Stanisław Michalkiewicz: Prorok zaczadziały


Stanisław MichalkiewiczW opowiadaniu Sławomira Mrożka o niegrzecznym chłopczyku występuje Anioł-Stróż, który, zniecierpliwiony nieposłuszeństwem swego podopiecznego, wymierzył mu potężną „blachę” w czoło. Niegrzeczny chłopczyk natychmiast się zreflektował i próbował dokazywać tylko chwilami, kiedy wydawało mu się, że Anioł –Stróż stracił na chwilę czujność, ale kolejna „blacha” natychmiast przywracała mu poczucie rzeczywistości. W końcu chłopczyk, w obawie przed kolejnymi „blachami”, w ogóle przestał dokazywać, przytył i zainteresował się chemią. Mniejsza o to, jak ta historia się skończyła, bo ważniejsza jest metoda pedagogiczna przyjęta przez Anioła-Stróża. Przekonany ostatecznie o bezskuteczności metod perswazyjnych, przyjął pedagogikę represyjną – oczywiście w interesie swojego podopiecznego i dla jego bezpieczeństwa. Wiadomo bowiem iluż to nieszczęść udałoby się uniknąć, gdyby ludzie przestali wychodzić z domów. Niestety ten ideał nie jest jeszcze osiągalny, bo wprawdzie dzięki komputerom wybrańcy losu mogą w domu nie tylko pracować, ale nawet oddawać się tam swoim ulubionym nałogom, jak na przykład były prezydent naszego państwa Lech Wałęsa, o którym Andrzej Wajda zamierza nakręcić swój kolejny, wazeliniarski film – jednak reszta nie jest w takiej luksusowej sytuacji i nadal musi chodzić do pracy i w pole – niczym w XIX wieku, kiedy to ohydni kapitaliści wyzyskiwali klasę robotniczą i pracujące chłopstwo. Dzisiaj to co innego; dzisiaj nikt nikogo nie wyzyskuje, a jeśli nawet ludzie tu i ówdzie jeszcze z nawyku gdzieś tam narzekają, to najwyżej na to, że państwo za mało dba o dobro wspólne, bo nie konfiskuje im 100 procent dochodów, a tylko – 83. Generalnie jednak nie ma co narzekać, bo rząd, gwoli zapewnienia nam bezpieczeństwa, robi co może – o czym mogliśmy przekonać się w dniach ostatnich podczas zamykania sklepów z „dopalaczami”.

Oczywiście jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, więc i postępowanie rządu budzi wątpliwości również wśród duchowych przewodników naszego tubylczego społeczeństwa – na przykład pana red. Jacka Żakowskiego, będącego, jak wiadomo, prorokiem mniejszym. Jak przystało na proroka, pan red. Jacek Żakowski wie wszystko, ale jako prorok bądź co bądź jednak mniejszy – niezbyt dokładnie. Na przykład wie, że prof. Milton Friedman uważał, iż podtrzymywanie zakazu handlu narkotykami przynosi efekt odwrotny w postaci wzrostu konsumpcji narkotyków, zwiększenia zysków i wpływów mafii narkotykowych, zwiększania liczby policji antynarkotykowych oraz ich uprawnień i wreszcie – korupcji funkcjonariuszy państwowych, z którymi mafie dzielą się zyskami w zamian za utrzymywanie tego zakazu. Ale zaraz twierdzi, że polscy konserwatywni liberałowie, którzy zgadzają się z prof. Miltonem Friedmanem we wszystkim, a nawet uważają go ”za swojego Boga”, to jednak w konieczność legalizacji narkotyków „uwierzyć nie potrafią”. Oto do czego prowadzi zbyt długie przebywanie w tak zwanym Salonie. Nie tylko nie ma tam podłogi, ale również – żeby nie uronić niczego z osobliwej i niepowtarzalnej tamtejszej atmosfery – nigdy się tam nie wietrzy, więc z roku na rok wszyscy coraz bardziej są zaczadzeni. Doszło do tego, że podczas I Publicznej Debaty Otwartej Rzeczypospolitej w Teatrze Polskim w Warszawie pani Agnieszka Graff odkryła „najbardziej antysemickie” określenie. Otóż tym „najbardziej antysemickim” określeniem jest „prawdziwy Polak”. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak do codziennego użytku w Salonie wejdzie określenie fałszywy, ewentualnie – parszywy Polak. Najwyraźniej z powodu tego zaczadzenia również red. Żakowski nie wie, że konserwatywni liberałowie w Polsce nie mają nic przeciwko legalizacji obrotu narkotykami, wszelako pod warunkiem, że narkomanów nie wolno byłoby leczyć na koszt podatników, ani też obejmować ich innymi programami pomocowymi, finansowanymi ze środków publicznych. To nieporozumienie wynika zapewne stąd, iż red. Żakowski dostrzeganie konserwatywnych liberałów ma zakazane i stąd, dla niepoznaki udaje, że nie wie, iż rząd premiera Tuska tworzą tzw. liberałowie demokratyczni, czyli poczciwi, bezideowi karierowicze, co to w zamian za powierzenie im zewnętrznych znamion władzy zrobią dla swoich panów wszystko. Ale mniejsza już o nich, bo znacznie ciekawszy jest pogląd red. Żakowskiego na „młodzież” i związane z nią obowiązki „dorosłych”. Otóż „młodzież” chce „eksperymentować”, również „z własnym ciałem”, więc obowiązkiem „dorosłych” jest zapewnienie, że te eksperymenty będą „możliwie bezpieczne”. Co znaczy „możliwie bezpieczne”? Ano to, że nie będą pociągały za sobą naturalnych następstw. Ale co to za eksperymenty, które nie pociągają za sobą ryzykownych następstw? Każdy ambitny eksperymentator instynktownie będzie dążył do przekroczenia granicy bezpieczeństwa, a przynajmniej – do jej znalezienia, pokładając nadzieję w zasadzie przyczynowości. Tymczasem red. Żakowski – a nie sądzę, by był w tym pragnieniu odosobniony, zwłaszcza w Salonie – pragnąłby jakoś doprowadzić do wyeliminowania zasady przyczynowości, a przynajmniej – zawieszenia związku przyczynowo-skutkowego. Pewnie nie wie, że prof. Milton Friedman uważał takich ambicjonerów za ignoranckich pyszałków.

Jak się okazało – całkiem słusznie. Oto tegoroczną nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii otrzymali profesorowie: Peter Diamond, Dale Mortensen i Christopher Pissarides m.in. za spostrzeżenie, że w miarę wzrostu zasiłków dla bezrobotnych, bezrobocie rośnie. Inna sprawa, że nietrudno było się tego domyślić, podobnie, jak rezultatu interesującej próby przebicia głową muru, o której w „Postępowcu” informował Sławomir Mrożek, dodając, że „wynik potwierdził słuszność uprzednich, teoretycznych założeń” – ale w czasach totalnego zidiocenia, w jakie pod wpływem postępactwa pogrąża się świat, nawet takie odkrycia mają siłę dynamitu.

Stanisław Michalkiewicz
Felieton    tygodnik „Nasza Polska”    19 października 2010

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Nasza Polska”.

Internetowa strona tygodnika Nasza Polska: http://www.naszapolska.pl/

Źródło:

Stanisław Michalkiewicz – Strona autorska
http://www.michalkiewicz.pl/
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1799

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek