmija się z interesem społecznym – wydaje się więc, że powinna być ograniczana prawnie w państwach naprawdę obywatelskich. Jednak Edison (podobnie jak Kopernik uważający, że planety krążą po orbitach kołowych) nie ustrzegł się błędów – stawiał na prąd stały o napięciu 110 V, co skorygowali później inni w ramach doskonalenia systemu.

Edison był nie tylko wynalazcą wybitnym, ale też niebywale płodnym i wszechstronnym − posiadał 1097 oryginalnych patentów. Nikt inny nie zbliżył się nawet do połowy tej liczby. Można chyba uznać bez większego ryzyka, że ten rekord nie zostanie pobity, gdyż era samotnych wynalazców minęła. Tak spektakularna wyjątkowość skłania, by się bliżej przyjrzeć życiu Edisona. Z całą pewnością nie było to życie typowe.

Na starcie nie miał żadnych atutów. Urodził się 11 lutego 1847 roku w miejscowości Milan w stanie Ohio, dokąd parę lat wcześniej przybyli z Kanady jego rodzice − prości ludzie handlujący drewnem. We wczesnym dzieciństwie Edison chorował na szkarlatynę, która spowodowała pogłębiającą się z wiekiem głuchotę. Nie sprzyjało to kontaktom z rówieśnikami, przyszły wynalazca był raczej samotnikiem. Paradoksalnie można się w tym dopatrywać jednej z przyczyn późniejszych sukcesów − samotność pomagała zapewne wyrobić w sobie zdolność do koncentracji.

Wykształcenia formalnego praktycznie nie miał żadnego. Do szkoły uczęszczał sporadycznie, w sumie przez kilka miesięcy. Biografowie Edisona zgodnie twierdzą, że była to okoliczność pomyślna dla jego późniejszej kariery, szkoła jest bowiem dobra wyłącznie dla przeciętniaków. Nie był wszakże nieukiem, dużo czytał. Interesował się zwłaszcza naukami przyrodniczymi, z poparciem matki, która podsuwała mu lektury i pozwoliła urządzić w piwnicy laboratorium, kiedy Edison miał dziesięć lat. Broniła go też ponoć przed ojcem, gdy w owej pracowni dochodziło do eksplozji. Może tak było, ale pamiętajmy, że wiele anegdot mogło zostać wymyślonych później, kiedy ugruntowała się już legenda Edisona i o jego dzieciństwie powstawały książki, a z czasem i filmy. To on bowiem przyczynił się do ukształtowania nowego typu bohatera, pomysłowego i przedsiębiorczego, którego przeciwstawiano wcześniejszemu stereotypowi zaradnego i odważnego trapera czy kowboja z pogranicza, czyli frontu cywilizacji, gdzie człowiek musiał walczyć z dzikimi zwierzętami i Indianami. Zmieniał się bowiem wówczas, w niemałej mierze za jego sprawą, charakter Ameryki i jej pozycja w świecie.

PRAKTYCZNY WYNALAZCA

Kiedy Thomas Alva Edison miał 12 lat, ujawnił ważną cechę, która ułatwiła mu z czasem sukcesy na polu wynalazczości – przedsiębiorczość. W 1859 roku zaczął zarabiać jako gazeciarz na kolei Detroit Port – Huron. Kiedy przebywał w Detroit, spędzał czas w miejscowej bibliotece publicznej. Czytał wszystko, co go ciekawiło. Był niestrudzonym samoukiem. Wiązało się to z przekonaniem, że posiadanie bardzoclip_image002 rozległej wiedzy – pozornie w dużym stopniu niepotrzebnej praktycznie – jest nieodzowne, jeśli chce się dochodzić, poprzez „olśniewające” skojarzenia, do oryginalnych i nowatorskich pomysłów.

Kiedy w 1861 roku wybuchła wojna secesyjna, Edison zaczął wydawać własną gazetkę podającą najbardziej aktualne wiadomości zbierane od znajomych telegrafistów na wszystkich stacjach. Był na nią popyt, bo ludzie spragnieni byli najświeższych wieści z frontu. Wojna dała mu też szansę wczesnego rozpoczęcia prawdziwej pracy zawodowej. Mężczyzn masowo brano do wojska, brakowało ich. Toteż łatwo udało mu się zostać telegrafistą. Pracował w taki sposób w latach 1863 − 1869 w rozmaitych miejscach Stanów Zjednoczonych i Kanady, m.in. w Western Union Telegraph Company w Bostonie, gdzie rozczytywał się w dziełach Faradaya.

Te lektury okazały się przełomowe. Zaowocowały pierwszym, uzyskanym w 1869 roku, patentem na urządzenie elektrograficzne na bieżąco prezentujące wyniki głosowań parlamentarnych. Nie obyło się też bez szczęśliwego zbiegu okoliczności – Edison przypadkowo znalazł się na nowojorskiej Wall Street akurat w momencie, kiedy doszło do awarii aparatury rejestrującej notowania giełdowe, której nie potrafiono usunąć. Edison naprawił zepsute urządzenie, a następnie stworzył jego ulepszoną wersję (Edison Universal Stock Printer). Dzięki temu zyskał rozgłos, zamówienia i pieniądze − jego honoraria liczono w dziesiątkach tysięcy dolarów. A były to wówczas sumy niewyobrażalne w sferach, z których się wywodził.

Wiąże się z tym anegdota, być może prawdziwa. Kiedy młody – nie całkiem zorientowany i źle słyszący, a więc sprawiający wrażenie niezbyt rozgarniętego – człowiek zjawił się w banku, by zrealizować czek na wiele tysięcy dolarów, kasjer dla żartu wypłacił mu gotówkę w jednodolarowych monetach. Worek był tak ciężki, że Edison z trudem mógł go unieść…

FABRYKA WYNALAZKÓW

Dysponując pieniędzmi, Edison założył własną wytwórnię urządzeń elektrycznych w Newark w stanie New Jersey, gromadząc wokół siebie grupę zdolnych pomocników. W 1874 roku jego zespół stworzył pierwszy system telegrafii wielokrotnej, umożliwiający przesyłanie jednym przewodem wielu wiadomości jednocześnie. Grono współpra- cowników Edisona stało się zalążkiem założonej przez niego w 1876 roku fabryki wynalazków w Menlo Park w stanie New Jersey. Było to pierwsze nowoczesne laboratorium naukowo-badawcze, w którym stosowano zespołowe metody pracy. To właśnie tam powstały dwa sztandarowe wynalazki Edisona: fonograf (1877) i żarówka (1879).

Edison przez całe życie bardzo starannie dobierał sobie personel. Wiedzę i inteligencję kandydatów badał za pomocą testów − był zresztą jednym z pionierów tej metody. Dla swych celów ułożył zestaw pytań, który nazwał ignoramometrem. Były wśród nich np. takie:

– Jak garbuje się skórę?

– Skąd sprowadza się najlepszą bawełnę?

– Kto wynalazł logarytmy?

– Gdzie znajduje się Korea?

– Jakie napięcie ma prąd elektryczny stosowany do napędu tramwajów?

– Kto skomponował operę Trubadur?

– Ile waży w przybliżeniu powietrze w pokoju o wymiarach 30 na 20 na 10 stóp?

Mówi się, że kandydatów poddawano również bardzo szczegółowemu egzaminowi praktycznemu. Zamykano ich w pokoju, w którym znajdowało się rozebrane na elementarne części nowo wynalezione, a więc oczywiście zupełnie im nieznane, urządzenie. Mieli się zorientować, do czego służy, złożyć je i uruchomić.

Edison w okresie Menlo Park nabrał już pewności siebie i umiał sprostać wyzwaniom związanym z zainteresowaniem prasy jego działalnością. Świadczą o tym zwłaszcza okoliczności wynalezienia żarówki. Pierwszy raz w dziejach założono wówczas przedsiębiorstwo w celu eksploatacji wynalazku, który dopiero miał powstać − Edison Electric Light Company (1878). Po wynalezieniu fonografu Edison był już bowiem tak murowaną firmą i cieszył się tak wielkim zaufaniem, że złożona przez niego publicznieclip_image003 deklaracja wystarczyła, by znalazło się dość akcjonariuszy na zebranie kapitału zakładowego w wysokości 300 tys. dolarów. Okazało się, że na osiągnięcie sukcesu potrzebował nie zapowiadanych chełpliwie kilku tygodni, lecz całego roku. Wbrew jego własnym oczekiwaniom nie doznał wówczas olśnienia, ale musiał długo i żmudnie dążyć do celu. Była to wielka próba, z której wyszedł zwycięsko, prezentując prawdziwe mistrzostwo − nie mogąc wynaleźć żarówki, wynalazł nowoczesną metodę dokonywania wynalazków (zespołowe prace nad poszczególnymi elementami postawionego sobie zadania), która ostatecznie doprowadziła go do upragnionego celu. A wierzący w niego entuzjaści na pewno tego nie żałowali. Bo choć sprawa się przedłużyła, kiedy po roku osiągnięto sukces, cena akcji Edison Electric Light Company skoczyła ze 100 do 3 tys. dolarów.

CZŁOWIEK SKROMNY I NIEŚMIAŁY

Będąc dla prasy i akcjonariuszy wielkim Edisonem, prywatnie pozostał człowiekiem skromnym i nieśmiałym. Podobno kiedy zakochał się w swej drugiej żonie, która pracowała u niego jako telegrafistka, nie mogąc się zdobyć na oświadczyny, wystukał je alfabetem Morse’a palcem na blacie stołu. Oczywiście być żoną Edisona nie było łatwo. Był pracoholikiem, człowiekiem w dużym stopniu uzależnionym od swej pasji clip_image004wynalazczej. Potrafił pracować dzień i noc, nie pamiętając o śnie ani posiłkach – pochłaniając jedynie wielkie ilości czarnej kawy i paląc mnóstwo cygar. Wedle legendy podczas wesela Edison wpadł na jakiś pomysł, który tak go zafrapował, że wyszedł z przyjęcia, poszedł do laboratorium i spędził tam kilkanaście godzin. Żona sławnego wynalazcy musiała tolerować takie ekstrawagancje.

Edison wpłynął na kształt nowoczesnego życia na wiele sposobów. Przyczynił się np. do zapoczątkowania taniego budownictwa, stając się pionierem prefabrykacji typowych domów betonowych (przy okazji udoskonalając produkcję cementu). Dzieciom dał pierwszą mówiącą lalkę (prawdę mówiąc, miała zbyt delikatny mechanizm mówiący, który często psuł się podczas transportu). Dokonał przeszło tysiąca wynalazków i tylko jednego odkrycia – w 1883 roku zaobserwował termoemisję elektronów (zjawisko Edisona), co miało się stać jedną z podstaw elektroniki.

Przegrał wielką batalię z braćmi Lumière, ale nie na polu techniczno-wynalazczym. Wcześniej od nich, bo już w 1889 roku, zbudował kinetoskop – skrzynię z wziernikiem przeznaczonym dla jednego widza (coś w rodzaju fotoplastikonu), przez który można było oglądać filmy zarejestrowane kamerą (którą również skonstruował) na perforowanej taśmie celuloidowej przesuwającej się w tempie 46 klatek na sekundę.clip_image005 Opatentował to urządzenie w 1891 roku, a zademonstrował publicznie w Nowym Jorku trzy lata później, półtora roku przed otwarciem przez braci Lumière pierwszego kina w Paryżu. Przegrał ze względów psychologicznych – publiczność wolała oglądać filmy na ekranie wspólnie, zbiorowa rozrywka okazała się bardziej pociągająca.

Edison wywarł bez wątpienia większy wpływ na życie ludzi i kształt świata niż inni wielcy ludzie. Zdawał sobie zapewne z tego sprawę, ale sława nie uderzyła mu do głowy. Mawiał skromnie, że geniusz to 1 proc. natchnienia i 99 proc. mozołu.

Oczywiście doceniano go i honorowano oraz nagradzano na wiele sposobów. W 1927 roku został członkiem Narodowej Akademii Nauk Stanów Zjednoczonych, a rok później Kongres przyznał mu tytuł zasłużonego Amerykanina. Umarł w roku 1931 w West Orange w stanie New Jersey, dokąd w 1887 roku przeniósł siedzibę swej fabryki wynalazków i gdzie dziś jest jego wspaniałe muzeum. Podczas jego pogrzebu (21 października, w 52. rocznicę wynalezienia żarów- ki) planowano na znak żałoby wyłączyć prąd w całych Stanach Zjednoczonych. Okazało się to niemożliwe z przyczyn praktycznych (co potwierdza, jak potężny wpływ wywarł), więc ograniczono się do wyłączania na chwilę światła elektrycznego w kolejnych stanach – fala ciemności przesunęła się przez cały kraj.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że cały ten ogromny dorobek dosłownie zawisł na włosku w 1867 roku, kiedy 20-letni wówczas Thomas Edison wyruszył z dwoma kolegami szukać przygód w Ameryce Łacińskiej. Młodzi ludzie traktowali tę wyprawę bardzo poważnie, przygotowując się do niej, uczyli się hiszpańskiego. Wspólnie dotarli do Nowego Orleanu, gdzie pewien znajomy Edisona wy- perswadował mu pomysł dalszej podróży. Ale dwaj towarzysze podążyli dalej statkiem do Vera Cruz i szybko zmarli na szalejącą tam właśnie febrę. Edison wrócił do Bostonu i zaczął czytać dzieła Faradaya. Na szczęście nasze i wielu jeszcze następnych pokoleń…

Bolesław Orłowski

Źródło:

Portal Magazynu Historycznego “Mówią Wieki”:
http://www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=2617

Przeczytaj więcej tego autora:

Co ma wisieć, nie utonie… – http://archiwum.wiz.pl/2000/00050100.asp
Kanał Kopernika we Fromborku – http://stalker.republika.pl/kanal_Kopernika.html

Bolesłąw Orłowski, prof. dr hab. (ur. 1934), historyk techniki. Absolwent Politechniki Warszawskiej (1957), pracownik naukowy Instytutu Historii Nauki PAN, wykładowca licznych uczeli polskich. Członek wielu organizacji w dziedzinie historii techniki, autor ponad 30 książek oraz kilkuset artykułów. Wiecej o autorze: http://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Or%C5%82owski

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek