Maciej Eckardt: Prawoskrętny


clip_image002

Profesor Bogusław Wolniewicz należy do rzadkiej urody oryginałów. Nie bacząc na wiejące wiatry nowoczesności i nowinkarstwa, uparcie trzyma się tego, co sprawdzalne i oczywiste. Mawia o sobie – prawoskrętny. To sytuuje go  na pozycjach co najmniej  podejrzanych, a z punktu widzenia lewicy i lewactwa – wręcz skrajnych. W wydanym właśnie wywiadzie-rzece „Wolniewicz. Zdanie własne” mamy okazję zerknąć na poglądy pana profesora, których próżno szukać w mainstreamowych mediach. Nic dziwnego, bo kto to widział, żeby otwarcie twierdzić, że islam to wylęgarnia terroryzmu, a antysemityzm to obuch, którym Żydzi i „Gazeta Wyborcza” walą przez łeb swoich adwersarzy.

Takich „kwiatków” w poglądach Wolniewicza można znaleźć więcej. Pozwala sobie na nie wybitny filozof i logik, który przybliżył polskiej filozofii postać Ludwiga Wittgensteina, filozof, który choć sam – jak o sobie mówi – jest niewierzący, przypomina katolikom, czym powinna być wierność  tradycji katolickiej i jakie z tego wynikają implikacje. Wolniewicz bez zbędnego certolenia się i krygowania mówi o swojej obecności w PZPR, a także o przydatności poglądów Marksa do opisu zjawisk społecznych. Nie boi się wycieczek personalnych, chłoszcząc barwnym słowem wszystkich tych, którzy „zaleźli mu za skórę”.

I właśnie cięty język, brak obłości w poglądach, a także własne zdanie, uczyniły go postacią nietuzinkową, na widok której widz i słuchacz poprawiają się w fotelu. Jego słowne tyrady, swoista zjawiskowość i magnetyzm, sprawiają, że ma swoich zagorzałych wyznawców i admiratorów. Za niepoprawnością jego poglądów, w odróżnieniu od innych, idzie jednak głęboka wiedza filozoficzna i reżim logiki, nie pozwalające na jałowe spekulacje i modne powierzchowne fajerwerki, którymi karmi się dzisiejsza pop-polityka. Dlatego Wolniewicz jest osobowością przez duże „o”.

Tą osobowością przykrywa tandetę i wtórność intelektualną salonowych gwiazd, co sprawia, że na salonach Wolniewicz nie występuje. Wyglądałby tam zresztą jak szczupak wśród uklejek, więc to oczywiste, że uklejki takiej konfrontacji wolą unikać. Co najwyżej splują, jak mają w zwyczaju, ale tym akurat Wolniewicz się nie przejmuje. Głosi swoje, krytykuje po nazwiskach, nie dba o poklask, trafia celnie i zmusza do myślenia. Nie jest głosem wołającym na puszczy, bo większość jego poglądów podziela większość Polaków, tyle że o tym jeszcze nie wie.

Warto sięgnąć po wywiad-rzekę z Wolniewiczem, choć kamyczkiem do ogródka niech będą błędy edytorskie, które miejscami rażą, a także – tak to odczuwam – zbytni pośpiech redakcyjny. Niemniej książkę czyta się dobrze, a ona sama powinna stać się obowiązkową pozycją w biblioteczce każdego kontr-postępowca. Idealna na prezent. Ale najpierw trzeba się nachodzić, by ją znaleźć. Ot, los książek niepoprawnych politycznie.

Źródło:

Fronda, blog Macieja Eckardta:
http://www.fronda.pl/maciej_eckardt/blog/prawoskretny

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek