Michał Karnowski: “Essential Killing” w kinach. “Polskie obozy koncentracyjne” to przy tym filmie betka


Oglądając “Essential Killing” Jerzego Skolimowskiego, który właśnie wchodzi na ekrany polskich kin, a od kilku dni jest też w kinach niemieckich, zastanawiałem się dlaczego polskie państwo dofinansowało ten obraz.

Jedyna odpowiedź jest taka, że osoby, które w imieniu polskich podatników, w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej, rozdysponowują środki na produkcję filmów, po prostu zachwyciły się tym scenariuszem, jego przesłaniem, a potem realizacją.

To nic, że nie mamy wciąż filmu, który światu mógłby powiedzieć o Powstaniu Warszawskim, o Westerplatte, o Solidarności, o poznańskim Czerwcu, o trójmiejskim Grudniu, o młodych Polakach dla którego słowo Polska to coś ważnego. Ważne, że fim Skolimowskiego promować będzie Polskę taką, jak postrzegają ją decydenci PISF: zapijaczoną, brudną, złą, w której Amerykanie robią co chcą, więc lokalizują w niej obóz przesłuchań Talibów i urządzają polowania na ludzi z gumą w zębach.

Pierwszy zwrócił uwagę na wymowę tego filmu w komentarzu dla WPOLITYCE.PL Eryk Mistewicz, spec od wizerunku, marketingu i narracji. Zatytułowaliśmy wtedy  jego komentarz: “PISF sfinansował paliwo dla Talibów”.

Mistewicz zwracał uwagę na kwestię bezpieczeństwa Polski po nagłośnieniu przesłania tego filmu (polskich obozach wymierzonych w “braci Muzułmanów”), ale też mówił o ogólnym wydźwięku tego fimu:

Reżyser w jednym z wywiadów tuż po otrzymaniu nagrody mówił (oglądałem we  francuskiej telewizji o zasięgu globalnym, France 24, która nadaje po francusku, angielsku i arabsku), że film ten zrobił dlatego, że ledwie 20 km. od jego posiadłości na Mazurach przesłuchiwano tych biednych ludzi.

Cóż gorszego można było zrobić dla wizerunku Polski w świecie? Jak bardziej można było narazić polski interes narodowy, polskie bezpieczeństwo wewnętrzne? Jak można było lepiej spopularyzować myśl: “To Polacy zgodzili się, to na polskiej ziemi, to w Polsce byli maltretowani wasi bracia, Allahu Akbar!”?

“Essential Killing” jest dziś chodzącą, jeżdżącą, pokonującą kilometry i docierającą do milionów ludzi na całym świecie (którzy nawet nie obejrzą filmu, ale dowiedzą się o nim z opisów)  wizytówką i głównym nośnikiem wizerunku Polski w świecie.

I dalej:

Nie mamy story o “Solidarności”, za to polskie państwo sfinansowało paliwo dla Talibów. Mamy wizerunkowy problem, za nasze własne pieniądze.  Mamy  wszyscy, niezależnie od barw partyjnych.

Niestety, myślałem że tym razem Eryk Mistewicz się myli. Miałem nadzieję, że film, jak zaczął tłumaczyć reżyser i jego dzieła zwolennicy, dzieje się “wszędzie czyli nigdzie”, że “nie ma żadnych wskazań, że to akurat w Polsce się dzieje”. Takie głosy było bowiem słychać.

Niestety, blisko 80 proc. dialogów w “Essential Killing” jest w języku polskim (choć być może stek wyzwisk dobiegających z ekranu trudno nazwać dialogami), ale wiadomo przecież w świecie, że Polacy choć mówią po polsku, to raczej nie są w stanie wyrazić sprawnie żadnej myśli. Polska Skolimowskiego to Polska na bani, zawiana, pijana, dzika i nie do końca normalna. Polska, w której – zgodnie ze stereotypami – jest tak strasznie zimno, że ludzie zamarzają, po drogach biegają hordy psów, a Polacy poruszają się bądź terkoczącymi traktorkami z lat 50. poprzedniego wieku bądź na z podobnego okresu pochodzących rowerach. Polską rządzą Amerykanie, którzy robią tu co chcą.

Polskie państwo dofinansowuje produkcję, która maluje odrażający obraz Polski. Expressis verbis film Jerzego Skolimowskiego mówi o “polskich obozach przesłuchiwań Talibów”. Mówi o tym w telewizji transmitującej jego słowa do krajów arabskich, zachwycony tym przesłaniem, reżyser. Dlaczego więc Polski Instytut Sztuki Filmowej nie dofinansuje filmu o “polskich obozach koncentracyjnych”?

Przecież film pokazujący Polaków kolaborujących z Hitlerem i prowadzących dla niego “polskie obozy zagłady” również mógłby wyreżyserować któryś z Wielkich Reżyserów. Mógłby również odbierać deszcz nagród na festiwalach w świecie. Wiadomo, Polska od II wojny światowej, a następnie od marca 1968 roku, ma swoich zadeklarowanych wrogów. Nagradzanie antypolskiego filmu byłby jak znalazł jako cel kolejnej kampanii wymierzonych w “Polaczków”. Deszcz nagród na festiwalach dla takiego filmu, podobnie jak teraz dla “Essential Killing”, zapewniony.

Agnieszka Odorowicz, prezes Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej tłumaczyć się będzie zapewne tym, że nie może ingerować w dzieła Wielkich Twórców. Być może to grono wybitnych twórców zadecydowało o wsparciu polskimi pieniędzmi dzieła Skolimowskiego. Czy jednak “Polski…” w tytule Instytutu, którym Agnieszka Odorowicz kieruje, nie wymaga jednak od niej specjalnej powagi i szacunku dla kraju? Czy musi jednak z naszych pieniędzy pluć nam w twarz? Czy musi przypominać nam, że jesteśmy narodem alkoholików, brudasów i morderców? Czy musi to robić z pieniędzy, które przekazujemy na utrzymanie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej? Czy znajduje w tym aprobatę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego?

Wolność twórcy – tak. Za jego pieniądze, za pieniądze pozyskane od sponsorów – jak najbardziej. Ale nawet wówczas mają prawo pojawić się pytania, czy dzieła takie nie zagrażają bezpieczeństwu kraju wystawianego “na tacy” wysłannikom Allaha.

Pytań tych jest jeszcze więcej, i są one poważniejszej natury, jeśli obraz taki finansowany jest z pieniędzy nas wszystkich, gdy wciąż brakuje na porządny film o Polsce, o Powstaniu Warszawskim, Solidarności, etc.

Czy ponad utarczkami rząd-opozycja moglibyśmy ustalić, że jednak nie plujemy na Polskę?

Michał Karnowski

Michał Karnowski – Urodzony w 1976 roku. Dziennikarz, publicysta, autor książek. Ostatnio wydał “Anatomię władzy” (wspólnie z Erykiem Mistewiczem) oraz “Lech Kaczyński.Portret”. Założyciel portalu wPolityce.pl. W radiowej Trójce prowadzi poranne rozmowy polityczne.

Za: wPolityce.pl

Źródło: BIBUŁA pismo niezależne 2010/10/27: http://www.bibula.com/
http://www.bibula.com/?p=27895

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci