Waldemar Glodek: Pyknij kogutka w ogonek…


Wheel28.jpg

Stara odpustowa zabawa dla dzieci polegała na tym, że jakby to dzisiaj nazywać mały biznesmen na specjalnie spreparowanym okrągłym stole ustawiał różne trofea. Można je było wygrać za stosowną opłatą. Sprawa organizacyjnie była prosta. Wokół stołu na specjalnym ramieniu umocowany kręcił się kogutek, który po zatrzymaniu wskazywał wygraną swoim kolorowym dziubkiem. Takie odpustowe koło fortuny. Co chwilę mały biznesmen nawoływał doniośle: Pyknij kogutka w ogonek a wygrasz złoty pierścionek!

Przed Polakami kolejny punkt demokratycznego scenariusza. Są nim wybory samorzadowe. Aczkolwiek zdania rodaków co do naszych możliwości decydowania o sobie są w wielu przypadkach podzielone to jednak jest to moment kiedy do władz lokalnych można sobie powybierać wśród zaprezentowanych na listach kandydatów. Zdecydować kto z nich zajmie fotele na kolejną kadencję w samorządach i władzach lokalnych, kto znjdzie się bliżej przysłowiowego koryta. Wiele naszych codziennych problemów ma związek z władzami lokalnymi i o to przez kogo i jak będą one załatwiane rozpoczyna się w kraju batalia, której finisz przewidziany jest na 21 listopada.

Walka o jednomandatowe okręgi wyborcze ciągle trwa. Na początek listopada przewidziane są happeningi Jednoosobowych Okręgów Wyborczych. Jak do tej pory efekty tych starań są mizerne. Demokracja ma to do siebie, że decyduje większość, a większość o tym decydująca ma swoje osobiste interesy aby nie dać oderwać się od stołka lub też korzystnego miejsca w zacisznym gabinecie. A mają o co walczyć i czego pilnować wszak z miejscami pracy wcale nie tak wesoło. Jak podają statystyki najlepiej “rozwija się” sector urzedasów wszystkich szczebli co jak praktyka wskazuje zapewnia prace rodzinie i znajomym.

Jak do tej pory ”sukcesem” jest, że wójtów, burmistrzów i prezydentów oraz radnych w gminach poniżej 20 tysięcy mieszkańców Polacy będą wybierali w sposób większościowy, czyli kandydat, który zbierze najwięcej głosów wygra. Natomiast w wyborach do rad gmin powyżej 20 tysięcy mieszkańców, powiatów i sejmików o tym kto zostanie radnym będzie decydował przelicznik głosów na mandaty, a dopiero w drugiej kolejności głosy poparcia konkretnego kandydata. Skomplikowane i pokrętne ale wygodne dla poszczególnych partii.

Podsycanie walki między PO a PiS o to która z nich i gdzie będzie decydowała jest zwykłym bajerem wobec tego co ostatnio doniosła Rzeczpospolita, czyli po ustaleniu i zatwierdzeniu list kandydatów. Dobór ludzi na listach partyjnych czy to PO czy też PiS odbywał się w zasadzie jak handlowanie zawodnikami piłkarskimi. Na listach PiS pojawili się ludzie z PO, zaś na listach PO ludzie z PiS. Mieszanka jest tak duża, że wystarcza na uznanie twierdzenie, że w Polsce najwiekszą partią jest POPiS za prawdziwe. Profesjonalni kandydaci zmieniają swoją przynależnośc partyjną na taką która w tych wyborach gwarantuje im zapewnienie sobie zwycięstwa i ulokowanie się na stosownym fotelu. Między bajki można włożyć ideę, że odbywa się walka o to kto bedzie rządził w terenie. Wszystko wskazuje na to, że będą u władzy wypróbowani ludzie partii POPiS, co wcale daleko nie odbiega od dawnych list PZPR.

Prasowe uzasadnienia takich bezprecedensowych roszad dowodzą jedynie, że wszystko co już wcześniej poukładane zostało przy okrągłym stole dość skutecznie zapewnia wyborcom bezbolesną zabawę. Namiastka państwa w rozkwicie! Przykłady tej ściemy wyborczej w Rzeczpospolitej z 25 października w artykule Józefa Matusza “Zaskakujące wyborcze transfery” link: http://www.rp.pl/artykul/554128-Zaskakujace-wyborcze-transfery.html

Waldemar Glodek
25 października 2010 r.
Polish Club Online
www.polishclub.org

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek